Menu

  • Kategorie

“Jeżdżę szybko, ale bezpiecznie”

https://youtu.be/INqFOvux_YM
Share Button

62 komentarze do "“Jeżdżę szybko, ale bezpiecznie”"

  • Anonim napisał(a):

    na pewno się zesrał

  • bb napisał(a):

    Zawsze powtarzam…. kierunkowskaz ma sygnalizować ZAMIAR a nie FAKT zmiany pasa. Golf zmienił zaczął najpierw zmieniać pas a dopiero później wrzucił kierunkowskaz. Za kierownicą tego seata (chyba) siedział jakiś świeży kierowca – po prostu spietrał się małolat – pomijam fakt że tam jest 70 km.h a gość zapi…lał za szybko. Jednakże gdyby golf jechał nadal lewym pasem (pomijam też fakt że skoro nie potrafi lub się boi to powinien jechać prawym, albo zostać w domu) – nic by się nie stało…. Więc finalnie – seat chciał “zakozaczyć” a zamiast tego się spietrał – a dziadek w gulfie powinien zmienić nawyki albo jeździć szybciej lewym pasem.

    1
    14
    • Stary Szofer napisał(a):

      Ten na lewym pasie zobaczył że ktoś go dogania i chciał mu zrobić miejsce, spojrzał w prawe lusterko, zobaczył pusty pas i zaczął manewr zmiany pasa, fakt, w pośpiechu nie włączył migacza – przestraszył się szybko nienadjeżdżającego, ale przy ograniczeniu do 70km/h miał prawo oczekiwać, iż nikt go 120km/h doganiał nie będzie, dopóki go nie zobaczył (zasada ograniczonego zaufania). To nie on spowodował niebezpieczną sytuację, tylko ten co pędził jak wariat. To on nie zachował bezpiecznej odległości od pojazdu przed nim, rażąco przekroczył zarówno prędkość dopuszczalną, jak i przeciętną!

      13
      • Mateusz napisał(a):

        Sam czasami uciekam na prawy jak widze, że jakiś dynamiczny podchodzi pod lusterko. No ale w granicach rozsądku, niech sobie ten kierunek ze dwa razy pyknie zanim zaczne zmieniać pas.

    • Maniek napisał(a):

      Ten kierowca po prostu zobaczyl w lusterku idiote i chcac uniknac kolizji uciekal na prawy pas. Kazdy mowi aby kontrolowac co sie dzieje dookola auta i on to wlasnie zrobil…

  • dajan55 napisał(a):

    jakiś niby niki lauda w wieśwagenie – normalne !?.

  • Ham zewsi napisał(a):

    O co wam chodzi? Przecież w nic nie uderzył ani nikt w niego czyli bezpiecznie

    2
    15
    • cham z miasta napisał(a):

      ale mógł masz morze dzieci , albo osoby które kochasz to zauważ że po prawej na chodniku idą sobie spokojnie ludzie , na kamerze widać że mało brakowało a by ich zmiótł to sobie wyobraź teraz że to mogli być twoi bliscy

      6
      9
      • Piotr napisał(a):

        Morze dzieci to chyba bardzo dużo dzieci ? Staram sobię wyobrazić jak wygląda morze dzieci ale nie mogę xD

        20
        6
    • Stary Szofer napisał(a):

      Stracił panowanie nad pojazdem, miał dużo szczęścia, że na drodze nikogo akurat nie było! Przemieszczająca się z dużą prędkością w sposób niekontrolowany masa metalu stanowi realne zagrożenie na drodze! Ja z elewacji domu dopadnie fragment gzymsu i upadnie tuż koło Ciebie, to też będziesz się czuł bezpiecznie?

  • Radeczek napisał(a):

    woznica tego ałdi powinien przywalic w te latarnie, lub kolem o kraweznik zahaczyc i dzwona strzelic, bo tak to sie nic nie stalo i wg mnie to slaba nauczka do przyszlosci

  • janek napisał(a):

    ulubiony tym “kierofcuf” napierw gaz w podloge a potem hamulec w podloge, krecenie kierownica i zdziwinie ze samochod nie skreca i nie jedzie zgodnie z przeiwidywaniami…. zreszta… stare A3 w niskiej feldze. pewnie za kółkiem gość który na myśl o bmw m5 ma mokro w spodniach.

  • Ja ek napisał(a):

    Wina tego co zmienił przed nim pas ruchu… Nie upewnił się że może to zrobić i boom. A kierunek pan z audi miał. Prędkość tu nic nie zmienia.

