Nieudana zmiana pasa

Szablonowa sytuacja kolizyjna podczas zmiany pasa ruchu.

https://youtu.be/QhTmcN_-dIQ
Share Button

127 komentarzy do "Nieudana zmiana pasa"

  • brqsl pisze:

    Do wszystkich który w każdym nagraniu wietrzą spisek i celowe działanie nagrywających, dwie sprawy:

    1) nagranie wykonane z kamery szerokątnej nie odzwierciedla prawidłowo dystansu / odległości do obiektów przez nią nagrywanych (podobnie jak lusterko sferyczne – notabene, też spotykane w autach i jest tam z reguły ostrzeżenie, żeby obiekty znajdują się bliżej). Dla niedowiarków proponuje przez chwilę poobserwować obraz w kamerce i to co faktycznie dzieje się przed maską. Różnica jest ogromna. Oczywiście najlepiej to robić z siedzenia pasażera, nie jako kierowca 😉 W tym nagraniu ewidentnie widać, że gdy renault zaczyna zmieniać pas jego tylna oś już jest za krawędzią maski nagrywającego. Nie ździwiłbym się, gdyby kierowca w aucie nagrywającym w ogóle nie widział renówki schowanej za słupkiem.

    2) pierdu pierdu z OC. Zarobić to się może dało 10 lat temu na 20 letnim aucie. Jak ci ktoś przypierniczył w auto i dostałeś pińcset złotych i wyklepałeś u zenka w stodole za flaszke. Ludzie, teraz jak się chce zrobić auto w autoryzowanym serwisie na oryginalnych częściach to zakład od razu na wstępie daje do podpisu upoważnienie dla swojego prawnika bo zawsze ubiegają się drogą sądową o wysokości odszkodowania żeby w ogóle starczyło na naprawę. Jak się ma normalne auto to jest się tylko stratnym na takiej imprezie bo już “robione” i każdy będzie marudzić przy kupnie.

    ps. Inna rzecz na tym filmie jest dla mnie uderzająca. Kierowca renówki zachowuje się jakby był to dla niego chleb powszedni. Widzicie ten spokój, to opanowanie… Szacun 😉

    • motocyklista pisze:

      No w końcu ktoś obiektywnie obejrzał film.
      Dzięki za analizę @brqsl

      A przytoczę jeszcze przygodę z dzisiaj.
      Na lewym pasie był jakiś dzwonek (4 auta). Jechałem środkowym. Jest jeszcze prawy.
      Z prawej strony miałem auto. Z lewej nagle (bo stał stał i stał – myślałem, że jest jednym z uczestników) wyjechał zza tych pojazdów (stał jako piąty) taki kierujący jak ten z Reanult. Na szczęście udało się lekko odbić w prawo i na centymetry zmieściłem się między wymuszającym a “boguduchawinnym” kierującym na prawym pasie.
      Teraz mamy 3 scenariusze:
      1. Ten który opisałem.
      2. Olewam wymuszającego i nie robię nic kasuje swój lewy bok (rysuję od lampy do lampy).
      3. Odbijam na prawy pas i kasuję prawy bok od lampy do lampy.

      Wariant nr 1 – kończy się lekkim podniesieniem ciśnienia i na światłach wytłumaczenie kierowcy z prawej że nie chciałem wjechać w niego – tylko odbijałem na ile mogę (żeby go nie przytrzeć). Nawet nie wiedział, dlaczego dobijam do jego lewej strony i dlaczego z klaksonem. Nie widział sytuacji.

      Wariant nr 2 – Mam sprawcę na miejscu – ale co z tego jak auto poobijane? Niedawno odebrałem auto z ASO z naprawy z OC sprawcy – no ileż można.

      Wariant nr 3 – Obijam siebie i kierującego na prawym pasie. Wymuszający sobie odjeżdża spokojnie. Ja zostaję z problemem. Ja jestem sprawcą.

      Więc – na takie sytuacje nie ma recepty. Hamowanie, itd.
      Byłby prawy wolny – odbijałbym na prawo.
      Wciskałby się wymuszający ciut wcześniej – hamowałbym (ale on mi wymuszał tuż przed maską).
      Tylko że ja widziałem całe otoczenie obok siebie – tego z prawej. Przynajmniej staram się ogarniać sytuację wokół własnego pojazdu. Zrobiłem to też na “czuja” – bo gabaryty pojazdu znam i wiem ile mi potrzeba jeszcze miejsca.

  • Driver pisze:

    Nagrywający to oszust, mógł wyhamować, jeszcze pchał go dalej żeby mieć na tym swoim czołgu jak największe szkody.

    5
    25
    • motocyklista pisze:

      @Driver – do złożenia zawiadomienia o oszustwie (o popełnieniu przestępstwa oszustwa) uprawniony jest każdy obywatel, który posiada informację na ten temat.
      Teraz – nie zachęcam – a nalegam:
      zgodnie z art. 304 par. 1 KPK: “§ 1. Każdy, dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję. “

      6
      1
    • Drajwer pisze:

      Zamilcz.

  • Azi pisze:

    1. Popatrz w lusterko
    2. Włącz kierunkowskaz
    3. Popatrz w lusterko
    4. Zerknij przez boczne szyby czy nie ma auta w martwym punkcie
    5. Zmień pas

    Wiem że to skomplikowane. Ale już od bardzo dawna wiadomo, że nie każdy jest stworzony do prowadzenia samochodu…

    22
    • tom pisze:

      1. Czujemy potrzebę
      2. Idziemy w ustronne miejsce
      3. Zdejmujemy spodenki
      4. Zginamy nogi w kolankach
      5. Robimy co trzeba.

      Gdy widzę ludzi który zmieniają pas jak Megane na przedstawionym filmie, wbrew kolejności wykazanej przez @Azi, wyobrażam sobie, że powyższą kolejność podstawowej codziennej czynności ktoś też codziennie myli.

      Nie wiem czy autor przepchał go specjalnie czy patrzył np. na prędkościomierz albo w inne lusterko, ale cieszę się, że na Legnickiej przynajmniej 1 kierujący nauczył się zmieniać pasy.

      Pozdrawiam.

  • krzysiok pisze:

    To nie będzie popularna opinia, ale jak nie chcecie mieć problemów to nie wymuszajcie na nikim pierwszeństwa!

    Mi czasem zdarzało się też popełniać błędy i mnie inni musieli ratować, ale czasem możecie trafić na kogoś kto nie zdąży zareagować bo zmęczony itepe. Toteż w drugą stronę działa ja też się staram unikać ale każdy popełnia błędy. Mnie na przykład też pasażerka uratowała jak zmieniałem pas w mieście jak zmieniałem pas na prawy i akurat ktoś wyjeżdżał z miejsca parkingowego przy drodze. Jakbym wtedy miał kamerkę, przywalił i posłał filmik to pewnie tak samo byście pisali że to specjalnie a ja po prostu jego nie widziałem. Mnie dziewczyna krzykiem uratowała. Jak tak na styk jeździcie i zmuszacie mimo braku pierwszeństwa innych do hamowania to liczcie się z konsekwencjami bo ktoś może być tak jak się zagapić i w was walnąć.

    7
    1
    • krzysiok pisze:

      No ja z rana też nie umiem pisać. To też musicie brać pod uwagę, że ktoś z rana nie ma zawsze refleksu rajdowcy. Dodam że nigdy nie miałem stłuczki nie licząc tego że raz ktoś mi w tył wjechał przy rondzie jak stałem, pościłem hamulec i jednak nie zdecydowałem się ruszać i znowu na hamulec dałem nogę. W między czasie ktoś bezmyślnie mi wjechał w tył i uciekł i tego samego dnia go złapali.

      • brqsl pisze:

        @krzysiok: Zgadzam się w 100%. Wkurza mnie doszukiwanie się winy w kierowcach jadących prawidłowo, że nie przewidzieli iż inni uczestnicy ruchu drogowego złamią przepisy i wykonają niebezpieczny manewr.

  • Dobra Rada pisze:

    Jak chcecie zarobić na kolizjach z OC sprawcy, to polecam przejazdy kolejowe z zaporami i znakiem STOP. Prawie nikt się nie zatrzymuje przy podniesionych zaporach i często mało kto zauważy hamujący przed nim samochód. Lepsze niż ronda, bo nie ma możliwosci nawet dyskusji, chociaż i tak próbują. Ja w sumie w ten sposób zarobiłem w ciągu ostatnich lat dobre 50tys.

