Menu

  • Kategorie

Potrącenie pieszego (dzieciak wbiega na czerwonym świetle)

Szczypta informacji na temat tego wypadku [klik]

https://youtu.be/TnTaklmUqvs
Share Button

50 komentarzy do "Potrącenie pieszego (dzieciak wbiega na czerwonym świetle)"

  • Gandalflvl80Wizard napisał(a):

    Ale tak naprawdę to moim zdaniem problemem jest tutaj święta przepustowość i to, że piesi często mają tak do dupy ze światłami, że szkoda gadać.

    Przejść jakąś krzyżówkę na raz to jest wyzwanie – takie Rondo Fordońskie w Bydgoszczy, gdzie na prawoskręcie z mostu pomorskiego w Fordońską piesi mają światło dosłownie 10 sekund, a samochody chyba 40.

    Potem stoi taki pieszy pół godziny, bo wszystkie samochody muszą przejechać i jak widzi tramwaj/autobus to zaczyna biec, bo był 5 minut wcześniej, ale kijowe światła robią swoje.

    I potem mamy takie wypadki.

    Chyba każdy z nas zna takie przejście dla pieszych, gdzie światło czerwone jest tak długo, że idzie znieść jajo.

    13
    4
    • Marek napisał(a):

      Też jestem z Bydgoszczy i nie widzę w tym problemu. Co to za kłopot wyjść z domu 3-4 minuty wcześniej lub chwilę poczekać na autobus czy tam tramwaj?
      Jak ktoś woli narzekać na światła, że długo, bo się śpieszę, a to już autobus/tramwaj nadjeżdża to proszę bardzo, przechodźcie na czerwonym. Przynajmniej będzie mniej idiotów wokoło i problemów z naprawą auta.

      6
      7
      • Hit napisał(a):

        Jeśli lubisz stać przy ruchliwej drodze 3 minuty, wdychac szkodliwe spaliny i przebywać w takim halasie to wychodź z domu nawet pół godziny wcześniej. Można zmienić cykl świateł bez pogarszania przepustowości wykorzystując lepiej momenty oczekiwania wszystkich, ale do tego trzeba chcieć pomyśleć. A myślenie nie jest mocną stroną zarządzających.

        6
        4
      • Gandalflvl80Wizard napisał(a):

        Zakładam więc, że chyba mało poruszasz się pieszo. Nie każdy ma czasu, ba, ile razy tramwaj czy autobus przyjeżdża przed czasem i nawet jak jest się wcześniej, to się obejrzy tył autobusu?

        Ba, często nie chodzi nawet o gonitwę za autobusem/tramwajem, po prostu pieszy czekający 3 i więcej minut na zielone światło robi się wkurzony, co prowokuje przebieganie na czerwonym.

        Nie, wystarczy po prostu aby zmienić cykle świateł tak, aby piesi nie byli najbardziej poszkodowani w całym tandemie.

        To samo zresztą gadają motorniczy tramwajów – cykle dla nich są cholernie krótkie, bo św. przepustowość najważniejsza. Na dodatek zawsze jakiś idiota stanie na przejeździe na rondzie i tramwaj stoi, bo wjechał na “wczesnym czerwonym” co prowokuje znowu niebezpieczne sytuacje – sam byłem świadkiem, jak tramwaj po tym jak dwa razy go zablokowano na Toruńskim wjechać musiał na czerwonym, aby się przecisnąć przez rondo, bo wszyscy by się spóźnili do pracy/szkoły, etc

        5
        3
    • Darek napisał(a):

      Akurat kijowe porównanie z tym czasem zielonego. Co z tego, że piesi mają tylko 10 sekund? Tyle wystarcza. Sęk w tym, że na 10-sekundowym zielonym przejdzie spokojnie tych 10 pieszych. 20 też zdąży przejść. Nawet jakby było ich 30, to też zdążą.
      W przypadku samochodów to tak nie działa, bo w ciągu 10 sekund przejedzie może 4-5 aut. Żeby zdążyło 10, trzeba by wydłużyć czas zielonego co najmniej o kolejne prawie 10 sekund.
      Raczej trzeba porównywać czas oczekiwania na zielone, a nie czas zielonego.

