Potrącenie dziecka na przejściu dla pieszych

Dziecku (jakimś cudem) nic poważnego się nie stało.

https://www.facebook.com/100015253637737/videos/544088766109573/
Share Button

86 komentarzy do "Potrącenie dziecka na przejściu dla pieszych"

  • Grzegorz pisze:

    Moim zdaniem wszystkie przejścia dla pieszych zwłaszcza tam gdzie chodzą dzieci powinny być wyniesione jak w niektórych miasteczkach Słowacji i ograniczenie do 30 km/h bo kierowcy i tak pojadą szybciej a za wymijanie na przejściach to powinni zabierać prawko i wysyłać na dodatkowy kurs. U mnie na osiedlu też jest szkoła i rodzice przywożą dzieci a potem wyjeżdżając nie zwracają uwagę na przejście i co miesiąc jakieś dziecko ląduje w szpitalu więc widzę co za bezmózgi kierują

  • Krzysiek pisze:

    Teoretycznie jest to klasyczny przykład dlaczego nie wolno przebiegać przez przejście dla pieszych, gdyż właśnie można wbiec wprost pod koła samochodu.
    Praktycznie zaś cięgi należą się także użytkownikowi tego auta, który powinien był zachować znacznie większą ostrożność, jechać ze znacznie niższą prędkością, w okolicy przejścia dla pieszych, szczególnie, że widoczność na nie ograniczały pojazdy na przeciwległym pasie ruchu, mało tego samo przejście znajduje się nie tylko w obszarze zabudowanym ale przede wszystkim w miejscu uczęszczanym przez małe dzieci (o czym informowały stosowne znaki) – dzieci są nieduże, przez co mogą zostać łatwo przysłonięte nawet przez niewielki obiekt (np. samochód osobowy), dodatkowo ich znajomość przepisów prawa, a tym bardziej ich zrozumienie jest praktycznie żadne, stąd mogą zachowywać się zupełnie nieadekwatnie do sytuacji (co udowadnia powyższe nagranie).
    Jadąc samochodem, zawsze gdy zbliża się do przejścia dla pieszych, szczególnie mając nań ograniczoną widoczność, należy się spodziewać tego, że może właśnie przez nie “przechodzić” małe dziecko – więc noga z gazu, na hamulec i ostrożnie należy się “przetaczać”, będąc w każdej chwili gotowym do natychmiastowego zatrzymania.

    4
    1
  • Krzychu pisze:

    A mnie to jakoś nie dziwi, tak wam powiem szczerze. A dlaczego ?
    A dlatego, że jak ostatnio był film i gość na środku ulicy potrącił kobietę to 70 % komentujących pisała “Wtargnięcie” KRD 14.1 itp.
    Więc ludzie jeżdżą tak, że mają w dupie przejścia dla pieszych bo jak kogoś potrącą to powiedzą, że wtargnięcie i ewentualnie pieszy będzie musiał udowadniać, że było inaczej.
    Tak, że gratuluję podejścia.

    12
    1
    • motocyklista pisze:

      @Krzychu – piszesz o tym filmie na warunkowej zielonej strzałce?
      Ja tylko pisałem że po przejściu się nie biega. Bo się nie biega!

  • Szymon pisze:

    Dlatego, k*&^a, 50 km/h w mieście. Zawsze. Bez wyjątków.

    4
    4
  • Zyrol81 pisze:

    Serio? No w sposobie jazdy polskich kierowców nie zdziwi mnie już nic. Wyraźnie oznakowane przejście dla pieszych, aż po oczach bije. Pojazd na pasie obok zasłania widoczność, normalnie całą lewą stronę przejścia. Złota zasada – nie widzisz, nie jedziesz. Oczywiście, że po co używać mózgu i wyobraźni. Po co?
    Niejednokrotnie byłem w podobnej sytuacji, ale jakoś nigdy nie przeszkadzało mi zwolnić i zobaczyć czy zza samochodu na sąsiednim pasie nie ma pieszych. To na prawdę nie boli. Jadąc 50km/h widząc że na pasie obok tuż obok przejścia stoi samochód to nie jest ciężko zdjąć nogę z gazu i przygotować się do hamowania. Nie widzimy całego przejścia, nie wiemy co się dzieje za pojazdem na sąsiednim pasie. Co za problem zwolnić i zachować szczególną ostrożność. Szczególnie jeśli mamy do czynienia z przejściem dla pieszych, gdzie nie wolno nam jechać nawet jeśli pieszy już postawi nogę na przejściu. Nawet nie musi biec, a my już mamy obowiązek się zatrzymać i umożliwić mu przejście. I nie ma tłumaczenia, że inne auto zasłaniało. Powtarzam: nie widzisz, nie jedziesz.
    I do tych co oskarżają dziecko -> serio? Wy tak zupełnie serio? Jak dziecko miało się obejrzeć, skoro było tak małe, że nie mogło nic widzieć. Aby coś zobaczyć musiałoby dojść do środka przejścia, w wtedy już nie ma przebacz – auto na drugim pasie musi się zatrzymać. W takiej sytuacji na prawdę wystarczy spojrzeć w jedną stronę. Tym bardziej, że to dziecko. Głupie i nie można od niego wymagać myślenia. Zachowuje się jak zwierzę – ma iść to idzie i nie patrzy. To jest w gestii kierowcy aby umożliwił mu dojście. Tym bardziej już nie w gestii, ale obligatoryjne jest zatrzymanie się, jeśli to dziecko znajduje się na przejściu. Tu nie ma mowy o wtargnięciu. To czysta głupota kierującego autem. Nawet jeśli dziecko biegło, to wbiegając z lewej strony znajdowało się na przejściu już na tyle długo, że kierowca z wyobraźnią by spokojnie zdążył wyhamować.

