Menu

Kategorie

  • Ponad 60,000 polubień

  • PD w mediach

  • Wszystkie odcinki PD

  • POSTY GOŚCI

  • 135,000 subskrypcji

  • Udostępnij

  • Panta rhei

  • Stop agresji drogowej

  • Po co to wszystko?

  • Kontakt

  • Subskrybuj

    Wprowadź swój adres e-mail aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach

“To nie ma kompletnie sensu”

https://www.youtube.com/watch?v=4Pe7szpyXcI

89 komentarzy do "“To nie ma kompletnie sensu”"

  • qwerty napisał(a):
    48
    26

    Na takich furiatów najlepiej działa zawsze stoicki spokój i przestrzeganie przepisów. Czym mocniej świr naciska na zderzak tym bardziej przepisowo jadę. I nie nie ma ustawiania 75km/h w miejscu ograniczenia do 70, 70 to 70 i fakt, że liczniki przekłamują nie jest powodem do tego, żeby ustawiać 75.

    • Lucas napisał(a):
      23
      26

      Masz ewidentnie szlachetną intencję i to szanuję, ale takie zachowanie ewidentnie powoduje zwiększenie ilości wypadków. Ktoś chce jechać 75, co wcale nie jest niebezpieczne, a Ty jedziesz realne 65. Właśnie to najbardziej prowokuje do wyprzedzania – jazda tuż poniżej ograniczenia. By Cię bezpiecznie wyprzedzić należy przyspieszyć spokojnie do 90 i wyprzedzić na odcinku się do tego nadającym. To powoduje zwiększone zagrożenie.

      Twoje sumienie jest czyste, racja. Tak samo np. jak sumienie kierowcy lekkomyślnie korzystającego ze swojego pierwszeństwa. Co nie zmienia faktu, że zwiększa to ilość wypadków, których uczestnikiem możesz zostać również Ty sam…

      Pozdrawiam

      • Konrad napisał(a):
        20
        2

        On nie ma “szlachetnych intencji”, On przestrzega przepisów RD.

        1. ograniczenie prędkości obowiązuje również wyprzedzających, twoje wg. Ciebie “zwiększone zagrożenie” to po prostu łamanie przepisów dot. tego ograniczenia prędkości (jeśli jest ograniczenie do 70 to automatycznie znaczy że mam tyle jechać????????)

        2. “kierowcy lekkomyślnie korzystający ze swojego pierwszeństwa” – to mnie rozbawiłeś (-aś) – jak wyżej pisałem, jeśli przestrzegane byłyby przepisy to nie wymyśliłbyś (-aś) takiej bzdury, można powiedzieć cyt.”mam pierwszeństwo na drodze ale zachowuję ostrożność i ograniczone zaufanie” ale skąd Ci się ta lekkomyślność wzięła ( coś w stylu – “z premedytacją wypełniam swoje obowiązki” :))

        3. “Co nie zmienia faktu, że zwiększa to ilość wypadków, których uczestnikiem możesz zostać również Ty sam…” – a kończąc pozamiatałeś (-aś) totalnie, sugerujesz tym samym, że przestrzeganie przepisów zwiększa ilość wypadków i straszysz człowieka który je przestrzega, że robiąc to może stać się uczestnikiem nieprzestrzegania ich???

        FINISH – jest takie powiedzenie, że nieznajomość prawa szkodzi, ale po Twojej wypowiedz sądzę, że znajomość ww. nic nie da, bo pomimo słowa “szacunek” jakiego użyłeś stoisz po drugiej stronie barykady, nieznających przepisów, aroganckich i zadufanych polskich Stig’ów. Pozdrawiam

    • zafiromaniak ;) napisał(a):
      9
      8

      Kto nie jezdzi powyzej dopuszczalnej predkosci niech pierwszy rzuci kamień. ..