  • Radeczek napisał(a):

    coz nalezalo mu sie jak nie mysli

    2
    2
  • Ludi napisał(a):

    to wygląda jakby czekała na właśnie ten samochód . Takie sytuacje to standard . Wczoraj sam byłem światkiem sytuacji jak starszy człowiek wtargną na czerwonym przed motocykl gość na motorze ledwo ustał przy hamowaniu a pieszy tylko pomachał .

  • smieszek88 napisał(a):

    To pieszy potrącił samochód, a nie samochód pieszego. Też tak miałem, ale na szczęście przy dużo mniejszej prędkości i skończyło lekkimi obiciami u dziewusi. U mnie światło, błotnik i zderzak były do wymiany bo trafiła w miękkie.

    12
  • Kapibara napisał(a):

    No i juz więcej nie wbiegnie :)).

    34
    5
  • Nazhir napisał(a):

    Winni takich sytuacji są tramwajarze i kierowcy autobusów MZK, którzy często nie czekają na pasażerów. Dlatego plebs i ludzie bez prawa jazdy korzystający z komunikacji zbiorowej niejednokrotnie zmuszeni są do gonienia autobusów, czy wręcz wbiegania na przejście dla pieszych na czerwonym świetle, ryzykując własne życie i zdrowie, bo inaczej środek komunikacji im zwyczajnie ucieknie, a na następny będą musieli czekać nawet i 10-15 minut.

    tutaj próbka zachowań kierowców MZK
    https://polskiedrogi-tv.pl/poscig-za-autobusem/

    8
    63
    • aa napisał(a):

      Czy uważasz, że osoby, które nie posiadają samochodu i jeżdżą komunikacją miejską to plebs?

      32
      3
      • !janusz_killer napisał(a):

        Kolego, każdy kto się dorobił na wsi i ma już swoje upragnione 20 letnie paserati albo gulfa przecież brzydzi się wejść do autobusu. Takiemu nawet nie przyjdzie do głowy, że jak masz 2, 3 km do pracy to szybciej dojedziesz komunikacją, niż znajdziesz miejsce do zaparkowania.

        14
        2
      • Nazhir napisał(a):

        z transportu zbiorowego korzystają osoby, których nie stać na dobry samochód, który podoła intensywnej, miejskiej eksploatacji oraz osoby nie posiadające prawa jazdy (dzieci, młodzież, studenci), a także osoby, które mają prawo jazdy, ale nie czują się na siłach, by jeździć (osoby starsze).

        Osoby, które prawo jazdy mają, mają także samochód dobrej klasy, z komunikacji miejskiej korzystają marginalnie (bardziej komfortowo jest zamówić taksówkę, czy ubera).

        Ale nie to było istotą mojego postu.

        3
        26
        • !janusz_killer napisał(a):

          Metro trochę wyłamuje się z tego schematu, jest po prostu szybsze niż samochód, czy taxi.
          Co do pośpiechu kierowców, czy motorniczych to według mnie jest im wszystko jedno gdyż pracują od-do, a pośpiech wymuszony jest przez rozkłady jazdy tworzone przez wybitnych specjalistów teoretyków, których przestrzeganie ma wpływ na dodatki do wynagrodzenia.
          PS
          https://www.youtube.com/watch?v=HK7NLLcFC8M

          • Nazhir napisał(a):

            nie zapomnij, że do metra musisz się dostać – albo na piechotę, albo autobusem/tramwajem. Tak samo z metra na miejsce docelowe musisz się jakoś dostać – albo na piechotę, albo autobusem/tramwajem.

            Natomiast w samochód wsiadasz i jedziesz. Nie czekasz na przystanku, nie musisz przejść piechotą kilometra do stacji metra i tak dalej. A w porannym szczycie musisz albo wepchnąć z plebsem do wagonika i podróżować jak skrzyżowanie sardynki z glonojadem, albo odpuścić i przeczekać kilka pociągów. Pół biedy, jak startujesz z Kabat, czy Natolina – ale spróbuj wsiąść przed ósmą na Wilanowskiej 😀
            Problemem jest raczej miejsce parkingowe, gdy pracujesz w centrum i nie jesteś kadrą menadżerską/właścicielem. Plebs faktycznie nie ma gdzie parkować.

