Menu

  • Kategorie

  • 165,000 subskrypcji

  • Ponad 72,000 polubień

  • Instagram

  • Wszystkie odcinki PD

  • wyprzedzaczPL

  • Udostępnij

  • Panta rhei

  • Stop agresji drogowej

  • PD w mediach

  • Po co to wszystko?

  • Kontakt

Prawo nie nadąża za praktyką

https://youtu.be/uOSS0qcRiqM
https://www.youtube.com/watch?v=uOSS0qcRiqM&feature=youtu.be

34 komentarze do "Prawo nie nadąża za praktyką"

  • Piotr napisał(a):
    39
    2

    Mega patent. Popieram zarowno jako kierowca samochodu oraz
    rowerzysta.

  • Troll napisał(a):
    25
    2

    Trochę dziwne, że autor nie wspomniał o jednej, bardzo ważnej kwestii. A mianowicie takiej, że na skrzyżowaniach ze światłami w wielu miejscach kierowcy wyjeżdżający z prawej strony (czyli tam, gdzie wjeżdżamy pod prąd) mają tę cholerną zieloną strzałkę, na której nikt się nie zatrzymuje ani często nawet nie zwalnia. Także drodzy rowerzyści, jeśli zdecydujecie się używać tego manewru, uważajcie na to!

    • Olo napisał(a):
      11
      5

      Nie uważam aby zielona strzałka była cholerną.

      • Troll napisał(a):
        6
        4

        W polskich warunkach, gdzie nikt przed nią nie staje, tylko jadą i nawet nie patrzą, jest to kretyńskie i bardzo niebezpieczne rozwiązanie. W Polsce, gdzie bandyci jeżdżą jak po polu, gdzie wszystkim się spieszy trzeba je zlikwidować.

        • tomek napisał(a):
          5
          2

          Z mojego punktu widzenia skręt w prawo na zielonej strzałce jest bezpieczniejszy niż skręt w prawo na zielonym świetle i przecinanie ścieżki dla rowerów. Przy zielonej strzałce dokładnie widzę co się dzieje na ścieżce przy zielonym świetle i trochę odsuniętej ścieżce nie widać nic ani w lusterku ani przez szybę (na co dzień jeżdżę dostawczakiem i nie mam jak się obejrzeć przez ramie)

        • wojtek napisał(a):
          0
          3

          W polskich warunkach likwidacja zielonych strzałek nic nie zmieni (kierowcy nadal będą skręcać, bo inaczej miasta stanęły by w korkach) podobnie jak nic nie zmienią kolejne ograniczenia prędkości. Przez wiele lat myślący tak jak Ty stawiali ograniczenia, zakazy, organizowali milicyjne, a potem Policyjne akcje a ilość wypadków rosła i rosła… Dopiero jeden facet wpadł ma genialny pomysł i zaczął budować bezpieczne drogi i to natychmiast poskutkowało…

        • as napisał(a):
          1
          1

          @Troll nie wiem jakim ty ulicami jeździsz, ale ja się zatrzymuje, podobnie jak mnóstwo innych kierowców. Rzadko się zdzra, że widzę, że ktoś się NIE zatrzymuje.

          • Troll napisał(a):
            2
            0

            Chwilowo mieszkam za granicą i zazwyczaj jeżdżę po Barcelonie i okolicach. W całym mieście nie widziałem ani jednej zielonej strzałki, z wyjątkiem skrętu bezkolizyjnego. Wcześniej mieszkałem w nieszczęsnej Łodzi i zdarzyło mi się być otrąbionym, kiedy stanąłem na zielonej strzałce. No ale to jest miasto dzikusów, w którym trzeba było pomontować zasieki na jezdni w centrum miasta, żeby piesi mogli bezpiecznie przejść po pasach 🙁

            • wojtek napisał(a):
              0
              0

              To rozejrzyj się po tych okolicach Barcelony: widziałeś tam drogę lokalną, po której odbywał się ruch tranzytowy? A może nie zauważyłeś, że w odróżnieniu od Warszawy, czy Łodzi Barcelona ma coś takiego co się nazywa obwodnica? A widziałeś taki kierunek wyjazdu z Barcelony gdzie nie było by autostrady? Jak Warszawa, czy Łódź będą tak wyglądały, to będziemy się mogli zastanawiać nad likwidacją zielonych strzałek!

