Menu

Kategorie

  • Ponad 55,000 polubień

  • PD w mediach

  • Wszystkie odcinki PD

  • 124,000 subskrypcji

  • POSTY GOŚCI

  • Udostępnij

  • Panta rhei

  • Stop agresji drogowej

  • Po co to wszystko?

  • Kontakt

  • Subskrybuj

    Wprowadź swój adres e-mail aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach

A wina byłaby…

https://www.youtube.com/watch?v=LlDUopaL6W0&feature=youtu.be#t=8
https://www.youtube.com/watch?v=LlDUopaL6W0&feature=youtu.be#t=8

38 komentarzy do "A wina byłaby…"

  • Anonim napisał(a):
    49
    4

    Wiem, że dziecko nie powinno biec, ale skoro samochód z naprzeciwka się zatrzymał to tamten ma obowiązek także się zatrzymać. A przynajmniej maksymalnie zwolnić. Miałem podobną sytuację będąc kierowcą i z autopsji wiem, że dopóki się takie coś nie przytrafi to się zbyt pewnie wjeżdża na przejścia dla pieszych.

    • mn napisał(a):
      42
      11

      Teoretycznie dziecko powinno być nauczone, że nie biega się po przejściu i na ulicy. No i jest przecież też opiekun / rodzic, który powinien przypilnować “gówniarza”.
      Podsumowując – winny kierowca, winny opiekun i (w jakiejś części) winne również dziecko. Takie jest moje zdanie.
      Dzięki Bogu nic się nie stało…

      • zbyszek gliw napisał(a):
        3
        16

        powiem winna jest po obu stronach to jedna strona medalu ale jak byś nazwał moje dziecko gówniarzem to byś za to zarobił to rodzic jest winny zachowania tego dziecka tyle w temacie

        • eheh napisał(a):
          7
          3

          Gówniarz jak gówniarz, Twój czy inny nie ma różnicy.
          Jeżeli nie jest roztrzepany to czasem są opłakane skutki

    • nie do konca napisał(a):
      25
      4

      no nie do konca
      masz obowiazek zatrzymac sie kiedy sa 2 pasy w jednym kierunku i jedno auto staje przed pasami-nie wyprzedzamy go przed pasami !!!

      a jadac z drugiej strony masz uwazac i myslec,nie masz obowiazku zatrzymania.
      no chyba ze idze po pasach pieszy.proste.
      a nie dlatego ze ktos staje.
      z drugiej strony w taka pogodu chuja widac i rodzice dziecka tez winni glupoty ze dziecko biega przez pasy.

      • Marcin napisał(a):
        4
        1

        Jakie dwa pasy w jednym kierunku?? Co Ty wygadujesz. Jaka to jest różnica. Jeśli ktoś przepuszcza pieszych nie możesz wjechać na przejscie!! Nie ma znaczenia czy droga jest jedno czy dwukierunkowa! Właśnie przez takich jak Ty potem dochodzi do tragedii. Aż dziwi mnie te 20 łapek w górę.Jeśli usłyszą o jednym to drugi o którym niesłyszeli

        • LeeLook napisał(a):
          2
          0

          Marcin, jak to “jakie dwa pasy w jednym kierunku”? No właśnie takie są przepisy, że nie wolno omijać pojazdu, który jadąc w tym samym kierunku zatrzymał się w celu przepuszczenia pieszych, oraz wyprzedzania pojazdu bezpośrednio przed lub już na przejściu. Nie ma nic o sytuacji, kiedy zatrzyma się kierowca z naprzeciwka, no chyba, że pieszy już postawi nogę na zebrze, wtedy to on ma pierwszeństwo. W sytuacji z filmiku kierowca Skody nie ponosi winy moim zdaniem, bo raz, że widoczność jest kiepska, nagrywający jechał w korku i mógł zatrzymać się przed przejściem, bo nie miał możliwości przejechania za przejście, bo stały tam poprzedzające auta. W tym samym momencie na zebrę wbiega dziecko, zza przeszkody w postaci auta poprzedzającego nagrywającego (co jest też karane mandatem) i daje małe szanse na wyhamowanie Skodzie nawet z 50 km/h. Ja dokładnie w takich sytuacjach mam ograniczone zaufanie do pieszych i zwalniam jadąc z przeciwka nawet do 30 km/h, jeśli jest taka potrzeba, ale to już jest myślenie za innych i nie można liczyć, że wszyscy będą myśleli za innych. Tylko co z tego zwalniania – na śniegu czy lodzie nawet zwolnienie do 30km/h nie pomoże, bo i tak bym nie wyhamował. Po prostu włączcie myślenie piesi!!!