    36
    2
    • g pisze:

      Kierowca nie popatrzył i jechał, dzieciak też nie i wybiegł pod koła.
      Kierowca mógł zwolnić, albo się zatrzymać, ale może był rozkojarzony, może jechał żonę przyłapać w łóżku z “somsiadem”, może popatrzył po lusterkach akurat (bo to jest odruch bezwarunkowy), może po 24h dyżurze z roboty wracał (ot lekarz).
      Dziecko mogło popatrzeć, upewnić się że jest bezpiecznie i przejść, ale nie zostało tego nauczone. Dziecko zostało tylko nauczone że przejścia/ulice są nie bezpieczne bo jeżdżą samochody, oraz żeby się tam nie zatrzymywały (bo piesek/kotek/listek/lizak/boooo), więc w małej głowie dziecko ma “szybko przebiegnę to nic się nie stanie”, myśli o przejściu jak o gorącym czajniku. A powinno być nauczone, “podejdź popatrz i jak nic nie jedzie to spokojnie przejdź, nie biegnij!!!!, jak trzeba to stój 3-4-6-10 minut, ale przejdź dopiero jak będzie bezpiecznie”.

      Dobrze że dziecko żyje, 50cm i było by pod samochodem.

      1
      9
      • Zyrol81 pisze:

        To nie usprawiedliwia kierowcy. Jak jest zmęczony po 24h w pracy wraca autobusem do domu. Bo potem mogą być takie sytuacje jak tutaj – przez swoje zmęczenie/niewyspanie może kogoś zabić. I w tym miejscu taką właśnie sytuację mamy – niepodważalna wina kierowcy.
        Co innego gdy rozmawiamy o zdrowym rozsądku, który już niejednemu uratował życie. Brak zdrowego rozsądku kończy się napisem na nagrobku “bo miał pierwszeństwo”, albo “bo był na pasach”. Mimo wszystko jednak trudno dziecko podejrzewać o zdrowy rozsądek. Takie cechy nabywa się z wiekiem 18+.

  • rrrr pisze:

    mniej zajęć o jezuskach i aniołkach ,a więcej o zachowaniu i przepisach ruchu.

    Nie usprawiedliwiam kierującej , ale sam miałem podobny przypadek , do niczego nie doszło – mniejsza prędkość, szybka reakcja , stojące w korku auta mogą uśpić czujność szczególnie w miejscach gdzie pieszy trafia się od wielkiego święta. 🙁

    10
    21
    • bladteth pisze:

      Na kursach na PJ nie uczą o jezuskach i aniołkach. O przepisach i zachowaniu kierowców jak widać też raczej nie.

      14
      3
      • Przemek pisze:

        Sęk w tym, że KAŻDY jest uczestnikiem ruchu drogowego, a nie każdy ma ochotę chodzić na religię. Zamiast religii w szkołach powinien być obowiązkowy przedmiot p.t. “nauka przepisów o ruchu drogowym”. Zgadzam się – mniej o Jezusku i aniołkach, więcej obowiązkowej edukazji o przepisach ruchu drogowego.

        6
        1
        • kris pisze:

          Akurat o ruchu drogowym jest całkiem sporo. Mam dwóch synów w podstawówce – mają zajęcia w terenie (na przejściach) ze strażnikami miejskimi, na technice uczą się znaków i przepisów, zdają egzamin na kartę rowerową, mają wykłady i pogadanki.

  • Izaaa pisze:

    Karwa mać, czy ludzie teraz nie moga powstrzymac sie od BIEGANIA po jezdni?

