Menu

Kategorie

  • Ponad 55,000 polubień

  • PD w mediach

  • Wszystkie odcinki PD

  • 124,000 subskrypcji

  • POSTY GOŚCI

  • Udostępnij

  • Panta rhei

  • Stop agresji drogowej

  • Po co to wszystko?

  • Kontakt

  • Subskrybuj

    Wprowadź swój adres e-mail aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach

“Byłem ostatni i co chwilę zerkałem”

Nagranie z przodu

https://www.youtube.com/watch?v=NvMdTyd9HP0
https://www.youtube.com/watch?v=NvMdTyd9HP0

Nagranie z tyłu

https://www.youtube.com/watch?v=QQfZNX5zoL0
https://www.youtube.com/watch?v=QQfZNX5zoL0

89 komentarzy do "“Byłem ostatni i co chwilę zerkałem”"

  • o kufa napisał(a):
    298
    0

    Patrz w lusterka nabiera zupełnie nowego znaczenia.
    Brawo za reakcje.

  • Kelemens napisał(a):
    9
    115

    Szkoda, że awaryjnych nie włączył jak stał ostatni..

    • Kelemens napisał(a):
      31
      0

      Mój błąd, jednak włączył

    • Wojtek napisał(a):
      14
      3

      nie slyszysc ze sa wlaczone? jak “klikaja”

    • elfika napisał(a):
      23
      2

      i co by to dało? ciągnik stanął by w miejscu?

    • Rafał napisał(a):
      3
      0

      Nie? To zwiększ volume w głośnikach…

    • Nace napisał(a):
      3
      50

      Dobra, fajny, przydatny zwyczaj z tymi awaryjkami, ale czy nie jest tak, że w sumie to są na pokaz? Co one właściwie dają? Problemem jest dostrzeganie stojącego pojazdu na czas. Wymyślono na tą okoliczność światła stopu.
      Te mryganie awaryjnymi to taka sztuka dla sztuki wg mnie. Jako jadącemu z tyłu nigdy jeszcze nie zauważyłem, żeby mi to w czymś pomogło. Jeśli nie widzę STOJĄCEGO przed sobą pojazdu to i jego świateł nie zauważę.

      W sytuacji takiej jak na filmie nie ma znaczenia, bo pojazd i tak nie został dostrzeżony na czas i pojawia się zatem pytanie dlaczego. Bo gość oglądał film na laptopie, sięgał po coś właśnie i nie patrzył przed siebie, czy zasnął, zasłabł czy cokolwiek.

      • Radek napisał(a):
        34
        1

        Weź pod uwagę reakcję drugiego kierowcy. Nie widzi żadnych świateł (puszczony hamulec i wyłączone awaryjne) to jedzie dalej i jeszcze sporo przejedzie zanim mózg zarejestruje, że pojazd przed nim stoi a nie jedzie.
        Noga na hamulcu z kolei powoduje zaświecenie się świateł stopu, ale kierowca z tyłu przez chwilę się zastanawia czy samochód jedzie i po prostu zwalnia czy też stoi w miejscu.
        Widząc migające awaryjne (a najlepiej równocześnie świecący stop) ma od razu pewność, że auto powinno stać w miejscu i ma więcej czasu na reakcję.
        To są może ułamki sekund, ale przekładają się na cenne metry i moga decydować o życiu i śmierci.

        Gdyby te 2 osobówki dostały strzał centralnie w tył, myślę, że mielibyśmy tragedię zakończoną śmiercią kilku osób, a może i pożarem aut i cysterny z gazem. Strach myśleć…

        PS. Ja w takiej sytuacji (gdy stoję na końcu) zjeżdżam bliżej środka, aby móc uciec jak nagrywający, Włączam awaryjne i trzymam hamulec. Jednocześnie będąc przygotowanym do szybkiego ruszenia z miejsca.

        • Radek napisał(a):
          6
          1

          PS. Ale ten TIR w ogóle nie hamował więc CHGW czy kierowca spał, pisał smsa czy schylał się po miętusa…

        • Krystian napisał(a):
          2
          3

          Tak se tłumaczcie!!! Światełka baranowi nic nie dadzą.