  • Fejkan napisał(a):
    30
    0

    U mnie w mieście (Police, gdzie przy 40tys mieszkańców co roku w okresie jesień-zima dochodzi średnio do 50 potrąceń) była ostatnio podobna sytuacja. Kobieta weszła na pasy, gdyż zatrzymało się przed nim auto, z drugiej strony nie zatrzymał się kierowca, jeszcze przyśpieszył. Miał pecha bo za nim jechał nieoznakowany radiowóz. Facet zatrzymał się dopiero po pościgu, jak się okazało uciekał, bo bał się, że straci prawo jazdy. Stracił prawo jazdy.

  • Damian napisał(a):
    9
    0

    Wszystko rozumiem,przejscie dla pieszych to powinno byc miejsce o szczególnej ostroznosci ale przebiegac na pasach? Super zachowałeś sie z tym klaksonem,urartowałes moze nawet i zycie ale jak by to dziecko szlo tempem co pozostałe osoby na pewno nie bylo by tej sytuacji

    • Marcin napisał(a):
      1
      1

      Akurat w tym wypadku klakson nie miał znaczenia. Dziecko wyraznie na jego odgłos nie zareagowało tylko biegło dalej. Zatrzymało się dopiero gdy zobaczyło pędzący samochód.

      • Łukasz napisał(a):
        0
        0

        Tu chodzi o kierowcę jadącego z naprzeciwka(klakson) a nie o dziecko… Jak by dziecko szło normalnie a koleś nie dał by sygnału to może przejechał by dziecku po nogach…

  • Klayman napisał(a):
    8
    0

    Oj ciężko z tymi przejściami. Sam ostatnio miałem pare podobnych akcji, kilka idąc samemu przez przejście ale najbardziej co mnie przeraziło to raz jak szedłem prowadząc wózek z niemowlakiem.
    Pasy ze światłami, doszedłem do połowy a dla kierowców z prawej odpaliła się zielona strzałka… Laska za kierownicą nawet się nie rozejrzała. Żebym nie był świadomy takich sytuacji i w pore się nie zatrzymał to potrąciła by wózek… Dopiero pasażer zwrócił jej uwagę jak już było by po ptakach. Po prostu ręce opadają.

  • Dutch napisał(a):
    27
    3

    Ehh… drugi podobny filmik tego dnia.

    Mnie rodzice uczyli, w przedszkolu uczyli, nawet w podstawówce powtarzali:
    “Przed przejściem stop, Lewa, Prawa, Jeszcze raz Lewa, jeżeli nic nie nadjeżdża, lub jest daleko to można iść”
    Pamiętam, a było to 20 lat temu. Nigdy nie wymusiłem na samochodzie nawet mocniejszego hamowania.

    Czego teraz uczą, że pojawia się tyle komentarzy wieszających psy na kierowcach(patrz poprzedni filmik)?? W obu przypadkach kierowca z drugiej strony jechał z przepisową prędkością, nagrywający poruszał się ślimaczym tempem w korku, pieszych nie było widać i przede wszystkim piesi NIE upewnili się, że mogą bezpiecznie przejść.

    O ile jeszcze nie zmienili przepisów to pieszy ma pierwszeństwo na przejściu – w obu sytuacjach gdy piesi wkraczali na przejście było już właściwie za późno na awaryjne hamowanie.

    Gdy osoba z drugiej strony przepuszcza pieszego także należy się zatrzymać. Ale gdybym miał spodziewać się dziecka wybiegającego na każdym przejściu gdy po drugiej stronie ulicy jest korek musiałbym jechać 5 km/h – totalny paraliż.

    • anonim napisał(a):
      11
      3

      Masz 100% racji, ale zapewne za chwile dostaniesz falę minusów od zwolenników przyznania pieszym statusu świętej krowy.

      Zachowanie szczególnej ostrożności przez kierowcę to jedno, ale bezmózgowe wbieganie pod koła to drugie.