        • Krzysiek napisał(a):
          1
          1

          Nie trzeba likwidować strzałek, tylko walić bezlitośnie mandaty tym, którzy nie stosują się do przepisów – “kieszeń ich zaboli” to może się w końcu nauczą poprawnej jazdy (sam jestem kierowcą samochodu, mam też uprawnienia do jazdy rowerem) 😉

          • Troll napisał(a):
            1
            1

            Jakoś tego nie widzę. Uważam za to, że jeśli kierowcy w Polsce nie potrafią korzystać z nielicznych przywilejów, które im dano, to należy im je zabrać.

            • Rafcio napisał(a):
              0
              0

              W Stanach można skręcać w prawo na czerwonym nawet jak nie ma zielonej strzałki.

            • wojtek napisał(a):
              0
              0

              To może od razu zabrać im samochody? – no skoro nie umieją jeździć, to idąc tokiem Twojego rozumowania….

        • motorzysta napisał(a):
          0
          0

          jedz sobie do rumuni i zobacz jak tam jezdza to zmienisz zdanie o Polsce 😛

  • Przemek napisał(a):
    1
    13

    Reasumując, łamanie pewnych przepisów ( jak na filmie) jest ok, ale łamanie innych:jazda chodnikiem( ktorej jestem zwolennikiem), przejazd przez pasy już jest “beeeee”.

    • Teoriespiskowe napisał(a):
      11
      2

      Wytłumaczenie jest bardzo proste. Stosując patent pokazany na filmiku nie stwarzasz żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu, natomiast jeżdżąc po chodniku czy przejeżdżając przez pasy zagrożenie jest (co potwierdzają wypadki wynikające z takich sytuacji).

    • sprzet napisał(a):
      0
      0

      Eee. nie? Sam autor filmu powiedział, że nie stosuje tego co dzień i postuluje dopiero wprowadzenie tego rozwiązania do PoRD. To zupełnie inaczej niż kierowcy, którzy ignorują wszekiej maści przepisy które im się nie podobają. (jak ograniczenia prędkości, czy konieczność zatrzymania przed zieloną strzałką)

      • wojtek napisał(a):
        0
        1

        Odróżnij ograniczenie prędkości, które jest przepisem dalece profilaktycznym i nagminnie w Polce nadużywanym, od obowiązku zatrzymania się przed zieloną strzałką który to przepis jest najczęściej bardzo uzasadnionym.

  • Darek napisał(a):
    7
    1

    Zdecydowanie najbezpieczniejszym manewrem i zgodnym z przepisami jest zatrzymanie się po prawej stronie na poboczu lub chodniku i przejście z rowerem po pasach. Jestem kierowcą i rowerzystą, mam wyobraźnię i kocham życie.

    • Borek napisał(a):
      0
      1

      Ale tu trzeba zejść z roweru, przecież nikt nie ma na to czasu ani ochoty. 😉

      • Erni napisał(a):
        0
        1

        Sporo jeżdżę rowerem np po Wawie. Jak jezdnia jest wąska i ruchliwa, a chodnik pustawy to śmigam po chodniku, a nawet po przejściach dla pieszych. Oczywiście robię to z rozsądkiem, obok pieszych i na przejściach zwalniam do prędkości bliskiej pieszemu. Wielokrotnie widziałem przejeżdżającą lub stojąca Policję i ani razu nie zostałem zatrzymany.