      • Jacek napisał(a):
        19
        0

        Jadąc z dużą prędkością człowiekowi ciężko jest określić z daleka, czy pojazd stoi czy porusza się powiedzmy 60 KM/h wolniej od niego. Jeśli stoi i ma awaryjnie, to już jest pomoc i informacja, że albo jedzie bardzo wolno w stosunku do maksymalnej dozwolonej prędkości albo stoi. Moim zdaniem pomaga.

      • helpdżek napisał(a):
        12
        0

        Awaryjne mogą pomóć, jeśli tylko tego chcą kierowcy. Na każdej drodze typu autostrada, ekspresówka, czy podobne, jeśli tylko widzisz w oddali awaryjne to naciskasz pedał hamulca, by zredukować prędkość i sam jak najwcześniej włączasz awaryjne. To samo robią ci z tyłu i im szybsza ta fala informacyjna, tym większa szansa na uniknięcie karambolu. Oczywiście warunek jest taki, by obserwować więcej niż 100m przed maską.

        • Nace napisał(a):
          4
          5

          Z obserwacji wnioskuję, że ludzie mają wyjebane na te światła. Wczoraj na A1 włączyłem to dwóch mnie jeszcze zdążyło wyprzedzić i wjechać przede mnie, a do zatoru miałem jakieś 500m.

          • helpdżek napisał(a):
            12
            1

            Nace… Nie rozumiem problemu. Ostrzegłeś, nikt Ci nie wjechał w zderzak, ale dwóch Cię wyprzedziło, bo jechali szybciej, a jednocześnie mieli jeszcze dużo miejsca do korka. Żle? To wg. Ciebie jest dowód, że sygnalizowanie było bezsensowne? A zapytałeś, czy po ujrzeniu Twoich awaryjnych przypadkiem nie wzmogli czujności, wyłączyli tempomaty, otworzyli spadochrony, zmniejszyli prędkość z 200 do 100, itp itd. Toć, nikt nie mówi, że awaryjne u jednego kierowcy nakładają jakiekolwiek obowiązki na innych tylko, że mają działać informacyjnie, a to już dużo, bo wytrąca kierowcę z autostradowego letargu i zmusza do zachowania czujności.

            • Nace napisał(a):
              2
              0

              Z jednej strony, tak. Dobra, niech będzie. Jakąś skuteczność to może i ma. Mi osobiście się nigdy nie przydały, gdy ktoś przede mną je włączył.
              Raz w życiu wjechałem komuś w dupę i wynikało to z faktu, że zapatrzyłem się w lusterko zamiast patrzeć przed siebie.
              Tutaj jednak awaryjne autor miał włączone i nie to było przyczyną zdarzenia. Kierowca ciężarówki po prostu zasnął, to bardziej niż oczywiste. Wynika to z siły uderzenia i pory dnia kiedy to się stało. 90% szans, że jechał całą noc i poranne słońce go zamuliło. Klasyczna sytuacja.

              • slavny napisał(a):
                2
                1

                NACE nie wsiadaj już więcej do samochodu

                • Nace napisał(a):
                  2
                  1

                  Już pędzę do wydziału komunikacji oddać prawo jazdy i już oddaję tacie kluczyki, bo jakiś dureń w internetach mi kazał.

              • A napisał(a):
                0
                0

                ostatnio dzięki takim światłom nie przypakowałem w dupę innej osobówce, bo przed nią włączyła je ciężarówka(czy też same się włączyły). Dzięki nim szybciej zauważyłem to, że samochody przede mną stoją, a nie jadą, wyhamowałem na spokojnie, a tak to wyskakując z zakrętu bym się zdziwił mając na liczniku 130.
                Więc uważam ten zwyczaj za bardzo dobry, szczególnie jeśli ktoś pokonuje setki kilometrów(po autostradach itp), to bardzo pomaga.

      • Tomasz napisał(a):
        3
        0

        W Polsce może i jest na pokaz ale w krajach zachodnich awaryjne nie znaczą dziękuję tylko znaczą awaryjne/mocne hamowanie, stąd np. w nowych BMW jak zaczniesz gwałtownie hamować to awaryjne się same z siebie włączają.