      Tak się składa że też kiedyś byłem dzieckiem (a jakże) i mimo młodego wieku zawsze przed przejściem przez jezdnie priorytetem było dla mnie sprawdzenie prawej i lewej strony po kilka razy I NIE WBIEGANIE na jezdnię. Wpajano mi te zasady do głowy od przedszkola. Teraz chyba uczą, że pieszy ma zawsze pierwszeństwo, bo często się widzi sytuacje jak na powyższym filmie.

      Wniosek jest jeden – będąc kierowcą trzeba BARDZO uważać zbliżając się do pasów. Osobiście zawsze zwalniam do tych około 5km/h gdy mam słabą widoczność a widzę oznakowane przejście.

    • jam napisał(a):
      4
      2

      ekhm, no skoro pieszy ma pierwszenstwo jak slusznie zaznaczyles – na przejsciu – to chyba bedac w polowie jezdni juz jest na tym przejsciu dosc czasu zeby “nabyc” to pierwszenstwo, nie?
      bez wzgledu na skutek (potracenie lub nie) kierowca popelnia tu wykroczenie – nie ustepuje perwszenstwa – gdyby dziecko przechodzilo i bylo w polowie a kierowca “zdazyl” przejechac – rowniez popelnia to samo wykroczenie – tylko skutek inny

      • Borek napisał(a):
        9
        4

        Jest jeszcze coś takiego jak wtargnięcie pieszego na jezdnię (nawet na przejściu) przed nadjeżdżający pojazd. Nie tylko kierowca ma jakieś obowiązki i może popełnić jakieś wykroczenia.

        • Anonim napisał(a):
          3
          7

          W średniowieczu żyjesz, a może w PRL-owskiej Polsce. Czy ta sytuacja ma mg. ciebie coś wspólnego z wtargnięciem?

        • Nace napisał(a):
          5
          4

          Wtargnięcie z definicji ma miejsce niezwykle rzadko. Większość sytuacji, podobnie jak ta przedstawiona na filmie jest spowodowana TYLKO I WYŁĄCZNIE przez kierowców. Niestety, jeździmy prze przejścia dla pieszych jakby ich tam nie było – i to jest główny problem. Przejście dla pieszych de facto powinno być traktowane jak przecięcie się drogi podporządkowanej z pierwszeństwem. Tak mówią przepisy i taki był zamysł. Dlatego, gdy pieszy stawia choć jedną nogę na jezdnię – nabiera pierwszeństwa. Najbardziej łopatologicznie jak się da – zbliżając się do przejścia winniśmy zachowywać się jak byśmy jadąc drogą podporządkowaną zbliżali się do drogi z pierwszeństwem. Obowiązkiem jest zwolnić i zachować szczególną ostrożność. Szczególnie, gdy na drugim pasie stoi kolumna pojazdów ograniczająca widoczność (tak jak na nagraniu), obowiązkiem kierowcy z naprzeciwka było zwolnić do prędkości umożliwiającej mu reakcję w odpowiednim czasie, winien też wzmożyć czujność i obserwować miejsce, z którego potencjalnie może wybiec pieszy. Tak mówią przepisy i tak to interpretuje policja, gdy dochodzi do potrącenia. Pieszy o wtargnięcie oskarżany jest niezwykle rzadko i słusznie, bo przejście jest dla pieszego i ma prawo być on tam świętą krową. Dziwne zaiste, że poruszając się 40-tonowym zestawem nigdy nie byłem nawet o krok od potrącenia pieszego, mimo, że wielokrotnie mi ludzie włażą przed auto jak “święte krowy”. I ku zdziwieniu – nie poruszam się 5kmh.

        • jam napisał(a):
          2
          0

          No jest cos takiego jak wtargniecie, ale niezwykle trudno wtargnac na jezdnie pod samochod jadacy po pasie nie od strony wejscia na przejscie (nie mowie ze jest to niemozliwe, ale tutaj tak nie bylo). Rozumiem, gdyby ktos centralnie wbiegl na jezdnia i byl rozpedzony, to nawet nie jest sekunda jak przebiegnie te 3,5 metra, ale z pozycji stojacej? ciezko to zrobic i udowodnic, bo juz cala sytuacja (zatrzymujacy sie samochod z przeciwka) sugeruje ze pieszy moze ruszyc do przodu i trzeba hamowac.

