Agresywny rowerzysta

Wszystko zaczęło się od przyblokowania przejazdu rowerowego…

https://youtu.be/xzD1kDyd9nA
Share Button

165 komentarzy do "Agresywny rowerzysta"

  • pyl pisze:

    bo tak właśnie wygląda chora infrastruktura rowerowa w Polsce!! ani nie widać czy rower jedzie przy skręcaniu w poprzeczną (zwłaszcza prawoskręt); anie ustawić się do wyjazdu z podporządkowanej; dlaczego nie buduje się pasów do ruchu rowerów w ciągu jezdni, zamiast “chodników dla rowerów”, po których “nota bene” zazwyczaj porusza się wszystko (parkujące auta, hulajnogi, deskorolki, piesi, rolkarze, etc.) tylko nie rowery

    • Stary Szofer pisze:

      Problem w tym, że jak są wyznaczone pasy na ulicy, to większość roweroekooszołomów boi się i jedzie chodnikiem… Zwyczajnie za wcześnie zniesiono u nas karty rowerowe, problemem jest też anonimowość rowerzystów – 99% gdy spowoduje wypadek, potrąci pieszego, jeśli tylko sam nie jest poszkodowany – ucieka z miejsca zdarzenia… Moim zdaniem ktoś kto chce jeździć rowerem w centrum miasta, po ulicach, czy pasach rowerowych, powinien być zarejestrowany i mieć przyczepiony do roweru numer – od razu by spokornieli i zaczęli jeździć zgodnie z przepisami! Jakby jeden z drugim wiedział, iż film z jego jazdą środkiem pasa może trafić na Policję, to by tak nie jechał. Bohater filmu, też gdyby miał numer, to tak by się nie zachowywał!

      1
      1
      • bladteth pisze:

        Wybacz, ale jest to stek bzdur. Kierowcy muszą zdawać państwowy egzamin ze znajomości przepisów i panowania nad pojazdem, auta muszą mieć przeglądy i OC. I co? Nic. Kierowcy są w zdecydowanej większości sprawcami w zdarzeniach z rowerzystami. To co uprawiasz, to klasyczny victim blaming.

        A tak przy okazji. Wysłałbyś swoje dziecko na taki nieodseparowany pas w jezdni?

        A jeszcze z innej beczki. Dowód na te 99% poproszę.

        • pyl pisze:

          Jeśli w mieście (terenie zabudowanym), to ja bym wysłał swoje dziecko, żonę, matkę, ojca i brata; bo taki pas jest po prostu bezpieczniejszy – kierowca jadący prawidłowo, skręcając w prawo widzi Cię w lusterku bocznym!!! (w lwiej części przypadków, bez szans jest zobaczenie roweru na DDR bez zatrzymania auta) i pewniejszy w kontynuacji jazdy – jak się skończy, to po prostu dalej jedziesz jezdnią, a jak skończy się DDR (czyt. chodnik dla rowerów) to najczęściej lądujesz na środku trawnika, przejściu DLA PIESZYCH, albo zwykłym chodniku).

          Na DDR spotykasz nagminnie wszystkie możliwe pojazdy, pieszych i “sportowców” także tych z zabawkami typu rolki, czy hulajnogi, a na pasie do ruchu rowerów jedynie rowery i ewentualnie te pojazdy, którym wolno po jezdni jeździć.. (a te najczęściej Ci nie przeszkadzają, bo jeżdżą szybciej.. ;] )

  • bladteth pisze:

    Taka mała instrukcja obsługi przejazdów rowerowych dla kierowców:

    http://ibikekrakow.com/2011/07/26/przejazd-dla-rowerow-%E2%80%93-instrukcja-dla-kierowcow/

    1
    2
    • Stary Szofer pisze:

      NIE KARMIĆ TROLLA

      1
      1
      • bladteth pisze:

        Wyrok sądu w tego typu sprawie:

        https://tinyurl.com/yaynqlvr

        I nie ma tłumaczenia, że coś tam zasłania widok, że nie widział rowerzysty, że ten pewnie poruszał się za szybko, że nie miał pierwszeństwa, bo nie był na przejeździe itd.

        • Stary Szofer pisze:

          Co do zasady, nie reaguję na kolejne wpisy bladteth, przyczyna jest niżej, kto ciekawy niech czyta. Niemniej postanowiłem skomentować załączony wyrok, z uwagi na czytelników, którzy mogli by się nim przejąć, skomentuję tylko wyrok, dalszej polemiki z bladteth podejmował z ww. przyczyn nie będę.
          1. Jest to wyrok Sądu Rejonowego, a więc nie niemogącego aspirować do rangi linii orzecznictwa (niezbadane są wyroki Boskie i sądów rejonowych).
          2. Uzasadnienie wyroku daje niezłe podstawy do apelacji: Sąd dał wiarę zeznaniom rowerzysty, a nie uwierzył kierowcy co do przebiegu samego zdarzenia, podpiera się wprawdzie zeznaniami Policjantów i Biegłego, ale ich zaznania nie dotyczą samego przebiegu zdarzenia – tam jest słowo przeciw słowu, a to trochę mało – stąd ja bym składał w tej sytuacji apelację.
          3. Wyrok dotyczy sytuacji, gdy w trakcie manewru włączania się do ruchu doszło do zajechania drogi rowerzyście, tak iż był on zmuszony do hamowania i omijania pojazdu. Jak widać na filmie, tu nie mogło to mieć miejsca, bo w trakcie dłuższego poruszania się samochodem wzdłuż DDR nie widać roweru, zatem w chwili wjazdu samochodu, na przejazd rowerowy musiał się on znajdować w znacznej od tegoż przejazdu odległości. Zatem nie doszło do gwałtownego zajechania drogi i zmuszenia do hamowania, czyli sytuacji jakiej dotyczy wskazany wyrok.

          • bladteth pisze:

            1. i 2. Widzę, że już nie tylko statystyki policyjne, ale nawet wyroki sądów nie są dla ciebie wystarczającym dowodem, że tkwisz w błędzie.

            3. Wymuszenie pierwszeństwa mogło mieć miejsce i wcześniej podałem kilka przesłanek, które na to wskazują. W wyroku rowerzysta znajdował się kilkadziesiąt metrów od auta, gdy to wyjeżdżało z posesji. Na filmie przez 6 czy 7 s nie widać prawej strony DDR. Przez taki czas nawet niedzielny rowerzysta pokonuje owe kilkadziesiąt metrów.

            Poza tym obejrzyj sobie najnowszy odcinek Jedź Bezpiecznie, który jest dla ciebie źródłem wiedzy. Tam policjant wyraźnie mówi, że kierowca auta postąpił nielegalnie zatrzymując się na przejściu, nawet gdy wynikało to z warunków ruchu.

  • Michał pisze:

    Zabawne ale miałem podobną sytuacje w Rzeszowie z pieszym no może tak nie skakał, na skrzyżowaniu ulic Szopena i Leszczyńskiego , pasy dla pieszych są namalowane na Leszczyńskiego zbyt blisko ulicy Szopena, tak że wyjeżdżając z ulicy Leszczyńskiego autem zatrzymując się przed znakiem stop i linią do tego wyznaczoną częściowo tyłem auta stoi się na pasach no i oczywiście młodemu pieszemu się to nie spodobało że niby przejście blokuje śmiać mi się chciało z niego po pierwsze auto swoim tyłem częściowo (tak jak wspomniałem wcześniej) stało na przejściu ale ameby są wszędzie i dwa kroki jak zrobi w bok i ominie auto to korona mu z głowy spadnie, po drugie pytał jak zdałem prawo jazdy zastanowił mnie fakt czy on sam je posiada bo szczerze to nie powinien nawet posiadać uprawnień pieszego żeby nie spowodować wypadku jak nie potrafi funkcjonować w mieście, w Rzeszowie ogólnie jest ok na drogach, zdarzają się przypadki bezmózgowia ale to fajne miasto, na miejscu nagrywającego przeprowadził bym zatrzymanie obywatelskie i wezwał policję kręcą się po mieście tak że chwila i by byli…

    2
    1
  • Adam pisze:

    Nie wyobrażam sobie żebym nie podjechał jak najbliżej żeby widzieć kiedy mogę włączyć się do ruchu. A rowerzysta niech mnie ominie.

  • Bkwolf pisze:

    Ameba umysłowa. Nie obrażając ameby.

