Menu

  • Kategorie

Pokaz bezmyślności, głupoty i prostactwa drogowego

https://youtu.be/V1NfvrtLg5E
Share Button

37 komentarzy do "Pokaz bezmyślności, głupoty i prostactwa drogowego"

  • Krzysiek napisał(a):

    Hmm, nie widzę tu nic co by było nadzwyczaj wartego uwagi. Gość wyprzedza dwa auta bo się ślimaczą coś w tym złego?

    • paweł napisał(a):

      tak … wyprzedzanie na przejściu dla pieszych … jedno z najpoważniejszych wykroczeń w ruchu drogowym z które zabierają PJna 3 miesiące …. temu z filmu odbrałbym dożywotnio i wlepił 5 lat pracy przy ofiarach potrąceń ….

  • Anonim napisał(a):

    dla mnie zwykły pojeb

  • wujek_samo_zlo napisał(a):

    Ma czym to może a wy lamentujecie nad stanem zawieszenia i prędkością.
    NIkt z piszących pewnie by nie poświęcił cennych jak złoto amorów w swoich pasatach i starych trójkach 320D

  • rrrr napisał(a):

    Hill climb racing 2

  • obcy napisał(a):

    Za zwykły próg bym się obśmiał ale za przejście – prawko “do wora”

  • JSK napisał(a):

    To jest przejście. Za taki numer srogi mandat.

  • Znafca napisał(a):

    Przeciez to sejczento , pizze wiózł a było 2 min do czasu dostawy , wy chcielibyscie dostać zimną ?

    6
    1
  • Henio napisał(a):

    Hipotetycznie- gdyby wypadł z drogi i zabił kogoś, to powinien iść siedzieć za umyślne zabójstwo. Tak uważm.
    Szkoda, że w Polsce prawo broni takich debili.

    13
    2
  • Irek napisał(a):

    Będą minusy, wiem.

    Ale prawda jest taka, że ten gość nie wyprzedzał opla. On go omijał.
    Progi zwalniające służą do ZWALNIANIA. Nie do zatrzymywania się, bo akurat ktoś ma niskie zawieszenie i przed progiem leci 70km/h, a bezpośrednio przed nim nagle drastycznie zwalnia do zera – zatrzymuje się. Gdyby na przejściu (nie przed przejściem, tylko na przejściu) byliby ludzie – to oczywiście, jak najbardziej byłoby to poprawne zachowanie.

    Miałem kiedyś bardzo podobną sytuację. Byłem w strefie zamieszkania, gdzie znajdowało się mnóstwo progów i przejść dla pieszych. Przede mną jechał ktoś w SUVie (a jakżeby inaczej….). Przed każdym progiem się ZATRZYMYWAŁ, a potem delikatnie ruszał.

    Na którymś tam progu (akurat z przejściem dla pieszych) nie wytrzymałem i go ominąłem (tak, ominąłem, nie wyprzedziłem). Z naprzeciwka jechała policja. Zatrzymała mnie oczywiście, bo wyprzedzałem na przejściu dla pieszych.

    Rozmowa była krótka, rzeczowa i mega konkretna. Szybkie i klasyczne pytanie czy wiem, za co mnie zatrzymali – nie wiedziałem. Kolejna krótka informacja – za wyprzedzanie na przejściu dla pieszych.

    Moja, równie krótka odpowiedź – nie wyprzedzałem, tylko omijałem pojazd który się zatrzymał. Dysponuję nagraniem z kamerki. Sprawdzenie nagrania z kamerki, nazwijmy to “porozumiewawcze” spojrzenia w jedną i drugą stronę i zalecenie rozsądku na drodze oraz życzenie szerokości.

    Gdy Panowie zrozumieli, że znam przepisy – zrozumieli też, że wiedziałem, co robię.

    To była sytuacja prawdziwa.