    3
    42
    • Pino napisał(a):

      A co on jasnowidz, że miał przewidzieć, iż Audi zaraz pojawi się na pasie, na który chciał zjechać? Przecież Audi jechało tym samym pasem, co VW. I nie – w Audi nie migał kierunkowskaz.

  • tomx napisał(a):

    Nie dużo brakowało żeby zachaczył pieszych idących chodnikiem.

    5
    1
  • Krzysiek napisał(a):

    To raczej film z cyklu “jeżdżę chociaż nie umiem prowadzić” lub “dostałem prawko pod choinkę” – to co widać na nagraniu to kompletny brak umiejętności w prowadzeniu samochodu, połączony z zupełnym brakiem wyobraźni, okraszony arogancją.

    27
  • Miłek napisał(a):

    Szkoda, że nie dachował i nie złamał paru żeber, nauka koszuje 🙂

    5
    3
  • Anonim napisał(a):

    AUDI:
    BRAK PRZEWIDYWANIA.
    BRAK ROZSĄDKU.
    BRAK UMIEJĘTNOŚCI JAZDY.

    9
    5
    • Johny napisał(a):

      Do tego dodałbym jeszcze że w tym audi nie zadziałało abs, brak korektora siły hamowania (na tylniej osi) co spowodowało takie jak nie inne zachowanie auta przy gwałtownym hamowaniu.

  • Stary Szofer napisał(a):

    Ani to nie było szybko, ani bezpiecznie, to była jazda powyżej możliwości i samochodu i kierowcy. Sam jeżdżę szybko, a że bezpiecznie – cóż przez 26 lat nigdy nie uczestniczyłem w wypadku drogowym, o spowodowaniu nie wspominając.

    5
    34
    • Ana napisał(a):

      Pożyjemy zobaczymy.

      9
      5
      • Stary Szofer napisał(a):

        Ana – nie powielaj schematycznej odpowiedzi! Jak miałem 5 lat stażu, to się nie wymądrzałem, bo faktycznie można było powiedzieć “zobaczymy”, ale po 26 latach? to niby ile mam wyjeździć żeby Cię przekonać?

        2
        8
        • Tomek napisał(a):

          Twoje umiejętności mogą Ci nie wystarczyć, gdy błąd popełni ktoś inny, a – jak widać – to się zdarza.

          11
          1
          • Stary Szofer napisał(a):

            Kolejny, co podważa FAKTY – jakoś przez 26 lat moje umiejętności zarówno prowadzenia samochodu, jak i przewidywania błędów innych okazywały się wystarczające

            2
            13
            • inspektor napisał(a):

              Taaa! Tacy jak ty to na drodze nabroją, doprowadza innych uczestników np. do kolizji i spier.dolą!

              3
              1
              • Stary Szofet napisał(a):

                Chyba sam tak jeździsz, i sp…… naiwnie licząc, iż nikt nie miał kamerki i nie nagrał Twoich blach – ja najpierw myślę, a potem działam…

            • Asdf napisał(a):

              To ze nie miales stuczki nie ma nic do tego czy jezdzisz bezpiecznie. Twoje nastawienie w odpowiedziaxh sugeruje, ze raczej bezpiecznie nie jest. Zreszta szybko to z definicji niebezpieecznie.

              1
              1
              • Stary Szofer napisał(a):

                Słyszałeś o czymś takim jak rachunek prawdopodobieństwa? Jeśli ktoś jeździ ryzykownie to przy krótkim stażu może się zdążyć, że “mając więcej szczęścia niż rozumu” nic mu się nie stanie, ale w dłuższym okresie czasu musi spowodować kolizje drogową, jeśli ktoś wiele lat nie uczestniczy w wypadku drogowym (odróżnij stłuczkę od wypadku!!!) to znaczy że jeździ bezpiecznie – liczy się efekt, a nie teoretyczne rozważania. Jak dla kogoś szybko = niebezpiecznie to znaczy, iż o realiach ruchu drogowego nie ma pojęcia! Przykład: na drodze większość jedzie 100km/h – 110km/h, ale jeden “ostrożny” jedzie “bezpiecznie” 80km/h – efekt cały czas jest wyprzedzany i rachunek prawdopodobieństwa nieuchronnie wskazuje, iż przy dużej ilości wyprzedzeń prawdopodobieństwo, iż ktoś popełni błąd i dojdzie do wypadku nieuchronnie rośnie…

                • Asdf napisał(a):

                  O rachunku prawdopodobienstwa to chyba tylko slyszales, bo wlasnie z niego wynika ze w dluzszym okresie nic nie musi sie stac. Wiec ze ktos wiele lat nie uczestniczyl w wypadku nie znaczy wogole ze jezdzinbezpiecznie. To jest jak dowod anegdotyczny. Moj ojcicec jezdzi tragicznie a nigdy nie mial stluczki ani wypadku. To ze musisz rozrozniac jedno od drugiego sugeruje ze pewnie stluczki miales…. Ni ale to nie wypadek wiec jezdzisz bezpiecznie . Brawo Ty.