  • Dżemteżjem pisze:

    Jeżdżę rowerem częściej niż samochodem. Jeśli wjeżdżam na przejazd dla rowerów, to faktycznie mam pierwszeństwo i z zachowaniem rozwagi wjeżdżam, o ile mi ktoś nie wymusza. Zdrowie ważniejsze.
    Jednak jeśli na przejeździe gdy się do niego zbliżam stoi już samochód, to wiem, że muszę poczekać aż przejazd się zwolni. W wielu przypadkach skrzyżowania są zbudowane tak, że kierujący pojazdem nie jest w stanie stwierdzić czy może wjechać na skrzyżowanie bez chwilowego zablokowania przejazdu dla rowerów.
    Wstyd mi za rowerzystów, którzy nie potrafią tego zrozumieć i tak jak ten janusz z filmiku zamiast chwilkę poczekać, to robią aferę.
    Swoją drogą, to co odstawił ten janusz kwalifikuje go pod obserwację w środowisku izolowanym. Dla jego własnego bezpieczeństwa.

    (świadomi napisałem janusz mała literą. Nie chodzi mi tutaj o imię, a o stan umysłu)

    22
    • Rafał pisze:

      Właśnie, też jestem rowerzystą i jeśli dojeżdżam do przejazdu na którym jest jakieś auto bo chce wjechać na główną to je po prostu omijam i nie ma problemu. Tego pedalarza z filmu należy zamknąć w psychiatryku.

      • bladteth pisze:

        Dlatego właśnie podejrzewam, że kierowca po prostu wymusił pierwszeństwo na rowerzyście oraz rzucił w jego kierunku jakieś inwektywy. Inaczej czemu wyłączałby dźwięk przed publikacją oraz od razu cofał gdy zobaczył rowerzystę jadącego w jego kierunku? Do tego opis pod filmem.

  • Krzysiek pisze:

    Miejsce w którym ścieżka rowerowa przecina się z drogą, powinno być traktowane tak samo jak przejście dla pieszych – to rowerzysta powinien się upewnić, że może przejechać, tak samo jak pieszy czy może bezpiecznie przejść.
    Kolejnym aspektem problemu jest to w jakich miejsca w ogóle wyznacza się ścieżki rowerowe, zazwyczaj utrudniają one ruch samochodów lub stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla samych cyklistów. Mój “szczery podziw” budzi np. kontrapas wyznaczony tak, że rowerzysta musi jechać dosłownie na centymetry, wzdłuż ciągu zaparkowanych prostopadle do chodnika pojazdów (czyli tyłem do cyklisty) – niech któryś samochód zacznie wyjeżdżać, wówczas jego kierowca nie ma praktycznie szans dostrzec rowerzysty, który porusza się stosunkowo szybko, jest przysłonięty przez inne pojazdy i na dodatek jedzie “pod prąd”, względem pozostałych pojazdów.

    7
    3
    • Stary Szofer pisze:

      Poruszasz fragmenty dużo szerszego problemu: w ostatnich latach implementowano do PRD szereg zapisów z Europy Zachodniej na zasadzie “bo tak jest np. w Holandii” , kompletnie się nie przejmując, iż nasza infrastruktura do Holenderskiej ma się nijak. Obecnie rowerzysta ma teoretycznie prawo wjechać na przejazd rowerowy tuż przed nadjeżdżającym pojazdem! Pieszy nie ma w takiej sytuacji prawa wejść na pasy, a rowerzysta może wjechać! Przy czym kierowca ma ustąpić pierwszeństwa rowerzyście “znajdującemu się na przejeździe” ! Skręcając w drogę poprzeczną masz obowiązek ustąpić pierwszeństwa rowerzyście na DDR, tyle że 99% DDR jest tak poprowadzona, iż kierowca ciężarówki, dostawczaka, czy nawet minivana z budą transportową skręcając w prawo nie widzi DDR! – jak przeczytałem te przepisy, stwierdziłem krótko: “będą trupy” …

      3
      3
    • bebe pisze:

      Oczywiście możemy się też cofnąć do czasów jak mieszkaliśmy w jaskiniach. Rozumiem, że dla niektórych samochód powinien miec zawsze pierwszeństwo przed wszystkim co się porusza. Ale od pewnego czasu na świecie trendy się zmieniają, w końcu ludzie zaczeli dostrzegać iż królowanie wszędzie auto pogorszyło jakość życia i przestrzeni publicznej w miastach.

      2
      9
      • Stary Szofer pisze:

        Wypchaj się z tą ideologią! “auto pogorszyło” , tak, jak się zmusi normalnych ludzi do wyprowadzki z centrum miasta i zostawi tam wyłącznie biura, urzędy i takich nawiedzonych ideologów jak Ty, to owszem można bez samochodu… Póki co samochodem dowożę dziecko do szkoły, żonę i siebie do pracy zajmuje mi to 20 minut, komunikacją miejską robił bym to godzinę! I wiesz co? Jeśli dzięki takim eko-oszołomom jak Ty zabronią mi używania w centrum samochodu, to sprzedam mieszkanie, kupie dom pod miastem, boi będę do pracy jechał tyle samo czasu, tyle że dziś przejeżdżam dziennie 8km, a wtedy będę robił 100km/dzień – ale będzie zysk dla środowiska co? – takie są efekty bezmyślnego działania eko-oszołomów! Którzy nie rozumieją ELEMENTARNYCH zasad! Owszem można wprowadzać przepisy jak na zachodzie, tylko NAJPIERW trzeba zbudować takie drogi jak oni mają, a nie na odwrót, bo to jest stawianie wozu przed koniem !!!!

        5
        1
        • bladteth pisze:

          Woziłem moje dzieciaki do przedszkola na rowerze. Teraz do szkoły jeżdżą na swoich. Da się.

          W kwestii dróg i tranzytu. KW dająca rowerzystom udogodnienia, o których wspominasz weszła w życie w 1968 r. Większość obwodnic większych miast na Zachodzie to lata 70. i późniejsze, także tam też postawiono wóz przed koniem.

        • bladteth pisze:

          Poza tym, polecam zapoznać się zagadnieniem kosztów zewnętrznych transportu indywidualnego.

    • bladteth pisze:

      Był już kiedyś taki art. 33.4. zakazujący wjeżdżania na przejazd bezpośrednio przed auto, analogicznie do art. 14.1. dla pieszych, ale został skreślony. Kierowcy nie mają problemów (generalnie) ze stosowaniem się do dyspozycji znaku A-7 lub B-20, mimo znacznie większych prędkości rozwijanych przez pojazdy silnikowe. Z roku na rok obserwuję coraz lepsze zachowania kierowców wobec rowerzystów a liczba ofiar wśród cyklistów cały czas spada. Podobnie z kontrapasami. Przykładowo, w Łodzi istnieją od 7 czy 9 lat i nie było żadnego wypadku na tychże. Także nie róbmy wideł z igły – Polska zaczyna się powoli cywilizować.

      2
      2
  • krzychu666 pisze:

    po co zasłaniać twarze w takich przypadkach, niech wszyscy widzą te mordy nieskalane inteligencją i wieczną tęsknotę za rozumem w oczach

    23
  • W pisze:

    Grubas by dostał fangę na ryj i jebut z buta w brzuch w grdykę. Z główki w nos. Silny cios w żołądek. Niech nabierze pokory.

    6
    10
  • Anonim pisze:

    Absolutnie nie pochwalam rowerzysty, to jakiś imbecyl. Ale też jadąc na rowerze ścieżką rowerową wiem, że jestem zupełnie ignorowany przez kierowców. Blokowanie ścieżek to coś nagminnego, gdyby zamiast ścieżki przebiegały tam tory tramwajowe to zachowanie kierowców zmieniłoby się diametralnie.

    11
    1
    • Stary Szofer pisze:

      I tu muszę się z Tobą zgodzić, blokowanie DDR, gdy jest miejsce do zatrzymania się przed skrętem to nagminny błąd wśród kierowców, tyle że ja na takich używam głośnej trąbki…

      3
      3
    • Anonim pisze:

      Uwierz mi – polscy kierowcy to idioci i nawet sunące w ich stronę 40 ton na szynach nie daje im do myślenia. W takim Wrocławiu nie ma tygodnia, żeby jakiś kretyn nie stanął na torach, a potem płakał na szpitalnym łóżku po tym, jak jego auto zostało przerobione na kupę złomu, że “nie zauważył” szyn i tramwaju XDDDD

      4
      3
      • Stary Szofer pisze:

        Z tym akurat się już nie zgodzę – owszem idiotów nie brakuje, ale ogólnie jest duży postęp. Codziennie muszę wyjechać z podporządkowanej, przejechać tak jak ten na filmie dwa pasy, by wjechać na pas do skrętu w lewo, z reguły jest tam spory ruch i co? dojeżdżam do skrzyżowania, włączam lewy kierunkowskaz i spokojnie czekam, gdy na skrzyżowaniu (tam gdzie chce skręcić w lewo) zapali się czerwone , kierowcy na głównej drodze na widok mojego migacza ostawiają się tak, by zrobić dla mnie (i innych) przejazd, jeśli ktoś się wyłamie, to patrzą na niego jak na idiotę…

    • Ja pisze:

      Standard. Po wypowiedzi nagrywającego w filmie widać, że nie widzi on absolutnie niczego zdrożnego w tym, że utrudnił ruchu rowerzyście, jednocześnie z jakiegoś względu nie zdecydował się wyjechać na drogę główną utrudniając ruchu i wymuszając pierwszeństwo na innych uczestnikach.
      Kilka razy zdarzyło mi się zwrócić w podobnej sytuacji uwagę kierowcom – oczywiście w sposób kulturalny, nie jak ten troglodyta w filmie – i za każdym razem spotykałem się z absolutnie szczerym zaskoczeniem i kompletnym brakiem zrozumienia tego, że zrobili cokolwiek źle.