          • W. napisał(a):
            1
            0

            Oczywiście, to racja. Udowodnić wtargnięcie w takiej konfiguracji bez poważnego dowodu jest praktycznie niemożliwe. Ale tutaj jest nagranie z kamery. Zwrócie uwagę, że od czasu wbiegnięcia na jezdnię do dotarcia na drugi pas minęła sekunda. To bardzo mało. Pieszy idący z normalną prędkością daje kierowcy dużo większą szansę na zatrzymanie. Myślę, że w świetle tego nagrania, tego jak szybko kierowca mógł zobaczyć pieszego, jak szybko zareagował, byłaby duża szansa na ukaranie pieszego przez sąd.

  • Anonim napisał(a):
    1
    0

    Z jednej strony bardzo dobrze, ze kierowca zaczął trabic, ale z drugiej strony było to skierowanie uwagi na swój samochód a nie na to sie dzieje z drugiej strony.

    • jj napisał(a):
      1
      0

      Z tym klaksonem ciężka sprawa. Np. gdyby ktoś przechodził (nie jak w tym przypadku przebiegał) przez pasy to po użyciu klaksonu mógłby przyspieszyć i wbiec na ten przeciwny pas. Tak samo mogłoby być jaki pisze Anonim. Tylko pytanie – reagować czy nie reagować?

  • tom napisał(a):
    2
    1

    Pieszym jest każdy kierowcami tylko nie którzy.

  • Krzysztof napisał(a):
    5
    0

    Jak mnie się ktoś zatrzyma to chwilę się wstrzymuję z przejściem. Bo naprawdę nigdy nie wiadomo czy ten z drugiej strony stanie.

  • Anonim napisał(a):
    2
    1

    Kierowca zbliżając się do przejścia powinien zachować szczególną ostrożność. Zdjąć nogę z gazu – po prostu zwolnić, upewnić się, że nikt nie znajduje się na przejściu i cały czas być przygotowanym by się zatrzymać w razie czego. W Polsce mało kto do tej zasady się stosuje. Po porostu jedziemy tak jakby w ogóle przejścia nie było. Dla tego tak bardzo zaskakuje nas potem, gdy nagle wbiega np. dziecko. Ci którzy snują tu teorie o winie pieszego niech wiedzą, że w takiej sytuacji prawo będzie stało po jego stronie – bo udowodnienie na podstawie takiego filmu, że kierujący nie zachował należytej ostrożności, nie będzie trudne. Czy kierowca zwolnił? NIE – jedzie jak ciele. Czy w ogóle zwrócił uwagę co się na przejściu dzieje, że zatrzymał się przed nim inny pojazd? NIE!!! Kompletny brak koncentracji. Polecam w temacie ostatni odcinek programu ” Jedz Bezpiecznie”.

  • Konrad napisał(a):
    6
    0

    Wiecie co, tak sam z siebie wbił mi się odruch mrugnięcia światłami kierowcy jadącemu z naprzeciwka (w środku dnia czy wieczorem/w nocy, kiedy widzę że jedzie dosyć szybko i może nie zauważyć pieszych, a ja się zatrzymuję by ich przepuścić i powiem Wam że w 99% to działa!

    • anonim napisał(a):
      3
      0

      W sumie to masz rację. Osobiście gdy widzę jak ktoś tak mruga to zapala mi się czerwona lampka że kogoś wpuszcza/przepuszcza i staje się czujniejszy, bo jestem pewien że za chwile “coś się stanie”.

  • Adrian napisał(a):
    5
    2

    Piesi to nie święte KROWY, oni też muszą włączyć myślenie, skoro chcą żyć tym bardziej ! I nie ma co gadać czyja wina, czyja wina bo wina jest po trochu obojga.

  • Mils napisał(a):
    3
    1

    Będąc dziećmi wszyscy byliście wyedukowani, rozważni, poważni, ostrożni… Nigdy nie robiliście głupot, nie byliście roztargnieni, spontaniczni, nieuważni… A jeśli jednak byliście tacy chociaż raz, to mogliście też trafić na takiego kierowcę jak ten, który przed przejściem dla pieszych zachował się właśnie jak dziecko, a nie przeszkolony kierowca.
    Dzieci mają inną percepcję otaczającej przestrzeni i często nie potrafią myśleć i pamiętać o konsekwencjach swoich zachowań, wszystkich przestrogach i przykazaniach rodziców. Dlatego jak przed przejściem dla pieszych, zwłaszcza w terenie zabudowanym pomyślisz chociaż przez chwilę o takim dziecku, nie tylko staniesz się uważniejszy, ale i noga na gazie będzie lżejsza.
    To właśnie kierowca na przejściu dla pieszych nie jest świętą krową, bo jedzie i nikt nie ma prawa mu w tym miejscu nagle wyskoczyć. Spróbujcie potem tymi argumentami przekonać sąd…

    • anonim napisał(a):
      0
      0

      Owszem, nikt nie ma prawa nagle wyskoczyć kierowcy pod koła.