  • Kamil napisał(a):
    15
    78

    moim zdaniem gosc z ta predkoscia przesadza. sam bym sie wkurwial nie robmy scen z ta 50tka nic sie nie stanie jak ktos poleci z 80

    • Paweł napisał(a):
      43
      9

      stanie się.
      Wyskoczy Ci kiedyś dzik na drogę to zweryfikujesz poglądy.

      • Grzesiek napisał(a):
        14
        6

        A nad normalnej drodze gdzie 90 to dzik nie wyskoczy?

      • Troll napisał(a):
        11
        2

        Bardziej dziecko, niż dzik.

      • Sławek napisał(a):
        0
        8

        A co Cię to obchodzi?? Jeśli wyskoczy mu dzik to on będzie miał problemy, a nie Ty. Lol jaki nadopiekuńczy

        • qwerty napisał(a):
          3
          1

          Panie Sławku, nie nadopiekuńczy, tylko jak takiemu baranowi wyskoczy dzik i on w niego walnie to później publiczne służby będą musiały tego dzika posprzątać, policja spisać protokoły, strażacy posypać płyny eksploatacyjne, które się zapewne z 20 letniego samochodu wyleją. I nie zapominajmy, że to wszystko między innymi za Pańskie pieniądze. Tyle w temacie, a gorsza wersja niż dzik jest taka, że może Pańskie dziecko wyskoczyć… ale w sumie to Pana problem, nie bądźmy nadopiekuńczy.

    • zxc napisał(a):
      38
      2

      Nic się nie stanie jak ktoś Cie potraci na pasach z prędkości 80 🙂 i wtedy Ty nie rób scen ze jechał 80 na 50 😉

      • p napisał(a):
        1
        6

        No w sumie nie będzie to miało znaczenia dla pieszego;)

      • Szymon napisał(a):
        12
        9

        Gość napisał, że nic się nie stanie jak poleci te 80 na ograniczeniu do 50, a wy od razu dramatyzujecie, że pieszy, ze dzik itd. Problem w tym, ze większość osób nie myśli samodzielnie i uważają, że prędkość na znaku to prędkość “bezpieczna” a każda powyżej już nie. Wystarczy podnieść dopuszczalną prędkość i ciekawe co powiecie. Zanim na autostradach podnieśli do 140 to każdy co tyle jechał to pirat przecież był. Podnieśli i co się stało? Być może jak cie ktoś wyprzedzi to spotkacie się na najbliższych światłach, a być może ty zostaniesz na czerwonym i spadnie na ciebie samolot. To jest właśnie takie wasze gdybanie. Trzeba jechać bezpiecznie, a bezpiecznie nie oznacza wolno. Nikt nie jest idiotą, nikt nie wsiada do samochodu z myślą, że a pozapierdalam sobie dzisiaj może zginę co mi tam. Nie po to ludzie inwestuje jakby nie patrzeć duże pieniądze w samochody żeby się rozbić gdzieś. Oczywiście nie popieram jazdy 80 po mieście, (chociaż nie raz są do tego warunki i przepisy pozwalają na tyle) a odnoszę się jedynie do waszych komentarzy

        • wiciu napisał(a):
          3
          1

          czase bezpiecznie oznacza np jechanie 50 tam gdzie dopuszczaja 90. i w dupie mam tego za mna.

        • x napisał(a):
          6
          1

          ” prędkość na znaku to prędkość “bezpieczna” a każda powyżej już nie. ”

