Menu

Kategorie

  • Ponad 50 000 polubień

  • PD w mediach

  • Wszystkie odcinki PD

  • Kanał

  • Udostępnij

  • Panta rhei

  • Stop agresji drogowej

  • Po co to wszystko?

  • Kontakt

  • Subskrybuj

    Wprowadź swój adres e-mail aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach

Przygody w drodze na rajd

https://www.youtube.com/watch?v=qT0jm5prdhQ
https://www.youtube.com/watch?v=qT0jm5prdhQ

34 komentarze do "Przygody w drodze na rajd"

  • q napisał(a):
    61
    1

    Pogratulowac szczescia i powodzenia na zawodach 🙂 A i totka puśćcie 😉

    • Adas napisał(a):
      7
      0

      Totka nie puszczaj bo ja miałem to zrobić a nie lubie się dzielić

    • mariusz napisał(a):
      0
      2

      Witam

      Szczęścia przede wszystkim. A pogonić za zły stan techniczny pewnie była luźna kula albo zaczep – czerwone pole i po temacie

  • cichyzorro napisał(a):
    74
    18

    Proponuję jeździć jeszcze szybciej z przyczepą i nastawiać się na same wyprzedzania, wtedy na pewno żadna przyczepa się nie odczepi.

  • mariusz napisał(a):
    63
    2

    widac panowie mieli niesprawna lawetka
    a gdzie linka zabezpieczajaca co powinna w takiej sytuacji zaciagnac hamulec na lawecie???????????????

  • Mike napisał(a):
    25
    0

    nie farciarze tylko paproki! jak się może przyczepa odpiąć?

  • gienek napisał(a):
    2
    2

    Miał 110/120 gdy się odczepiła,ale to raczej nie jest powód 😛 Mógł być np. felerny zaczep

    • Konrad napisał(a):
      31
      2

      A wiesz jaka jest maksymalna dopuszczalna prędkość przy ciągnięciu przyczepy w Polsce? 80 km/h. Na tej drodze także.

      • Nace napisał(a):
        7
        2

        Przepisy, a specyfikacja techniczna nie idą ze sobą w parze. To, że przepis mówi 80kmh to nie znaczy, że projektant tej konkretnej przyczepy nie założył innych warunków. Wydaje się jednak, że nawet po dwukrotnym przekroczeniu przepisowej prędkości taka przyczepka nie ma prawa się odczepić. Sprawna technicznie i właściwie eksploatowana nie powinna się odczepić nawet przy solidnym dzwonie.

        • slavny napisał(a):
          6
          4

          powiadasz 160 km i przyczepka nie powinna się odczepić:)
          może się i nie odczepi. ale odfrunąć może:)
          puknij się w łeb

  • gienek napisał(a):
    6
    0

    Swoją drogą tak jak mariusz pisze.Gdzie linka?

  • MIk napisał(a):
    7
    0

    A kierunkowskaz gdzie?!?!?! 😉

  • s napisał(a):
    2
    0

    dobrze ze na srodek drogi nie wjechała , wystarczyło by by ktoś rozpędzony wjechał w tą przyczepę i katastrofa murowana :O

  • cezar napisał(a):
    29
    2

    Zadni farciarze, dla mnie po prostu idioci !!!!

  • Kris napisał(a):
    14
    0

    Jeżeli 30 minut później jechali dalej, to raczej nie była usterka zaczepu. Bardziej kwestia osoby która dokonywała zapięcia. Dobrze, że ta przyczepa nie uderzyła w nikogo ani nikt w nią…

  • Cinassss napisał(a):
    2
    3

    Ufff dobrze ze Evo caly i zdrowy

  • Krzysiek napisał(a):
    6
    0

    Ewidentnie zrobili falstart i rozpoczęli wyścig wcześniej, zanim dojechali na rajd.
    Dopuszczalna prędkość maksymalna dla zespołu pojazdów to 80 km/h, ewidentnie jechali szybciej i jeszcze wyprzedzali inne pojazdy, ze źle podłączoną przyczepą – całe szczęście, że nie doszło do wypadku przez ich głupotę!
    Faktycznie, egoizm, kompletny brak wyobraźni i odpowiedzialności, to cechy sporej rzeszy polskich kierowców, którzy po drogach jeżdżą tak, jakby byli ich królami, a resztę ich użytkowników traktują jak przeszkody.

  • Borek napisał(a):
    2
    0

    Za dużo mocy na tej lawecie. 😉

  • Busdriver napisał(a):
    5
    0

    Przyczepa nie włączyła kierunkowskazu podczas zmiany pasa ruchu oraz wywołała zagrożenie gwałtownie hamując na pasie awaryjnym na którym nie miała prawa się znajdować. Tak było.

  • Temp napisał(a):
    4
    0

    Wszyscy zapomnieli: wina nagrywającego! 😀

  • Przemek napisał(a):
    0
    1

    Osobiście znam laweciarzy, którzy ciągnęli z Niemiec auto na lawecie (ciągnik to A8 4.2) z prędkością 220km/h. Policja autostradowa miała problem ich dogonić. Ci rajdowcy raczej mieli szczęście w nieszczęściu, ci laweciarze to idioci.

  • riesling napisał(a):
    0
    0

    A jakie to były zawody, w klepaniu, spawaniu czy szpachlowaniu?