    7
    3
  • JSK pisze:

    Ileż to razy mi tak ktoś pas zmienił. Gdybym nie zareagowal auto miałbym malowane i szpachlowane kilkanaście razy. A tak się składa, że mam oryginalny lakier. Szloda mi, bo detaing zrobiony za niemałe pieniądze. Miałem też sytuacje, że ktoś mi się znikąd pojawił po prawej. Mam czujniki, kamery duperele. Strąbił mnie, pewnie zwyzywał od wieśniaków na podkarpackich blachach. Wali mi to, przeprosiłem, po sprawie.
    A tu? Ewidentnie kara wymierzona. Nie szkoda ludziom czasu na pierdoły?

    5
    3
    • Ja78 pisze:

      Zależy co i jak się psuje w autach, ale ja nigdy nie rozumiem podejścia, jak uszkodzenia to jedynie blacharka i ludzie się czepiają, bo ten błotnik inny lakier, inna grubość, ooo to było wymieniane. No kuźwa było, jak ktoś mi wjechał, albo zachaczył na parkingu. Ale wtedy używam powiedzenia moje kolegi – “a że niby jak to wpływa na pracę silnika ?” 🙂

      Można się przyczepić jak jest szpachlowane, ok, ale tak to chyba tylko u mietka robią, a nie w porządnych warsztatach. Tym bardziej, że jak robisz to z ubezpieczenia, to robisz to porządnie i wymieniasz cały element aby nie było za chwilę problemów, że auto się sypie po soli w zimie 🙂

      Może ja mając te swoje 40 lat, nadal jestem mentalnie młody i myślę inaczej niż gro starych wyjadaczy, którzy naprawiają metodą młotka u mietka, zamiast porządnie.

      • januszek pisze:

        Nie chodzi o to, że ludzie robią problem z tego, że samochód był malowany, lecz z tego, że sprzedający próbują to zataić i wciskają kit, że nic nie było robione. Właśnie dlatego ludzie chodzą po giełdach z miernikami grubości lakieru – bo dzięki temu mogą wyczaić oszusta. Skoro oszukał/zataił, że błotnik był malowany – co jest dosyć błahe, to co jeszcze?

        Jeśli Ty będziesz wymieniał błotnik i zderzak, bo ktoś Ci wjechał, albo Ty komuś, albo potrąciłeś małą sarnę, ale otwarcie o tym powiesz przy sprzedaży, to nikt nie będzie z tego robił problemu. Tj. zawsze jest jakaś obawa przed zakupem auta po stłuczce, ale lepiej być tego świadomym niż nie być.

      • Lakiernik pisze:

        Nawet w tych “porządnych zakladach”, zwanych dalej serwisami, uzywa sie szpachli.
        Czy element pojazdu bedzie wymieniany zalezy od uszkodzenia danego elementu, moze byc tak ze ubezpieczyciel nie przyzna nawet na nowym samochodzie o wymianie czesci i wtedy pewne naprawy sa wykonywane na czesci pokolizyjnej i jedną z czynnosci jest szpachlowanie.
        Jeszcze inaczej ma sie sytuacja gdy są wymieniane czesci, ktore trzeba wycinac i pozniej nowe wspawac. Tutaj tez trzeba uzywac szpachli aby zniwelować krzywizny powstale po czynnosciach spawarskich.
        Tak czy inaczej o nieuzywaniu szpachli w ASO i innych dobrych zakladach to mit.
        Pozdr

  • Anonim pisze:

    Polecam zapoznać się z dotychczasowymi wyczynami pana Roberta:
    https://www.wiocha.pl/1362799,Gosc-z-Wrocka-zarabia-na-stluczkach

    10
    1
    • motocyklista pisze:

      @Anonim – no i? Ma chłop po prostu pecha, że trafia na kiepskich kierowców.
      Albo ma pecha że kiepscy kierowcy trafiają na niego. Ja na tych filmach widzę nieumiejętną zmianę pasa, wymuszanie pierwszeństwa, zjazdy z rond z wewnętrznych pasów.
      Nie byłoby łamania przepisów, nie byłoby stłuczek.
      Wyczynem pana Roberta niechlubnym – jest niepolityczny język.
      Ale w sumie jakbym miał tyle zdarzeń – też bym nie wytrzymywał. 🙂

      4
      2
  • edek pisze:

    Ileż można MYŚLEĆ ZA INNYCH, to takie zachowanie za xxx miesięcy będą nagminne i ty przyhamujesz a ktoś ci wjedzie w dupe i tyle w temacie KONIEC
    MAM PRAWO JAZDY MIEJ OCZY WSZĘDZIE a nie w dupie
    jak masz nie dojechać TO SPÓŹNIJ SIE 5-10 MIN. jak nie umiesz korzystać z udogodnień jakie są LUSTERKA to wiesz gdzie jest STAROSTWO i oddaj prawko !!!!!!!!

    10
    6
  • Anonim pisze:

    Nagrywający to Robert K. z Wrocławia. Właściciel warsztatu samochodowego i lawety, który więc jak wykorzystać okazję i wyciągnąć jak najwięcej z czyjegoś OC. Jak brakuje okazji to bierze auto klienta i jeździ w kółko po rondach pasem zewnętrznym licząc na dzwona.

    22
    10
    • motocyklista pisze:

      @Anonim – to że jest to Robert K. – to wiem – bo tak widnieje jego profil na YT.
      Ale skąd przypuszczenie, że jest właścicielem warsztatu, itd.
      W końcu skąd przypuszczenie:
      “Jak brakuje okazji to bierze auto klienta i jeździ w kółko po rondach pasem zewnętrznym licząc na dzwona.”.
      Prawnikiem nie jestem, ale ja takich oskarżeń po czyimś adresem nie upubliczniałbym w internecie. 🙂 Szczególnie, że w kilku nagraniach jest głos – a głos jest dosyć osobliwą cechą każdego człowieka. Dwa, myślę, że część osób z Wrocławia będzie wiedzieć o kogo chodzi.
      Jak pisałem wyżej, prawnikiem nie jestem, ale dla mnie słowa: “jeździ… licząc na dzwona” są słowami obiektywnie obraźliwymi kierowane pod adresem autora nagrania. A takie sprawy są regulowane KK.

      2
      16
    • Gerhard pisze:

      Mądrze prawisz, gołym okiem widać , że mógł wyhamować.

      15
      3
      • motocyklista pisze:

        @Gerhard – może mógł, może nie.
        Na jakiej podstawie sądzisz, że mógł wyhamować?

        1
        15
        • Gerhard pisze:

          Bo nie jestem ślepy tak jak ty 🙂

          17
          1
          • motocyklista pisze:

            @Gerhard – A nie wpadło Ci do pustego łebka, że kierujący z kamerą mógł nie obserwować kierującego z lewej? Mógł w nosie dłubać akurat i skupić się na wykopaliskach.
            A nie przyszło Ci do głowy, że zmieniając pas należy zachować szczególną ostrożność? A nie kręcić fajerą w momencie cyknięcia kierunku?

            4
            13
            • yat pisze:

              Kierujący z kamerką miał taki sam zakichany obowiązek widzidziec/oserwowac megankę jak i inne pojazdy poruszajace się na drodze. I oczywiscie kierujacy meganką też winny jest tej czynności.

              9
              1
            • Tymoteusz pisze:

              Też uważam że kolizja była wymuszona i z premedytacją przeprowadzona (skontrowanie kierownicy w lewo, gdy ktoś ci zajeżdża drogę z lewej strony, po uderzeniu odciągnięte w czasie hamowanie), jak nagrywający nie widzi za słupka lewej i prawej strony, to niech zdejmie klapki lub odda PJ. Można było tej kolizji uniknąć, nawet jak przeciwnik był nie ostrożny. W takich sytuacjach uznałbym współwinę.