      To może wprowadźmy przepis umożliwiającemu pieszemu wbieganie pod rozpędzony samochód i czekajmy na tysiące wymuszeń odszkodowań.

  • Kk napisał(a):
    2
    1

    Gdyby nie biegnące dziecko samochód spokojnie by zdążył przed pieszymi i nie byłoby filmiku i tych kłótni.

  • ppk napisał(a):
    4
    0

    Dlaczego kretyn? Zatrzymał się? zatrzymał. Można gdybać czy klakson rzeczywiście uratował dziecko czy nie. Za to faktem jest, że kierowca srebrnej skody miał ograniczoną widoczność na przejście dla pieszych przez poprzedzające “trębacza” czarne audi i to może właśnie on dzięki swojej szybkiej reakcji w uratował dziecko…

  • Marek napisał(a):
    3
    7

    Tępy baranie z kamerką zabiłbyś dziecko.
    Pieszy przed przejściem stoi i czeka, aż będzie pusto. Zatrzymałeś się kretynie mając pierwszeństwo. Gość w Octavii miał 2 s żeby się zatrzymać, a do tego wbiegające na przejście bydło. Jakbyś mi jeszcze tak trąbił i kazał się puknąć w głowę to by mnie wsadzili za pobicie.

    • Marcin napisał(a):
      3
      0

      Sam jesteś baran! Zawsze znajdzie się jeden mądrzejszy od wszystkich. Zbliżając się do przejścia masz obowiązek a nie prawo zachować szczególną ostrożność. Gość w Octavii tego nie zrobił. Jechał cały czas swoim tempem i kompletnie nie interesował się co się dzieje na przejściu. W przeciwnym wypadku widziałby że po drugiej stronie zatrzymał się samochód. Jechał na tyle wolno że miał czas na zatrzymanie się. A tym że kierowca z kamerą zatrzymał się ,,momo że miał pierszństwo” już pozamiatałeś kompletnie…

  • Łodziak napisał(a):
    1
    1

    I potem jak winić pieszych, że są tacy niezdecydowani czy przejść czy poczekać. Fakt, że rodzic powinien bardziej przypilnować aczkolwiek z drugiej strony skoro ma się prawo jazdy to trzeba znać przepisy, a nie wyrywkowo tylko te, które są mi potrzebne…

  • Kczbnin napisał(a):
    2
    0

    Problemem przede wszystkim jest KULTURA POLSKICH KIEROWCÓW! Oczywiście nie wszystkich, ale chodzi mi tutaj o zdecydowaną większość.
    Codziennie od dwóch lat chodzę tą samą drogą na uczelnie i nie ma dnia, żebym nie miał do czynienia z jełopem za kierownicą.
    Dzień w dzień zabawy w najeżdżanie na chodnik, zerowanie przed pasami i nagle dociskanie hebla jak już wyciągam nogę na przejście, a ostatnio gość w RS4 by mnie zabił, gdyby nie moja przesadna ostrożność. Kolumna samochodów zatrzymała się na przejściu, a idiota z przeciwnego pasa 120 w zabudowanym i to nie jest pojedynczy przypadek, bo takich kretynów jest masa.

  • Paweł napisał(a):
    0
    0

    Dlatego po wejściu na pasy osobno sprawdzam, czy mogę spokojnie wejść na kolejny pas ruchu. Zasada ograniczonego zaufania dotyczy wszystkich, ale z drugiej strony ciężko jej wymagać od dziecka. Oczywiście wina kierowcy, ale z drugiej strony dostawczak ograniczał mu widoczność. W takich sytuacjach jednak bardzo duża jest rola opiekuna dziecka.

  • Cebulak napisał(a):
    0
    0

    Autor nagrania to taki prowokatorek i krzykacz 😉 Patrząc na całą sytuację i jej okoliczności, największą winę ponosi opiekun i dzieciak. Wydaje mi się, że kierowca auta widniejącego w nagraniu, dość sprawnie zareagował i pewnie najwięcej mu się zebrało.

Skomentuj...

Ostatnie wpisy

Szukaj