          A Tobie się wydaje, ze jak pojedziesz powyżej prędkości na znaku, to jesteś wybitnym kierowcą?
          Nie. Jesteś po prostu kierowcą pozbawionym wyobraźni o tym, co może stać się na drodze.. I nie chodzi o to, że wypadniesz z drogi. Chodzi o to, że ktoś, kto np. ma ograniczoną widoczność na wyjeździe z podporządkowanej widząc pustą drogę włączy się do ruchu, a wtedy Ty wypadniesz mu zza zasłoniętego zakrętu z prędkością uniemożliwiającą wyhamowanie przed zderzeniem. To tylko jedna z wielu możliwości, bo w takiej samej sytuacji możesz zderzyć się z kimś, kto cię widzi, ale nie ma możliwości oceny prędkości a spodziewa się jazdy zgodnie z przepisami (np. przed skrzyżowaniem jest zakręt – samochody jadą prosto na wyjeżdżającego z prędkością kątową = 0, przez co właściwa ocena prędkości jest niemożliwa), możesz rozjechać pieszego na przejściu, wpaść na przeszkodę, na samochody hamujące przed przeszkodą, ostatni samochód w korku, ładunek, który spadł z paki, wywróconego rowerzystę.
          Może cię spotkać masa sytuacji, z których nadmierna predkość nie pozwoli ci wybrnąć.

          “Trzeba jechać bezpiecznie, a bezpiecznie nie oznacza wolno. ”
          A co, bezpiecznie oznacza szybko?

          Ciekawe dlaczego państwa, w których ściśle przestrzega się ograniczeń prędkości mają trzykrotnie niższy wskaźnik zabitych na milion mieszkańców niż u nas, gdzie jest tylu amatorów jazdy “szybko ale bezpiecznie”? Potrafisz to wyjasnić?

          “Trzeba jechać bezpiecznie, a bezpiecznie nie oznacza wolno.”

        • Paweł napisał(a):
          0
          1

          Gdzie niby w Polsce przepisy pozwalają na jechanie 80 po mieście? No chyba, że masz na myśli autostradę/drogę ekspresową, która fizycznie przebiega przez miasto, ale faktycznie nie jest w terenie zabudowanym (kościółki).

    • Zed napisał(a):
      19
      0

      Z prędkością 80 masz dwa razy dłuższa drogę hamowania niż przy 50. Prawdopodobieństwo wypadku gwałtownie wzrasta, a możliwość uniknięcia wypadku wskutek błędu innej osoby, np. wyjechania kogoś z podporządkowanej gwałtownie maleje. Kogoś, kto przekroczył dopuszczalną prędkość w razie wypadku czeka odpowiedzialność karna.

      A sens pędzenia jest żaden, bo i tak w zabudowanym ci pędzący i ci jadący spokojnie spotykają się na najbliższych światłach.

      • spokojny napisał(a):
        10
        3

        Ten spokojny spokojnie wstrzeli się w rytm swiatel i bez heblowania przeleci caly dystans a Pospieszalski sobie zaliczy czerwone.

        • x napisał(a):
          2
          0

          Dokładnie. Do tego “pospieszny” przyhamuje inne pojazdy i powstanie korek.
          Dlaczego w Berlinie nie ma korków? Bo tam wszyscy jadą 50, obojętnie czy Mini czy Porsche, i dojeżdżają z zieloną falą, przez co pojazdy przejeżdżają przez zielone, a nie ruszają spod zielonego; w ten sposób więcej ich przejeżdża na jednej “zielonej” zmianie.

    • Troll napisał(a):
      9
      1

      Nie uważałeś na fizyce w podstawówce. Widziałbyś, że we wzorze na energię kinetyczną prędkość jest do kwadratu. Z prostej proporcji wynika, że energia kinetyczna pojazdu jadącego 80km/h jest 2,56 raza większa, niż energia tego samego pojazdu jadącego 50 km/h. Dla ułatwienia dodam, że hamulec jest to urządzenie zamieniające rozpraszające energię kinetyczną. Obyśmy się nie spotkali na drodze, niedoszły morderco.

    • riesling napisał(a):
      0
      1

      Kolejny film na Polskich Drogach to nie jest nic.

    • Michaał napisał(a):
      1
      0

      Dobra, pomijam aspekt bezpieczeństwa, ale zapłacisz za mnie mandat jak polecę z 80 w zabudowanym?