              9
              1
              • motocyklista pisze:

                @Tymoteusz – dzięki Ci “panie”, że nie jesteś policjantem.
                Odpowiem kontrą (hipotetycznie”.
                “Uważam że kolizja nie była wymuszona – skontrowanie kierownicy w lewo, gdy ktoś ci zajeżdża drogę z lewej strony pewnie świadczy o tym, że kierujący nie miał miejsca z prawej strony – zauważył w lusterku czarne Renault Megane), po uderzeniu odciągnięte w czasie hamowanie – pewnie był w szoku, niespodziewanie kierujący obok pojazdem znienacka zmienił pas.
                Jak kierujący z lewej – Reanult – nie widzi zza słupka prawego i prawej strony, to niech zdejmie klapki lub odda PJ. Można było tej kolizji uniknąć.”

                4
                8
                • Tymoteusz pisze:

                  Twoja teza leży i kwiczy niczym świnia podczas ubijania. Albo jest się w szoku i nie podejmuje się żadnych działań, albo nie ma się szoku i się reaguje unikając kolizji poprzez rozpoczęcie hamowania (nie musi być nagłe). W materiale widać ewidentne czyste wyrachowanie – nie żaden szok.

                  • motocyklista pisze:

                    @Tymoteusz – idź zgłoś do “płokulatuly”, że widziałeś, że pan Robert jeździ na wymuszenia. Poskładają się tam ze śmiechu.
                    Policja proszę przyjechać na FB – pan Tymoteusz wyczuwa nosem przestępstwo.

                    • Tymoteusz pisze:

                      @motocyklista, jak to za małolata mawiano: “Nauczyć gówniarza, co lata i powtarza” Sam nawet nie wiesz gdzie i jakie głupoty wypisujesz/wklejasz.
                      Przypuszczam że UFG chętniej by się tym zainteresował.
                      W lipcu facet we mnie wjechał, jedno z pytań z PZU: “Czy uważa Pan/Pani że “przeciwnik” doprowadził do kolizji specjalnie?”

                    • @ pisze:

                      @Tymoteusz:
                      “Przypuszczam że UFG chętniej by się tym zainteresował.
                      W lipcu facet we mnie wjechał, jedno z pytań z PZU: “Czy uważa Pan/Pani że “przeciwnik” doprowadził do kolizji specjalnie?””
                      Ale wiesz, że są to Twoje przypuszczenia? Czy nie ogarniasz tego? Masz na to dowód (podpowiem – słyszałeś i masz świadków iż przed zdarzeniem inny kierujący powiedział – wjadę w niego?
                      I co zdałeś ten arcytrudny test?
                      Dalej nie rozumiem wpisu: “W lipcu facet we mnie wjechał, jedno z pytań z PZU: “Czy uważa Pan/Pani że “przeciwnik” doprowadził do kolizji specjalnie?””
                      Czyli Ty byłeś sprawcą? Czy tamten był sprawcą?
                      Jak Ty byłeś sprawcą – to szukałeś kozła ofiarnego?
                      Jeśli nie ty byłeś sprawcą – to nie rozumiem po co mieliby Cię pytać.
                      A pytania o preferencje seksualne też były?

                    • motocyklista pisze:

                      Ten post @ pisałem ja.

        • Szaman pisze:

          Ale ty glupi jestes. Cód że jeszcze żyjesz skoro tak jeździsz na motocyklu! No chyba ze sobie tak tutaj popierdujesz.

          • motocyklista pisze:

            @Szaman:
            Gdzie ja pisałem, że jeżdżę na motocyklu? Po czym wnosisz?
            Widzisz jaki Ty głupi jesteś:) Od 10 lat nie jeżdżę, bo miałem wypadek – nie jeżdżę po wypadku o którym pisałem niżej, albo wyżej – kierujący osobówką wjechał na czerwonym świetle i zdjął mnie z 2oo.
            I widzisz – dorobiłeś teorię, tam gdzie jej nie mam 🙂

            1
            12
            • Szaman pisze:

              No to nic dziwnego, ze miales wypadek. Zapewne ktos mądrzejszy by go uniknął.
              Pamietaj, ze auto przed głupotą cie nie obroni. Mozesz dostać smiertelnego strzala nawet w samochodzie, choc w twoim mniemaniu bedziesz na prawie.

              10
              • motocyklista pisze:

                @Szaman – mądrzejszy od Ciebie jestem – wnioskuję po wpisach. Ty widzisz tylko zerojedynkowo – czyli g… widzisz.
                Inaczej jeździ się na motocyklu, inaczej puchą. Ale skąd możesz wiedzieć. 🙂
                Dwa, rozumiem, że Ty nie miałeś kolizji – więc uważasz się za dobrego kierowcę. Yhym (może trochę nadinterpretuję).
                Ja o sobie tak nigdy nie powiem. Jedyne co mogę powiedzieć – przepisy znam dosyć dobrze (nie doskonale) – na tyle dobrze, że potrafię przeprowadzić merytoryczną rozmowę z policjantem lub sądem.
                Jeżdżę – znam gabaryty pojazdów którymi się poruszam, nie sprawia mi problemu manewrowanie nimi w ruchu ulicznym i na parkingach.
                Ale też popełniam błędy. Przyznaję się do nich.
                Wczoraj się zagapiłem i wysunąłem dziób trochę za bardzo i wystraszyłem (nawet nie było klaksonu, lekko tylko odbił – parę centymetrów – pewnie do kontaktu by nie doszło, ale…) innego kierującego – po kilku kilometrach się zrównaliśmy na światłach – przeprosiłem. I nie doszukiwałem się u niego winy. Wina była moja. Nie darłem “ryja” na niego, że jechał za szybko.
                A sytuacja była taka, że stałem już za sygnalizatorem i pewnie włączyło się czerwone światło dla mnie, a dla tamtego zielone – wjechał na skrzyżowanie bez hamowania (no miał zielone). Ja stałem za innym pojazdem, który wyjechał – ja pojechałem za nim (chciałem pojechać) – ale kątem oka mignęło mi coś białego) i i wcisnąłem hamulec. Kierujący tamtym pojazdem z lewej (ten nadjeżdżający) odbijał na lewy pas (2 pasy w jednym kierunku) z powodu pojazdu przede mną – wyjechał mu pod “dziób”, ja gdybym nie wcisnął hamulca to dobiłbym z boku niewinnego.
                Nie mam tłumaczenia – po prostu – mój błąd.

                2
                8
                • szaman pisze:

                  Ale głupoty piszesz, czytam te twoje mądrości i ty sam sobie zaprzeczasz w wielu kwestiach, niczym obóz partii rządzącej.
                  Facet zrób coś ze sobą.

                  6
                  1
                  • motocyklista pisze:

                    @szaman – z czym sobie zaprzeczam?
                    Proponuję kurs czytania ze zrozumieniem.
                    To, że komentuję to jest jedna sprawa – czasem podaję przykłady analogiczne, które przeżyłem na własnej skórze.

  • Bartek pisze:

    Zamknijcie ten portal, bo z poszkodowanego jak zwykle robi się najgorszego !

    4
    9
    • Marcin pisze:

      Bartek: To bezmyślni ludzie sami to robią, ja nie wiem jak można poszkodowanego obwiniać, ale taka już jest moda na “wina nagrywającego”. Sam to przeżyłem jak miałem kolizje gdzie dopiero ruszyłem jak miałem zielone a sprawca wjechał na czerwonym które miał od dobrych 6 sekund i co? zostałem obrzucony “gównem” bo oczywiście nie powinienem wjeżdżać na zielonym.

      7
      7
      • motocyklista pisze:

        @Marcin – nie to że Cię krytykuję. Ale tak, zielone nie oznacza, że możesz wjechać za sygnalizator, nic więcej. Sytuacji nie komentuję – bo jej nie widziałem.
        Ba, napiszę więcej.
        Kiedyś tu opisywałem.
        Miałem kolizję – analogiczną do Twojej. Po przyjeździe policji, policjant stwierdził moje sprawstwo i na moją odmowę mandatu sporządził wniosek do sądu.
        Musiałem się obronić przed policjantami i kierującym, który wjechał na skrzyżowanie przy czerwonym świetle.
        Oskarżono mnie o to, że nie umożliwiłem zjazdu ze skrzyżowania (gdzie tego pojazdu nie było w obrębie skrzyżowania (był tam żywopłot) i kilka metrów za sygnalizatorem prawym nie było widać rozpędzonego pojazdu.
        Nie wiem czy dla panów policjantów istotne było to, że jechałem motocyklem. Mogę się tylko domyślać pękającą u nich żyłkę w 4 literach po słowach – tak bo Ty (nie na pan) to pewnie na jednym kole jeździsz.
        Więc nic mnie tu nie zdziwi.