      2
      7
      • Stary Szofer pisze:

        Bo nic naprawdę złego nie zrobił, to nie jego wina, że tak poprowadzono tam DDR, iż chcąc bezpiecznie włączyć się do ruchu, kierowca musi zatrzymać się częściowo na DDR. poniżej jest o tym długa dyskusja z konkluzją, iż nie ma przepisu zabraniającego zatrzymania się na DDR, gdy wynika to z warunków ruchu drogowego. Co innego gdy można tak się ustawić, by mieć dobrą widoczność i nie blokować DDR, ale gdy takiej możliwości nie ma, to sorry Jaśnie Panie na siodełku, bezpieczeństwo jest ważniejsze od Twojej wygody.

        9
        1
        • Ja pisze:

          Jakie bezpieczeństwo?
          DDR jest poprowadzona prawidłowo. Nie ma tam żadnego problemu z widocznością – drogę główną widać doskonale nawet przy zatrzymaniu się przed przejściem dla pieszych – a po tym, jak krótko kierujący czekał na wyjazd widać, że powinien był widzieć zbliżającego się rowerzystę i zachować się tak, aby nie utrudnić mu ruchu.

          1
          6
          • Stary Szofer pisze:

            Obejrzyj film jeszcze raz, jak staniesz przed przejściem, to widok na drogę zasłania Ci tablica reklamowa! Kolejny któremu mam tłumaczyć to samo? Oki wklejam to co jest napisane niżej:” właśnie przez takie nieodpowiedzialne manewry oparte o widoczności “przez moment” dochodzi do tragedii! Przed wjazdem na taką drogę kierowca MUSI dokładnie sprawdzić czy na 100% widzi wszystko, czy jakaś tablica, słupek w samochodzie nie zasłonił mu akurat tego jednego pojazdu! To bezpieczeństwo jest 1000 razy ważniejsze od wygody jakiegoś roweroekooszołoma!!!! i spokojnie przekonał bym do tej argumentacji każdego sędziego”

            3
            2
            • Ja pisze:

              Obejrzałem wiele razy. Tablica niczego nie zasłania, a nawet jakby zasłaniała, to niczego to nie zmienia. Nie widzisz – nie jedziesz. Nie jesteś pewien czy twoja jazda nie utrudni ruchu innym uczestnikom – nie jedziesz.
              Sędziego byś może przekonał, ale tylko takiego, który, podobnie jak ty, nie zna podstawowych przepisów ruchu drogowego – w tym przypadku art. 3. ustawy.

              1
              4
              • Stary Szofer pisze:

                Przepisy PRD znam, tyle że nie ograniczam się do jednego artykułu polecam zwłaszcza lekturę art 49 PRD w całości i ze zrozumieniem. Teraz tablica, własnie tacy jak Ty, którym się wydaje,. że “niczego nie zasłania” powodują tragiczne wypadki na drogach, bo niestety zdarza się, iż akurat za taką tablicą znajdzie się ten jeden jedyny pojazd i to wystarczy do tragedii. Znam również zasadę “nie widzisz nie jedź” tyle że nie oznacza ona, iż jeśli możesz zgodnie z przepisami stanąć w miejscu gdzie widzisz, to tam stajesz! Wreszcie art 3 ustawy jest przepisem ogólnym, który można przywołać jedynie w braku rozstrzygnięć przepisów szczegółowych – to ap-ropo przekonywania sędziego…

                3
                1
                • Ja pisze:

                  Przywołanie w tym kontekście art. 49. PoRD świadczy jeszcze dobitniej o tym, że niestety nie bardzo wiesz, o czym piszesz.
                  Jeżeli chcesz przepisów szczegółowych, to przeczytaj art. 25. 4. 1). Dowiesz się dlaczego w tej sytuacji kierujący nie miał prawa wjechać na skrzyżowanie.

                  • bladteth pisze:

                    Smaczku dodaje fakt, że nagrywający wyjeżdża ze drogi niepublicznej, czyli włącza się do ruchu.

                  • Stary Szofer pisze:

                    Art 25.4.1 dotyczy SKRZYŻOWANIA, polecam przeczytać sobie w PRD co to jest skrzyżowanie, może pojmiesz, iż nie ma on tu zastosowania, choć Twoja opinia o jak najbardziej mającym tu zastosowanie art 49, zwłaszcza ust 4 słabo rokuje szanse.

                    • Ja pisze:

                      Oznakowanie świadczy o tym, że jest to skrzyżowanie. Jeżeli jest to wyjazd z drogi wewnętrznej, to jest on nieprawidłowo oznakowany (znak D-6), ale w takim razie cała ta dyskusja była bezprzedmiotowa, bo w tym miejscu nie ma ani przejazdu rowerowego, ani przejścia dla pieszych – jest chodnik i DDR poprowadzone wzdłuż drogi publicznej – a kierujący nie ustąpił pierwszeństwa rowerzyście na DDR i jego wina nie budzi wątpliwości.

                      1
                      2
                    • Stary Szofer pisze:

                      W miejscu gdzie spotkali się kierowca i rowerzysta jest przejazd rowerowy – oznaczony właściwym oznakowaniem poziomym, z definicji skrzyżowania wynika iż zaczyna się ono nieco dalej, dlatego zastosowanie ma tu art 49 PRD. O nieustąpieniu pierwszeństwa można by mówić, gdyby kierowca wjechał na przejazd w momencie gdy rower się do niego zbliża, ale na filmie roweru nie widać, więc musiał nadjechać z większej odległości, zatem mamy tu do czynienia z zatrzymaniem na przejeździe rowerowym wynikającym z warunków ruchu drogowego, a nie z nieustąpieniem pierwszeństwa.

                    • Ja pisze:

                      Z definicji skrzyżowania jasno wynika, że, jeżeli w tym miejscu jest skrzyżowanie, to zarówno przejście dla pieszych, jak i przejazd rowerowy znajdują się w jego obrębie i są jego elementami.
                      Skrzyżowanie to przecięcie, połączenie lub rozwidlenie DRÓG, a nie jezdni, a przejście i przejazd są częścią drogi.

                    • Stary Szofer pisze:

                      Tu mnie przekonałeś, faktycznie przejazd rowerowy jest częścią skrzyżowania. Tylko co mówi Art 25.4.1. ? otóż zabrania wjazdu na skrzyżowanie gdy za nim nie ma miejsca na kontynuowanie jazdy – czy tam nie było miejsca? był jakiś korek? – NIE! MIEJSCE było, konieczne było jedynie wynikające z warunków ruchu drogowego zatrzymanie na DDR, na co wyraźnie zezwala Art 49 PRD! – kierowca nie złamał prawa.

                    • Ja pisze:

                      Równie dobrze mógłbyś powiedzieć, że kierowca rozkraczający się na samym środku skrzyżowania ma miejsce do kontynuowania jazdy, tylko pojazdy jadące drogą z pierwszeństwem nie pozwalają mu jej kontynuować.
                      Ogólnie, wykroczenie, o którym tutaj mówimy, jest wykroczeniem przeciwko porządkowi w ruchu drogowym. To, czy kierujący naruszył zakaz wjeżdżania na skrzyżowanie będzie zatem zależało od tego czy ten porządek w ruchu został zagrożony. W przypadku omawianej sytuacji nie ma co do tego wątpliwości, skoro został rowerzyście utrudniony przejazd przez przejazd rowerowy – należy się mandacik.