    9
    27
    • arb pisze:

      A czy ludzie mogliby jeździć ostrożniej? Czerwone pasy, dwa znaki, stojący przed przejściem samochód. Co ma jeszcze może przylecieć UFO i dawać sygnały laserowe, aby trochę zwolnić? ZERO WYOBRAŹNI.

      33
      3
      • Izaaa pisze:

        Jeszcze kilkanascie lat temu w szkolach uczona rozgladania sie przed przejsciem. Rozumiesz, lewo prawo i te sprawy. To taka podstawowa umiejetnosc…Nadal ja stosuje i powiem ci, ze BARDZO sie przydaje. Nic nigdy mnie nie potracilo.

        8
        7
        • arb pisze:

          Brawo, gratulacje! Szkoda, że nie nauczyli Cię, że nie każdy jest taki mądry, sprawny i odpowiedzialny jak ty.

          3
          6
          • ja pisze:

            uwielbiam jak taki idiota wypowiada sie publicznie, mały gówniak sie nie rozgląda i może wieksza wina jest po stronie kierowcy ale młody nie jest bez winy bo po przejściu SIE NIE BIEGA
            ps. jeśli jestes kobietą to polecam bolca na takie humory

            5
            12
        • bladteth pisze:

          Chyba oglądasz inny film. Co zrobiło dziecko przed wejściem na jezdnię?

          7
          1
  • Edward pisze:

    Czy rodzice w Polsce nie uczą obecnie dzieci, że nie wolno przebiegać przez jezdnię?

    7
    12
  • motocyklista pisze:

    Dżizas, ludzie.
    Jedno wykroczenie nie jest powodem umniejszania innemu (nie znosi go).
    Mam nadzieję, że jest to wykroczenie a nie wypadek.
    Chłopak popełnił tylko wykroczenie, zdarzenie spowodował kierujący (kierująca).
    Ma obowiązek ZAWSZE zachować szczególną ostrożność. Przy dojeżdżaniu do pasów zawsze masz się spodziewać niespodziewanego. Zawsze masz zakładać, że ktoś może być na przejściu.
    Bardzo ciężko jest udowodnić wtargnięcie na jezdnię. Nie jest to niemożliwe – ale ciężkie. muszą zajść szczególne okoliczności.
    Był kiedyś przypadek, gdzie instruktor nauki jazdy wybiegł zza budynku (jakieś 2m od przejścia) – kierujący go potrącił. Sprawa była w sądzie i obaj zostali uznani za współwinnych – kierujący za niezachowanie szczególnej ostrożności a pieszy za wtargnięcie. Kierujący zawsze ma zakładać, że ktoś może wyjść zza przeszkody (mimo iż nie powinien). Po to uczymy się tych przepisów, po to mamy wyobraźnię.

    13
    8
    • bladteth pisze:

      Film pokazuje wyraźnie, że dziecko nie złamało art. 14.1 (nie wtargnęło).

      11
      • ed pisze:

        No to zależy od interpretacji biegłego. Ja nim nie jestem, ale ponieważ mam doświadczenie w podobnych sprawach stawiałbym, że biegły uzna wbiegnięcie za wtargnięcie.

        2
        15
        • bladteth pisze:

          Art. 14.1 wyraźnie mówi o wchodzeniu na jezdnię a dziecko było już na drugim pasie gdy zostało potrącone, więc biegły… może sobie iść pobiegać.

          13
          3
      • Zyrol81 pisze:

        Dokładnie. Tu nie ma mowy o wtargnięciu. Wtargnięcie ma miejsce wtedy gdy pieszy wbiega na jezdnię z miejsca przeznaczonego do ruchu pieszych (chodnik, pobocze itd). Tutaj nie ma wtargnięcia. Auto zatrzymuje się – pieszy wchodzi. W tym momencie auto na drugim pasie już powinno się zatrzymać, gdy tylko pieszy (w tym wypadku dziecko) postawi choćby jedną nogę na przejściu. I nie ma znaczenia, czy wchodzi z lewej, czy z prawej, czy droga ma 1 czy 5 pasów ruchu. Postawiło nogę na przejściu i żaden pojazd nie ma w tym momencie prawa wjechać na przejście.
        W tym przypadku dziecko się zatrzymało. Samochód zaczął go przepuszczać i dopiero wtedy dziecko zaczęło biec. Gdy wpada pod auto przebyło już ponad połowę jezdni. A to nie jest wtargnięcie. Miałoby ono miejsce, gdyby srebrne auto się nie zatrzymało, a dziecko i tak by weszło. Ale i tak byłoby to wtargnięcie pod srebrny pojazd. Nie można wtargnąć na przejście będąc już na przejściu. Tak jak nie możesz wejść do budynku już w tym budynku będąc. Nie możesz ruszyć z miejsca już jadąc. itd itp. Tu jest analogiczna sytuacja – nie można wejść na przejście (a tylko wtedy może mieć miejsce wtargnięcie) będąc na przejściu.