        3
        9
  • MR pisze:

    Buc z kamerką i tyle. Z meganki go nie widział, zdarza się. Dziś też sam miałem auto w martwym polu, ale kierowca zamiast wyłudzać odszkodowanie zatrąbił i dał mi szanse na odbicie. Do kolizji nie doszło i rozjechaliśmy się z zgodzie (przeprosiłem awaryjnymi). Widać jak się ma kamarkę to od razu poziom chamstwa rośnie jak za Gierka..300% normy

    36
    27
    • Alibaba pisze:

      Bo jezdzić to trzeba umieć ,a nie mieć prawo jazdy .

      9
      12
    • dajan55 pisze:

      Wszyscy winni tylko nie ten co winien … hm można i tak

      5
      8
    • motocyklista pisze:

      Myślę, że już mogę dorzucić swoje 3 grosze.

      @MR – pozwól, że odwrócę Twoje słowa:
      “Buc z kamerką i tyle. Z meganki go nie widział, zdarza się.”
      na:
      Buc (ja bym użył innego określenia, ale skoro bawię się w dosłowności) z meganki i tyle. Z kamerką go nie widział, zdarza się.

      Co Ty na to?

      4
      10
      • MR pisze:

        Nie zgadzam się z tobą. Meganka miała auto w martwym polu a kierowca z kamerą lekko przed sobą więc widział je doskonale. Oczywiście, że wina meganki, bo kierowca powinien dokładniej obserwować otoczenie, ale zamiast go taranować wystarczyło zatrąbić i do niczego by nie doszło.

        Ludzie piszą o hamowaniu i tym, że ktoś ci wjedzie w tył. Po co hamować? Jest tysiąc filmów ja PD gdzie zamiast hamować to trąbią, a tu wystarczyło właśnie zatrąbić, żeby ostrzec drugiego kierowce.

        8
        1
        • MR pisze:

          To trochę tak, jakby pieszy wlazł Ci na jezdnie i zamiast zahamować to byś dodał gazu, żeby lepiej go rozsmarować na betonie. Jaki w tym sens?

          7
          1
          • motocyklista pisze:

            @MR – Ty o pieszych – a ja przypomnę film z jelonkiem, który z nienacka wyskoczył.

            1
            4
            • MR pisze:

              Czyli czego to dowodzi, ze jelonka specjalnie taranujesz? Nie rozumiem. Powiem tak, ja specjalnie nikogo nie taranuje, ani jelonka co się ładuje znienacka (ciekawe gdzie ten nienacek jest u Ciebie), ani pieszego co głupio się pcha pod koła, ani kierowcy co zaniedbał swoje obowiązki. Nikogo nie trzeba specjalnie taranować, żeby udowodnić swoją rację nawet jeżeli popełnił błąd i nie dopełnił obowiązków

              • motocyklista pisze:

                @MR –
                “Czyli czego to dowodzi, ze jelonka specjalnie taranujesz?”
                Nie, tego, że coś może Cię zaskoczyć.
                “znienacka (ciekawe gdzie ten nienacek jest u Ciebie)” – mój błąd.

        • motocyklista pisze:

          @MR
          “Meganka miała auto w martwym polu” Jak może być martwe pole w takim samochodzie?
          “a kierowca z kamerą lekko przed sobą więc widział je doskonale” – powinien, a co jeśli nie widział?
          “Oczywiście, że wina meganki” tak
          “bo kierowca powinien dokładniej obserwować otoczenie” Nie, kierujący zmieniający pas ma ZACHWOWAĆ SZCZEGÓLNĄ OSTROŻNOŚĆ.
          Kierujący jadąc swoim pasem – takiego obowiązku nie ma.
          “ale zamiast go taranować wystarczyło zatrąbić i do niczego by nie doszło.” – bo nie przewidywał, że kierujący jadący obok NIE ZACHOWA SZCZEGÓLNEJ OSTROŻNOŚCI przy ewentualnej zmianie pasa. To jadąc taką jezdnią ma latać mu głowa na boki bo może ktoś będzie miał w poważaniu przepisy i na pałę będzie zmieniał pas? To ma trzymać nogę nad hamulcem – bo moze ktoś będzie chciał jechać – jak wyżej.

          Do niczego by nie doszło z pewnością:
          a) jakby nie było olewania swoich obowiązków – zachowanie szczególnej ostrożności przy zmianie pasa.
          b) kierujący z kamerą zostałby w domu.

          1
          5
        • Ja78 pisze:

          Jak kierujący meganką będzie się bronił, że miał nagrywającego w martwym polu, to sam zapłaci za wszystkie naprawy 🙂 Bo TU wyskoczy, że nie przystosował pojazdu do jazdy tak ustawiając lusterka. Co jak co, ale papugi to u nich oblatane w zatrzymywaniu pieniążków 🙂

          Znam przypadek, gdzie TU nie wypłaciło odszkodowania, bo kierujący jechał bez zagłówka i doznał obrażeń przy strzale z tyłu. Pokryło jedynie koszty naprawy auta, ale nie leczenia i za uszczerbek na zdrowiu, bo te nastąpiły z winy poszkodowanego. Nawet w sądzie się to nie udało.

          • MR pisze:

            Pewnie, ze zapłaci bo to jego wina. Kiedyś w autach skraj lusterka był wygięty, żeby było widać więcej na boki. Teraz to się nazywa “radarowy system ostrzegania o pojeździe w martwym polu” i kosztuje minimum kilka tys. zł. Może go nie stać, albo miał tzw. “pomroczność jasną” 😀 i nie widział auta na pasie obok.

            • motocyklista pisze:

              @MR – koledze @Ja78 – chodziło o ewentualny, późniejszy regres z TU na sprawcę.

              1
              1
            • motocyklista pisze:

              @MR – kiedyś to samochody nie miały obowiązku być wyposażone w prawe lusterka. I jakoś kierowcy dawali radę zmieniać pasy ruchu, wyprzedzać i wracać na prawy po wyprzedzeniu.

    • Fred pisze:

      bo baranie nie widzisz ze ten dzban wrzuca kierunkowskaz i skręca od razu. Najpierw wrzusasz kierunek potem obserwujesz i wykonujesz manewr. Kamerzysta nie ma obowiązku zwracać na debili uwagi bo by musiał mieć oczy w dupie

      11
      3
      • VAT pisze:

        Ma debilu!
        Zasada ograniczonego zaufania.

        8
        1
        • Ja78 pisze:

          Dlatego stosujac zasadę ograniczonego zaufania nie wjeżdżasz na zielonym na skrzyżowaniu ? Czy przejeżdżasz je z prędkością ślimaka powodując korki ?

        • motocyklista pisze:

          Zasada ograniczonego zaufania – widzę @VAT nie wiesz co to jest.

          • VAT pisze:

            Za to ty wszystko wiesz, gdy popelniasz bląd tez wszystko wiesz. Nawet jak masz kolizje to też wszystko wiesz! Hahah
            Co za tłuk.

            • motocyklista pisze:

              @VAT – tak wiem. Jak popełnię błąd – to wiem. I nie szukam dziury w całymi nie obwiniam całego świata. Przyznaję się do niego. Jak czegoś nie wiem – to się szkolę, uczę, przyswajam nową wiedzę – a nie brnę w bezsens z klapkami na oczach.

              >>>Tłuk(ł) to Twój ojciec Twoją matkę za durnego syna.

      • Tymoteusz pisze:

        @Fred, to ile dni masz prawo jazdy, że przed chwilą “odkryłeś Amerykę w konserwach”??
        Ja, grubo przed Kursem już wiedziałem że wraz z Uprawnieniami wiążą się Obowiązki (myślenie za wszystkich – zjawisko ograniczonego zaufania + wyczuwanie ich intencji, a także zmiana postrzegania otoczenia poprzez “mieć” przysłowiowe “oczy w dupie”) i Konsekwencje ich zaniechania.