  • XYZ napisał(a):
    0
    0

    powyzej 90 =miota nim jak szatan

  • Gutterman napisał(a):
    0
    0

    Bo tak to jest jak ktos nie wie jakie ograniczenie prędkości obowiązuje z przyczepa – 80!!!!! a nie 140

  • ziompl napisał(a):
    0
    0

    dajcie linka do tej nuty laweciarzy 😀

  • Jaros napisał(a):
    0
    0

    Mi się kiedyś ułamał uchwyt lawety, na której wiozłem sobie do Gdańska zakupioną właśnie pod Poznaniem prawie nową Toyotę Avensis. Na szczęście linka bezpieczeństwa wytrzymała i powoli zatrzymaliśmy się. Ludzie, jeśli ktoś tego nie sam nie przeżył to nie ma pojęcia co się wtedy dzieje w głowie. Pozdrawiam!

  • Falubaz napisał(a):
    5
    0

    Objaśnienia kierowcy:

    1) Tak, było powyżej dopuszczalnej prędkości. Jednak miała ona znaczenie dla efektów zdarzenia, nie dla przyczyny – o niej poniżej. Prędkość przekraczamy wszyscy, jedni częściej, drudzy rzadziej, w różnych okolicznościach.

    2) Przyczyną zdarzenia była awaria haka holowniczego w busie. Automatyczny hak (z wypinaną kulą) sam się wypiął (!). Hak był już samochodzie, kiedy go kupiłem. Hak oryginalny MB, w stanie wizualnym b.dobrym, lecz przy próbie wypięcia stwierdziłem, że jest kompletnie zapieczony. Nie mogłem przekręcić gałki do rozpinania, ani też ruszyć kuli haka. Temat zostawiłem. Ciągałem tym hakiem przyczepę z samochodem około 4 razy w tym roku i teraz to się stało, bez ostrzeżenia, bez wcześniejszych objawów. Bezpośredniej przyczyny nie znam, lecz podejrzewam że gałka mogła być w pozycji otwartej lub w połowie otwartej, kiedy ktoś próbował wypiąć hak przede mną (???) Jedynie przypuszczenia. Nie dotarłem jeszcze z samochodem do fachowca, aby zdiagnozować sprawę.

    3) Wszystko było dopięte – dosłownie. Samochód do lawety na 4 pasy. Wszystkie badania techniczne, lawet sprawna, samochód też (no jak się okazało nie do końca).

    4) Przebieg zdarzenia: prędkość jednostajna, ani nie przyspieszałem, ani nie hamowałem. Bez dużego obciążenia, ponieważ w tym miejscu było lekko z górki. Poczułem jak z samochodu zeszło obciążenie i zaczął przyspieszać. Wzrok w lusterko i zobaczyłem jak moje Subaru się oddala. Możecie sobie wyobrazić ten szok. Przyhamowałem lekko, laweta uderzyła w tył busa i kontynuowałem hamowanie. Po chwili laweta wpadła w lekki rezonans (widać jak bus się miota na początku filmiku), więc postanowiłem ją z niego wyprowadzić. Miałem nadzieję, że linka bezpieczeństwa nadal jest przyczepiona do haka. Nie wiedziałem, że cały hak się wyczepił. Kiedy lekko przyspieszyłem, zobaczyłem że laweta się oddala i kieruje w lewo. Wtedy już nie miałem złudzeń i mogłem jedynie obserwować ulubiony samochód pędzący bezwładnie na przyczepce. Nikomu nie życzę takiego przeżycia.
    Kiedy tylko wyszliśmy z samochodu i minął szok, wystawiliśmy trójkąt i oszacowaliśmy sytuację. Pierwszym pomysłem były 112, tel. do obsługi S3 oraz assistance. Lecz po chwili zdaliśmy sobie sprawę z tego, że uszkodzenia są minimalne, a naroże lawety utkwiło pod barierką. W ten sposób, że nie wywróciłaby się do tyłu przy próbie zjechania z niej samochodem. Wykorzystaliśmy to i zjechaliśmy Subaru. W międzyczasie trzeba było uprzątnąć żwir rozsypany poza pas awaryjny.
    Wygrzebaliśmy dyszel ze żwiru, odsunęliśmy przyczepkę spod barierki i uznaliśmy, że nadaje się do zholowania na najbliższy parking. Podczepiliśmy ją do busa, zebraliśmy się i wolniutko pojechaliśmy 9km do najbliższego zjazdu, do Skwierzyny. Tam laweta została odstawiona, a my pojechaliśmy do celu podróży 2 samochodami.

    5) Uszkodzenia: bus – porysowany zderzak tylny, oraz układ wydechowy zerwany z wieszaków przez dyszel przyczepy – to zostało naprawione tego samego dnia samodzielnie. Subaru: przedni zderzak oraz prawe przednie koło oparły się o barierkę i zarysowały. Zderzak był już porysowany i popękany wcześniej, więc żadna strata, a felga też nie była w stanie idealnym. Barierka: nic oprócz zarysowań – potwierdzenie na poniższym zdjęciu. Laweta: 2 z 4 śrub mocujących dyszel zostały zeszlifowane od dołu razem z nakrętkami kiedy dyszel tarł o asfalt. Wtyczka elektryczna została uszkodzona podczas nagłego wyrwania z gniazda.

    6) Nie mam zamiaru unikać odpowiedzialności. Jeśli “władza” przyjdzie do mnie z mandatem, to go przyjmę z pokorą. Jestem świadom tego, że niecelowo i nieświadomie spowodowałem zagrożenie na drodze.

    7) W tym całym pechu (z hakiem) zdajemy sobie sprawę bardzo dobrze ze szczęśliwego zakończenia tego zdarzenia. Jest to tzw minimalny wymiar kary. Wiadomo, można sobie wyobrazić co mogłoby się stać w mniej lub bardziej niesprzyjających okolicznościach. Można sobie wyobrazić co mogłoby się stać na jezdni dwukierunkowej, w terenie zabudowanym… My z kolegą to już wszystko przerobiliśmy i cieszymy się z takiego zakończenia.

    Pozdrawiam,
    NHRT

Skomentuj...