        • Adam pisze:

          Ma Pan racje co do zasady, że na przejściu należy zachować ostrożność szczególną. Nie mniej pojazd nadjeżdżający z naprzeciwka wobec pojazdu który zatrzymał się celem ustąpienia pieszemu może przejechać jeżeli nie utrudni to przejścia pieszemu. A zatem na szerokich ulicach jest to częste zachowanie. Niedowiarków odsyłam do programu Jedź Bezpiecznie, gdzie jest to pięknie wytłumaczone

          • motocyklista pisze:

            @Adam – zgadza się, ale to nie jest taka sytuacja.
            Gdyby odwrócić sytuację – pieszy schodzi (zbiega) Ci z pasa – możesz śmiało jechać.

    • dod pisze:

      @motocyklista
      “Chłopak popełnił tylko wykroczenie”.
      Ale z ciebie dzban jest!

      6
      2
      • motocyklista pisze:

        @dod – hahah aleś Ty mainstreamowy, taki na czasie.
        Naruszył przepis odnośnie biegania po zebrze – formalnie? Naruszył! Ale nie przyczynił się do zdarzenia.

  • patryk pisze:

    Ostatnio Pod szkoła zatrzymałem się zeby przepuscić dziecko ktore tam stało
    Wyobrazacie sobie ze kierowca zamną zaczoł wyprzedzać mnie
    prawię potracajac to dziecko
    kilka metrów dalej zatrzymałem go i nerwy mi pusciły zwyzywałem chłopa
    wiecie co jest najgorsze?
    On nie widział nic zlego w tym co zrobił

    18
    1
    • patryk pisze:

      Dodam ze było to na przejsciu dla pieszych

      • Tomek pisze:

        To nie trzeba wyzywać, to nic nie daje. trzeba spuścić taki łomot, żeby zapamiętał do śmierci. potem przy każdym przejściu będzie go wszystko boleć i będzie zwalniał. ludzi inteligentnych uczy się słownie i na przykładach, tłuków przed odruchy Pawłowa.

        • G pisze:

          Za łomot sam do więźnia pójdziesz.
          10pkt 200zl, a w skrajnych przypadkach zatrzymanie uprawnień.

          Kamerkę wystarczy mieć.

    • Zyrol81 pisze:

      Ależ oczywiście, że wiedział że źle zrobił. Tylko żaden polak (mamy to już gdzieś we krwi) nigdy nie przyzna się do błędu. Wie, że zrobił źle, ale i tak dalej będzie brnąć i udowadniać, że wszystko było ok. Rozjechałby o dziecko, a i tak by wszystkim wmawiał, że to dziecko się nie obejrzało.
      A gdy mamy do czynienia jeszcze z polskim kierowcom to ta cecha narodowa jeszcze się nasila. Wręcz mamy przekonanie o swojej nieomylności na drodze i naszej idealności za kierownicą. I nawet popełniając błąd i mając tego świadomość blokujemy tę możliwość. Pewnie nawet policja by tego 500-złotowym mandatem by nie przetłumaczyła. I kto wie, czy kierowca by jeszcze i tak nie odjechał ze świadomością, że policja jest zła i niedobra i kara takiego doskonałego kierowcę za niewinność. Przecież u nas drogówka zawsze wlepia mandaty za niewinność.

  • Bb pisze:

    Za dużo naoglądałem się tego typu nagrań i mam jedną zasadę.

    Gdy widzę obok siebie korek (w przeciwnym kierunku jazdy) oraz przejście dla pieszych – zawsze zwalniam do kilku-kilkunastu km/h, bo tam może “kryć” się pieszy. Kilka razy zostałem nawet za to strąbiony przez kierowców za mną – bo przecież przede mną droga była pusta.

    Co najmniej kilkanaście razy w takich przypadkach zza samochodów będących z mojej lewej strony wyłaniał się pieszy. Czasem sprawdzał, czy coś jedzie, czasem po prostu szedł – bo był na przejściu dla pieszych.

    Mówiąc inaczej – gdybym jeździł jak kierowca z nagrania – paręnaście razy potrąciłbym kogoś na pasach.

    Myśleć, zawsze myśleć na drodze.

    39
    1
    • LOL pisze:

      Bb: całkowicie się z Tobą zgadzam i od lat już to praktykuję. Jak mnie czasem ktoś naciska z tyłu, ewentualnie trąbi, to zlewam, bo nie dość, że dbam o życie/zdrowie potencjalnych pieszych, to jeszcze być może takiego wąsko myślącego poganiacza ratuję przed poważnymi konsekwencjami. Czasem ktoś wychodzi zza sznurka aut, to nie zabawa z 1.8t rozpędzonej masy.
      Lepiej te 1000x “niepotrzebnie” wyhamować, niż 1x za mało.