    A teraz nieco bardziej otwarcie – nie rozumiem, dlaczego ludzie ZATRZYMUJĄ się przed progami zwalniającymi, jeśli wokół nie ma pieszych lub jakiegokolwiek zagrożenia? Szkoda im zawieszenia? Jeśli tak, to dlaczego kupują samochody, których zawieszenie zużywa się tak szybko? Jeśli tak, to dlaczego kupują samochody na których serwisowanie ich nie stać? Ludzie, ja nawet seicentem przejeżdżałem przez progi zwalniające z maksymalną dopuszczalną prędkością (20km/h). I miałem gdzieś to, że zawieszenie zużyje się o kilka procent szybciej – bo ówcześnie miałem samochód, na którego serwisowanie było mnie stać.

    Kurcze, robię rocznie ponad 80000km i trafia mnie gdy mam przed sobą takich mistrzów kierownicy. I nie dlatego, że zatrzymują się przed progami. To jestem w stanie teoretycznie zrozumieć – bo ma chory kręgosłup, bo jedzie właśnie do serwisu i inne takie tam. Ale gdy ktoś nagrywa samochód, który OMIJA pojazd, który się zatrzymał i wrzuca go do netu w celu zbłaźnienia samochodu omijającego – to trafia mnie po raz kolejny.

    Przepisy mówią jasno o tym, co można, a czego nie można robić w obrębie przejścia dla pieszych. Gdy ktoś jedzie z rozsądną prędkością i rozsądnie zwalnia przed progiem – wszystko jest OK, w życiu nie pomyślałbym o tym, żeby taką osobę wyprzedzać.

    Ale gdy widzę kogoś kto popiernicza w zabudowanym ile tylko się da, potem zatrzymuje się (!), a po progu “charata” ile może – trafia mnie. Tak, trafia mnie. Już po raz co najmniej trzeci w tym wpisie. Bo to nie ma żadnego związku z bezpieczeństwem. To ma związek tylko i wyłącznie z tym, że ktoś ma samochód, na którego normalne użytkowanie de facto go nie stać. I tak, wiem, że znajdzie się tutaj mnóstwo osób, które mają odmienny punkt widzenia niż ja – szanuję go.

    No, chciałbym merytorycznej dyskusji, ale pewnie dostanę tylko minusy 🙁 Oj, będzie burza.

    13
    36
    • Henio napisał(a):

      Dostałeś minusa bo pierodlisz jak potłuczony.
      Czy wyraziłem się wystarczająco merytorycznie?

      17
      10
      • Irek napisał(a):

        Nie. Wymyśliłeś sobie odpowiedź, bo tak Ci się wydaje.

        Prawo to prawo. Jeśli je znasz – jesteś w stanie egzekwować swoje teoretyczne błędy. Jeśli go nie znasz, lub też znasz go, ale uginasz się przed ewentualną odpowiedzialnością – płacisz za nie. Polskie prawo jest durne, jak najbardziej. Ale jak już wspomniałem, prawo to prawo. Nie ma mowy o opcji innej niż zero jedynkowa odpowiedzialność za popełnione czyny. Kwalifikuje się pod dany czyn? Ponosisz odpowiedzialność. Nie kwalifikuje się? Jesteś niewinny.

        W Polsce są znane wyroki sądów, które _nie_ opierają się na innych, dotychczasowych wyrokach, ale są to precedensy. Bardzo, bardzo rzadko spotykane.

        Sytuacja widoczna na filmie jest skrajna, bo kierowca samochodu omijającego opla – jedzie z prędkością raczej nierozsądną (kolejne ciężkie stwierdzenie). Wg mnie – jest ona oczywiście zbyt duża.

        Ja nie nawiązywałem do jego prędkości, tylko do teoretycznych jego przekroczeń prawa. A tych nie było. Chyba, że przekroczył dozwoloną prędkość, ale to jest niemierzalne bez sprzętu z homologacją. A kamerka takim sprzętem nie jest.

        No, czekam na dalszą, ekhem, merytoryczną (ekhem!) dyskusję.

