Menu

Kategorie

  • Ponad 55,000 polubień

  • PD w mediach

  • Wszystkie odcinki PD

  • 124,000 subskrypcji

  • POSTY GOŚCI

  • Udostępnij

  • Panta rhei

  • Stop agresji drogowej

  • Po co to wszystko?

  • Kontakt

  • Subskrybuj

    Wprowadź swój adres e-mail aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach

Da się? Jak nie, jak tak!

Czy jest tu jakiś szeryf? Jeżeli tak, to ten film jest właśnie dla ciebie! Panta rhei

https://youtu.be/gxNKpbRgB64
https://youtu.be/gxNKpbRgB64

19 komentarzy do "Da się? Jak nie, jak tak!"

  • Radek napisał(a):
    17
    0

    Aby tak jexdzić to musiałaby się zmienić mentalność WSZYSTKICH kierowców. NIestety ale w większości przypadków jest tak:
    1. Chcesz jechać na suwak, dojeżdżasz do końca pasa a tam nikt cię nie chce wpuścić jadąc praktycznie na zderzaku poprzedzającego bo “się wpier***asz”.
    2. Zmieniasz pas przed jego końcem, a tam nikt cię nie chce wpuścić jadąc praktycznie na zderzaku poprzedzającego bo “zamiast jechać do końca to się wpier***asz”.
    3. Trafia się jakiś samotny szeryf, który uniemożliwi ci obie opcje, po jesteś frajer i nie masz prawa wyprzedzić szeryfa.

    • mgm napisał(a):
      5
      0

      w zasadzie masz rację, ale mam uwagę do punktu 2. Bo to zależy jak wcześnie przed końcem pasa chcesz go zmienić. Jak kilkanaście-kilkadziesiąt metrów i robisz to płynnie to jeszcze ok, ale są tacy co jak tylko zobaczą kawałeczek odstępu między samochodami to wbijają się bez względu na to czy to jest 100, 200 czy 1000 metrów przed końcem. No i powodują niepotrzebne zamieszanie, bo nagle na jednym pasie robi się dziura, a na drugim zwiększa spiętrzenie. Jak tak zrobi np. trzech pod rząd to czwarty z kolei ma dylemat, bo ma przed sobą 20-30 metrów pustej przestrzeni: ma jechać dalej równo z drugim pasem i w zasadzie robić “szeryfa” czy zatkać lukę wyprzedzając i narażając się na końcu na oskarżenia o “cwaniakowanie”, “wpier…anie” itp.
      Z tego powodu nie lubię wpuszczać kogoś “przed czasem” i spokojnie dam mu wjechać pod koniec zwężenia; jak chce zmienić pas kilkaset metrów przed jego końcem to zdarzy się że jadę “na zderzak”, natomiast jak mam możliwość to po prostu temu komuś tłumaczę grzecznie przez szybkę żeby jechał równo ze mną to go na końcu wpuszczę. Niestety większość nie rozumie co to za różnica czy go wpuszczę teraz czy za 300 metrów, a różnica jak wyżej wyjaśniłem jest znaczna.

      • Radek napisał(a):
        2
        4

        Jazda na suwak powinna być w Polsce uregulowana prawnie a nie stosowanie się karane punktami i mandatami. Powinni też to wpajać wszystkim w szkołach nauki jazdy.

        • Pawloo napisał(a):
          1
          0

          Za nie stosowanie jazdy na suwak czyli blokowanie pasa kończącego się (szeryfowanie) policja jeżeli widzi takie coś to zatrzymuje i wlepia mandat, ale zawsze są tam gdzie nie trzeba a w takich miejscach mieliby ładne żniwo 🙂

  • motorzysta napisał(a):
    15
    2

    niemozliwe ze to w Polsce. to jakis fotomontaz!!

  • czeressnia napisał(a):
    5
    6

    Zgadzam się z przedmówcą, w Warszawie jazda na suwak jest już czymś zupełnie normalnym.
    Pokonuję ok 60tys km rocznie po Polsce i niestety Warszawa jest tutaj wyjątkiem.

    • Borek napisał(a):
      1
      0

      Wyjątkiem Warszawa na szczęście nie jest, w innych miastach i na głównych trasach suwak też jest spotykany regularnie. Rocznie pokonuję podobnie umiarkowany dystans i naprawdę rzadko bywa, że na końcu pasa trzeba poczekać aż ktoś wpuści, z reguły przyczyną jest własna niepewna jazda. Rasowych szeryfów spotkałem jak na razie tylko dwóch, jednego pod Tuszynem i drugiego na Zakopiance. 😉

  • szymek napisał(a):
    3
    0

    Nie wiem niestety jak jest w Warszawie ale ubolewam, że na Śląsku (z którego pochodzę i na którym mieszkam) nie uznaje się jazdy “na suwak”. Wszędzie pełno drogowych “szeryfów”, nikomu nie przychodzi do głowy że gdy są dwa pasy i samochody zajmą te dwa pasy to korek prędzej się rozładuje a i sam w sobie jest krótszy. Na szczęście chociaż mojemu tacie wytłumaczyłem że tak jest lepiej 🙂