                  • Stary Szofer napisał(a):

                    Jeśli z rachunku prawdopodobieństwa wynika, iż wraz z ilością prób, nie rośnie prawdopodobieństwo trafienia – to ja jestem turecki święty! Odpuść sobie bo tylko brniesz w kompromitację – prost łopatologiczny przykład: rzut piłką do kosza – żeby trafić za pierwszym razem, o to musisz rzucać bardzo celnie, albo mieć kupę szczęścia, ale jak rzucisz 1000 razy to nie ma bata, żebyś choć raz nie trafił, chyba że celowo będziesz rzucał obok kosza i podobnie z wypadkami, jeśli jeździsz w sposób ryzykowny, to po dłuższym stażu musisz mieć wypadek, chyba że jeździsz bezpiecznie – pojął?

                    • asdf napisał(a):

                      Twoje rozumowanie “na chlopski rozum” mowi, ze cos Ci tam swita, ale nie do konca. Zreszta prawdopodobienstwo nie ma tu nic do rzeczy (bo jak to zdefiniowac dla potencjalnego dzwona ?:P) . Wystarczy mowic o rozkladach ktore sa nieodlaczna czescia statystyki i rachunku prawdopodobienstwa.
                      A taki rozklad (poczytaj se np o rozkladize normlanym) mowi, ze najprawdopodobniej w tym wypadku mala czesc bucow jezdzacych ” szybko ale bezpiecznie” bedzie miec dzwona szybko, wiekszosc np w okolicach 150k przebiegu (liczba z dupy, nie wiem ile to bedzie) a mala czesc po 10milionach, czyli efektywnie nigdy….

                      Z tego ze nie masz dzwona nawet po milionie km, nic nie wynika i nie jest to zaden dowod ani pewnik. Sam zaczales o rachunku prawdopobienstwa wiec poczuj sie jak tylko 1 maly punkcik w tym rachunku… sam nic nie znaczysz.
                      Za to wspominany juz moj ojciec, beznadziejny i niebezpieczny kierowca bardzo ladnie rozklada Twoja teorie… tyle lat, tyle km i co? dzwona nie ma. Gdzie Twoja logika ?

                      Jeszcze co do tego, ze jadac 80 ktos sprawia wieksze zagrozenie na drodze niz Ci co jada 100 itp… jesli wrzucic ich na droge z takimi mistrzami jak Ty to tak. Jesli ludzie jezdzili by zgodnie z przepisami to nie. NIe tzreba przekraczac przedkosci, zeby nie jechac z nimi w zgodzie i zeby byc niebezpiecznym. Chcesz wyprzedzic takiego jadacego 80, Twoja odpowiedzialnosc zrobic to bezpiecznie, zwolnic odpowiednio jesli go dojedzeisz, zachowac odstep itd. Jesli nie masz nerwow tego robic… pewnie nie powinienes miec prawka (ale to juz w sumie wiemy).

                    • Stary Szofer napisał(a):