      10
    • motocyklista pisze:

      @Bb to ja dodam tylko od siebie, że zawsze zwalniam przy przejściach dla pieszych, mało tego, jak autobus stoi na przystanku również i wychylam się do szyby czołowej (tutaj przypomnę film z przed z kilku dni).
      Jak dojeżdżam di przejścia dla pieszych – zawsze – biegam oczami od lewej do prawej i lewą nogę mam nad hamulcem.

    • Zyrol81 pisze:

      Też to zawsze praktykuję i mam podobne doświadczenia z innymi kierowcami – przy wtórze klaksonów i poganiania światłami zwalniam i upewniam się, czy zza auta na sąsiednim pasie nie wybiegnie pieszy. Może też nie do kilkunastu km/h, ale do tych 30-35 na pewno trzymając nogę nad pedałem hamulca, aby w każdej chwili móc się zatrzymać. Prosta zasada – nie widzisz, nie jedziesz sprawdza sie doskonale w każdej sytuacji. Dopiero jak wiem, że na przejściu nie ma pieszego przyspieszam.
      No niestety – ludzie bez wyobraźni nie powinni wsiadać za kółko dla własnego i innych dobra. Nie wszystko można przewidzieć, ale pieszy na przejściu nie jest zjawiskiem nieprzewidywalnym. Niestety tutaj zabrakło wyobraźni u kierowcy i doszło do potrącenia. I niestety 80% kierowców brakuje wyobraźni przy przejściach dla pieszych. Zachowania 80% w stosunku do przejścia i pieszych są skandaliczne. Chyba tylko ostrożność pieszych sprawia, że w większości przepadków nie dochodzi do dramatu.
      Tutaj niestety, ale od dziecka trudno wymagać ostrożności. Za dzieci trzeba myśleć, nawet jeśli te idą po chodniku obok drogi i nawet jeśli to my jesteśmy na prawie. Dzieci lepiej traktować jak zwierzęta na drodze niż ludzi – nigdy nie wiadomo co takie zrobi. Sam często widząc dziecko na chodniku zbliżam się do środka jezdni i jestem gotowy hamować. Może nie zwalniam, ale jestem przygotowany do jakiegoś nagłego manewru połączonego z ostrym hamowaniem. Tak na wszelki wypadek. Dzieci, pijanych, i wolno biegających psów boję się jak smutny drób pośród zgrai lisów.

      • Ja78 pisze:

        Znajomego kiedyś tak poganiali. Na lewym pasie korek w przeciwną stronę. jechał wolno bo sporo przejść.
        Na jednych światłach zwolnił, przejechał, pojawił się poganiacz z klaksonem:) Potem znajomy rozpędził się i wyhamował przed kolejnym przejściem. Co zrobił poganiacz ? Wpakował się idealnie w kuper 🙂 I tak znajomy naprawił sobie tylny zderzak i klapę, które uszkodził kiedys sobie w garażu. A poganiacz jak sie okazało, jechał z całą rodziną, 2 małych dzieci, i został bez auta.

    • G pisze:

      Dokładnie, pod tym względem PD edukuje i to bardzo dobrze.
      Też dzięki tym nagraniom mam nawyk bardzo bardzo bardzo ostrożnego wyjeżdżania między samochodami w korku, bo dzwon.
      Na dwupasmowej jak puszcza mnie przy lewo-skręcie na jednym pasie, to też bardzo bardzo ostrożnie (zwykle wtedy na drugim też się ktoś zatrzymuje)
      Na przejściach/wyspach jak mijam się z ostatnim samochodem z korku to zwalniam (bo wiem że światła oślepiają, oraz wiem że za tym samochodem od razu ludzie wejdą)
      itp itd.

      Takie rzeczy które jednak warto sobie przypominać, oraz warto być świadom.

  • ODEBRAC PRAWKO pisze:

    Przejście pięknie oznakowane, kierowca ma zachować ostrożność.

  • edw pisze:

    Przez przejście nie wolno przebiegać, brutalne, ale winę pieszego uzna policja i sąd.

    3
    36
    • Mateusz pisze:

      Otóż nie. Przy przejściu zatrzymało się auto więc kierowca jadacy z naprzeciwka ma obowiazek zachować szczególna ostrożność lub w razie gdy nie widzi czy ktoś idzie na pasach to wręcz zatrzymać. *Flies away*

      • edw pisze:

        Kierujący ma obowiązek przepuścić pieszego znajdującego się na przejściu. Jednak pieszemu nie wolno po nich biegać. Stawiam na orzeczenie winy pieszego, ale jak to w sądzie – wszystko możliwe.