      • Anonim napisał(a):
        0
        0

        Nace, jeżeli nie wiesz co oznaczą światła awaryjne i jak ich używać, to prawo jazdy winni Ci odebrać natychmiast !!!

  • przemson napisał(a):
    58
    0

    Niesamowita reakcja, wielkie brawa dla kierowcy!

  • cinol napisał(a):
    11
    0

    To pokazuje wielka wyobraznie ze zestaw czy ciezarowka to jest jeden wielki pocisk stali ……. Miejmy nadzieje ze wszyscy cali

    • Chmielo napisał(a):
      9
      1

      Kierowca tira, który spowodował wypadek nie przeżył

      • aaa napisał(a):
        4
        62

        ani troche mi go nie szkoda!

        • Kierowca zawodowy napisał(a):
          29
          4

          Szkoda że to nie byłeś Ty… Mógł dostać zawału, cokolwiek… Możliwe że miał rodzinę… Ale taka piz*a jak Ty tego nigdy nie doceni

          • Nace napisał(a):
            23
            3

            To się nigdy nie zmieni i zawsze będą takie nieludzkie kreatury, które widzą świat zero jedynkowo i mają takie wąziutkie postrzeganie świata, że widzą tylko czubek własnego nosa. Jest mnóstwo zawodów na świecie i każdy podejmuje w swojej pracy jakieś ryzyko. Ponadto wszyscy żyjemy na jednym padole absorbując niejako wzajemne ryzyko wynikające z życia obok siebie.
            Jak człowiek, który wstaje niczym robot o 6 rano, wraca do domu o 14 i dla, którego synonimem udanego weekendu jest zimne piwo ze znajomymi, ma wiedzieć jak wygląda praca innych. Są ludzie, którzy tak wąsko postrzegają świat, że gdyby im nie powiedziano w szkole to wierzyliby, że mleko robią w fabryce, a ciastka rosną na drzewach. Dla takich kmiotów to jest nie do pomyślenia, że nie wszystko jest takie proste jak ich mały, hermetyczny, zamknięty światek.
            Ale nie widzę sensu w ogóle uświadamiania ludzi o tym. Zawsze znajdzie się ktoś kto będzie na nas kierowcach wieszał psy. Taka kolej rzeczy, że musimy te nieprzychylne komentarze brać na klatę i dalej robić swoje.
            Każdy zawodowy kierowca wie co tak naprawdę stało się na tym nagraniu i kierowca zawodowy nie widzi tam debila, który omal kogoś nie zabił. My, kierowcy widzimy tam kolegę po fachu, którego żonie ktoś teraz przyniesie męża w zamkniętym wiadrze, bo tego co niego zostało nie da się nawet do worka wsadzić. Ktoś będzie musiał powiedzieć jego dzieciom, że tato nie wróci do domu. Kierowcy tych dwóch osobówek, przeżyli, bo byli czujni, bo mieli dużo szczęścia. Winni dziękować Bogu, czy w kogo tam wierzą, że wrócili cało do domu i tyle. Całe życie jest pełne ryzyka i takie sytuacje przypominają jak niewiele trzeba, by to życie stracić.

            • Robert napisał(a):
              5
              6

              Ostatnio jest pełno najechań na tył, i gówno prawda ze akurat zawał czemu nie 500m wcześniej, zwykły brak uwagi lub co gorsza plaga oglądanie filmów na laptopie, dobrze że już nikogo nie zabije.

              • Nace napisał(a):
                4
                2

                Facet na 99% zasnął, więc przestań pierdolić, bo już nie jeden był taki mocny w gębie, a potem go z rowu wyciągali.

                • Knychu napisał(a):
                  2
                  0

                  Zawał, zasnął? Wtedy pozostaje pytanie dlaczego nie zasnął 500m wczesniej i nie zjechał do rowu. Kierowcy, którzy zasypiają lub mają nagłe ataki lądują w rowach i na drzewach.
                  Niestety stanę po stronie tych, którzy uważają, że kierowca po prostu się zagapił, jechał na pamięć, grzebał w telefonie, tablecie. Jak się zasypia albo ma zawał to auto w ciągu kilku sekund ląduje w rowie. A ta ciężarówka pruła równo po prostej.
                  Jakie jest prawdopodobieństwo, że dokładnie 200m przed kolumną zasnął?! Bzdura.