                      Twoje epatowanie fachowym słownictwem (poczytaj se np o rozkladize normalnym) nie robi na mnie wrażenia, za dobrze znam te chwyty oratorskie. Zwłaszcza, iż zdanie dalej znów się kompromitujesz „prawdopodobienstwo nie ma tu nic do rzeczy” – i zaraz dalej „Wystarczy mówić o rozkładach które sa nieodlaczna czescia statystyki i rachunku prawdopodobieństwa” – na to jak to w końcu jest? rachunek prawdopodobieństwa ma ty zastosowanie czy nie, bo najpierw piszesz że nie, a za chwile sam sobie zaprzeczasz! Rozumowanie które przedstawiłem, to żaden „chłopski rozum” tylko klasyczna ilustracja działania rachunku prawdopodobieństwa – prosta i przejrzysta, Ty zaś usiłujesz wybrnąć z głupoty jaką napisałeś, gmatwając maksymalnie rozumowanie. Owszem może jeden na milion kierowców jeżdżących niebezpiecznie będzie miał tyle szczęścia, iż „efektywnie nigdy” nie będzie miał wypadku, tylko widzisz szanse, że akurat ja jestem tym jednym na milion są jak – jeden do miliona… – tyle wynika z Twoich górnolotnych wywodów. Teraz kwestia twojego ojca – cóż twierdzenie, iż jest kiepskim kierowcom to Twoja SUBIEKTYWNA ocena – rachunek prawdopodobieństwa mówi co innego, no ale Ty najwyraźniej wyznajesz pogląd, iż jeśli rzeczywistość nie pasuje do Twojej teorii, „to tym gorzej dla rzeczywistości” …
                      Kolejny przykład Twojego oderwania od rzeczywistości to słowa „Jesli ludzie jezdzili by zgodnie z przepisami” – wiesz gdyby babcia miała wąsy to był by dziadek… Zejdź na ziemię z obłoków i zrozum, iż 90% kierowców w tym kraju narusza ograniczenia prędkości (dlaczego to osobny temat) i czy Ci się to podoba, czy nie, jeździć musisz wśród nich! Albo przyjmiesz to do wiadomości, albo trafisz na specjalną alejkę jak jest na każdym cmentarzu: „dla tych co jechali zgodnie z przepisami”…

        • Marcin napisał(a):

          Starzejesz się. Twoje ewentualne umiejętności przegrają w którymś momencie z wiekiem i ze zmniejszającą się sprawnością psychomotoryczną.
          Dlatego – do czasu.

          3
          1
          • Stary Szofer napisał(a):

            Każdy się starzeje i każdy powinien brać na to poprawkę, dłuższy czas mniejszy refleks rekompensuje doświadczenie i wprawa, ale fakt, jak miałem trzydzieści lat, to moi młodzi przyjaciele twierdzili, iż nocna jazda ze mną przez las jest lepsza od gier video, dziś już bym tak nie pojechał… I kiedyś (ale jeszcze nieprędko) przyjdzie taki dzień, że będę musiał pożegnać się z kierownicą na zawsze…

    • Boobom napisał(a):

      Następny przekonany o swojej wspaniałości za kółkiem, “jeżdżę szybko ale bezpieczenie” – ograniczenia są dla mięczaków.

      10
      2
      • Stary Szofer napisał(a):

        Następny, który faktów nie przyjmuje do wiadomości! – to nie jest moje przekonanie, to jest 26 lat bezwypadkowej jazdy! nie rok, nie dwa, tylko 26!

        1
        18
        • Gniewosz napisał(a):

          Jak się po wsi jeździ gdzie jest jedna droga a liczba samochodów tam się poruszających nie przekracza dwudziestu to i oczywiście, że trudno o kolizje.

          Wyjedź z tej dziury gdzieś dalej niż twoje perspektywy a odkryjesz inny swiat, który może zaskoczyć cię niczym innym jak brakiem podstaw w twoim wyszkoleniu jako kierowcy. A w tedy już tylko BUMMM i ch.j z tymi 26 laty bezkolizyjnej jazdy. HEHEHEHE

          5
          1
    • Stary Szofer napisał(a):

      dodam jeszcze, że w sytuacji na filmie moją zafirą na oponach o klasie przyczepności A, dałbym radę wykonać ten manewr, tyle że takich manewrów nie robię – bo “dałbym radę” w sytuacji którą widać, ale na drodze zawsze może się wydarzyć coś nieprzewidzianego, a tam nie było miejsca na margines bezpieczeństwa…

      10
      • Łamignat napisał(a):

        Daj spokój. Nie wysilaj się bo nie ma dla kogo. Ty wiesz swoje i to jest najważniejsze. A Ci co chcą się bawić w wróżenie z internetu to niech tak robią. Wszystkim nie dogodzisz

        1
        3
    • B0b napisał(a):

      Właśnie takich kierowców boję się najbardziej – ślepo wierzących w swoje umiejętności. Dobrego kierowcę wyróżnia wiele cech. Umiejętność przewidywania, myślenia za innych, ale na samej górze listy jest pokora. Dlatego choćbyś przejeżdżał pół miliona w rok i jeździł tak od 50 lat, po takim komentarzu nikt do Ciebie nie będzie miał zaufania.