        5
        2
        • Ja78 pisze:

          Nie wiem jak wy, ale “mieć oczy w dupie” to znaczy nic nie wiedzieć na nic nie zwracać uwagi.
          Ja, i zapewne większość kierowców, stara się “mieć oczy dookoła głowy” 🙂

          Aczkolwiek wszsytkiego nie przewidzisz, jak będziesz spodziewał się co chwilę niespodziewanego, to ze zmęczenia nie przejedziesz w mieście więcej niż 5 km. Do Warszawy bym się nie wybierał z takim nastawieniem 🙂

          • Tymoteusz pisze:

            Dla jednych “mieć oczy w dupie” oznacza że “gówno” widzą, dla innych że trzeba zwracać także szczególną uwagę na to co się za nami dzieje… Ja jeźdżę po warszawie z takim nastawieniem i gdybym był “dwonnikiem”, to bym już wielokrotnie blachy klepał i malował.

            • motocyklista pisze:

              “Mieć oczy w dupie” – dla mnie znaczenie zależy od kontekstu (chociaż poprawne jest znaczenie – widzieć wszystko):
              1. No nie widział, pewnie ma oczy w dupie – czyli znaczenie (aczkolwiek niepoprawne) – nie patrzył, nie skupił uwagi, mieć coś w poważaniu, lekceważyć coś. Jest to jednak błędne znaczenie frazeologiczne. Pochodzi od “mieć coś w nosie (dupie).
              2. Dobrze, że zauważył, chyba ma oczy w dupie – widzieć wszystko co się dzieje dookoła i z tyłu.

            • Ja78 pisze:

              Ja jeżdżę z “oczami dookoła głowy”, żeby starać się obserwować wszystko co się dzieje dookoła pojazdu na drodze.

              Jakbym dzisiaj rano jechał z oczami w dupie i niezwracał na innych uwagi to bym miał 3 kolizje (droga 15km, 15 minut jazdy, 3 razy mi zajechano drogę).

  • Janusz pisze:

    Ładnie nagrywający go przeciągnął, dobrze, tak trzeba robić – maksymalizować karę dla nieuważnych kierowców, a i z ubezpieczenia sporo skapnie. Tak trzymać!

    25
    16
    • Dariusz pisze:

      Nie chcę Ci ubliżać, ale nie wróżę Ci długiego życia z takim podejściem do zagrożeń na drodze…

      2
      7
      • Tom pisze:

        Janusz jest tutaj (chyba) etatowym trollem. Jego rozważania trzeba traktować ze sporym przymrużeniem oka, ale jednak należy brać pod uwagę wszelkie kwestie związane z ewentualnymi szczegółami jego wypowiedzi – potrafią zaskoczyć i być nadzwyczaj trafne.

        Mimo wszystko jego działalność na tej stronie należy odznaczyć pozytywnie.
        Gdy już ludzie zorientują się, że to troll – reagują na niego odpowiednio. Gdy ludzie nie wiedzą, że to troll, wylewają na niego swoją frustrację (aż miło to czytać), bo mają rację.

        Generalnie, Janusz jest trollem mało-szkodzącym-a-często-uczącym. To rzadki rodzaj trolli.

        4
        3
  • Krzysiek pisze:

    Tutaj najwyraźniej pojazd Nagrywającego znalazł się w martwym polu pojazdu zmieniającego pas ruchu ale to użytkownik tego drugiego auta powinien był wcześniej obserwować sytuację na drodze, żeby uniknąć właśnie takiego problemu – nie zrobił tego i doprowadził w rezultacie do kolizji.
    Niestety właśnie w takim stylu większość baranów zmienia pas ruchu i wykonuje manewr wyprzedzania, nie śledzą sytuacji na drodze, wrzucają kierunkowskaz (o ile sobie o nim przypomną), wykonując w rezultacie manewr na oślep – przystępują od pomysłu do działania, bez właściwego rozeznania sytuacji, tak jakby byli sami na drodze.

    14
    3
    • motocyklista pisze:

      @Krzysiek – ja dorzucę tylko:
      ale co kogoś ma obchodzić, że inny kierujący ma martwe pole? Można obrócić głowę (tu czekam na kolejną zaczepkę kogoś), albo dobrze (prawidłowo) ustawić lusterka boczne.

      6
      9
    • Dariusz pisze:

      W zdecydowanej większości dzisiejszych pojazdów każdego typu przy dobrze ustawionych lusterkach nie ma czegoś takiego jak martwe pole.

      • motocyklista pisze:

        @Dariusz – tak właśnie.
        Ale jak się patrzy w lusterko kątem oka – trzymając twarz na wprost maski – to martwe pole już jest 🙂

        1
        6
        • 😂 pisze:

          Żeś wymyślił 😂😂😂 pod tym samym kątem obraz jest taki sam. A to czy patrzysz przekrecajac cala głowę czy kierujesz tylko wzrok nie ma znaczenia. Co za półmózgi

          2
          1
          • motocyklista pisze:

            @minka:
            tylko, że jak obracasz głowę, to “kąt oka” jest dalej i też się obraca (“kąt oka”).
            Więc?
            Mam Ci to rozpisać, bo nie możesz użyć wyobraźni, albo sprawdzić empirycznie?
            Niech Ci będzie:
            patrzysz na wprost – kątem oka widzisz fragment obrazu po Twojej prawej i lewej, ale sytuacji z tyłu już nie. Wyraźnie widzisz to co z przodu. Obrócisz głowę w prawo, widzisz wyraźnie coś co jest po twojej prawej stronie (ciało cały czas jest prosto), “kątem oka” widzisz coś co jest z przodu i z tyłu, z lewej strony nie widzisz nic. Podpowiem – analogicznie jest przy obrocie głowy w lewo.

            Na razie “półmózgi” nie komentuję. Brnij tak dalej to Ci się czkawką odbije.

            1
            7
        • moto pisze:

          Na moto też tak jeździsz, ze łba nie dwracasz. Jeśli tak to gratuluję.

          • motocyklista pisze:

            @moto – a Tobie o co chodzi? Próbujesz mnie sprowokować do czegoś. Do czego? Zresztą nie rozumiem odnośnie czego Twój komentarz.

        • Ja78 pisze:

          Nie wiem za co dzisiaj dostajesz minusy ? 🙂 Tej aluzji też nie załapali 🙂

          Jak się patrzy na wprost, bez spojrzenia (lekkie skręcenie głowy i skierowanie wzroku :D) w lusterku to prawie każdy będzie miał martwe pole, przecież to prawda.

          Nie każdy ma jak ja kąt widzenia prawie 160 stopni 🙂 Do tego w pełni świadomy ten kąt widzenia, ja patrząc prosto widzę ile palcy pokazuje ktoś stojący po mojej prawej lub lewej, nawet egzaminator na PJ to sprawdzał, bo nie wierzył mi kiedy bez obracania głowy widziałem zbliżając się do torowiska czy jedzie pociąg 🙂 True Story 🙂 Na placu jeden egzaminator stał przed autem i patrzył na mnie czy patrzę prosto, a mój przy lusterkach pokazywał palce, za każdym razem byłem bezbłędny, nawet jak dwie ręce pokazał 🙂 Ale szczerze podczas prowadzenia z tego często nie korzystam, bo to bardzo męczące.

          A dobre ustawienie lusterek i wyczucie auta to podstawa. Ogranicza spowodowanie błędu, o ile zwracamy uwagę na to co trzeba.

          • motocyklista pisze:

            @Ja78 – ja nie patrzę na minusy.
            Większość dostaję za sam nick.
            Zresztą na tym przykładzie widać, że dużo komentujących pisze aby pisać.
            Ani nie rozumieją czytanych wypowiedzi, ani nie potrafią składnie coś napisać.

  • dfgdfg pisze:

    Oczywiście nie jest to wina nagrywającego, ale mógł tego uniknąć albo przynajmniej zminimalizować straty. Ale w sumie kogo to obchodzi jadę prosto i na nic nie zwracam uwagi. Marny kierowca.

    37
    11
    • Driver pisze:

      Raczej w tym kolosie dużych strat nie miał, a jeśli już to pani z lewego pasa sponsoruje 🙂

      5
      8
      • Agento pisze:

        Gorzej dla niego jak coś mu “wykarze”, lub też okaże się, ze brak mu badan technicznych (nawet o jeden dzień) czy też brak uprawnien do prowadzenia tego radzaju pojazdów i wiele innych czynników będą sprawdzać ubezpieczyciele byle ograniczyć koszty odszkodowania.