  • Marcin napisał(a):
    14
    0

    O kurde, ale fart. A właściwie nie, to nie był fart, tylko przytomność umysłu, refleks i umiejętność oceny sytuacji. Kierowca Skody też zdążył nieco odbić, co mogło go uratować w połączeniu z faktem że stał nieco z lewej strony.

    • a napisał(a):
      22
      10

      Może kierowca skody to szeryf i chciał zablokować autora nagrania

      • helpdżek napisał(a):
        5
        0

        a może kierowca Skody, wychylając się, musiał obserwować lusterko, żeby komuś nie zajechać drogi i dzięki temu na bieżąco widział co się dzieje za jego plecami? Dochodzeniowcy od siedmiu boleści. 😀

    • Znawca napisał(a):
      4
      2

      To właśnie chciałem napisać że uratowało go to że szeryfował.

    • Deeway napisał(a):
      4
      0

      Tak, szeryfował i dlatego puścił hamulec zanim autor nagrania ruszył…

  • Grek napisał(a):
    0
    0

    Wiadomo może co z kierowcami i wgl??

  • Nokian napisał(a):
    5
    0

    http://40ton.net/najechanie-tyl-cysterny-gazem-s3-kierowca-ciezarowki-zginal-dwoch-innych-cudem-przezylo/

    Dlatego kontrolnie co jakis czas trzeba zerkać w lusterka, zwłaszcza jak się stoi w korku i to niekoniecznie jako ostatni. Zwróćcie uwagę jak daleko stałą cysterna od poprzedzających samochodów – uratowało to co najmniej samochody i nerwy ludzi.

  • Andrzje napisał(a):
    0
    25

    Gdyby nie ta skoda to cysterna wyleciala by w powietrze i wszyscyw promieniu 200m by nie zyli.

  • Eld napisał(a):
    3
    0

    To się nazywa oszukać przeznaczenie. Szczena na ziemi. Jestem pełen podziwu. Miałem podobnie na A4 przed Katowicami ale we mnie nie pruł 40 tonowy kolos tylko jakiś przedstawiciel. Był korek, stałem na lewym, patrzę w lusterko a tu srebna, czeska torpeda leci we mnie. Dobrze, że pas zieleni był. Koleś wyhamował gdzieś na wysokości moich przednich drzwi…

  • terbit napisał(a):
    7
    2

    Z zupełnie innej beczki… ten pusty lewy pas wygląda obłędnie 😀

  • Kol napisał(a):
    2
    45

    Szkoda, że zdechł wolałbym by najpierw cierpiał miesiące w szpitalu a potem został warzywem do końca życia

    • Ale że co? napisał(a):
      10
      1

      A wiesz polaczku co się stało?

    • terbit napisał(a):
      22
      1

      Sprawdź gdzie jest najbliższy specjalistyczny oddział psychiatryczny i się tam udaj! Ale nie sądzę, aby zdołali Ci pomóc, więc może lepiej dla Ciebie i otaczających Cię ludzi będzie jak poddasz się eutanazji!

    • Deeway napisał(a):
      3
      5

      A pomyślałeś idioto pierdolony, że mógł uderzyć w te samochody, bo miał na przykład zawał?

      • Kol napisał(a):
        6
        15

        Gówno nie miał zawał. By zawsze bandyci wymyślacie jakieś zjebane scenariusze, że zawał, że go imigrant zaczął walić w dupę w czasie jazdy, gówno prawda, miał oczy w dupie i wjechał w niewinnych.

      • Nace napisał(a):
        7
        2

        Albo troll, albo debil widzący świat zero jedynkowo. Dla takich ratunku nie ma. On się musi na własnej skórze przekonać o swoim błędnym rozumowaniu. Sam musi przeżyć sytuację, której będzie sprawcą i wtedy zrozumie, że nie wszystko na świecie jest zero jedynkowe.