                      1
                      2
                    • Stary Szofer pisze:

                      Żeby naleźć się “na samym środku skrzyżowania” trzeba wjechać na jezdnię którą poruszają się pojazdy posiadające pierwszeństwo, zatem nie mogą już one blokować dalszej jazdy – trochę mniej emocji dyskutujemy tu sobie właśnie po to by być mądrzejszymi, chyba że dla Ciebie udowodnienie własnej racji jest celem… Dalszy wywód, to klasyczna “wykładnia rozszerzająca” – wyraźnie zabroniona w doktrynie – w przepisie nic nie ma na temat utrudniania ruchu, jest prosty zakaz obowiązujący jedynie gdy za skrzyżowaniem brak miejsca. Ustawodawca zezwalając w art 49 na zatrzymanie pojazdu na przejeździe rowerowym, dopuścił sytuację, w której zatrzymany tak pojazd utrudni ruch rowerzyście, który nadjedzie w czasie takiego zatrzymania

                    • Ja pisze:

                      Absolutnie nie!
                      Art. 3. wyraźnie mówi, że kierujący obowiązany jest między innymi unikać wszelkiego działania, które mogłoby ruch ten utrudnić. To, że przepis szczegółowy tego obowiązku nie podkreśla, nie oznacza, że obowiązek ten jest zniesiony. Jeżeli chcesz twierdzić, że kierujący w tej sytuacji może utrudnić ruch rowerzyście, bo Art. 49. 4. mu tego nie zabrania, to powinieneś również stwierdzić, że w tej sytuacji kierujący ma prawo spowodować zagrożenie
                      bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego – przecież tego też przepis szczegółowy nie zabrania.

                      1
                      1
                    • Stary Szofer pisze:

                      Co innego, gdyby przepis szczegółowy problemu nie poruszał, wtedy ok. możesz szukać wykładni z przepisu ogólnego (też do podważenia), ale tu jest przepis szczegółowy, który ZEZWALA na zatrzymanie się w tym miejscu, zezwala, bo z katalogu zakazów wyłącza zatrzymanie wynikające z warunków ruchu drogowego. przepisu, który by zezwalał na spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego nie ma. Dodam jeszcze uzasadnienie z przepisu ogólnego, otóż bez zatrzymania się w tym miejscu, nie da się bezpiecznie przejechać tego miejsca, wiec nawet gdyby tam był zakaz zatrzymania się, to ponieważ DDR jest wadliwie poprowadzony, powoduje konieczność zatrzymania się na nim (zasada wyższej konieczności).

                      1
                      1
                    • bladteth pisze:

                      Szofer, ten sam przepis zezwala na zatrzymanie na przejeździe kolejowym. Powodzenia w udowadnianiu swoich racji maszyniście!

                      1
                      2
  • Kierownik pisze:

    Taka jeszcze luźna uwaga…
    Nagrywający, jeżeli chciał wjechać na zawrotkę, to winien ustawić się był przy lewej krawędzi jezdni.

    • bladteth pisze:

      Której jezdni? Jeśli masz na myśli wyjazd, to skręcał w prawo, więc postąpił zgodnie z art. 22.2.1.

      3
      2
  • TwardyJohn pisze:

    A co on mysli ze jest Papiezem i wszyscy maja robic mu wolny przejazd. Szkoda tylko samochodu ale rozjechalbym brodacza jeba…ego.

    20
    4
  • Andy pisze:

    Powodem całej sytuacj z pewnością jest nieudane zycie seksualne rowerzysty lub jego brak. Nie znalazł ukojenia w jeździe na rowerze wiec usiłuje sie na kimś wyrzyc. Jest agresywny ale tak naprawde to wołanie o pomoc.

    21
    5
  • Stary Szofer pisze:

    Sorry że dałem się wciągnąć w bezsensowną dyskusję z bladteth i zaśmieciłem forum, ale tacy jak on podnoszą mi ciśnienie, obiecuję poprawę, choć “krew nie woda”…

  • Leszek pisze:

    Oby tylko bohater nagrania dożył do wizyty u psychiatry. Ktoś może nie zdążyć wyhamować i wyśle go do “krainy niekończących się ścieżek rowerowych” (:-D.

    12
  • Kazik pisze:

    Ktoś źle zaprojektował ścieżkę. Ciekawe kto wziął za to w łapę

    4
    2
    • bladteth pisze:

      Między przejazdem a jezdnią drogi z pierwszeństwem jest ok. 3 m. Mało, ale z drugiej strony: widoczność jest dobra i kierowca mógł spokojnie stanać przed pasami. Swoją drogą przejście też “ciekawie” wymalowane.

      3
      13
      • Stary Szofer pisze:

        “kierowca mógł spokojnie stanać przed pasami” – taaa, i ryzykować kolizję ze skutkiem śmiertelnym, bo jeden dureń źle zaprojektował DDR, a drugiemu jak ma kierownicą troszkę ruszyć, to korona z głowy spada?

        7
        1
        • bladteth pisze:

          Jaką kolizję ze skutkiem śmiertelnym? Stań sobie na pasie jezdni i tłumacz się w ten sposób. Powodzenia!

          1
          11
          • Stary Szofer pisze:

            Naprawdę, idź do okulisty, to oszczędzisz sobie kolejnych kompromitacji, wyjazd na trzypolówkę bez pełnej widoczności grozi właśnie taką kolizją, tylko by to pojąć, trzeba zejść z siodełka! I gdzie no stał jak nie na pasie jezdni? na trawniku? – OKULISTA!!!

            12
            1
  • Kierownik pisze:

    Ubolewa człowiek, że w takim przypadku nie można dokonać czegoś, co wydaje się oczywiste, czyli wcisnąć gaz i… każdy doskonale wie, co mam na myśli.
    Jedyne, skutecznie, niezagrażające innym zachowanie, przede wszystkim broniące przed agresją takich zgnilców i wykolejeńców psychicznych, jak ten pedalski i odmóżdżony tłumok.
    Tępy spasiony buc, który nie rozumie, że włączający się pojazd niestety musi częściowo zająć ścieżkę, bo inaczej nie widać jadących główną drogą pojazdów.
    Psychopatia i degeneracja, jest aż nadto widoczna, rowerzysta dokładnie planował “zemstę”, polował na kierowcę, ewidentnie dążył do konfrontacji, co było groźne nawet dla osób postronnych.
    Nie mówiąc o szokującej ilości wykroczeń:
    – przejeżdżanie przez przejście dla pieszych
    – jazda pod prąd (!) jezdnią
    – niekorzystanie ze ścieżki rowerowej
    – dwukrotne naruszenie linii ciągłej
    – jazda w sposób utrudniający ruch i powodująca zagrożenie jego bezpieczeństwa.
    Bezwzględnie tego zdziczałego psychopatę zatrzymać, wlepić mandat za wykroczenia, skierować na badania psychologiczne (choć ich wynik jest oczywisty), a potem postawić przed sądem i najlepiej odizolować.
    WON Z PEDALARZAMI!

    46
    4
    • bladteth pisze:

      Wystarczy zatrzymać film w 7 s by się przekonać, że pierwotne założenie o braku widoczności jest błędne. Resztę wymiocin aż żal komentować.

      4
      33
      • Stary Szofer pisze:

        Usiłujesz bronić tego przestępcy? Brawo! SOBIE wystawiasz tym świadectwo!

        15
        2
        • bladteth pisze:

          Nie napisałem nic o przestępcy. Masz bujną wyobraźnię.

          • Stary Szofer pisze:

            “Resztę wymiocin aż żal komentować” – kto to napisał? – to może wytwór mojej wyobraźni, czy Twoje słowa?

            • bladteth pisze:

              Wróć do oryginalnego wpisu, bo chyba przeoczyłeś parę epitetów.

              • Stary Szofer pisze:

                Proszę bardzo oto cytat z oryginału:
                ” Nie mówiąc o szokującej ilości wykroczeń:
                – przejeżdżanie przez przejście dla pieszych
                – jazda pod prąd (!) jezdnią
                – niekorzystanie ze ścieżki rowerowej
                – dwukrotne naruszenie linii ciągłej
                – jazda w sposób utrudniający ruch i powodująca zagrożenie jego bezpieczeństwa”
                i to mi. określiłeś mianem “Resztę wymiocin aż żal komentować”

                • bladteth pisze:

                  To się nazywa selektywne czytanie. Ja wybrałem: “zgnilców i wykolejeńców psychicznych, jak ten pedalski i odmóżdżony tłumok. Tępy spasiony buc. WON Z PEDALARZAMI!” Każdy widzi to, co chce.

                  13
                  • Stary Szofer pisze:

                    Odniosłeś się do CAŁOŚCI, a nie zacytowanego fragmentu – Ty napisałeś “Resztę wymiocin aż żal komentować” – nic tam nie ma, że dotyczy tylko fragmentu – no cały Ty nie pomyślisz, napiszesz, a potem “w zaparte” …

                    3
                    1
                    • Eloelo. pisze:

                      Po co dyskutować z zaciekłym obrońcą pedalarzy, którym zapewne sam jest…. Nie rozumiem.