        • bladteth pisze:

          Sam napisałeś: ma obowiązek przepuścić pieszego znajdującego się na przejściu, czyli ustąpić mu pierwszeństwa. Nie zrobił tego, nawet nie zwolnił przed przejściem mając ograniczoną widoczność, więc jest sprawcą. Przebieganie nie jest wykroczeniem skutkowym. Kierowca – prawko do utylizacji.

          • nie zgodzę się pisze:

            Wbiegnięcie na jezdnie jak najbardziej jest przewinieniem skutkowym.

            • bladteth pisze:

              Chyba oglądasz inny film. Dziecko zatrzymało się przed pasami, upewniło, że auto z lewej ustępuje mu pierwszeństwa (zresztą i tak nie miało prawa dalej jechać) i weszło na jezdnię. Stąd art. 14.1 nie złamało. Zaczęło biec po paru krokach i może jakiś post-sowiecki policjant mógłby klepnąć mu wyrok za wykroczenie formalne. Sprawca jednak jest tutaj tylko jeden.

  • DZOZEF pisze:

    Za taka akcje bym odbierał dozywotnio prawo jazdy, takich rzeczy sie nie wybacza zrobił raz zrobi kolejny, tacy goscie nie mysla liczy sie tylko gaz zero jedynkowo. Prawko dozywotni zakaz prowadzenie, oczywiscie sprawa w sadzie ew koszty leczenia rehabilitacji plus grzywna na ofiary wypadkow i upublicznienie wizerunku NIE MA MIEKKIEJ GRY.

    22
    13
  • Anonim pisze:

    Na moje oko samochód jechał nie szybciej niż 40 km/h, może niej. Widać, że jak zaczął hamować to zatrzymał na odcinku około 5/6 metrów

    5
    7
  • okulista pisze:

    To jest akurat chore, bo kierowca jest niemalże zawsze winny, tutaj nie wiem czy można mówić o dużej prędkości, może było to 40km/h, może 50 a może 55, to już biegli mogą ocenić, a nie internetowi specjaliści. Wychodzenie zza samochodu, choć tutaj było wybiegnięcie i bardzo mało czasu na reakcję. Krytykować i wyzywać kierowcę łatwo, mówić, że samemu by się zwolniło w tym miejscu też. Zapewne w większości przypadków zakończyłoby się tak samo. Konieczność zachowania ostrożności przez kierowcę nigdy nie powinno zwalniać pieszego od podobnego zachowania jakim obarcza się kierowcę.

    24
    25
    • Jcob pisze:

      całkowicie sie z tym komentarzem nie zgadzam poniewaz jak widac auto ktore potrąciło to dziecko ani troche nie zwolniło nawet zeby sie upewnic czy nikt nie przechodzi… doświadczony kierowca zawsze powinien zwalniac w takich sytuacjach wlaśnie w razie gdyby ktoś szedł tam.. przez również pies mógłby tak przejść tylko ze auto psa by zapewnie zabiło na miejscu.

      31
      8
      • Gregory32 pisze:

        Dokładnie , zgadzam się .Przejście oznaczone , chyba bardziej się nie da. Kierowca nawet nie zwolnił . Panie Okulisto …… oddaj prawo jazdy do wydziału komunikacyjnego . TO JEST PRZEJŚCIE , nauczcie się zakały że się zwalnia , bo właśnie ” święta krowa ” wbiegnie , zagapi się czy też coś innego.

        18
        5
      • on pisze:

        a ja sie z twoim komentarzem nie zgadzam. To o czym piszesz to ma prawo bytu w teorii. W wielu miastach przejscie dla pieszych namalowane jest co kilkanascie metrow. Gdyby zwalniac do minimun to jezdziloby sie 10km/h. Nie wiem ile jechal kierowca na tym nagraniu, ale wydaje sie szybko. Jednak uwazam, ze to dziecko spowodowalo ten wypadek bo popelnilo 2 bledy: nie upewnienie sie ze nic nie jedzie oraz przebieganie przez przejscie (jednoczesnie bedąc zasłoniętym przez inne samochody)

        6
        15
        • lucypher pisze:

          Dziecko (nawet nie małoletni) będziesz penalizował? To jeszcze napisz, że powinno być pod opieką rodziców a opieka ma polegać na nie puszczaniu ręki dziecka. Dojdziemy za moment do absurdu, że penalizowane będą nienarodzone.

          5
          3
        • bladteth pisze:

          Dziecko było na przejściu, więc miało pierwszeństwo. Przez takie myślenie jakie prezentujesz Polska jest na szarym końcu bezpieczeństwa pieszych w UE. Wystarczy sobie odpowiedzieć na proste pytanie: co jest ważniejsze – zdrowie lub życie dziecka czy kilka straconych sekund czy minut?