  • Lawrence napisał(a):
    1
    6

    Debil. Co duzo mowic.

  • BarTeC napisał(a):
    0
    0

    Kurde szacun stary. Taki reflex to tylko pochwała. Jakby to że byś nie odjechał to by Cię chyba w harmonijke złożyło xD
    Nie szacun dla Ciebie i współczucie dla tych z przodu :/

  • BarTeC napisał(a):
    0
    0

    Kurde szacun stary. Jakby nie twój reflex to by CIę raczej w harmonijke złożyło xD
    Szacun dla Ciebie i współczucie dla tych z przodu.
    I kto wie czy na miejscu samochodu przed tobą była właśnie ta ciężarówka z gazem. To mogło by się źle skończyć.

  • DaReCzEk napisał(a):
    4
    1

    mi to wygląda na zaśniecie lewy pas pusty leciał z ogromna prędkością gdyby był świadomy to odbił by na lewy pas widząc stojące auta

    • Nace napisał(a):
      4
      0

      Są dwie możliwości. Zasnął, albo coś go zaabsorbowało. Po coś sięgał, czy coś w ten deseń. Zaśnięcie jednak najbardziej prawdopodobne, a właściwie takie “półzaśnięcie”. Przemawia za tym fakt kiedy to się stało. Godziny poranne. Słońce zaczyna wychodzić, jechał całą noc, wiec był zmęczony. Poranne słońce dało po oczach i zamuliło. Jechał jak robot, przed siebie, oczy otwarte, ręce wykonywały mimowolne ruchy utrzymując pojazd na pasie, ale bez jakiejkolwiek interakcji z otoczeniem. Jakakolwiek by to nie była przeszkoda – on by w nią wjechał. Szczęście w nieszczęściu, że zabił tylko siebie. Fachowcy będą wiedzieć jak ten stan “półzaśnięcia” się nazywa 😉
      We mnie tak kolo wjechał osobówką przy prędkości około 170-180kmh parkując pod moją naczepą. Tyle, że miał w tym przypadku znacznie więcej szczęścia, fotel mu się złamał od uderzenia i zanurkował. Przeżył bez większego uszczerbku.

  • Paweł napisał(a):
    0
    0

    Uratował co najmniej 2 niewinne osoby, do tego ten z porzdu co najmniej siebie. Brawo dla onu, pełen respekt!

  • byniu napisał(a):
    2
    0

    Zasłaniać zasnąć można zawsze 13-15h pracy upał spać nie idzie czas wychodzi na tacho i jedziesz albo tracisz pracę bo pracodawca zaosxczedzil 5tyś na klimatyzacje postojowa w kabinie temp 10 15 stopni wyzsza od zewnętrznej tylko w ciezarowkach nikt szyb nie zbija bo tam biedny kierowca

    • Nace napisał(a):
      11
      0

      Ja to bym chciał, żeby jakaś niezależna firma zrobiła badanie. Ja się zastanawiam jak wprowadzenie tacho kilkanaście lat temu wpłynęło faktycznie na statystyki zasypiania za kierownicą i przemęczenia kierowców.
      Nie wiem, może ja jestem jakiś dziwny, jeżdżę trzeci rok zawodowo i mimo młodego wieku nigdy nie byłem bardziej wypompowany jak po przepisowej “pauzie”. Jestem tak zjebany po pauzie, że nie chce mi się nawet bąka puścić.
      W mojej skromnej opinii przepisy czasu pracy czynią ze mnie potencjalnego mordercę na drodze. Jeżdżę zmęczony, ospały, a w konsekwencji często wkurwiony i narwany. Sztywne ramy czasowe tachografu powodują, że jest wieczny pośpiech, bo trzeba zdążyć co do minuty (!). Permanentny zapierdol.
      Przepisy, które miały chronić nas kierowców i potencjalne ofiary wypadków działa całkowicie odwrotnie.
      Nie mogę spać kiedy chcę, bo muszę jechać i nie mogę jechać kiedy chcę, bo muszę spać. Zero logiki, zero poszanowania czyjegoś zegara biologicznego. Nie mogę prowadzić pojazdu, gdy czuję się na siłach i muszę zmuszać się do snu, gdy nie czuję się zmęczony.