                      4
                      2
      • Kierownik pisze:

        Skoro masz problemy z wymiocinami to… sprawdz, czy nie masz czegoś za głęboko w gardle 🙂

      • ktośtam pisze:

        Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że kamerka ma większe pole widzenia od kierowcy siedzącego w fotelu? Nikt nie siedzi przylepiony do przedniej szyby, no i człowiek nie ma 170 stopni widoczności.

        • bladteth pisze:

          Jeśli w tak prostej sytuacji z dobrą widocznością drogi kierowca sobie nie radzi lub ma fizyczne ograniczenia, to może powinien jeździć rowerem. I owszem, zdrowy człowiek ma zakres widzenia ponad 170 stopni.

          2
          10
          • Stary Szofer pisze:

            Tam stoi tablica reklamowa na trawniku i właśnie zasłania widok na jezdnie, gdy się stanie przed pasami….

            • bladteth pisze:

              Zgoda, tablica – jakich niestety pełno przy drogach w Polsce – do usunięcia, ale jest moment (6 – 7 s filmu), gdzie widać dobrze całą drogę.

              1
              4
              • Stary Szofer pisze:

                Nie całą, tyko fragment i właśnie “przez moment” – właśnie przez takie nieodpowiedzialne manewry oparte o widoczności “przez moment” dochodzi do tragedii! Przed wjazdem na taką drogę kierowca MUSI dokładnie sprawdzić czy na 100% widzi wszystko, czy jakaś tablica, słupek w samochodzie nie zasłonił mu akurat tego jednego pojazdu! To bezpieczeństwo jest 1000 razy ważniejsze od wygody jakiegoś roweroekooszołoma!!!! i spokojnie przekonał bym do tej argumentacji każdego sędziego.

              • Zdziwsław pisze:

                Wcale nie całą, bo zasłanianą przez drzewa i słup reklamowy, ponadto w 7 sekundzie auto już stoi na przejściu, a i tak niewiele więcej widać. MIał się zatrzymać przed przejściem, wyjść, wyjąć lornetkę, sprawdzić czy zza zakrętu nic nie wyjeżdża (bo jest tam zakręt i 70 km/h jeśli mnie pamięć nie zawodzi) i liczyć na farta że biegiem się wróci do auta i cudem nic nie nadjedzie.

                Po drugie ani w 4, ani w 5 ani w 6 sekundzie nie widać rowerzysty. Rozumiem, że ty w takiej sytuacji nie wyjechałbyś stamtąd nigdy bo:

                a) nie ma widoczności do wyjazdu
                b) nie możesz wjechać na przejazd nawet jak nie widać rowerzysty (co miało miejsce)

                • bladteth pisze:

                  Może mam problemy z wzrokiem, ale ja widzę jezdnię na odległość zapewniającą mi bezpieczny wyjazd. Ruch nie jest duży. Jeśli w 7 s stoi na przejściu (do tego tej części łączącej trawniki po obu stronach), to po zatrzymaniu stoi też na drodze z pierwszeństwem. Tam jest 50 km/h. To jest wyjazd spod Millenium Hall w Rzeszowie. Wejdź sobie na Street View by się przekonać, że widoczność w tym miejscu jest bardzo dobra. Owszem, nie możesz zablokować przejazdu dla rowerów, tak samo jak nie staniesz na przejeździe kolejowym gdy nie masz (chwilowo) możliwości kontynuowania jazdy. Wyżej podałem wyrok sądu w dokładnie takiej sytuacji. Kierowca został uznany za winnego.

    • Marcin pisze:

      Święte słowa

      4
      2
  • Oco chozi pisze:

    Coś te brody obniżają różne parametry…

    10
  • Olo pisze:

    Ciekawe do kogo pedzio wystartował? Bo z doświadczenia wiem, że stawiają się głównie do kobiet i staruszków. Moja żona miała już kilka takich nieprzyjemnych sytuacji, a do mnie na razie jakoś nikt się nie odważył.

    8
    1
  • Stary Szofer pisze:

    Proszę Państwa, proszę tego …….. no, typa nie nazywać rowerzystą, bo to rowerzystów (a też jestem rowerzystą) obraża! to jest rasowy roweroekooszołom! Z nimi dyskusja jest bezprzedmiotowa, bo dla nich rower to ideologia, ich wiara, oni by chcieli na rowery przesadzić wszystkich i kaleki i chorych i starych i małe dzieci, dla nich kierowca to wróg nr 1, a im (co widać na filmie) wszystko wolno.
    I kiedy na skutek ich lobbingu przyznano rowerzystom nowe uprawnienia pisałem, że w efekcie “będą trupy” – no i niestety są, a teraz widzę, że ten konflikt na drodze narasta i albo Policja zacznie uczyć roweroekooszołomów iż przepisy i ich obowiązują ( przepisy, a nie ich wyobrażenia o przepisach) to dojdzie do eskalacji konfliktów i zaczną się akcje “kij w szprychy” – bo np ojciec dziecka zagrożonego śmigającymi po chodnikach debilami, nie zdzierży …

    10
    2
    • bladteth pisze:

      Ten “lobbing” to po prostu ustalenie porządku prawnego między PoRD a KW, gdzie niestety nie było zgodności przez “nieco” ponad 20 lat. KW obowiązuje w całej zachodniej Europie, gdzie bezpieczeństwo rowerzystów stoi na znacznie wyższym poziomie niż w Polsce. Wracając na nasze podwórko. By nie wyjść na ignoranta, podaj daty wprowadzenia nowych uprawnień, statystyki wypadków i szacunkowy ruch rowerowy oraz połącz to wszystko w logiczną całość dowodzącą twojej teorii o trupach.

      • Stary Szofer pisze:

        Primo: odpuść sobie argument o “zachodzie” – bo tam NAJPIERW wybudowano prawdziwe drogi, rozdzielono ruch lokalny od tranzytowego, a dopiero POTEM na LOKALNYCH drogach zwiększono uprawnienia rowerzystów. U mas pod wpływem właśnie głupiego lobbingu ustawiono wóz przed koniem… I nie chodzi o “ustalenie porządku prawnego między PoRD a KW” tylko o np. pierwszeństwo rowerzysty na przejeździe rowerowym, w sytuacji gdy 99% przejazdów rowerowych w tym kraju jest tak skonfigurowanych, iż kierowca każdego większego pojazdu nie ma możliwości obserwowania DDR w momencie skrętu w prawo! Ma ustąpić pierwszeństwa pojazdowi, którego nie widzi!!! TO JEST CHORY PRZEPIS!!!! – a co do terminów, statystyk itp. – leniuszku, jak chcesz podważać moje obserwacje, to sam poszukaj, podaj źródła i obal moje twierdzenie – czekam.

        6
        1
        • bladteth pisze:

          Ja mam szukać dowodów na twoje urojone teorie? Sorry Winetou, ale to tak nie działa w dorosłych dyskusjach. 99% przejazdów ma zerową widoczność? To kolejny argument przemawiający za twoimi brakami w doświadczeniu/percepcji. Kompromituj się dalej.

          1
          6
          • Stary Szofer pisze:

            No potwierdzasz moją diagnozę: zalecana wizyta u okulisty! Nie pisałem, iż masz szukać argumentów za moimi twierdzeniami! Napisałem (tylko z Twoim wzrokiem coś nie tak) , że skoro podważasz moje twierdzenia, to sam poszukaj argumentów je obalających. Nie napisałem, iż 99% przejazdów ma zerową widoczność – idż do okulisty, kup okulary i przeczytaj jeszcze raz, bo przepisywać nie mam czasu.

            • bladteth pisze:

              Znów masz problem z definicjami. To, co napisałeś wyżej to hipoteza a nie twierdzenie. Do tego drugiego potrzeba dowodu, którego nie podałeś. Czekam.

              • Stary Szofer pisze:

                Jak zwykle w braku argumentów uciekasz od konkretów, nie odpowiadasz na przedstawione argumenty, a na koniec pewnie znów się obrazisz – to taka reakcja obronna… Ja widzę konkretne związki przyczynowo – skutkowe, chcesz im zaprzeczyć? argumenciki proszę, a nie żądanie żebym ja ich szukał!

                • bladteth pisze:

                  Nazwijmy więc rzeczy po imieniu: wyraziłeś swoją własną opinię na temat rowerzystów, bez konkretów, bez faktów, bez dowodów, bez analizy danych statystycznych. W porządku.