    • as napisał(a):
      1
      5

      nie ma tirów, ani kierowców tirów jeżdżących osobówkami, to wszystko ładnie idzie i nie blokują pasa. i kocham to ich: B jak barany przez CB albo w komentach 🙂 (C jak – … :))

      • bazyliszek14 napisał(a):
        1
        0

        Nie zwalaj wszystkiego na kierowców tirów bo więcej szeryfów widać w osobówkach

    • abc napisał(a):
      1
      8

      Jakim cudem szybciej niby? Zaginasz czasoprzestrzeń normalnie. Pomyśl logicznie i powiedz czy 100 samochodów ustawionych na 2 pasach przejedzie szybciej niż 100 samochodów ustawionych na 1 pasie? 😉

      • Autor_Filmu napisał(a):
        6
        0

        W tym samym czasie. Ale zamiast zajmować 1 km, zajmą 500 metrów. Co za tym idzie, w miastach zablokują połowę skrzyżowań i dróg poprzecznych mnie. Które to korkując się będą zatykać kolejne arterię. Ciężko tak to pojąć?

        • abc napisał(a):
          0
          3

          Nie ciężko ale prosze nie pierdzielić że szybciej bo co najwyzej moze to trwać dłużej ale faktycznie korek jest krótszy. Tylko nie rozumiem co za różnica np na autostradzie czy korek 500m czy 1km? Wtedy ci co dojezdzaja do konca to serio cwaniacy bo zamiast stac ze wszystkimi pchaja sie na chama zeby szybciej 😉

          • mgm napisał(a):
            3
            0

            dobra, masz sytuację na autostradzie taką: jedziesz sobie spokojnie i nagle prawy pas stoi po horyzont, a lewy jest pusty. Stajesz w korku grzecznie? Ok, powolutku sobie podjeżdżasz… mija kilometr, mija drugi, pojawia się znak, że za 3 km jest zjazd z autostrady. Przejeżdżasz te 5 km korka i dowiadujesz się, że żadnego zwężenia nie było, a korek był do zjazdu w prawo. Stałeś godzinę w korku, a lewy pas był cały czas pusty, a ty chciałeś przecież jechać dalej. Ma to sens żebyś nie wiedząc co jest dalej automatycznie stawał w korku? Bo być może jest zwężenie i dlatego wszyscy stoją? Bez sensu!
            Jak dalej nie rozumiesz to podam inny przykład, z DK 1 w okolicach Tychów. Przez kilka miesięcy była zwężka, lewy pas się kończył i trzeba było zjechać na prawy. Korki robiły się czasem na 3-4 kilometry, a znaki o zwężeniu były ok. 1 km przed zwężką. Czyli dojeżdżając do korka nie wiedziałeś co i kiedy się dzieje. I większość jechała oboma pasami (bo może wypadek). Po kilku dniach ludzie się nauczyli że zwężenie jest z lewego, więc zamiast równej jazdy po dwóch pasach zrobił się zakorkowany prawy pas i pełnia szeryfów blokujących lewy. Wyobraź sobie zdziwienie tych wszystkich “mądrych” jak pewnego dnia drogowcy zmienili zwężkę i trzeba było zjeżdżać z prawego na lewy. Gdyby był zamek błyskawiczny to nic by się nie działo, a tam się robił dosłownie kataklizm. “Szeryfy” na lewym głupiały przed zwężką nie wiedząc co zrobić – wpuścić tych z prawego czy nagle z “praworządnego” stać się “chamem, który nie wpuszcza”. Ubaw po pachy z jednej, ale z drugiej strony to było naprawdę smutne zjawisko. Najgorsze jest to, że jak ludzie nie wiedzą, na którym pasie jest zwężenie to jadą z reguły poprawnie (oboma pasami do końca), ale jak już się dowiedzą to od razu jest “rycie się” na ten właściwy pas, a każdy kto tego od razu nie robi jest burakiem, chamem i w ogóle nie powinien mieć prawa jazdy

  • Autor_Filmu napisał(a):
    4
    0

    Panowie. Czy gdziekolwiek na YT, bądź w filmie napisałem, że tylo Sz-n jeździ na suwak? Czytajmy ze zrozumieniem.

  • kris napisał(a):
    0
    0

    da sie? DA!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • kriss napisał(a):
    0
    0

    pokarzcie mi kobietę za kierownica która wpuszcza, przepuszcza czy ustępuje pierwszeństwa.:-) nic tylko klapy na oczach i przed siebie

  • Krzysztof napisał(a):
    0
    1

    Najgorzej jest jak jesteś przyjezdnym, bo nasi drogowcy to też mają pomysły i znak o zwężeniu postawią metr przed. I teraz nie wiesz który pas zamknięty. Chcesz potem wjechać i efekt jak w pierwszym poście.

Skomentuj...

Ostatnie wpisy

Szukaj