        10
        • motocyklista pisze:

          @Agento, już mieliśmy to internetowych znawców od mierzenia prędkości, od stanu ogumienia i stanu technicznego pojazdu z kamerką. Dokładasz jeszcze na podstawie takiego filmu możliwy brak uprawnień (jeszcze do tego typu pojazdów, jak na moje oko to coś a`la Cheeroke – osobówka) na tego typu pojazdy.

          Może niedługo, będziemy badać stan zdrowia pasażera i oszczędzimy wizyt u lekarza pierwszego kontaktu.

          1
          8
          • Agento pisze:

            Mowie głuptasku o istniejących mozliwościach, jakie czychaja na kierowcow. Moj ojciec uczestniczyl kiedys w takiej kolizji co to sprawca nie mial ubezpieczenia. Myslisz ze jak bylo, kolorowo? Otóż nie, walka o odszkodowanie, walka o zwrot za oryginalne czesci, kikanascie rozpraw sądowych i w cholerę straconego czasu.

            8
            1
            • Ja78 pisze:

              A to nie można było z UFG pociągnąć ? Potem oni by sprawcę ścigali a wy mielibyście to z głowy.

              • VAT pisze:

                A jak myslisz, ze tak latwo jest cos od nich uzyskac, zwlaszcza jak bylo AC. W tym caly szkopuł, ze zawsze ktos sie odwolywal i kombinowal aby jak najmniej wyplacic kaski, stad te rozprawy sadowe i siwe wlosy.

                • motocyklista pisze:

                  @VAT – tym razem przyznam Ci rację.
                  Próbowałem z UFG na “własnej” ( kogoś w rodzinie ) skórze.

                • Ja78 pisze:

                  Moje doświadczenia z UFG, to 2x szybko załatwione sprawy. Możliwe, że nie trafłem na bardziej skomplikowany przypadek i dlatego.

                  Domyślam się, że przy wysokich kosztach odszkodowania, walczą o jak najmniejszą wypłatę (zresztą tak samo jak każde TU).

                  Dziwne że zasłaniali się AC, bo skoro posiadacz nie był sprawcą to nic im do tego, a jeżeli by przy tym obstawiali, to bym wnioskował o pokrycie nowej polisy AC, w przypadku wykorzystania starej. Ale wiem, w sądach różnie bywa, czasami odbijasz się od ściany.

                  • motocyklista pisze:

                    @Ja78 – w tym przypadku nie było AC. Auto kilkuletnie (9), ryśnięty zderzak tylny po ucieczce z czołówki przed kierującym jadącym pod prąd. Ucieczka na pas prawy pod koła innego kierującego. Za kilkaset złotych nie było sensu się babrać. Odbyła się sprawa sądowa, w której sprawa została umorzona (oskarżonym był kierujący uciekający w prawo przed kolizją na nieszczęście na inne auto jadące obok prawym pasem).
                    Ja pisałem tylko wniosek do UFG – dalej poszkodowany sprawą zajmować się nie chciał.

            • motocyklista pisze:

              @Agento – tośmy pogdybali.
              Ja wiem o czym mówisz, czy tam piszesz. Równie dobrze możemy przyjąć hipotezę, że auto jest kradzione, kierujący pod wpływem.
              Co to ma do sytuacji?

    • motocyklista pisze:

      @dfgdfg – mógł albo i nie mógł – może kichnął akurat (tak cichutko do wnętrza siebie :D), może ziewał, albo radio przełączał.

      1
      8
  • Piotr pisze:

    Ja to chyba jakiś nienormalny jestem!? Jak mam podobne sytuacje to robię wszystko by uniknąć kolizji, zwolnię, skręcę. No tak mam. Odruchowo reaguję na sytuację na drodze.

    29
    2
    • Anonimik pisze:

      Jasne, tylko co gdy odbijesz odruchowo na pas obok, a tam bedzie jechala rozpedzona ciezarowka? 🙂

      12
      10
  • Bb pisze:

    Wiadomo, że wina gościa z meganki.

    Ale zachowanie nagrywającego – dramat. Widać jeszcze przed “kontaktem”, że odbił delikatnie w prawo – więc widział co się dzieje.

    A kiedy zaczął hamować? Jak już meganka była prawie prostopadle do maski. Nie wiem o co tu chodzi. Zwróćcie uwagę na prędkość innych samochodów – do pewnego momentu nagrywający dalej jedzie z taką samą lub bardzo podobną prędkością.

    Hamowanie spóźnione o ~3 sekundy mimo, że autor nagrania wiedział co się dzieje. Nie ogarniam.

    Jeśli to celowe, to wręcz szkoda gadać. Kamerki robią ludziom wodę z mózgu. Zamiast unikać wszelkich niebezpiecznych zdarzeń, co jeszcze kilka lat temu było absolutną normą – podejmują durne decyzje, byle tylko się nagrało.

    19
    11
    • Ja78 pisze:

      Ktoś ci zajeżdża z lewej zmieniając pas.
      Odbijasz w prawo bo chcesz uciekać.
      Widzisz w lusterku, że na prawym pasie ktoś jedzie i Ty mu się teraz wpakujesz pod maskę.
      Znowu patrzysz co robi zmieniający pas po lewej.
      Co robisz ? Ile czasu to wszystko zajęło ?

      Sytuacji kiedy unika sie kolizji mamy wiele, na pewno więcej niż samych kolizji. Ale tutaj oglądamy tylko te kolizje, a nie uniknięcia (w każdym razie bardzo mało), dlatego można mieć wrażenie że nikt nie unika, każdy wali. Kolizje są “efektowniejsze”.

      A dzięki kamerkom to widzimy jakie cuda wyczyniają niektórzy kierowcy. Większość to jednak nagrywani a nie nagrywający. Gdyby nie zachowanie nagrywanego, to nagrywający nie mieliby nagrania, i nie musieliby podejmować jakichkolwiek działań.

      7
      8
      • Bb pisze:

        W każdej sytuacji, która może być dramatyczna trzeba mieć na uwadze jeden element – rozpoczęcie hamowania. Czasem ostro, gdy sytuacja na drodze na to pozwala i jest to konieczne, czasem powoli, gdy ktoś jednak ogarnia sytuację na drodze i wie, że jedzie za nim ciężki zestaw, który go skasuje. Hamowanie w zdecydowanej części przypadków ogranicza skutki wypadku/kolizji, wyjątkiem są sytuacje, kiedy ktoś po prostu wie (bo monitoruje sytuację za nim), że inny samochód nie zdąży zahamować i w niego wjedzie.

        Przykro mi to mówić, ale uczestniczyłem w dosłownie dziesiątkach (a może już setkach?) podobnych (z naciskiem na podobnych) sytuacji i zawsze kończyło się na przeproszeniu awaryjnymi i po prostu dalszej jeździe. Ja też kilkukrotnie byłem odpowiedzialny za takie zdarzenia – po prostu ludzie popełniają błędy, niezależnie od doświadczenia.

        Jeśli ktoś nie reaguje w żaden sposób (bo jak inaczej nazwać tę sytuację?) to nie powinien mieć prawa jazdy. Szkolenia, kursy itp. mówią o opóźnionym czasie reakcji poszczególnych grup wiekowych itp. Ale 3 sekundy?! Na Boga, na drodze to jest wieczność.

        Nie wiem jak bardzo nieogarniętym kierowcą trzeba być, żeby dopuścić do takiej sytuacji. Co robił autor nagrania? Pisał SMSa?

        Rozumiem Twoją frustrację, ale jako raczej doświadczony kierowca Twoje argumenty do mnie zwyczajnie nie przemawiają. X lat temu, gdy nie było tylu rozpraszaczy (smartfony czy systemy multimedialne) ludzie reagowali na zagrożenia na drodze znacznie szybciej.

        A co powinien zrobić autor nagrania? Po zobaczeniu co się dzieje – powinien rozpocząć hamowanie. Nawet, jeśli jego wzrok był wówczas skierowany na prawy pas i nie dało się tam zmieścić – powinien hamować dalej. Może delikatnie, a może bardzo ostro. Ale sytuacja z nagrania wskazuje jasno – autor nagrania po prostu przez kilka sekund nie wiedział co się dzieje. Pchał przed sobą inny pojazd i nie hamował. Dla mnie to jest abstrakcja. Nie wierzę, że normalny kierowca reaguje w ten sposób bez jakiegoś konkretnego powodu. Stąd info o kamerce (nagraniu), SMSie itp. Dla mnie taka reakcja jest po prostu nie do przyjęcia.