      • helpdżek napisał(a):
        1
        0

        Naprawdę, bardzo ciekawe wnioski!

      • :D napisał(a):
        2
        0

        Po części przyznam Ci rację . Sam od niedawna jeżdżę ciężarowym, fakt że tylko po mieście więc z czasem i tacho nie mam problemów, ale największe zmęczenie dopada mnie gdy muszę odstać w kolejce pod marketem w oczekiwaniu na rozładunek, sama jazda zdecydowanie mniej nuży.
        Więc rozumiem twoje odczucia co do przymusowych pauz. Pomyśl co by się działo gdyby nie tacho, wyobraź sobie wszystkich kierowców otrzymujących wynagrodzenie za km…

        • Nace napisał(a):
          5
          1

          Słuchaj wynagrodzenie za km jest bodaj najbardziej powszechnym i stosowanym nawet za oceanem. Mam taką zasadę – nie zaglądam innym w kieszeń. Nie mam problemu z tym, że ktoś zapierdala ponad siły – jego decyzja. Ja jadąc obok kogoś takiego na drodze zgadzam się na to ryzyko. Zaśnie, zabije siebie, albo kogoś – powiem trudno, choćby to był ktoś z rodziny. Całe życie jest jednym wielkim ryzykiem i nie mam zamiaru dla własnej wygody i poczucia bezpieczeństwa ograniczać komuś wolności.
          Sam osobiście wypierdoliłbym ten tachograf przez okno, bo więcej z tego szkód, niż pożytku.
          Pytasz co by było bez tacho. To co kiedyś. Pogadaj ze starymi kierowcami to Ci powiedzą. Ale pogadaj z takimi prawdziwymi kierowcami, a nie płaczkami za domem i rodziną, którzy najlepiej braliby 8 tysi wypłaty za nic nie robienie.
          Zawód kierowcy ciężarówki zawsze był, jest i będzie zawodem w rozjazdach i albo to zaakceptujesz, albo znajdź inną robotę.
          Więc pogadaj z prawdziwym kierowcą, z człowiekiem, który świadomie wybrał ten zawód, bo kocha to robić i jest w tym dobry. Taki człowiek wspominając stare czasy nigdy nie powie, że tacho to dobro. Albo pogadaj z ludźmi zza oceanu, którzy pamiętają dziką i nieskrępowaną “truckerkę”, smak prawdziwej podróży.
          Taki był kiedyś ten zawód. Tacho go zniszczyło. Ten zawód umarł, w momencie, gdy przyszedł smutny pan w krawacie i uznał, że mamy jeździć tyle ile on uzna za stosowne. Od tego czasu nie mówimy o podróży, o przygodzie. Od momentu powstania przepisów czasu pracy mówimy – zawód kierowca ciężarówki. Kiedyś to był Pan kierowca.
          Jestem młodym człowiekiem i mi z tego powodu przykro. Bo nigdy nie będzie mi dane zaznać tego czego zaznali kierowcy jeszcze paręnaście lat temu.
          Smaku jaki niesie ta robota. Wolność wpisana w DNA, samodzielne decydowanie o sobie. Dziś masz wieczny zapierdol, bo musisz zdążyć co do minuty, awizacje, sracje, tacho, spedycje i inne chuje muje. Spedytor Tobą pomiata, szef pomiata, inni kierowcy pomiatają, nawet szeregowy psia mać magazynier odnosi się do Ciebie jak to śmiecia!

          • helpdżek napisał(a):
            0
            0

            Nace, powinieneś jeszcze dodać, że to wszystko powoduje, że człowiek traci motywację, robi się zwykłym “odbębniaczem”, a więc popada w rutynę, zaczyna działać bezmyślnie, a bezmyślna jazda zwykle kończy się utratą skupienia, itp. Sam widzę jak jeżdżę(osobówką) i nikt mi niczego nie dyktuję, potrafię przejechać bez utraty skupienia kawał drogi, bo mam motywację, cieszy mnie to i po prostu tym żyję, o tym myślę i na tym jestem skupiony. Wiadomo, że zawsze znajdą się rutyniarze w kazdym zawodzie, ale też zawsze będzie tak, że rutyniarze w ostatecznym rozrachunku przegrają z tymi, którzy po prostu lubią to robić.