        • Pablo napisał(a):
          1
          0

          Ja osobiście nie robię problemu, o ile chodnik jest szeroki. Ale gdy ulica jest szeroka, a chodnik wąśki, a ktoś jedzie po chodniku, rozpycha się i jeszcze na mnie dzwoni dzwonkiem, to już mnie krew zalewa. Ja szanuję pieszych, gdy jadę na rowerze i korzystam z chodnika najmniej jak się da. Czasami aby dojechać do ścieżki rowerowej po drugiej stronie, a akurat auta nie jadą by przejechać na drugą stronę, lub gdy droga rowerowa zaczyna się za chwilę, ale nie ma dogodnego na nią wjazdu, to podjadę. Trochę empatii u każdego i byłoby cudownie 🙂

        • as napisał(a):
          1
          0

          To Ci się chwali. Ale jedź kiedyś w rejony przy Placu Zawiszy. Na chodniku przy Jerozolimskich w kierunku Dw Zachodniego jest jakaś masakra – rowerzyści zasuwają tam z taką prędkością, że strach jest czasem się zza wiaty przystanku wychylić. Może jestem jakiś ślepy, ale nie widziałem tam znaku że jest tam jakaś ścieżka rowerowa. Kwestia czasu, jak jakieś małe dziecko się wyrwie rodzicowi, pobiegnie za jakimś motylkiem i wpadnie pod takiego rowerzystę

  • WaldeMar napisał(a):
    1
    3

    Rozwiązanie fajne, o ile będzie systemowe. Tymczasem jest to… samowolka której nie powinno się stosować. I o ile na Traugutta jeszcze może mieć jakikolwiek sens, to na legnickiej nie widzę go wcale. A schodzenia na chodnik i przeprowadzanie po pasach… no proszę was. Jak ktoś jeździ po bułki po osiedlu, to może się sprawdzi, ale jak ktoś robi dzienni 30 – 40 km, po drodze 100 – 200 skrzyżowań to jakos tego nie widzę. Pomysł jest tak samo bezpieczny jak przepychanie auta przez skrzyżowanie. I tak samo głupi.

    • wojtek napisał(a):
      1
      1

      Na tej samej zasadzie, ja nie zamierzam czekać, aż będę Cię mógł wyprzedzić zgodnie z przepisami, nie będę przecież wlókł się 20km/h – nie mam czasu spieszę się i wyprzedzę Cię “na gazetę” – skoro Ty możesz łamać przepisy mogę i ja! (dla niedomyślnych to oczywiście tylko obrazowe wytłumaczenie samolubowi, co robi – nigdy nie ryzykuję wyprzedzania “na gazetę”)

      • WaldeMar napisał(a):
        0
        1

        Ależ nie rozumiem porównania wyprzedzanie “na gazetę” a przeprowadzanie rowera przez przejście dla pieszych zamiast jazda pasem ruchu.
        Bo może ja źle rozumiem, ale wydaje się że w PoRD jest zapis, że rowerzysta jedzie prawą stroną pasa ruchu zgodnie z kierunkiem w których chce się poruszać pod warunkiem, że w danym miejscu jest to zgodne z przepisami.
        Oczywiście, może co krzyżówkę zatrzymywać się, zamienić w pieszego, przejść przez przejście po czym wrócić na DDR lub pas ruchu juz jako rowerzysta ale JAKI TO MA SENS?

        Dla rozumiejących wolniej – nie piszę o przejeżdźaniu przez przejście dla pieszych.

        • Darek napisał(a):
          0
          0

          Chyba nie obejrzałeś materiału wideo a jeśli tak, to wszystko wskazuje, że nie zrozumiałeś zamysłu jego autora.
          Dla myślących wolniej wytłumaczę, że autor zamias przedzierać się np. przez trzy pasy ruchliwej drogi na lewy pas aby skręcić na skrzyżowaniu w lewo zaleca aby skręcić w prawo, zawrócić i kontynuować jazdę na wprost po uprzednim ustąpieniu pierwszeństwa. Jednak jest to zasadne tylko w przypadku skrzyżowania kierowanego sygnalizacją a w dodatku nie zgodne z przepisami w sposób pokazany na filmie. Ja jeżdżąc na rowerze i mając do pokonania takie skrzyżowanie, dla własnego bezpieczeństwa przechodzę na drugą stronę jezdni przez przejście bo po pierwsze jest to mniej ryzykowne a po drugie mam możliwość lepszej reakcji na sytuację na skrzyżowaniu, niż przejeżdżając je rowerem który nie zapewnia mi żadnej ochrony. Dodatkowo dodam, zdarza mi się jeździć rowerem po bułki do sklepu ale znacznie częściej pokonuje nim dystanse rzędu 50 czy 100 kilometrów dziennie.