        3
        6
        • Pjoter napisał(a):

          Po przeczytaniu tych wypocin stwierdzam ze nie masz racji. Moze i niejednokrotnie ludzie w tym takze i ja zwalniaj przed takimi progami ale jesli jest to prog z przejsciem dla pieszych nie masz prawa wyprzedzacc czy jak to blednie oceniasz omijac pojazdu bo moze i 9 razy ktos zwolni aby “nie uszkodzic” wwojego samochodu ale ten 10 ktos zwolni aby przepuscic pieszych i wyprzedzajac kogoa potracisz. A co ten pieszy jest winny temu ze ktos zwalnia przed progiem zwalniajacym. Moim zdaniem jesli jest to prog zwalniajacy bez przejscia wyprzedzaj ile chcesz moze akurat rozwalisz miske przy okazji. Niejednokrotnie te progi sa strasznie wysokie i nie mowiac o uszkodzeniu samochodu poprostu jest to niemile uczucie podskoczyc na takim progu.. wiekszosc z nich jest tak wysoka ze trzeba zwolnic. Czyli konczac progi powinby byc zdecydowanie nizsze aby nie trzeba bylo zwalniac tylko poczuc ze nie przejechalismy po rownej powierzchni.

          11
          2
          • Irek napisał(a):

            Nigdy, przenigdy nie ominąłem (czy tam Wg innej, ekhem, nomenklatury – wyprzedziłem) samochodu, przed którym znajdowałby się pieszy. NIGDY!

            Jeżdżę bardzo dużo, ale właśnie z tego względu bezpieczeństwo jest dla mnie absolutnym priorytetem.

            Co do Twojego wpisu – jak najbardziej, powinno się, ba – wręcz należy zwalniać przed takimi progami – bo one właśnie do tego służą. To są progi zwalniające. Ja tez tak robię – również przed nimi zwalniam.

            Miski nie “rozwalę”, bo użytkuję samochód (świadoma decyzja), który pozwala na taką a nie inną jazdę. Argument o podskoczeniu na progu również do mnie nie trafia, bo ja użytkuję wszystkie samochody stricte użytkowo – dla mnie na ma znaczenia komfort.

            Odnośnie z kolei Twojego ostatniego akapitu – nie sądzę, aby należało robić niższe progi. Serio. Może wydawać Ci się to sprzeczne z moimi wypowiedziami, ale ja naprawdę mam takie, a nie inne zdanie. Progi powinny być projektowane tak, aby każdy kto przez nie przejeżdża mógł pokonać je z odpowiednią (rozsądną, tj. max. 20km/h) prędkością. Jeśli próg jest zbyt niski, da się go pokonać ze znacznie wyższą, niż zalecana, prędkością. Jeśli zdecydowanie zbyt wysoki – dosłownie trzeba przed nim się zatrzymać, niezależnie od samochodu który użytkujesz. Kluczem jest dobranie nie tylko wysokości, ale również szerokości (głębokości) progu. To jest istotna sprawa w tej kwestii.

            Ten temat jest naprawdę obszerny. W mojej rodzimej miejscowości mieliśmy dwa takie progi (po obu stronach przejścia dla pieszych). Były wybrukowane. Przed nimi tkwił znak o progu zwalniającym oraz maksymalnej dopuszczalnej prędkości równej 20km/h. Ale niestety, progi były zrobione wg “widzimisię” twórców. Rezultat był taki, że wjazd na taki próg z prędkością większą niż 10km/h – kończył się remontem zawieszenia, wymianą koła itp.

            Urząd miasta nie reagował, wnioski o refinansowanie ubezpieczenia trwały lekko rzecz ujmując, cholernie długo. I wiesz co stało się pewnej nocy? Ktoś te progi rozebrał. Dosłownie. Zniknęły kostki brukowe “zalane” w tych konkretnych progach. A czemu? ano temu, że progi te nie były wykonane zgodnie z normami, a urząd miasta olewał totalnie sprawę. Doszło do swoistego samosądu.

            Teraz, około 2 lat po owym zdarzeniu – szczerze dziękuję osobom, które postąpiły wbrew prawy i te progi rozebrały. Aktualnie znajduje się tam pięknie oznaczone przejście dla pieszych. Progi, jak najbardziej są – ale już zgodne z dyrektywami. Wszystko “gro i bucy”.