            2
            2
            • Pan Jaweł napisał(a):

              To jest matoł, nie próbujcie nawet z nim dyskutować, ja obstawiam reinkarnację Janusza pod inną postacią, chociaż Janusz to był chociaż momentami zabawny, ten gość jest raczej żałosny.

              2
              1
            • !janusz_killer napisał(a):

              Z takim nastawieniem do życia i obraźliwym określaniem ludzi którzy inaczej do niego podchodzą jest żałosne. Czyżby internetowe leczenie kompleksów?

              Jeżdżę codziennie i uwierz na słowo, że nie raz chciałem porzucić samochód na środku drogi i iść na piechotę bo już mnie szlak jasny trafiał jak na skrzyżowaniu Świętokrzyskiej z Marszałkowską na jednym świetle przejeżdżają 2-3 samochody.

              1
              2
              • Nazhir napisał(a):

                Plebs to najniższa warstwa społeczna. W tym określeniu nie ma nic obraźliwego. Nie wiem, skąd ta agresja w moim kierunku? Czyżby to fakt, że jeżdżę nową Beemką GT 640i XDrive? Nie wstydzę się tego, uczciwie na nią zapracowałem ciężką pracą. Teraz zarabiam na poziomie 40-50 tysięcy złotych na rękę miesięcznie, bo jest to wynagrodzenie adekwatne do moich umiejętności i doświadczenia. To nie jest wstyd dobrze zarabiać i jeździć dobrym samochodem. Fakt, plebs może zazdrościć, ale przecież to nie jest moja wina, że ktoś zarabia 4-5 tysięcy na rękę. Tacy ludzie też muszą być, żeby burżuazja miała sens.

                • Hahah napisał(a):

                  Ale Nzahir jesteś matołem. BMW jeździsz pewnie na konsoli i o tych 4-5 tys miesięcznie marzysz żeby zarabiać. 😀

                • Januszkiller napisał(a):

                  No ja właśnie o tym, dyskusja o zarobkach pod filmikiem w internecie… Sformułowanie plebs określa też poziom wykształcenia, a uogólnianie, że jak ktoś jedzie autobusem jest biedny i niewykształcony obrazuje tylko Twoje braki.

                • Artur napisał(a):

                  Zarabiać 40 – 50 k na rękę i kupic BMW?? Człowieka nie masz kultury ani smaku.

                  • aa napisał(a):

                    Kolego który jeździ nową bmką, oczywiście bardzo się ciesze z Twojego sukcesu i dobrobytu, ale musisz mieć potężne kompleksy, aby chwalić się swoimi zarobkami i samochodem w internecie.
                    Pochodzę z małego miasta i do pracy dojeżdżam do jednej z metropolii (30-40 km) i nigdy w życiu nie pomyślałbym żeby jechać do pracy samochodem, który oczywiście posiadam. Czasowo i finansowo po prostu jest to bardzo nie opłacalne, dlatego wybieram pociąg a następnie tramwaj. I wiesz jak to zjawisko się nazywa? Oszczędność
                    Pozdrawiam 🙂

        • małopolan napisał(a):

          ale bzdury… wygląda na to że mało znasz ludzi…

        • Rafał napisał(a):

          Ludzie weźcie się ogarnijcie, troll jak nic, a wy się dajecie nabrać …

        • G napisał(a):

          Hahhahahahahahah …..
          No nie … tak nie jest.

          Jak ktos ma dobry dojazd do pracy komunikacja to jezdzi komunikacja.
          (do poprzedniego biura jezdzilem komunikacja do obecnego jezdze samochodem, tylko i wylacznie kwestia logistyki).

    • Anon napisał(a):

      Nikt nikogo nie zmusza do biegania. To jest wolny wybór durnych pieszych, żeby wbiegać na czerwonym. Ci bardziej inteligentni poczekają i pojadą następnym autobusem.