        • wojtek napisał(a):
          0
          0

          To może nas oświecisz jak Twoim zdaniem wykonać taki manewr? Bo skoro nie tak jak autor artykułu, ani nie zamieniając się w pieszego , to jak? Zmienisz pasy ruchu rowerem przy tak szybko jadących samochodach? Dwadzieścia pięć lat temu, to kto wiem może bym i ryzykował, ale dziś? Wolę przeprowadzić rower i dojechać cały do celu…

  • Grzegorz napisał(a):
    0
    0

    W Australii taki manewr wykonują nawet także samochody, nazwyają to hook turn – https://pl.wikipedia.org/wiki/Hook_turn

  • wojtek napisał(a):
    2
    1

    Sam pomysł nie jest najgorszy, ale chyba jeszcze większość rowerzystów do niego nie dorosła, a jak słusznie zauważył jeden z komentujących kolizje z skręcającymi w prawo są tu poważnym zagrożeniem. Sorry, ale nie każde z stosowanych w innej kulturze i na innych drogach rozwiązanie pasuje do naszych realiów.

  • Krzysiek napisał(a):
    1
    0

    Jakby nie patrzeć, faktycznie warto byłoby zastanowić się nad wdrożeniem, tego kopenhaskiego, rozwiązania w Polsce.

  • szym napisał(a):
    0
    0

    Wdrozenie tego systemu nic nie da, wrecz przeciwnie, spowoduje mnostwo uwarunkowac i warunków, do ktorych nikt nie bedzie sie stosowal. Po co na sile wrzucac to do systemu… po prostu nalezy to stosowac i tyle..
    Co do skretu w ktorym wjezdzamy na chwile pod prad to nie musismy wjezdzac az tak gleboko, ja ustawiam sie przy samym skrajnym krawezniku – tuz za pasami dla pieszych, i widze jak za mna ruszaja samochody – wtedy ruszam.
    Jezdze tak nawet czasami motorem z tym ze skrecam w prawo, i zawracam w najblizszym mozliwym miejscu, szczegolnie jak nie jestem pewien drogi – latwiej jest mi kontynuowac jazde w razie pomylki – poprostu skrecam w prawo jezeli okazuje sie ze powinienem skrecic w nastepna przecznice.
    Moim zadaniem nie ma sensu tworzenia zasady w kodeks ”na sile” bo efekt bedzie odwrotny od zamierzonego. W Holandii, gdzie rowerzystów jest wiecej niz samochodów, a uliczki sa waskie i jezdzi sie powoli – to jest zupelnie inna bajka, nie ma co porównywac…

    • wojtek napisał(a):
      0
      0

      Czyli “miejmy prawo w d.”? No, to znowu, skoro Ty będziesz łamał prawo będę i ja i będą trupy… A co do Holandii, to te wąskie uliczki są, ale służą wyłącznie do ruchu lokalnego! Tak to jest inna bajka gdy kierowca 90% trasy leci autostradą…

  • Zuzia :) napisał(a):
    1
    0

    dla mnie o wiele łatwiej jest przejechać przez skrzyżowanie na wprost i zatrzymać się, żeby przejść z rowerem po pasach i wtedy ponownie włączyć się do ruchu 🙂

Skomentuj...

Ostatnie wpisy

Szukaj

  • Paź 22 2017
    Szczęściarz na rowerze
  • Paź 22 2017
    Obywatelskie zatrzymanie pijanego kierowcy w Warszawie
  • Paź 21 2017
    O włos od potrącenia na przejściu dla pieszych
  • Paź 21 2017
    Dachowanie na obwodnicy Warszawy
  • Paź 21 2017
    Suwak idealny
  • Archiwa

  • PARTNERZY

  • POSTY GOŚCI