                  • Stary Szofer pisze:

                    Nazwijmy więc rzeczy po imieniu: nie dopowiedziałeś na żaden z moich argumentów, ograniczasz się do własnych opinii.

                    • bladteth pisze:

                      Czy jeśli poproszę o te argumenty, to znów wyślesz mnie do okulisty? Poprosiłem o nie wcześniej, ale się nie doczekałem, więc nie wiem do czego mam się odnieść. Podasz dane, daty itd, to będziemy dalej dyskutować.

                    • Stary Szofer pisze:

                      Wiesz co? dobra, ale ostatni raz przepisuję:
                      1. odpuść sobie argument o “zachodzie” – bo tam NAJPIERW wybudowano prawdziwe drogi, rozdzielono ruch lokalny od tranzytowego, a dopiero POTEM na LOKALNYCH drogach zwiększono uprawnienia rowerzystów. U mas pod wpływem właśnie głupiego lobbingu ustawiono wóz przed koniem
                      2. I nie chodzi o “ustalenie porządku prawnego między PoRD a KW” tylko o np. pierwszeństwo rowerzysty na przejeździe rowerowym, w sytuacji gdy 99% przejazdów rowerowych w tym kraju jest tak skonfigurowanych, iż kierowca każdego większego pojazdu nie ma możliwości obserwowania DDR w momencie skrętu w prawo!
                      3. Nie napisałem, iż 99% przejazdów ma zerową widoczność
                      wystarczy?

                    • bladteth pisze:

                      Nie, nie wystarczy. Wyraziłeś opinię, że rowerzyści dostali dodatkowe uprawnienia, co pociągnęło za sobą trupy. Masz jakieś konkretne dane na ten temat, czy to tylko “obserwacja”?

                      Z moim obserwacji wynika, że owszem, są przejazdy z ograniczoną widocznością, ale to mniejszość a już zdecydowanie nie ten, o którym dyskutujemy.

                    • Stary Szofer pisze:

                      nadal brak jakiejkolwiek odpowiedzi na argument nr 1, pozorowana odpowiedź na argument nr 2 w związku z brakiem odpowiedzi na argument nr 3.

                    • bladteth pisze:

                      Znów nie odpowiedziałeś na pytanie i próbujesz zmienić tor dyskusji. Nie dziwne, że coraz mniej ludzi chce z tobą dyskutować. Trudno, ale co tam. KW została wdrożona w 1968 r. Chcesz mi powiedzieć, że wszystkie miasta na Zachodzie oddzieliły ruch tranzytowy od lokalnego przed tą datą? Poproszę o konkretne dowody.

                    • Stary Szofer pisze:

                      To Ty nie odpowiadasz na argumenty. Pozorujesz odpowiedzi, pisząc o czymś czego ja nie napisałem! Byle tylko coś napisać, byle wyglądało że odpisałeś… Co ma data wprowadzenia KW w Polsce do budowy dróg w Europie Zachodniej? Pisałem o implementowaniu zachodnich przepisów do Polskiego prawa DZIŚ, gdy nasza infrastruktura od zachodniej odstaje!

                    • bladteth pisze:

                      Napisałeś, że “tam NAJPIERW wybudowano prawdziwe drogi, rozdzielono ruch lokalny od tranzytowego, a dopiero POTEM na LOKALNYCH drogach zwiększono uprawnienia rowerzystów.” w kontekście wprowadzania takich właśnie uprawnień w Polsce. Skoro masz problemy ze zrozumieniem tego co sam piszesz, to nie mamy o czym dyskutować.

                      Zresztą, jak wcześniej napisałem, to jest zmyłka. Zapytałem wcześniej o konkretne statystyki pokazujące, że (nawet mimo braku obwodnic itp rozwiązań) danie rowerzystom dodatkowych uprawnień poskutkowało wzrostem ich śmiertelności. Z policyjnych danych nic takiego nie wynika. Liczba wypadków i ofiar śmiertelnych w roku 2011 kiedy wprowadzono sporo nowych udogodnień dla cyklistów i kolejnych utrzymywała się na mniej więcej takim samym poziomie. W ostatnich latach obie liczby spadły, zwłaszcza ta druga i to przy szacowanym wzroście ruchu rowerowego, więc twoje hipotezy są po prostu nieprawdziwe.

                      To tyle z mojej strony. Mamy wolność słowa, każdy może mieć własną opinię. Warto jednak zapoznać się z faktami.

                    • Stary Szofer pisze:

                      Akurat w 2011 roku ilość wypadków z udziałem rowerzystów wzrosła o 18%, a ilość poszkodowanych rowerzystów o 16%, jak za NIK podaje https://dzienniklodzki.pl/nik-rosnie-liczba-rowerzystow-poszkodowanych-w-wypadkach-spada-liczba-wypadkow-z-udzialem-pieszych/ar/10453840
                      – to oczywiście niewiele mówi, bo jest jeszcze od groma czynników do uwzględnienia, podaję te dane jedynie by wykazać iż kolejny raz KŁAMIESZ

                    • bladteth pisze:

                      Spadła, bo rok 2010 był dość wyjątkowy i musiały wystąpić “inne czynniki”. Do tego nowy przepisy weszły w połowie 2011 r. Popatrzmy jak to wyglądało na przełomie paru lat (rocznik, liczba wypadków, liczba ofiar śmiertelnych):

                      2007 – 5258 – 516
                      2008 – 5150 – 449
                      2009 – 4513 – 389
                      2010 – 3918 – 290
                      2011 – 4652 – 329
                      2012 – 4665 – 317
                      2013 – 4723 – 317
                      2014 – 4850 – 292
                      2015 – 4634 – 303
                      2016 – 4737 – 271
                      2017 – 4212 – 220

                      W roku 2015 rowerzyści znów dostali nowe uprawnienia i liczba ofiar spadła, zwłaszcza w ostatnim roku. Przy coraz większym ruchu rowerowym, liczba ofiar śmiertelnych przez ostatnie 10 lat spadła prawie o 60%. Warto też zauważyć, że odsetek rowerzystów jako sprawców wypadków utrzymuje się mniej więcej na tym samym poziomie (z lekką tendencją spadkową). Rowerzyści są winni tylko w ok. 40% wypadków ze swoim udziałem. Większość powodują kierowcy, którzy zdali państwowy egzamin ze znajomości przepisów i panowania nad pojazdem.

                    • Stary Szofer pisze:

                      No jak zwykle, najpierw piszesz, że statystyka niczego nie wykazuje, a potem że 2011 to był rok wyjątkowy…. A ja napisałem, że chodzi mi tylko o Twoje Twierdzenie jakoby w 2011 nie było różnicy w statystykach. Co do reszty, to czynników które statystycznie należy uwzględnić jest dużo (np. ilość wybudowanych w tym czasie DDR i dróg tranzytowych) że świadomie nie próbuję wyciągać z nich wniosków. Co do zaś wiary w rzetelność Policyjnych statystyk w zakresie przyczyn i winnych wypadków, to polecam Raport NIK “O Drogach” .

                    • bladteth pisze:

                      Znów ta sama gra – mniej lub bardziej ukryte oczekiwanie ode mnie na szukanie dowodów na twoje teorie. Dostałeś dane, dostałeś moją analizę a teraz próbujesz zamulać temat jakimiś “innymi czynnikami”. Niby nie wyciągasz wniosków, ale nie przeszkadza ci to w serwowaniu hipotez. Rok 2017 był jeszcze dodatkowo ciekawy, bo rowerzyści nie spowodowali śmierci żadnej postronnej osoby. Kładzie to teorie o bohaterskich kierowcach ratujących życie niedzielnych rowerzystów, rozbijając się na drzewach lub pieszych rozjeżdżanych na śmierć na chodnikach.

                    • Stary Szofer pisze:

                      Żadna gra, od początku nie twierdziłem, iż istnieją dane statystyczne pozwalające na wnioskowanie w dyskutowanej kwestii, to Ty twierdziłeś że są , a ja właśnie wykazałem, iż:
                      1. Twoje twierdzenie jakoby w 2011 roku ilość śmiertelnych wypadków z udziałem rowerzystów była porównywalna z innymi okresami jest KŁAMSTWEM
                      2. Przytoczone przez Ciebie dane niczego nie dowodzą, gdyż są wynikiem nie JEDNEGO, a WIELU czynników, – naprawdę tego nie rozumiesz?
                      Wskazałem, iż przywoływane przez Ciebie Policyjne dane o przyczynach i sprawcach wypadków są mało wiarygodne co wykazała kontrola NIK, a Ty dalej cytujesz te wypaczone dane…

                      2
                      1
                    • bladteth pisze:

                      Policyjne statystyki są mniej wiarygodne od opinii jakiegoś anonima w internecie. Dziękuję, żegnam.