  • 123456 napisał(a):
    22
    17

    Prawda jest taka, że w Polsce ograniczenia są absurdalne, a dostosowywanie się do każdego graniczy z cudem. Można się dostosowywać w sytuacjach tak jak na filmie, Pan robiący odcinki 5km do pracy, czy do kościoła, ale jeśli ktoś jest kierowcą zawodowym robiącym codziennie po 800km, to przepraszam bardzo, ale krew człowieka zalewa w niektórych przypadkach. Wylot z miasta, żadnych zabudować, droga dwupasmowa – znak 50km/h. Jeździmy Maluchami w latach 70, czy nowoczesnymi, bezpiecznymi samochodami w XXI wieku?

    • Anty napisał(a):
      14
      0

      Ale mimo tego, że auto jest super bezpieczne to człowiek je prowadzi i to on jest przyczyna wypadków.

    • Polak napisał(a):
      7
      2

      Zdecydowanie maluchami, bo w Polsce jeździ się 30-40 letnimi samochodami. Ciekaw jestem kto by płakał gdyby ktoś jadący 50km/h, zwolnił z tobą siedzącym mu na zderzaku. OJ uwierz. Ty byś płakał.

    • Uther17 napisał(a):
      5
      16

      Jesteś debilem.Swojego passata z 98 roku nazywasz nowoczesnym pojazdem? Haha, chyba mi nie powiesz, że każdy jeździ bezpiecznym, nowoczesnym samochodem.

    • bobek napisał(a):
      14
      7

      Ograniczenie to ograniczenie nawet jak jest absurdalne to trzeba przestrzegać. Skoro bierzesz kurs na drugi koniec kraju to dobrze wiesz jaka jest droga i ile czasu to zajmuje. Więc pretensje możesz mieć do siebie

    • x napisał(a):
      11
      1

      Mamy najwyższe dopuszczalne prędkości autostradowe w Europie, nie licząc odcinków niemieckich autostrad, na których i tak większość pojazdów jedzie zalecane 130, bo większych prędkości nie obejmuje ubezpieczenie.

      Trudno się dostosować do ograniczeń, bo część kierujących usiłuje wymusić szybsza jazdę. Co poza tym jest trudnością? Obserwacja drogi i oznakowania oraz uniesienie nogi z gazu?

      • Karabaian napisał(a):
        1
        0

        Taaa… Jadą 130 chyba jak maja za małe oponki… Prawdopodobnie po Zachodzie nie jeździł. Jak już to od 140 wzwyż bez różnicy czy Niemaszki, Pepiczki czy Polaczki. Z tą jedyną różnicą, że na zachodzie czy południu ograniczenia są tak ustalone, że faktycznie będąc kierowcą w danym miejscu nie pojechałbyś więcej niż nakazują ogranicznia a w niektórych przypadkach nawet mniej. Chociażby trasa mniej więcej z Cham do Pilzna (mniej więcej dlatego, że ostatnio jak jechałem tamtędy był remont drogi (jeszcze w Niemczech). Ograniczenie do 80 a trasa i tak była nie do pokonania przy tej prędkości i tak w większości jest. Albo masz na styk albo wypadasz z gry. U Nas to jeszcze z 20-30 można w przypadku łuków wycisnąć więcej. Całe szczęście, że mamy rozumy ale szkoda, że niektórzy tylko korzystają z nich jak należy. Ja sam nie jestem idealny na drodze i zdarza się popełnić błąd jednak trzeba na tyle mieć trzeźwy umysł by się odpowiednio zachować nawet popełniając błąd i odpowiednio z tego wybrnąć by nie unieszkodliwić podróżowania i tym lepszym i tym gorszym.