            Da się? No da się. Tylko trzeba chcieć.

            Ps. Twoje argumenty o bezpieczeństwie ja oczywiście rozumiem. I w dużej mierze je na co dzień respektuję. Mój wpis miał na celu tylko i wyłącznie wypunktowanie błędów (w mojej ocenie są to błędy) niedzielnych kierowców podczas ich codziennych (czytaj: niedzielnych) przejażdżek, gdzie takie, a nie inne zachowania utrudniają normalnym użytkownikom dróg ich codzienny porządek.

            Wiem, że kierowcy którzy robią ogromne przebiegi będą mieli zupełnie inne zdanie od tych, którzy miesięcznie przejeżdżają 50km. Rozumiem to i szanuję. Mnie chodzi tylko i wyłącznie o pospolite, często durne błędy.

            1
            6
            • Bob napisał(a):

              Wszystko fajnie, ale prawo zabrania zarówno wyprzedzania jak i omijania pojazdów przed przejściem. Próg tu nie ma nic do rzeczy. Kierowca Samuraja nie mógł mieć pojęcia, czy na przejściu nie ma pieszego.

              Btw problem z Twoim komentarzem jest taki, że w jednym zdaniu chwalisz się znajomością prawa i pokazujesz, że w zasadzie go nie znasz. Co do reszty się częściowo zgadzam – progi to spory problem, często nie mają sensu, często są źle zbudowane. Jest jednak ważniejszy aspekt niż nasze zdenerwowanie, czas dojazdu na miejsce, czyli bezpieczeństwo. Choćbyś nie wiem jak się pieklił i miał dojechać do domu godzinę później, bo ktoś zatrzymuje się przed każdym przejściem, to nie masz prawa go na tym przejściu ominąć, ani wyprzedzić.

              4
              1
              • Tomek napisał(a):

                Czyli sugerujesz że jak przed przejsciem będzie stał przez dwie godziny samochód to nie możesz go ominąć? I co, czekamy kilka godzin na lawete, a w tym czasie policja organizuje objazd? Nie bądź śmieszny.

                • Pjoter napisał(a):

                  Ciemna noc, pieszy ubrany na czarno do tego takie przejscia sa zwykle slabo oswietlone nigdy nie wiesz czy ktos jest juz na tym przejsciu. Dlatego nie powinno sie wyprzedzac. Co do progow to najgorsze jest ze kazdy jest inny i prog progowi nie rowny. Dlatego sie zwalnia, wiadomo ze przez niektore “znajome” progi przejade 50km/h ale niektore sa wielkosci statku pasazerskiego.. najgorsze jest to ze drogowcy buduja je jak im sie podoba… jeden wybyduja normalny a kolejny 50m dalej kwadratowy jak blok…

              • Irek napisał(a):

                Ech… Zgodnie z kodeksem – Zabronione jest wyprzedzanie, czy omijanie pojazdów które PRZEPUSZCZAJĄ (zgodnie z prawem – ustępują pierwszeństwa pieszym) pieszych na przejściu dla pieszych.

                Każde inne omijanie jest akceptowalne. Wyprzedzanie niekoniecznie (kwestia sporna), ale omijanie – jak najbardziej!

            • Tymoteusz napisał(a):

              Po przeczytaniu twojego pierwszego zdania, nie chce mi się, twoich durnych wywodów czytać i nie uwierzę że nikogo na przejściu i przed przejściem nie wyprzedziłeś lub w gorszej wersji ominąłeś. Po mimo regularnego przyswajania wiedzy m. in. z “Jedź Bezpiecznie”, ostatnio pomimo zachowanej (ale widać niedostatecznie) ostrożności (nie będę się rozpisywał o powodach), niestety wyprzedziłem pojazd na przejściu dla pieszych – bez konsekwencji i niech tak pozostanie. Z czego jednak trzeba wyciągnąć na przyszłość wnioski i więcej nie doprowadzać do tak “podbramkowej sytuacji”

              • V6pablos napisał(a):

                Omijałeś pojazd który zatrzymał się przed przejściem a policjanci wzięli to za wytłumaczenie ? P…lisz albo bezczelnie zmyślasz.