                      1
                      4
                    • Stary Szofer pisze:

                      KŁAMCZUCH uzasadnienie wyżej

                      2
                      1
                    • bladteth pisze:

                      Jeszcze jedna obserwacja. Do 2010 r liczba zabitych pieszych systematycznie spadała a w 2011 r wzrosła o 14%. To też wina wprowadzenia udogodnień dla rowerzystów? Masz rację – w 2011 musiały wystąpić “inne czynniki”, przez które wzrosła liczba ofiar śmiertelnych wśród niechronionych uczestników ruchu, inne niż nowe przepisy sprzyjające rowerzystom.

  • A. pisze:

    Jeżdżę osobówką, ciężarówką, motocyklem i do niedawna sporo jeździłem też rowerem ( teraz mi się już nie chce i czasu za bardzo nie mam) i z przykrością muszę stwierdzić że rowerzyści są jak szarańcza na drogach( oczywiście nie wszyscy ale zdecydowana większość) mają totalnie w dupie podstawowe przepisy ruchu drogowego, zresztą przypuszczam że większość to nawet ich nie zna. Przykład chociażby z czwartku, ulica marynarska w Warszawie, godziny porannego szczytu, pan elegancko napierdala sobie w pedały , zapala się czerwone , pan nawet nie zwalnia i jedzie dalej, wszystkie samochody z ulicy poprzecznej musiały się zatrzymać i czekać aż ten jełop przejedzie mimo że dawno już miały zielone. Takie przykłady mógłbym codziennie wymieniać.

  • Wewe pisze:

    J@#$&ć rowerzystów. Niech płacą OC

    18
    1
    • Kudlaty pisze:

      Ten to nie OC tylko do psychiatry powinien się udać a już na pewno powinien poczytać kodeks ruchu drogowego, spytałbym go czy jak jest korek to jadąc samochodem też mam się drzeć na pozostałych że tamują ruch?

      • bladteth pisze:

        To jest inna sytuacja. Tutaj nie ma korka a jest złamanie albo art. 27.1 albo 46.1. Reakcja rowerzysty to inna para kaloszy.

        10
        • Stary Szofer pisze:

          art. 27.1 mówi o ustąpieniu pierwszeństwa rowerzyście ZNAJDUJĄCEMU SIĘ na przejeździe rowerowym – widziałeś na filmie jakiegoś rowerzystę na przejeździe? – wiesz taki lekarz to nazywa się okulista… Można na siłę dopatrywać się “zatrzymania w sposób utrudniający ruch” ale to DDR jest tam tak a nie inaczej poprowadzona, można znowu widoczność z pozycji przed przejście i przejazdem jest “taka sobie” mając do wyboru wyjazd na drogę trzy pasmową przy wątpliwej widoczności i nieznaczne utrudnienie ruchu, na zasadzie stanu wyższej konieczności wybieram to drugie – przekonał bym każdego sędziego do tego rozumowania.

          • bladteth pisze:

            Tu masz to miejsce:

            https://goo.gl/maps/1pWTfuDtRVw

            Masz jakieś wątpliwości co do widoczności?

            Dźwięk został wyłączony + opis pod filmem + moje wieloletnie doświadczenia z jazdy rowerem po mieście = złamanie art. 27.1.

            10
            • Kudłaty pisze:

              Nie ma przepisu zakazującego zatrzymywania sie na drodze rowerowej tyle w temacie.

              • bladteth pisze:

                Po pierwsze, kierujący na filmie nie zatrzymał się na drodze rowerowej. Jeśli chodzi o DDR, to jest art. 49.1.11.

                • Stary Szofer pisze:

                  I znowu te problemy ze wzrokiem! art 49.1.11 zabrania zatrzymania pojazdu na drodze rowerowej, a on się zatrzymał na przejeździe rowerowym…

                  • bladteth pisze:

                    Kudłaty pisał o zakazie zatrzymywania na DDR. Którego okulistę – z doświadczenia – polecasz?

                    PS. Art. 49.1.2.

                    • Stary Szofer pisze:

                      Nie odpowiadam za wpisy Kudłatego, odnoszę się do sytuacji na filmie. Art. 49.1.2. – to inna bajka, tylko jeśli tak jak Ty go interpretować, to każdy kto zatrzyma samochód bliżej niż 10m od przejścia popełnia wykroczenie, czyli każdy kto zatrzyma się przed przejściem by przepuścić pieszego popełnia wykroczenie? Fakt, ustawodawca się tu nie popisał, ale jak widać Twoja wykładnia Art. 49.1.2. prowadzi do absurdu…

                    • bladteth pisze:

                      Nie prowadzi, tylko pokazuje twoją nieznajomość PoRD. Polecam do poduszki.

                    • Stary Szofer pisze:

                      Jak zwykle w barku merytorycznych argumentów pozostaje stwierdzać “to ty się mylisz” – bez jakiegokolwiek uzasadnienia.

                    • bladteth pisze:

                      Po prostu wychodzę z założenia, że jeśli sam sobie poszukasz stosownego przepisu, to lepiej zostanie ci w pamięci. Nie ma tu konfliktu, ustawodawca to przewidział. Miłej nocy.

                    • Stary Szofer pisze:

                      Po prostu, jak nie umiesz wskazać argumentów, to piszesz “sam sobie poszukaj”

                    • bladteth pisze:

                      Nauczyłem się tak od pewnego starego szofera.

                    • Stary Szofer pisze:

                      Kłamiesz, i wystarczy

                    • bladteth pisze:

                      Jak chcesz. W razie trudności ze znalezieniem, daj znać, to podam ci stosowny art.

                    • Mitnaged pisze:

                      Apropo tego 49.1 to nie ma czegoś takiego, że puszczając pieszego na przejściu masz szanse na mandat. Wystarczy doczytać do końca.
                      “4. Zakaz zatrzymania lub postoju pojazdu nie dotyczy unieruchomienia pojazdu wynikającego z warunków lub przepisów ruchu drogowego. “

                    • Stary Szofer pisze:

                      Mitnaged – masz rację, to wyjaśnia rzekomą sprzeczność, kurcze pamiętałem, że gdzieś jest taki zapis, ale zasugerowała mnie definicja zatrzymania i już nie zerknąłem do końca – błądzić jest rzeczą ludzką. I dzięki, bo to dowodzi, iż kierowca na filmie nie naruszył prawa…

                    • bladteth pisze:

                      Tak samo tłumaczą się tłumoki wjeżdżające na skrzyżowania bez możliwości jego opuszczenia przed zmianą świateł. Oni też zatrzymali się na środku ze względu na warunki na drodze. Zgodnie z twoją logiką, szofer, oni też nie naruszyli prawa.

                    • Stary Szofer pisze:

                      I Twoja metoda w braku argumentów się nie zmienia – właśnie wykazano, iż Twoje twierdzenie jakoby kierowca złamał Art. 49.1.2, jest błędne, to co robisz? A piszesz o skrzyżowaniu ze światłami! – znów KŁAMCZUCH wypiera się tego co napisał – nie będę tracił czasu, na przypominanie Ci ileś razy co napisałeś i że jest to nieprawda, w odpowiedzi na Twoje kolejne “skoki w bok” od meritum dyskusji

                    • bladteth pisze:

                      Nie mój problem, że nie rozumiesz analogii.

                    • Stary Szofer pisze:

                      KŁAMCZUCH – uzasadnienie wyżej

            • Stary Szofer pisze:

              Naprawdę z Twoim wzrokiem są poważne problemy! wkleję ostatni raz:
              art. 27.1 mówi o ustąpieniu pierwszeństwa rowerzyście ZNAJDUJĄCEMU SIĘ na przejeździe rowerowym – widziałeś na filmie jakiegoś rowerzystę na przejeździe? – i tyle w temacie Twojego “wieloletniego doświadczenia” – może i jeździsz od wielu lat, ale jak wskazuje powyższa argumentacja o przepisach to kiepskie masz pojęcie, znowu może i je czytałeś, może nawet znasz niektóre na pamięć, ale zastosować nie potrafisz…

              • bladteth pisze:

                Kiedyś był art. (33.4) zakazujący rowerzystom wjazd na przejazd bezpośrednio przed pojazd – analogicznie do art. 14.1 dla pieszych – ale został skreślony. Dało to praktyczne pierwszeństwo rowerzystom na takim przecięciu kierunków ruchu. Jeśli zarządca dojdzie do wniosku, że to niebezpieczne, to powinien walnąć rowerzystom A-7 przed przejazdem (albo nawet B-20 w ostateczności). Tutaj nic takiego nie ma, bo widoczność jest dobra.