    • Tomek napisał(a):
      6
      0

      Nie ma bezpiecznych samochodów są bezpieczni kierowcy, jak ktoś mądry zauważył zmienisz zdanie jak ktoś cię puknie jadać 80 km/h

    • spokojny napisał(a):
      5
      2

      Obwodnica Świecia Kujawsko-Pomorskie wjazd z kierunku Gdańska. Wjeżdżamy na ekspresową gdzie miedzy polami jest przejście dla pieszych. Droga po dwa pasy w kazda strone. No i magiczne 50. Ok jest przejście ale nie można było zrobić naziemnego na tego typu drodze. Pieszego tam ze świecą szukać. Niedługo powstaje S5 od węzła A1 w Nowych Marzach w kierunku Bydgoszczy i ciekaw jestem tej budowy no i odcinka ową obwodnice czy cos tam sie poprawi bo i nawierzchnia tez juz wola o litość.

  • Anty napisał(a):
    28
    2

    A ja jeżdżę zgodnie z ograniczeniami, najczęściej drogą 434 i jestem hejtowany przez innych. Przyzwyczaiłem się. Jeżdżę zgodnie z przepisami, bo widziałem za dużo śmierci na drogach i to czasami w wyniku błahych błędów. A inni, niech sobie wyprzedzają, nawet im miejsce zrobię. Szkoda mi pieniędzy na mandaty i naprawy auta w wyniku stłuczek. A i policjanci potrafią stać z radarem w bardzo dziwnych miejscach.

    • Shatanka napisał(a):
      16
      4

      popieram, ja też jeżdżę przepisowo i prawdę mówiąc wali mnie to że jakiś palant np w 20letnim bmw w terenie zabudowanym chce jechać 80 albo i więcej, w dodatku to takich młodych wariatów za kółkiem którym buzuje testosteron może należałoby kastrować w trosce o bezpieczeństwo innych użytkowników ruchu

    • Myślnik napisał(a):
      11
      2

      Wszystko ok, tylko według mnie popełniasz jeden błąd – robisz im miejsce. Takie osoby potem się przyzwyczajają, bo zaczynają myśleć, że ”skoro jeden, drugi czy trzeci zrobił mi miejsce, to wszyscy tak mogą zrobić.

      Ostatnio na dwupasmowej jechałem ponad 80 km/h. Samochód ciężarowy wisiał mi na zderzaku i wręcz zaczął mi mrugać długimi światłami, żebym jaśnie panu zrobił miejsce i zjechał na pas do wyprzedzania (sic!). Co tam, że ciężarowe miały ograniczenie właśnie do 80 km/h. On musiał szybciej i jeszcze zmuszał mnie do zablokowania pasa dla szybciej jadących.

      • Anty napisał(a):
        5
        0

        Robię im miejsce (nie zjeżdżam na pobocze) tylko dlatego, że przy 90 km/h droga hamowania w warunkach idealnych to 81m. Innymi słowy, nieco zwalniam, aby zwiększyć odległość, by w przypadku niespodziewanego zatrzymania się debila (czasem rozwścieczony koleś wyprzedza mnie, a potem gwałtownie hamuje, by znów przyśpieszyć) mógłbym odpowiadać za spowodowanie wypadku. Do pracy mam 31 km. Jadąc wg przepisów zajmuje mi to od wyjścia z mieszkania, do momentu zaparkowania auta około 35 minut. Zdarzyło mi się sprawdzić co zyskam, gdy będę gnał ile się da. To było 7 minut, a spalanie skoczyło z 7,5 litra do 10,2. Nie opłaca się dla 7 minut. A jadąc w dalszą trasę korzystam z elektronicznych map, które mi podpowiedzą, o której muszę wyjechać, żeby zdążyć. Wyjeżdżam 30 minut wcześniej. Najwyżej wypiję kawę na stacji przed celem, żeby się odprężyć przed ważnym spotkaniem.

        • Myślnik napisał(a):
          3
          0

          A to zmienia postać rzeczy. Sądziłem, że poprzez robienie miejsca masz na myśli zjeżdżanie na pobocze. A tak, mam takie podejście do jazdy jak ty.