                • Irek napisał(a):

                  Nie, nie gadam głupot. Zabrania się omijania pojazdu, który zatrzymał się przed przejściem w celu “przepuszczenia” pieszych.

                  Każda inna sytuacja związana z omijaniem danego pojazdu jest normalna, akceptowalna, a przede wszystkim zgodna z przepisami. Pojazd przede mną nie ustępował pierwszeństwa przejazdu/przejścia pieszym, tylko zatrzymywał się na dwie-trzy sekundy przed każdym możliwym progiem zwalniającym. Niezależnie od sytuacji na drodze (a w szczególności na przejściu dla pieszych).

                  Ja nie zgrywałem przez Policją ważniaka, tylko jasno dałem im do zrozumienia, że wiedziałem co robię. I tyle.

                  Po głównej, tej formalnej rozmowie, wspomniałem też, że mam już kilka pseudo-spraw w sądzie grodzkim i nic sobie z nich nie robię, bo – znam przepisy. Podejście Policjantów było bardzo rozsądne, bo stwierdzili, że generalnie to mało który kierowca zna dobrze przepisy, a oddawanie spraw do sądu grodzkiego uznali za raczej nierozsądne, bo ja będę musiał jechać na rozprawę w prywatnym czasie, a policja zrobi to w czasie służby. Odparłem po prostu, że ja i tak jeżdżę po całej Polsce i uczciwe załatwienie spraw leży w moim i ogólnym interesie, a specjalnie dużo czasu to ja na to zwyczajnie nie stracę.

                  Sprawa przeszła bez uszczerbku dla mojego portfela. Bo Policjanci wiedzieli, że ja wiem o czym mówię. Cała ta sytuacja była absolutnie realnie załatwiona na moją korzyść. A raczej – na korzyść prawdy.

                  Ps. odnośnie poprzednich wpisów – tak, podtrzymuję, że wiem o czym mówię. I tak, nie przekroczyłem granicy prawa, nie złamałem żadnego z przepisów. Znam przepisy, zdarza mi się jeździ na ich granicy, ale nigdy nie stwarzam zagrożenia na drodze. Po prostu jestem aktywnym i znającym realia użytkownikiem dróg.

                  Wasze minusy są bezsensowne. Bo świadczą tylko i wyłącznie o tym, że nie znacie przepisów, albo je znacie, ale nie jeździcie zbyt dużo, więc nie znacie realiów.

                  Moje “wywody” nie są moimi idiotycznymi teoriami, tylko rzeczywistością, podkreśloną już wielokrotnie podczas kontroli czy, ekhem, wyroków.

                  Plusujcie czy minusujcie do woli. Ja dalej będę jeździł rozważnie, ze szczególnym uwzględnieniem bezpieczeństwa, ale jednak będę jeździł zawodowo. I tak, dalej będzie dla mnie problemem zatrzymywanie się przed progiem zwalniającym, o ile nikt nie przechodzi przez przejście dla pieszych. Dalej będzie dla mnie problemem jazda 80km/h lewym pasem na autostradzie, gdzie prawy pas jest wolny. I tak, na każdy z tych problemów mam swoje realne, zgodne z przepisami rozwiązanie. łatwe i szybkie. Tylko ludzie się dziwią, gdy wyprzedzam ich prawym pasem na drodze do tego przeznaczonej, bo przecież “wyprzedzanie po prawej nie jest dozwolone!”…

    • Szymon napisał(a):

      Przecież Ty nie kumasz co to jest wyprzedzanie. Reszty się czytać nie chcę. Szkoda że tacy ludzie jeżdżą. Strach dzieci z domu wypuszczać.

    • Aa napisał(a):

      Jeśli drugi taki “wszechznafca przepisów” dupnie Ciebie na przejściu, to będziesz ćwierkał inaczej.