    • Kudłaty napisał(a):

      ktoś ich zmusza do tego by się rzucać pod koła?

    • Adas napisał(a):

      Dlatego komunikacja miejska ma wystawiony rozkład jazdy na każdym przystanku. Swiją drogą w Krakowie tramwaje jezdza co 5 min. a i tak zawsze są osoby które dobiegają – Wiec problem jest jeden ludzie nie umią korzystać z zegarków a wchodząc na przystanek chcieli by odrazu aby przyjechał tramwaj

  • Tom napisał(a):

    Sytuacja nieciekawa, ale zwróćcie uwagę jak różnie zachowują się postronne osoby. Pani w prawej strony była dość daleko, ale wyraźnie się zlękła, nawet nie chciała patrzeć i poszła dalej. A dla odmiany gość, który stał tuż przy chłopaku z szoku aż nie się nie ruszył. Pan w białej koszuli i plecaku, w pierwszym momencie złapał się za głowię i nie postawiłbym ani grosza na to, że to właśnie on jako pierwszy zdecydował się podbiec do chłopaka.

    W sumie sam nie wiem jakbym się zachował. Łatwo oceniać zza komputera reakcje innych, ale zobaczcie jak różne mogą one być.

    40
    1
    • mario84 napisał(a):

      Tom jesteś chyba pierwszą osobą która tak pisze. Ja nigdy nie byłeś świadkiem takiej sytuacji, ale też nie wiem jak bym się zachował,wiedzę teoretyczną mam ale jak w praktyce – nie mam pojęcia. Śmieszą mnie komentarze tych cwaniaków co to oni by nie zrobili.

      • TomTomTom napisał(a):

        Opiszę na swoim przykładzie – to zależy od wyuczonej kultury, wiedzy i doświadczenia. Ja mam jakiegoś pecha (a może ktoś inny ma szczęście…), że bardzo często jestem świadkiem kolizji/wypadków/pożarów itp. na drodze. Wyuczona kultura z automatu nakazuje mi podjąć działania jak komuś dzieje się krzywda, ale na początku nie miałem wiedzy – leciałem do zdarzeń których bylem świadkiem, ale nie wiedziałem co robić, pozostawało dzwonienie na służby ratunkowe i ustąpienie miejsca tym, którzy wiedzą jak się zachować.

        Potem sam z siebie zacząłem się doszkalać z zakresu np. pierwszej pomocy, a kilka lat po zdaniu egzaminu (i po tym jak znowu byłem świadkiem wielu zdarzeń) – zapisałem się na kurs pierwszej pomocy.

        Wożę w aucie apteczkę która jest na oko 4 x większa niż ta klasyczna, a wiele elementów które normalnie są pojedyncze (np. koce ratunkowe) – mam pomnożone, np. aktualnie mam 4 koce ratunkowe w apteczce. Oczywiście o wiele więcej bandaży i całej reszty, choć z resztą ekwipunku bywa różnie, bo czasem zwyczajnie nie wiadomo, czy taka pomoc to będzie pomoc czy szkoda. Ale tutaj zawsze pomagają konsultanci z 999 albo 112 – rewelka.

        I druga sprawa – pożary. Byłem do tej pory świadkiem 4 pożarów na drodze. Pierwszy to był ogień spod maski, gdzie byłem kolejnym gaszącym – ale posiadając klasyczną 1kilogramową gaśnicę. To było tak dawno, że nawet ja nie gasiłem tego pożaru, tylko przekazałem ją osobom które już tam stały. Oczywiście pożaru nie udało się ugasić.

        Drugi raz to motocykl z którego dopiero “szedł dymek” a motocyklista sam zatrzymał mnie na drodze z prośbą o gaśnicę. Wtedy też miałem gaśnicę 1kg (+ drugą bez legalizacji)
        To ja zgasiłem ten zalążek pożaru i dopiero wtedy zrozumiałem, że taką gaśnicą normalnego pożaru nie da się ugasić – ona starcza na 3-4 sekundy “gaszenia”. Na malutki zalążek wystarczy – ale na pożar już niekoniecznie.