        Ps. Dalej nie umniejszam winy kierowcy renault.

        • motocyklista pisze:

          @Bb – podzielam Twoją opinię. Tylko przypomnij sobie nagranie kierującego czerwoną Corsą – tam wjechał w sznur zatrzymujących się pojazdów. Tłumaczył to spoglądaniem w lusterko prawe.
          Zgadzam się tak być nie powinno – zawsze trzeba się skupić na drodze, ale gdyby każdy był idealny – zdarzeń drogowych by nie było.
          Zauważ także, że pasażerka kierującego “dziamdziała” coś o jakiejś galerii, może oderwał na chwilę wzrok?
          No dobra, niech będzie, że nie można być rozkojarzonym na drodze – ale jak nazwiesz zachowanie kierującego Megane?
          Wiem, że pisałeś, że wina bezsprzeczna kierującego Reanult, ale na siłę trochę próbujesz umniejszyć (choćby nieświadomie – poprzez rozmowę kierującego z pasażerką) winę poprzez stwierdzenie:
          “Jeśli ktoś nie reaguje w żaden sposób (bo jak inaczej nazwać tę sytuację?) to nie powinien mieć prawa jazdy.”

          Ja tutaj jakiejkolwiek winy kierującego z rejestratorem się nie dopatruję – na domysłach też nie będę opierał przyczyn zachowania nagrywającego.
          Przesłanek o celowości jego zachowania nie mam żadnych.

          1
          9
        • Dobrze gadasz pisze:

          W Rosji montują kamerki zeby udowodnić o swojej niewinności, a w Polsce montują i liczą żeby ktoś im wyjechał i mogli dodać filmik.

          Jak było kiedyś we filmiku gdy pasażer wolał uważaj a potem chyba było czemu nie hamowal A on na to: “przecież pierwszeństwo miałem” . Pieniądze nie śmierdzą. Nawet te zarobione na ludzkiej krzywdzie. Każdy ponad kazdym.
          Ludzie to swinie.

          • motocyklista pisze:

            @Dobrze gadasz
            A na innym filmiku, gzie pojazd wjechał pod przejeżdżający pociąg – pasażer pierwszy zauważył pociąg – odruchowo krył głowę. Nie pamiętam, ale chyba tam i kierujący i pasażer zginęli.
            O czym to świadczy, bo nie rozumiem.
            Z jednym się zgodzę – większość filmów (na różnych portalach netowych) jest zamieszczana tylko i wyłącznie dla atencji – choćby film, gdzie kierowca z kamerą stał na czerwonym świetle i trąbnął na rowerzystę jadącego po pasach.

            1
            7
        • Ja78 pisze:

          Najlepiej to odbić, na prawy, wpakować się w inne auto, a kierowca Megane niech sobie odjedzie w dal w błogiej nieświadomości, że coś zrobił. Jedynie ta kamerka być może by uratowała nagrywającemu tyłek, aczkolwiek kto wie, jak Ubezpieczyciel będzie miał dobrego papugę to i z tego może się wywinąć. Biegły orzeknie, że owszem było zajechanie, ale do kolizji doprowadził kierujący odbijając na prawo. Pozamiatane.

          W takich sytuacjach tak naprawdę jedyne czynności obronne powinny być nadal zgodne z przepisami. Tu jedynie hamowanie wchodziło w grę, czy było niezwłoczne czy nie to już subiektywne zdanie.

          Wielu kierowców przy zajechaniu, oprócz hamowania, ratuje się odbijając:
          na prawo – komuś zajeżdżając czy waląc w słupki, latarnie, zaprkowane auto itp. często zajeżdżający odjeżdża nieświadomy lub ucieka świadomy
          na lewo – zajeżdżając komuś, bądź na pas do ruchu w przeciwnym kierunku jakby czołówka była lepszym rozwiązaniem.

          A winnym, jedyny, jest zajeżdżający, reszta to konsekwencje tego zajechania.

  • Paweł pisze:

    Gościu zrobił to poprawnie – wyhamował go na masce. Gdyby depnął do końca, meganka prawdopodobnie zjechała by na sąsiedni pas ruchu wprost na kolejne auta.

    4
    10
    • Bb pisze:

      Gdyby depnął do końca? Co masz na myśli? Gdyby przyspieszył i wjechał przed megankę, żeby tamta miała pusty środkowy pas, czy w drugą stronę?

      Niezależnie od tego – nie sądzę, żeby autor nagrania myślał wtedy o jakimkolwiek dalszym rozwoju tej sytuacji, tj. czy jeśli nie zachowa się tak jak się zachował – to czy meganka wjedzie pod kogoś innego.

      8
      2
  • motocyklista pisze:

    Z niecierpliwością czekam na komentarze (na razie jest 1) jaka to współwina kierującego z kamerką, albo próba wyłudzenia odszkodowania. 🙂

    10
    13
    • Bb pisze:

      Łap jeden powyżej 😉 Niestety, ale podtrzymuję swoje zdanie 🙁

      3
      4
      • motocyklista pisze:

        @Bb – później wyjaśnię o co mi chodzi.

        • Bb pisze:

          Luzik, jak zwykle chętnie przeczytam 🙂 Pozdrawiam.

          • motocyklista pisze:

            W sumie to @Ja78 napisał wszystko co chciałem, zacytuję:
            “Ktoś ci zajeżdża z lewej zmieniając pas.
            Odbijasz w prawo bo chcesz uciekać.
            Widzisz w lusterku, że na prawym pasie ktoś jedzie i Ty mu się teraz wpakujesz pod maskę.
            Znowu patrzysz co robi zmieniający pas po lewej.
            Co robisz ? Ile czasu to wszystko zajęło ?

            Sytuacji kiedy unika sie kolizji mamy wiele, na pewno więcej niż samych kolizji. Ale tutaj oglądamy tylko te kolizje, a nie uniknięcia (w każdym razie bardzo mało), dlatego można mieć wrażenie że nikt nie unika, każdy wali. Kolizje są “efektowniejsze”.

            A dzięki kamerkom to widzimy jakie cuda wyczyniają niektórzy kierowcy. Większość to jednak nagrywani a nie nagrywający. Gdyby nie zachowanie nagrywanego, to nagrywający nie mieliby nagrania, i nie musieliby podejmować jakichkolwiek działań.”

            Dodałbym jeszcze, że ogląając film spodziewamy się że nastąpi zaraz punkt kulminacyjny.

            1
            8
            • Bb pisze:

              @motocyklista

              Bardzo szanuję Twoje wypowiedzi, bo zawsze są po prostu merytoryczne, ale ta mnie wyjątkowo nie usatysfakcjonowała 🙁

              Argument, że tutaj oglądamy tylko kolizje, a nie uniknięcia kolizji to żaden argument. Bo kamerka ewidentnie zarejestrowała błąd kierowcy meganki (w kwestii przepisów to jest oczywiste, tego nie neguję), ale też olbrzymie opóźnienie reakcji autora nagrania.

              3 sekundy opóźnienia to na drodze wieczność. WIECZNOŚĆ. Nie potrafię sobie wyobrazić, gdyby kierowca w podobny sposób zareagował na pieszego na przejściu dla pieszych. Dlaczego? Bo pieszy zginąłby na miejscu.

              Sytuacje można mnożyć, ale brak reakcji w ewidentnym przypadku kolizji/wypadku może prowadzić do dramatycznych wręcz zakończeń.

              Przyjmijmy, że autor nagrania nie widział co się dzieje na drodze, bo spoglądał w telefon/ regulował (:) ) radio. Stąd czas opóźnienia w reakcji. A dźwięki? Czy nie usłyszał, że coś się dzieje przed jego maską? OK. Przyjmijmy, że nie usłyszał – przecież regulował radio ;). Zatem może odczucia na kierownicy, w samym samochodzie jako takim?

              NIE da się nie poczuć uderzenia innego samochodu. Jest to możliwe, gdyby nagrywający jechał samochodem o masie kilku-kilkunastokrotnie wyższej niż meganka. Ale widać, że tak nie było.