    • Teoriespiskowe napisał(a):

      Jakkolwiek ogólnie rzecz biorąc masz rację, to w odniesieniu do tej konkretnej sytuacji z filmiku racji nie masz.
      1) Główny bohater wyprzedza (a nie omija) dwa pojazdy. Oba w momencie wyprzedzania poruszają się, więc o omijaniu nie może być mowy.
      2) Nawet gdyby omijał te pojazdy, to nie jest w stanie w tym momencie stwierdzić czy nie zatrzymały się aby przepuścić pieszego. To są w końcu dwa pojazdy, więc nie widać czy zza nich nie wychodzi pieszy (zwłaszcza gdy się jedzie z taką prędkością!). Sytuację dodatkowo utrudniają krzaki.
      Zatem policja w tym przypadku na 100% stwierdzi wykroczenie wyprzedzającego.

    • Greg92PL napisał(a):

      Zatrzymują się, bo nie wiedzą, jak działa zawieszenie XD Myślą, że jak będą na pół sprzęgle pokonywać progi to zarówno wytrzymałość zawieszenia jak i komfort idzie w górę. Prawda jest troszkę inna niestety…
      Druga sprawa – w nocy, zwłaszcza jak tragicznie przejście oświetlone też bym się zatrzymał. Często mamy refleksy świetlne na szybie czołowej, pijani lubią się władować na przejściu… Wolę zatrzymać wóz niż potem tłumaczyć się policji, jak to się stało, że zachowałem ostrożność a trafiłem kogoś na przejściu na progu…. Niestety, u nas trzeba myśleć za innych, zwłaszcza jak jeździmy na moto…

    • aNoNiM napisał(a):

      Na kanale “Jedź bezpiecznie” gdzie pokazują mundurowych padało wielokrotnie, że omijanie samochodu stojącego przed przejściem dla pieszych jest znacznie gorsze niż wyprzedzanie samochodu przed przejściem.

      Według taryfikatora:

      — “Omijanie pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu – 500 zł”

      — “Wyprzedzanie na przejściach dla pieszych lub bezpośrednio przed nimi – 200 zł”

      Nie wiem jak jest z punktami.
      Dlatego nie wiem czemu tamci policjanci wypuścili Cię bez mandatu. Skoro miałeś to jeszcze nagrane.

  • Teodor napisał(a):

    Dla Samuraja taki próg to błahostka, to terenówka.

  • Gad napisał(a):

    Nie piję do tego filmiku bo kazdy widzi jak jest.
    Ale wiele przejsc na polskich drogach to przejscia smierci, źle oznaczone, za krzaczyskami, niedoświetlone.
    Jest takie niedaleko mojego miejsca zamieszkania i blisko przedszkola. Fachowcy z miejskiego zarzadu dróg odpieprzyli fuszerke i ciagle tam dochodzi do sytuacji podbramkowych a na argumenty okolicznych mieszkancow, ze trzeba cos zrobic odpowiadaja, ze wszystko jest wporzadku i wina lezy po stronie kierowcow.

  • karol napisał(a):

    Ja pionkow na progach tez łoję swoim hummerem 😀

    2
    2
  • Krzysztof napisał(a):

    Na filmie chyba widać, że to jakaś mała terenówka (być może jakiś japoniec). Cieszy się głupek, że ma offroad w mieście….

    1
    2
  • Kierowca napisał(a):

    Ten próg to jednocześnie przejście dla pieszych… a gdyby SIGNUM kogoś przepuszczał?????

    • Kierowca napisał(a):

      Znaczy VECTRA, nie ważne…

    • MMI napisał(a):

      Po to został wymyślony przepis, że zabrania się wyprzedzania na przejściu i bezpośrednio przed przejściem. Ale jak widać na załączonym obrazku, ludzie tak respektują przepisy, że mamy rocznie tysiąc zabitych pieszych z czego większość na przejściach…

  • Amaret napisał(a):

    Dobrze, że w powietrze nie wyleciał….

  • labla napisał(a):

    Nie swoim autem to każdy tak potrafi!

    17
  • Zircon napisał(a):

    dobry wariat 😀

Skomentuj...

Ostatnie wpisy

Szukaj