        I wtedy kupiłem… 9kilogramową gaśnicę 🙂 Jeżdżę dostawczym więc miejsce to nie problem.

        Taką właśnie gaśnicą ugasiłem dwa kolejne pożary (zawsze spod maski). Dokształciłem się też w międzyczasie jak gasić pożar silnika (tj. nie otwierać maski tylko uchylić itp), i wszystko kończy się dobrze.

        Od Pana z motocykla dostałem zwrotnie dwie moje gaśnice (jedną nową, za tą którą ugasiliśmy zalążek pożaru, a drugą, niezalegalizowaną którą dałem mu “na zapas” gdyby coś znowu zaczęło się kopcić) a do tego 4 pak piwa. Okazało się, że Pan również ma firmę i auta dostawcze, a mieszka niedaleko – kto wie, czy nie będziemy kiedyś współpracować 😉

        Od Pani z jednego z samochodów które ugasiłem dostałem przede wszystkim przeogromne podziękowania i 200zł “do ręki” za zużytą gaśnicę. Za dużo, ale tutaj wyjścia nie było.

        Od kolejnego Pana z ugaszonego samochodu dostałem po kilku dniach nową gaśnicę, zestaw “upominków” (kosz prezentowy) a na dodatek jeszcze w święta przesyła mi smsem życzenia ;D

        Elaborat wyszedł, ale moje podejście do tego tematu jest takie:
        REAGOWAĆ. Nie liczyć na to, że tłum który stoi obok zareaguje, bo tak myślą zapewne wszyscy. Nawet jeśli ktoś nie wie jak się zachować, należy w pierwszej kolejności wzywać odpowiednie służby, oczywiście o ile wiadomo, że będą potrzebne. Nawet, gdy człowiek nie ma zielonego pojęcia jak pomóc danym osobom – w genialny sposób wytłumaczą mu to konsultanci z 999 czy 112. To są niesamowicie wyszkoleni ludzie.

        I kolejna sprawa – jeśli jest już zamieszanie przy danym zdarzeniu, należny podejść i zapytać się czy jest potrzebna pomoc. Jeśli nie jest potrzebna i sytuacja jest opanowana – nie robić sztucznego tłumu. Jeśli udziela się pomocy, ale nie jest się pewnym swoich umiejętności, a na miejsce przybywa ktokolwiek kto potrafi udzielać pomocy (i nie musi to być ratownik medyczny) – przekazać informacje o stanie i dać mu działać.

        Polecam też dla własnego spokoju i zdrowia psychicznego doszkolić się z zakresu kiedy TRZEBA (prawo tak mówi!) pomagać poszkodowanym, a kiedy dosłownie nie powinno się tego robić. Właśnie o to chodzi, żeby nie zaszkodzić tym osobom, bo i to może się zdarzyć.

        • Henio napisał(a):

          Chyba nie sądzisz, że ktoś przeczyta ten elaborat? Hahahahahahaha

          2
          3
          • TomTomTom napisał(a):

            Ja takowe czytam, jeśli pierwszy akapit mnie zainteresuje. Czy ten jest interesujący – oceńcie sami.
            Takie to czasy, że konsumujemy mnóstwo krótkich treści o których nic nie wiemy, ale przeczytanie konkretnego i przystępnego tekstu sprawia nam trudność, bo jest za długi. Dlatego też tak wygląda kwestia czytania książek w dzisiejszych czasach 🙁

            4
            1
        • Tank_driver napisał(a):

          To Ty Kolego masz szczęście. Ja kiedyś się zatrzymałem przy wypadku to potem ciągali mnie po sądach. Teraz po prostu nie widzę wypadków i kolizji.

          • TomTomTom napisał(a):

            Czy mógłbyś dokładniej wyjaśnić co masz na myśli? Bo z jednej strony rozumiem (prawo obowiązuje wszystkich), a z drugiej strony się zastanawiam – ciągałeś się po sądach jako świadek? Jeśli tak, to czy był to wypadek (są poszkodowani), czy tylko kolizja? ? Naprawdę jestem ciekaw Twojej odpowiedzi. Zatem jeśli tylko możesz – opisz konkretną sytuację.