      9
      1
      • Stary Szofer napisał(a):

        Nawet nie raczyłeś przeczytać tego co piszę dokładnie, bo pisze tam mi. o liczeniu się z nieprzewidzianymi zdarzeniami na drodze, o konieczności pozostawienia marginesu bezpieczeństwa… A Ty powtarzasz mantrę o “ślepej wierze w umiejętności” , no i negujesz fakty – to Ty ślepo wierzysz w swoje teorie, nawet gdy nie sprawdzają się w praktyce! i wiesz co? takich ludzi, to ja się boję, bo oni w imię swoich idei, bez zwracania uwagi na skutki, gotowi są często na wszystko…

  • Maniek napisał(a):

    Pomijając już idiotę w Audi, strasznie wpienia mnie jak ktoś najpierw zaczyna zmianę pasa, włącza kierunek i potem patrzy w lusterko. Kolejność zupełnie odwrotna.

    13
    3
    • drogowy mistrzu napisał(a):

      do Mańka w tym oczywiście masz rację też zauważyłem jak golf bez kierunku chce zmienić pas ale pomyśl jak ty byś się zachował na miejscu tego golfa jadąc sobie spokojnie na przykład z dzieciakami widząc że za tobą ktoś za szybko szarżuje to naturalny instynkt że chcesz zjechać i puścić wariata aby pojechał dalej a jakby się przyczepić no to czemu golf jest na lewym no akurat tu miał prawo bo wyprzedzał kamerującego i widać jeżeli to teren zabudowany że prędkość miał odpowiednią czyli w granicach 50 – 60

      13
      • janek napisał(a):

        dokładnie o tym samym pomyślałem. Jedziesz w miejskiej dżungli uważasz na wszystko nagle w lusterku jedzie pojebaniec to chce mu zjechać….

      • Maniek napisał(a):

        Muszę przyznać Ci rację. Rzeczywiście wygląda to tak jakby Golf uciekał przed szybko zbliżającym się audi, ale kierowca Golfa nie zakładał, że idiota w Audi będzie tak skakał po pasach.

  • Ares97 napisał(a):

    Bo istnieje różnica między ” szybką i bezpieczną jazdą ” osoby która potrafi przewidywać i robić to w odpowiednich momentach, a gnoja który kupi porobioną A3 i bezmyślnie depcze gaz niezależnie od warunków na drodze… Plus stan auta też chyba nie halo, bo wpadł w poślizg po pierwszym manewrze jeszcze przed kontrą??

    7
    9
    • makalu napisał(a):

      Taka teoria ma zastosowanie chyba na torze wyścigowym lub prywatnej drodze. Każda brawura może skończyć źle się skończyć niezależnie od umiejętności kierowcy i stanu technicznego samochodu. Składają się na to jeszcze inne czynniki wynikające ze stanu drogi w jakim się znajduje, aktualnych warunków atmosferycznych jak i innych uczestnikach dróg, którzy mogą mieś słabsze wyszkolenie, gorszy dzień czyli zmniejszoną psychoaktywność, czy też gorszy samochód lub też po prostu są pieszymi.

      14
      • Stary Szofer napisał(a):

        odróżnij brawurę która oznacza jazdę powyżej możliwości kierowcy, od jazdy szybkiej doświadczonego szofera, który i tak jedzie grubo poniżej swoich możliwości. Gość który “zawsze jedzie wolno i ostrożnie” stwarza w brew pozorom dużo większe zagrożenie na drodze

        1
        6
    • krzysiok napisał(a):

      Zobacz sobie jak rośnie droga hamowania wraz z prędkością. Droga hamowania z 70km/h jest niemal 2x dłuższa niż z 50km/h.

      • Stary Szofer napisał(a):

        A droga hamowania z 50km/h jest prawie 2x dłuższa niż z 30km/h…. A gdyby samochody w ogóle nie jeździły nie było by wypadków – no patrz jaki genialny sposób na zlikwidowanie 100% wypadków na drogach!

        1
        6
  • Robert napisał(a):

    O włos nie sprzątnął przechodniów :O
    Zabrać prawo jazdy natychmiast !!!

    7
    1
  • Kierownik napisał(a):

    No tak, zwłaszcza szrotem z czterema kółkami w logo…
    Klasyka gatunku

    11
    1
  • paca napisał(a):

    Szybko to to nie było, raczej stareńkie auto i kiepskie jego możliwości oraz brak umiejętności kierowcy.

    17
    2
  • Zircon napisał(a):

    laska po prawo mogła by uczyć w szkole tańca tych ruchów.

Skomentuj...

Ostatnie wpisy

Szukaj