                Przy okazji: wiesz z jakiego miejsca wyjeżdżał kierujący? Dałem ci odsyłacz wyżej – popatrz na znaki. Rozumiem, że zdajesz sobię sprawę z tego, do czego zobowiązany jest kierujący włączający się do ruchu?

                • Stary Szofer pisze:

                  Jak zwykle, gdy udowodnię iż napisałeś głupotę, to uciekasz w boczne wątki! napisałeś: “moje wieloletnie doświadczenia z jazdy rowerem po mieście = złamanie art. 27.1.” o czym mówi art. 27.1? był rowerzysta na przejeździe? – to są fakty o których dyskutowaliśmy, a nie cała reszta którą teraz wrzucasz, by nie przyznać się do głupoty którą napisałeś!

                  • bladteth pisze:

                    O, to jest dokładnie taki sam tok rozumowania jak w dyskusji o skręcającym i kierunkowskazie. Nie mamy pełnego obrazu, ale ty sobie poczyniłeś pewne założenia przy okazji tamtego filmu (być może z własnych doświadczeń) a ja tutaj (ze swoich). Myślę, że się rozumiemy. Doczytałeś już do czego zobowiązuje kierującego art. 17.2?

                    • Stary Szofer pisze:

                      Nie dyskutujemy tu o skręcaniu i kierunkowskazie, nie dyskutujemy o art 17.2, tylko o jednym zadufanym w sobie facecie, który napisał, iż kierowca który zatrzymał się na przejeździe rowerowym, w momencie gdy nie było tam rowerzysty, wedle jego wieloletniego doświadczenia nie ustąpił pierwszeństwa rowerzyście znajdującemu się na przejeździe! – taką głupotę napisałeś! jest wyżej! każdy może przeczytać… – miej odrobinę honoru i chociaż zamilknij, zamiast “w zaparte” pozorować odpowiedzi pisząc nie na temat!

                    • bladteth pisze:

                      Nie wiesz, w którym momencie nadjechał rowerzysta, tak samo jak nie wiesz kiedy kierowca wrzucił kierunkowskaz w tamtym filmie. Ja zakładam, że tutaj kierowca wymusił pierwszeństwo bazując na kilku faktach, o których wspomniałem wcześniej. Jak już pisałem, rowerzysta na takim przecięciu kierunków ma de facto pierwszeństwo nie tylko na, ale także dojeżdżając do przejazdu, chyba że znaki mówią coś innego. Do tego dochodzi art. 17.2, który nakłada na nagrywającego obowiązek ustąpienia pierwszeństwa innym uczestnikom podczas włączania się do ruchu – tu wyjazdu z drogi niepublicznej. Mam nadzieję, że to rozwiewa wszelkie wątpliwości w kwestii pierwszeństwa.

                    • Stary Szofer pisze:

                      Cały czas piszesz nie na temat, nie dyskutujemy tu o niczym z Twojego ostatniego wypisy tyko przypominam:
                      o jednym zadufanym w sobie facecie, który napisał, iż kierowca który zatrzymał się na przejeździe rowerowym, w momencie gdy nie było tam rowerzysty, wedle jego wieloletniego doświadczenia nie ustąpił pierwszeństwa rowerzyście znajdującemu się na przejeździe!
                      Nie jest istotne kiedy nadjechał roweroekooszołom, bo widać że w chwili wjazdu samochodu na przejazd rowerowy nie było tam rowerzysty! a TY tak TY napisałeś to co wyżej!

                    • bladteth pisze:

                      Rowerzysta nie musiał być fizycznie na przejeździe – cały czas próbuję ci to wyjaśnić. Kwestia pierwszeństa jest ustalona przed wjazdem pojazdów na miejsce przecięcia kierunków jazdy a nie na zasadzie “kto pierwszy, ten lepszy”. W filmie nie widać przez parę ładnych sekund prawej strony DDR, skąd pewnie nadjechał rowerzysta.

                    • Stary Szofer pisze:

                      “moje wieloletnie doświadczenia z jazdy rowerem po mieście = złamanie art. 27.1.” – kto to napisał? Duch Święty czy TY? UMIESZ CZYTAĆ? art. 27.1. mówi o ustąpieniu pierwszeństwa rowerzyście ZNAJDUJĄCEMU SIĘ NA PRZEJEŹDZIE – DOŚĆ! więcej na Twoje wypieranie się tego co sam napisałeś nie odpowiadam KŁAMCZUCHU!!!!!

                    • bladteth pisze:

                      Wdech, wydech, szofer, wdech, wydech. Jeszcze jedno. Jeśli dalej nie kumasz do czego zobowiązany był kierowca przepisami, to zatrzymaj film w 4 s i zobacz jakie miał znaki.

                    • Stary Szofer pisze:

                      KŁAMCZUCH – uzasadnienie wyżej

  • miki pisze:

    dlaczego ryj zamazany?

    8
    1
    • Kudłaty pisze:

      Zamazany nie tym co trzeba, ja bym nie cofał tylko uchylił szybę i w razie uzasadnionej obawy o atak na zdrowie lub mienie wymazał mu mordę gazem pieprzowym.

  • Anonim pisze:

    Śmiem twierdzić ze trochę tego auta blokuje przejazd rowerowy
    Jak zwykle debilna infra rowerowa

    5
    1
  • Bartosz pisze:

    BOR hahahah ale burak

  • Tomasz pisze:

    Rzeszów miasto innowacji

  • Abc pisze:

    Szkoda ze gnoja nie rozjechał, ja bym na pewno się nie zatrzymał

    13
    3
    • bladteth pisze:

      Art. 3.1. się kłania. Ach ta magia internetu. Można napisać każdą bzdurę i znajdzie się wielu przyklaskujących.

  • Kamil pisze:

    Rowerzyści… największe bydło polskich dróg

    35
    11
    • Rowerzysta pisze:

      Chyba ty kondomie pusty… Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka.
      Motorów nie lubicie, rowerów też nie. Uważacie się za panowania na drodze tylko szkoda że wam słoma z butów wystaje. Patrzcie w lusterka rowerzyści i motory są wszędzie. A ty dalej rozbijają się swoim starym golfem w dieslu i truj środowisko. Żeby ci dzieci zdechły od tego smrodu. Tfuuu

      5
      41
      • Pl pisze:

        Po pierwsze “motory” to masz w pralkach albo kosiarkach ,czy tak trudno używać poprawnych zwrotów ?A po drugie gdybyś umiał czytać ze zrozumieniem to zauważyłbyś że nie rowery są problemem tylko rowerzyści :).I po czym wnioskujesz że kamil jeździ starym goolfem w dieslu ? po tym ze wyraził swoje zdanie które ci nie odpowiada ? Jeżeli tak to gratuluje .

        18
        3
      • Ja pisze:

        Jesteś kretynem

        2
        5
      • Kamil pisze:

        Rowerzysta. Sory ale 8 na 10 rowerzystów tak się zachowuje. Robię dziennie po 200 km w mieście i widzę na własne oczy. Gdyby tak nie było, nie było by mojego komentarza oraz tego filmu jakby się wszyscy normalnie jeździli. Starym golfem hmm póki co jeszcze nie jechałem. Jeśli tak bardzo cię interesuje to póki co wożę się A klasa a45 amg. Buziaczki i niech ci dalej dupę żal ściska w starym passacie 😂

        10
        4
      • Kierownik pisze:

        O i mamy przedstawiciela – klasyczny reprezentant pedalskiej cebuli.
        Frustrat, półgłówek, arogant i ćwok z syndromem przeniesienia – wszystkie swoje kompleksy ilustruje na innych i wmawia.
        NIE BĘDZIEMY patrzeć w lusterka i wypatrywać was wszędzie. Nie znasz przepisów – twój problem, za to nie poniesie nikt odpowiedzialności.
        Tylko potem nie płacz do matki, ojca, albo w mediach, że musiałeś naprawiać rower, albo się leczyć, bo chciałeś czmychnąć z naruszeniem przepisów.
        SPŁYŃ

        10
  • Komentator pisze:

    GTA SAN ANDREAS

Skomentuj...

Ostatnie wpisy

Szukaj

  • Gru 18 2018
    Polskie Drogi #133
  • Gru 17 2018
    Niebezpieczne zielone🚦
  • Gru 17 2018
    “Chyba się uszkodził “
  • Gru 16 2018
    Kierowca ciągnika powoduje kolizję i oddala się z miejsca zdarzenia
  • Gru 16 2018
    Nieudane wyprzedzanie na śniegu
  • Kategorie

  • Najnowsze komentarze

  • Archiwa