            • Tank_driver napisał(a):

              Jako świadek.Wypadek, chociaż trupów nie było to jedna osoba była dłużej niż 7 dni w szpitalu. Wyprzedanie na 3 i zepchnięcie jednego auta przez wyprzedzającego. 2 wozy rozbite. Jako, że pomagałem zabezpieczyć miejsce wypadku, jechałem jako 4 za strąconym samochodem, uczciwie powiedziałem, że widziałem sytuację. Zostałem wezwany w roli świadka. Po tej sytuacji nawet jakby mi przed nosem coś się porobiło to przepraszam bardzo ale nic nie pamiętam bo awaryjne omijałem zdarzenie. Oczywiście zatrzymam się i zadzwonię na 112 ale nic więcej. Nie oczekuje od nikogo pomocy i na takową nie liczę ze strony innych kierowców.

    • Henio napisał(a):

      Warto zwrócić również uwagę na kierującego z kamerką. Ograniczył się do wciśnięcia przycisku zapisu na rejestratorze (przynajmniej tyle widać)

  • RCK napisał(a):

    Milion ekranów, droga oddzielająca osiedle od tramwaju z ograniczeniem 70… to musi być autostrada na Ruczaju w Krakowie.

    4
    4
    • Lukikor napisał(a):

      każda droga w mieście powzyej 50 to autostrada tak ?
      Czyli co próba usprawiedliwienia pieszego tym że samochód jechał 70 a nie 50 , a co do przebiegania na czerwonym to juz nie wazne bo mu sie śpieszyło ?

      5
      2
  • MR napisał(a):

    Stał 2 minuty grzecznie a wybrał oczywiście najgorszy możliwy moment żeby przebiec. Centralnie pod auto.

    20
  • Borys napisał(a):

    Selekcja naturalna.

    11
    4
  • Anotakzetego napisał(a):

    Światła doprowadzają do tego, że kierowcy jak i piesi myślą, że jak jest zielone, to można iść/jechać/przygazować, bo jest bezpiecznie. Bzdura totalna! Kapitan państwo do tego doprowadził. Zlikwidować wszelaką sygnalizację świetlną! Potęguje korki, nie jest wyłączana na noc, karze się mandatami za jej nieprzestrzeganie nawet po 23:00 (w ogóle jak nic nie jedzie a przechodzi się na czerwonym to też mandatami karzą).

    20
    • Borys napisał(a):

      To wtedy byś marudził, że korki są bo janusze nikogo nie wpiluszczają i się wpychają itd.

      13
      1
      • Anotakzetego napisał(a):

        Korki wynikałyby wtedy z naturalnego natężenia ruchu a nie sztucznie blokowanych głównych drogach na 40 sekund, żeby dwa samochodziki z podrzędnych ścieżynek mogły sobie spokojnie wjechać na ruchliwą drogę.

        11
      • Anotakzetego napisał(a):

        Oczywiście najlepiej wiesz, co ja bym myślał i mówił. Tsaa…

        1
        4
  • Bartek napisał(a):

    się tak ujowi głupiemu na tramwaj spieszyło, że przypłacił to zdrowiem.

    6
    3
  • wertyk napisał(a):

    Abstrahując od wypadku. Czy tylko ja mam takie wrażenie że wszystkie samochody jadą dużo więcej niż 50 km/h?

    3
    8
  • Gor napisał(a):

    Często widać jak ktoś tak próbuję na tramwaj zdążyć.

Skomentuj...

Ostatnie wpisy

Szukaj

  • Sie 17 2018
    Poślizg zakończony lądowaniem w rowie
  • Sie 17 2018
    “Jakie błędy obu kierowców?”
  • Sie 16 2018
    Koń vs. motor
  • Sie 16 2018
    Polskie Drogi na patronite
  • Sie 15 2018
    Zepchnięcie
  • Archiwa