      • interceptor napisał(a):
        1
        1

        Zgadzam się w 100% , prosty przykład , musisz stanąć na pauzę a zaczyna boleć Cię ząb , jest słoneczny dzień, nie zmrużysz wtedy oka tylko się męczysz. Potem nadchodzi wieczór , ból Ci przechodzi i łamie Cię spanie a tu trzeba ruszać.

      • KamilM napisał(a):
        1
        0

        Jak by nie było tacho, to by Ci kazali 24 godziny jeździć i też byś spał. Ogólnie, to weź zmień pracę, bo się do tej ewidentnie nie nadajesz.

        • helpdżek napisał(a):
          0
          0

          Jeśli komuś nie pozwala się dobrze wykonywać danej pracy to znaczy, że się do tej pracy nie nadaje?

      • Wafel napisał(a):
        0
        0

        A wg mnie dobrze prawi kolega.

  • Radek napisał(a):
    0
    0

    Ja na miejscu nagrywającego pojechałbym czym prędzej puścić Totka…

  • Patryk napisał(a):
    2
    0

    Naprawdę respekt za taką szybką rekacje. Ale pojawia się też pytanie dlaczego kierowcy nie jechali do końca pasa ? (zamek błyskawiczny)

  • ewa napisał(a):
    0
    0

    Kierowca tira zginął na miejscu.

  • Gosc napisał(a):
    0
    0

    Szkoda kierowcy scanii, dobrze że inni byli czujni.

    • Nace napisał(a):
      0
      0

      Szkoda, bo najechania na tył takie jak te nie są wynikiem jakiejś szeroko rozumianej umiejętności jazdy. To się może przytrafić każdemu. Winę za to ponosi nasz styl życia. Wieczny pośpiech.
      Transport to wbrew pozorom nie jest zawód dla słabych ludzi. Tam presja i pośpiech jest ogromny.
      Należy pamiętać w tym wszystkim, że jesteśmy tylko ludźmi i błędy są naszą domeną, a nie popełnia ich tylko ten co nic nie robi.

  • WMB napisał(a):
    1
    3

    skutek braku jady na suwak! jak by widział dwa pasy zajęte od razu zorientował by się że to korek! a tak logika podpowiada że oni jadą, a to co widzimy to nie tylko te fotony co do oka wpadają ale i nasze doświadczenia analizowane przez mózg.

  • Łukasz napisał(a):
    0
    0

    I to jest dowód na to że kierowca powinien mieć oczy nawet w … nie powiem gdzie 😛 i myśleć też za innych użytkowników drogi. Brawo dla autora za reakcję myślę że nawet pięć gwiazdek NCAP by w tym przypadku nie dało rady.

  • riesling napisał(a):
    0
    0

    S3 pod Gorzowem? Tam wiecznie jest korek. Jak jedziesz tamtędy w dzień, a w nim nie stoisz to znaczy że zaraz staniesz.

  • Wafel napisał(a):
    1
    0

    Awaryjne są dla dużych aut zazwyczaj informacją, że coś się dzieje. Osobówka ma dużo mniejszą długość hamowania od 20-30-40 tonowego zestawu czy 25-tonowego autokaru, więc każda informacja świetlna o zdarzeniu na drodze jest przydatna, wierzcie bądź nie. Dla mnie przynajmniej jest zbawienna, bo jak widzę z dużej odległości np. 300 metrów awaryjne przed sobą, to już zaczynam hamować, a po krótkiej analizie sam je włączam (jeżdżę na ogół autokarem, który waży 26-28 ton).

  • gość napisał(a):
    0
    0

    Pan Kierowca ma naklejkę parkingową z tegorocznego Rajdu Polski w Mikołajkach. 🙂

Skomentuj...

Ostatnie wpisy

Szukaj