  • poldek napisał(a):
    12
    0

    Jeździłem tą drogą na studia przez 5 lat w każdy niemal weekend. Niczym akwizytor znałem tę drogę na pamięć. Kiedy mi się nie śpieszyło przejazd z Dąbrowy G. do Krakowa zajmował mi ok 1 godz. (z niewielkimi przekroczeniami prędkości) Pewnego razu, w nocy, postanowiłem sprawdzić czas przejazdu na maksa, bardzo często z poważnym przekroczeniem prędkości. Ile wyszło 49 min. Jadąc wariacko zaoszczędziłem z 8 min. Nie warto było. Ileż razy z pędzącymi idiotami spotykałem się na światłach w Krakowie. Dodam tylko, że to co się działo na tej drodze przed remontem, przed uspokojeniem ruchu, to dopiero był “sajgon”

    • x napisał(a):
      8
      0

      Bo tu nie chodzi o czas przejazdu tylko o to, żeby pokazać, kto jest ważniejszy na drodze i może sobie pędzić. Walka o miejsce w hierarchii, którą należałoby zdecydowanie ukrócić.

  • nieanonimow napisał(a):
    9
    0

    Często u mnie w mieście, na pewnym prostym odcinku drogi (gdzie jest cały czas 50kmh) ludzie jadą 70, 80… Odbija, bo kawałek prostej. Siedzenie na zderzaku to norma, a i tak zdarzy mi się te 60 pojechać, bo mi też się nie chce.

    Czasem odczuwam nagłą potrzebę spryskania przedniej szyby… I mimo, że osobnik za mną dostaje darmowy płyn do spryskiwaczy, chyba nie jest zadowolony. Ale przynajmniej odpuszcza i reflektuje się, że jest za blisko 😛

  • szym napisał(a):
    8
    0

    Popieram w 100% Oraz obawiam sie ze tu nie bedzie zbyt wielu pozytywnych komentarzy bo ‘wszyscy zapie*dalaja’. Sam przezywam podobna gehenne jak ‘pan Tomasz’ bo za kazdym razem jak wjezdzam do Polski DK94 to czuje wszechobecna nienawisc a za mna tworzy sie kolejka wkurwionych marianów z kredytami…. mrugaja dlugimi, trabia… wyprzedzaja z narazeniem mienia i zycia.. Bo przestrzegam przepisów. Co kilka kilometrów jest tam ograniczenie do 50 i najczesciej przejscie dla pieszych, ale ktoby tam zwalnial… Teoria mojego tescia jest taka, ze fotoradary sa wykalibrowane na+10 czyli przy 70 mozna jechac 80, a skoro mozna jechac 80 to znaczy ze mozna jechac 90. I tak przy ograniczeniu do 50 jedzie sie 70, a przy 70 jedzie sie 90

    • Johny napisał(a):
      2
      2

      Ja już raz dostałem mandat z fotoradaru. Na 50-siątce w terenie zabudowanym miałem 64km/h. Mandat mały, ale urzędnicy jak chcą, to będą sobie i takimi wykroczeniami głowę zawracać.

      • Damian napisał(a):
        1
        0

        Wątpię, że urzędnicy mają coś do tego. Zdjęcie z fotoradaru z odpowiednimi wnioskami generuje się automatycznie, oni to tylko wysyłają (pewnie nawet nie zawracając sobie głowy tym, co jest w środku). Ja dostałem mandat z fotoradaru jadąc 81km/h na ograniczeniu do 70, czyli przekroczyłem zaledwie o 1 (jeśli prawdą jest ta kalibracja fotoradaru do tych 10 km/h powyżej dozwolonej prędkości).