          12
          2
          • Kierownik pisze:

            Geniuszu, poczytaj sobie najpierw o obowiązkach KAŻDEGO pieszego, jakie ma spełnić, zanim wejdzie na przejściu i będąc na nim, a potem się wymądrzaj.
            Kierowca jechał za szybko – jego błąd i współwina przynajmniej, ale nawet właśnie dzieci (SIC!) wiedzą, że PRZEBIEGAĆ NIE WOLNO.

            1
            6
            • bladteth pisze:

              Chyba oglądasz inny film. Jakich obowiązków nie spełniło dziecko przed wejściem na przejście? Przebiegać nie wolno, ale to nie jest wykroczenie skutkowe.

        • Zyrol81 pisze:

          No i jeśli jedziesz 15km/h i kogoś potrącisz masz dodatkowo niedostosowanie prędkości do warunków na drodze. Takie już przepisy. Jeśli jest przejście dla pieszych kierujący pojazdem ma obowiązek zwolnić przed przejściem i upewnić się, że nie utrudni on ruchu pieszych będących na przejściu. Jeśli przejścia występują co kilkanaście metrów to zmusza nas to do czasem nawet do prędkości 10km/h i naszym obowiązkiem wręcz jest te 10km/h jechać. Tutaj nie ma, że przejścia są za często – tu jest obowiązek zwolnienia i upewnienia się, że na przejściu nie ma pieszego. Tak jest w kodeksie PORD. Jeśli masz przejścia co paręnaście metrów to jedź te 10km/h jeśli nie masz pewności co się na nich dzieje. Jeśli widzisz z daleka całe przejście i nie ma w jego okolicy pieszego możesz spokojnie jechać 50km/h. Prosta zasada – nie widzisz, nie jedziesz. W tym przypadku nie widać co się dzieje za samochodem na pasie obok. Kierowca powinien zwolnić do prędkości umożliwiającej mu zatrzymanie się i dopiero jak upewni się, że może jechać dopiero wtedy może kontynuować jazdę.
          Sam często jeżdżę drogą, gdzie przejścia są bardzo często, a mało tego na przeciwległym pasie ruchu potrafią tworzyć się korki. Mogę mieć pretensję tylko do zarządcy drogi, że częstotliwość przejść nie pozwala mi jechać więcej niż 30km/h a i tak nierzadko (szczególnie gdy tuż przed przejściem stoi bus) zwolnić wręcz do 10km/h. I szczerze – kierowcy za mną też powinni mieć pretensję do zarządcy drogi a nie do mnie, że ruch na danym odcinku jest tak powolny i że dostosowuję swoją prędkość do warunków na drodze. Korek, częste przejścia i nie ma przebacz – jedziemy powolutku.

    • motocyklista pisze:

      @okulista – jak nie lubię pieszych zapraszać na przejście – tak w takim przypadku zawsze – ZAWSZE – zakładam, że pieszy wyjdzie zza samochodu. Niby nie powinien wychodzić zza przeszkody, niby nie powinien biec po przejściu dla pieszych – ale na pasach to pieszy ma pierwszeństwo!

  • maćko pisze:

    MASAKRA!!!

  • dajan55 pisze:

    Połowie komentujących powinno się zabrać prawo jazdy na wszelki wypadek . Dla takiej jazdy nie być żadnego tłumaczenia . Oznakowane przejście , szczególnie niebezpieczne a on sobie rajdy robi . Myślę że już chodzi na piechotę !.

    24
    9
    • Ja pisze:

      Dziecko oczywiście zachowało się nieprawidłowo, ale nie dociera do mnie, jak można być do tego stopnia bezmyślnym, żeby na takiej wąskiej drodze, z taką prędkością zbliżać się do przejścia w sytuacji, w której jego widoczność przesłaniają inne pojazdy.

      16
      3
  • Pavlo pisze:

    Nie ma wytłumaczenia dla kierowcy i nikt nie powinien nawet wspominać, nawet napomknąć o winie chłopaka. Jest wyraźnie oznaczone przejście dla pieszych, na jezdni, są znaki, wszystko jak trzeba. Prawdopodobnie niedaleko jest szkoła. Samochody się zatrzymują, a kierowca nawet nie zwolnił. No nic. To jest natychmiastowa utrata jakichkolwiek praw drogowych, samochód na licytację, by zapłacić wysoką karę, do tego trzeba nagłośnić.

    29
    14
    • csn_- pisze:

      “Nikt nie powinien nawet wspominać o winie chłopaka”… chłopie to jest wtargnięcie połączone z biegiem przez przejście. Nie ma szans na takie coś zareagować.