              Dla mnie jest to po prostu ignorancja.

              Wiem, oczywiśćie, że wiem, że jedynym winnym z prawnego punktu widzenia jest kierowca meganki. Ale jak już wspominałem – gdybym walił we wszystkich, którzy w taki czy inny sposób zachowali się na drodze niezgodnie z przepisami to moje auto byłoby non-stop w serwisie. Powiem więcej – prawdopodobnie bym już nie żył.

              Na drodze trzeba być uważnym cały czas. Prawo to prawo, cmentarz to cmentarz, a nasze życie to nasze życie. Pierwszeństwo nie da nam życia. I kropka.

              • motocyklista pisze:

                @Bb – ja również szanuję odpowiedzi Twoje, Ja78, Stargo Szofera, Borka i innych – są merytoryczne – ale nie zawsze musimy się zgadzać ze sobą.
                Ze Starym Szoferem – zgadzaliśmy się chyba tylko raz 🙂
                Póki ktoś nie robi wycieczek osobistych (nie próbuje robić – wszak każdy tu dla każdego jest anonimowy) – to staram się być miły:)

                Teraz do meritum:
                “ale też olbrzymie opóźnienie reakcji autora nagrania” – o ja właśnie o tym.
                Wiem, że Ty nie, ale inni chętnie doszukują się drugiego dna – gdybają, snują domysły. A po co? No miał spóźnioną reakcję – wymieniłem już wiele czynników (hipotetycznych) – a inni dalej brną (nie Ty) w obwinianie kierującego z kamerą.

                “3 sekundy opóźnienia to na drodze wieczność. WIECZNOŚĆ. Nie potrafię sobie wyobrazić, gdyby kierowca w podobny sposób zareagował na pieszego na przejściu dla pieszych. Dlaczego? Bo pieszy zginąłby na miejscu.”
                Był film gdzie kierujący (co prawda pewnie dużo mniejsza prędkość) wjechał w pieszą – no też się zagapił na 3 sekundy. I było dziesiątki komentarzy oskarżających pieszą i broniących kierującego.

                “Przyjmijmy, że autor nagrania nie widział co się dzieje na drodze, bo spoglądał w telefon/ regulował (:) ) radio. Stąd czas opóźnienia w reakcji. A dźwięki? Czy nie usłyszał, że coś się dzieje przed jego maską? OK. Przyjmijmy, że nie usłyszał – przecież regulował radio ;). Zatem może odczucia na kierownicy, w samym samochodzie jako takim? ”
                Na początku napiszę, że odwiedziłem profil autora na YT – jednak swoje prywatne zdanie zachowam dla siebie.
                Komentuję tylko to co widzę na nagraniu.
                Wiesz, ludzie różnie reagują na takie sytuacje – jedni krzyczą, inni zamykają oczy, inni nie robią nic w szoku). Stąd – “NIE da się nie poczuć uderzenia innego samochodu. Jest to możliwe, gdyby nagrywający jechał samochodem o masie kilku-kilkunastokrotnie wyższej niż meganka. Ale widać, że tak nie było. “, stąd ja bym nie stawiał teorii, zbyt dużo niewiadomych.

                “Dla mnie jest to po prostu ignorancja. ” Dla mnie – nie ma co dyskutować – bo ja zawsze stanę w obronie poszkodowanego. Ktoś pisał o celowym wjeździe – to ja poproszę o udowodnienie – cały czas mamy domniemanie niewinności.

                “Na drodze trzeba być uważnym cały czas. Prawo to prawo, cmentarz to cmentarz, a nasze życie to nasze życie. Pierwszeństwo nie da nam życia. I kropka.” Tak zgadza się.
                Tylko nie rozumiem polityki wielu tutaj. Jeden błąd może popełnić, a drugi nie.
                Jeśli błąd wynika z ignorowania przepisów – to jest to ok. (vide niezachowanie szczególnej ostrożności przy zmianie pasa) kontra błąd nieuwagi (nieskupienia) na drodze.
                Cały czas twierdzę, że nie upatruję tutaj celowości w działaniach autora nagrania – vide domniemanie niewinności 🙂

                1
                6
                • Ja78 pisze:

                  Może to, może tamto.
                  Może wiózł 300kg ziemniaków na tylnym siedzieniu 🙂
                  Może wiózł 12 worków zaprawy cementowej 🙂
                  Może wiózł 12 kubełków farby 🙂
                  Może …
                  Może …
                  Datego auto nie hamowało od tak 🙂

                  Jak już bierzemy najgorsze możliwości, choć z filmu nie da się tego określić, to dlaczego nie bierzemy tych najlepszych ?

                  Kierowaca Megane mógł wcześniej sam wiele rzeczy zrobić aby uniknąć tej kolizji, nie zrobił nic, jak ślepy wjechał pod nagrywającego, prawidłowo jadącego.

                  I mamy znowu jak zawsze – nagrywający mógł to mógł tamto, martwe pole, miał uważać na ślepego itd. itd.

                  • motocyklista pisze:

                    @Ja78 – chyba pod każdym tu postem powinienem wkleić:
                    “zgadzam się, nic nie trzeba dodawać”.

    • eques pisze:

      Ciekawe jakby wyglądala sytuacja analogiczna do tej tylko zamiast renault megan byłby tam pojazd jednośladowy powiedzmy moto guzzi nevada.
      Pewnie przejechalby po motorku, byc moze i motocykliscie!
      Kurła ja jak jestem w podobnej sytuacji to hamuje uciekam, podejmuje jakąkolwiek reakcje w celu unikniecia kolizji. A tutaj widzimy jak gościu ma reakcje lenowca. Dziwne to troche.

      18
      2
      • Bb pisze:

        Ciekawe spostrzeżenie. Kwestię konkretnych pojazdów pomijam.
        Puenta jest jednak taka – że na zdarzenie na drodze się reaguje. Tutaj reakcji nie było. Albo właściwie to była – tylko baaardzo spóźniona.

      • motocyklista pisze:

        @eques – a jak nazwiesz reakcję kierującego Renault?
        Ja np. nie wiem co było na prawym pasie – więc nie mogę gdybać, czy mógł odbić w prawo, czy nie. Może na jego wysokości jechał inny pojazd? Zobacz to Reanult Megane – widoczne w 0:05 i w 0:20. Nie wiem w jakiej odległości miał go na swoim prawym tylnym narożniku. Kierujący czarną “meganką” mógł być na zakładce i zobacz, w 0:13 (w momencie kolizji) dopiero jest POCZĄTEK odbicia (rozwidlenia) na dodatkowy pas prawy do skrętu w prawo.

        • eques pisze:

          Ale ten czlowiek zacząl hamowac dopiero po pewnej chwili od momentu kolizji, jechal jak czołg. To nie jest normalne.

          • Ja78 pisze:

            Kierujący Megane zmieniał pas jak czołg, zero pewności że pas jest pusty, zero obserwacji. To nie jest normalne.

  • Tom pisze:

    Niezły manewr PIT :p

    1
    1
  • jan serce pisze:

    ten z meganki ślepy gnom ale ten co nagrywał niewiele lepszy widzi ze ktoś dał ciała i zamiast przyhamować to jeszcze go pcha po ulicy :/

    11
    8
    • Bezserca pisze:

      Ciekawe jakbyś się sam zachował. Chciał uciekać na drugi pas ale widział że zajęty dlatego powrócił (jakby pojechał to nagrywajacy byłby sprawca kolizji z autem po prawej). Wszak gwałtowne hamowanie mogłoby się skończyć przyladowaniem przez osobę z tyłu. I wracając do meritum sprawy nagrywajacy nic nie jest winien bo niczym nie zawinił, a koleś w megance powinien nauczyć się korzystać z lusterek.

      11
      9

Skomentuj...

Ostatnie wpisy

Szukaj

  • Gru 11 2018
    “Potyczka na drodze”
  • Gru 10 2018
    “Jesteś nagrany”, czyli agresywny troglodyta drogowy w akcji…
  • Gru 10 2018
    O włos od kolizji z autobusem
  • Gru 10 2018
    “Widzieliście to???”
  • Gru 10 2018
    Jazda na granicy bezpieczeństwa [JB]
  • Kategorie

  • Najnowsze komentarze

  • Archiwa