      12
      37
      • Kenio pisze:

        CSN_ Widzę że jakieś płytki umysłowo jesteś i nie rozumiesz pojęcia wtargnięcie..
        Jakby chłopiec “wtargnął na jezdnie to zostałby najpierw potrącony przez pojazd czerwony”.
        Jakbyś nie zauważył Chłopic poczekał aż pojazd się zatrzymał i przeszedł tempem chodu normalnego człowieka.
        Mam nadzieję że jesteś tylko marnym trollem bo jeżeli serio tak uważasz to takie osoby jak Ty powinno się eliminować ze społeczeństwa.

        14
        5
      • motocyklista pisze:

        @csn_
        Wtargnięcie to by było z chodnika – tutaj nie ma mowy o wtargnięciu!
        Chłopak był na pasach. Obowiązkiem kierującego jest zachowanie szczególnej ostrożności przy zbliżaniu się do przejścia dla pieszych.
        Mógł jechać nawet 20km/h, ale jak ma się oczy w d..e to tak to jest.

    • PAX pisze:

      Pavlo ty debilu… brak mi slow za twoja glupote

      3
      14
  • Krystian pisze:

    Sułkowice koło myślenic kuźnia

  • Radeczek pisze:

    no rece mi opadaja, az dziwne ze maluchowi sie nic powaznego nie stalo przy podwojnym uderzeniu, co prawda kierowca ktory dziecko potracil zaczal hamowac dopiero po uderzeniu, ale dziecko NIE POWINNO biec przez pasy, tym bardziej ze byla w tym miejscu bardzo ograniczona widocznosc a kierowca nie zachowal zasade ostroznosci przed przejsciem dla pieszych

    11
    13
    • Greenee pisze:

      Dziecko to mały człowiek, który ma nieco inne podejście do bezpieczenstwa, którego dopiero się uczy. O ile na zwyczajnym przejściu dla pieszych można by mieć pewne uwagi do biegu, to zwróć że uwagę na oznaczenie tego przejścia. Nie dość, że jest czerwone to jeszcze jest znak sygnalizujacy, że z tego przejścia korzystają dzieci. Dlatego bezwzględnie należy zachować ostrożność! Tym bardziej że temu małemu człowiekowi z racji wzrostu głowa nie wychyla się ponad samochód z pasa na przeciwko i ciężko będzie upewnić się, że nikt zza tego auta nie wyjdzie.

      17
      1
  • Piotr pisze:

    Ok, ale dziecko też chyba ominęło lekcje przechodzenia przez pasy!!!!

    13
    24
  • Piotr pisze:

    Mam nadzieję, że ten kierowca już jeździ komunikacją miejską.

    28
    10
  • Marian pisze:

    Troglodyta drogowy, widzi dobrze że auta stoją przed i za skrzyżowaniem to zapier*ala na złamanie karku. Strasznie groźnie to wyglądało, oby małemu nic poważnego nie było.

    20
    7
    • Ania pisze:

      Rozumiem że Pani mogła młodego nie zauważyć. Ale jak byk jest tabliczka wskazująca, że przejście dla pieszych jest szczególnie uczęszczane przez dzieci oraz przejście jest pomalowane co powinno skłonić przynajmniej do zmniejszenia prędkości.

      25
      4
      • andrzej pisze:

        Powinien debil zwolnic jak widzi, ze jest przejscie dla pieszych i auta stoją, zwykle przewidywanie sytuacji, że może ktos zza auta wyskoczyc..

        20
        5
        • EIE pisze:

          Nie może. Wychodzenie zza przeszkody jest zdaje się zabronione.

          3
          5
          • Łukasz pisze:

            Tu właśnie widzisz, że może. Małe dziecko, które przepisów nie zna. To kierowca powinien je znać, to kierowca ma prawo jazdy (choć ten akurat nie wiem jakim cudem je zdobył), to kierowca ma OBOWIĄZEK zwolnić przed przejściem dla pieszych i upewnić się, czy nie ma na nim pieszego. Brak wyobraźni i umiejętności przewidywania mógł doprowadzić do tragedii. Jestem pewny, że kierujący osobówką stracił prawo jazdy.

Skomentuj...

Ostatnie wpisy

Szukaj

  • Mar 26 2019
    Czy zmiany dotyczące praw pieszych na pasach są potrzebne?
  • Mar 26 2019
    Niekontrolowana zmiana pasa ruchu
  • Mar 26 2019
    Problemy przy skręcie w lewo
  • Mar 25 2019
    Polskie Drogi #143
  • Mar 25 2019
    Wypadek na rondzie w Brzesku – samochód wjeżdża w pieszych na chodniku
  • Kategorie

  • Najnowsze komentarze

  • Archiwa