  • Shatanka napisał(a):
    1
    0

    dzik to pół biedy, gorzej jak mu jeleń wyskoczy

  • Jan napisał(a):
    7
    0

    Spróbójcie pojechać krajową 8 na Białystok. Między Zambrowem a Starym Jeżewem trwa budowa drogi ekspresowej S8, sa zwęzenia i ograniczenia do 60-70 km/h. Co z tego? To co wyrabiają tam kierowcy Tirów z naklejkami LT i RUS zasługuje na osobny godzinny odcinek ‘Jedź bezpiecznie’ przy aktywnym udziale Inspekcji Transportu Drogowego. Trąbienie, poganianie światłami, jazda na zderzaku, wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, na obszarach wyłączonych, na skrzyżowaniach, spychanie na pobocze i zajeżdżanie drogi. może niech ITD pojedzie tam jakimś nieoznakowanym radiowozem i zobaczy jak nasi sąsiedzi ze wschodu sieją terror na naszych drogach. Budżet państwa sporo by zarobił. Szkoda że seria seria Jedź bezpiecznie to niestety działa tylko w Krakowie i okolicach..

  • XWJ napisał(a):
    6
    12

    Sorry, ale niektórzy bredzą: Trzeba niestety ale “scentralizować” Wasze poglądy, bo to, co się dzieje na drogach, to kpina.
    W niektórych przypadkach bezsensowna (mam na myśli miejsca, gdzie warunki techniczne pozwalają na osiągnięcie wyższej prędkości), przepisowa jazda też może być niebezpieczna i stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia, jedynie skutki (gównie z powodu niższej prędkości) są zazwyczaj mniejsze. Druga sprawa: Kierowca zawodowy. Niestety ale poza czasem i trasą, którą kierowca zna, ma nad sobą osoby (szef, dyspozytor itd.), które tych realiów nie znają lub nie chcą znać, co zazwyczaj kończy się tragicznie dla kierowcy zostając albo bez pracy albo bez życia, gnijąc w więżeniu za nie swoje błędy.
    I mówiąc, że zawsze może nie pojechać lub zmienić pracę to wiedzcie, że zawsze się znajdzie typowy Janusz, który to zrobi dwa razy szybciej i taniej, i w cale nie będzie się zastanawiał czy mu się uda, czy ITD go dopadnie.

    • Myślnik napisał(a):
      16
      3

      Rozumiem, że jesteś kierowcą zawodowym? Bo odnoszę wrażenie, że w pewien sposób się tłumaczysz. Jedynie co mogę na twój komentarz odpowiedzieć – to, że wisi mi rygor czasowy jaki mają narzucany kierowcy samochodów ciężarowych. Dosłownie. Jadą ogromną maszyną, którą o wiele trudniej szybko zatrzymać i gdy widzę, że taki zapier* i wyprzedza inne samochody, które tak naprawdę jadą prawidłowo tj. przepisowo, to nóż mi się w kieszeni otwiera. Bo jemu to się może nic nie stanie jak wjedzie komuś w tylny zderzak lub pojedzie z osobówką na czołówkę, ale po drugiej stronie może to wyglądać zdecydowanie gorzej… Jakieś poczucie odpowiedzialności wypadałoby mieć, gdy jedzie się czymś takim.

      • Johny napisał(a):
        6
        0

        Święte słowa Myślniku.

      • XWJ napisał(a):
        1
        1

        Nie, nie jestem aczkolwiek posiadam C i D. Nie pracuje w zawodzie tylko dlatego, że warunki pracy mi nie odpowiadają ale są też tacy, którzy jeżdżą z przymusu, bo rynek pracy nie był łaskaw dla nich na tyle, co dla mnie.
        I niestety dla takich ludzi “poczucie odpowiedzialności” musi zostać, wraz z ambicjami w kieszeni, jeśli chce się utrzymać na rynku i nie gryźć gleby na garnuszku państwowym lub zdychać z głodu.
        A że tobie to wisi? Mam cichą nadzieję, że Twojemu szefowi (jeśli w ogóle pracujesz lub jesteś samozatrudniony) też będzie wisiał rygor czasu inaczej nie widzę Cię w dalszej pracy.

        • Myślnik napisał(a):
          3
          0

          Pracuję, skoro tak cię to interesuje. I w życiu nie zrobiłbym czegoś, co mogłoby zaszkodzić życiu lub zdrowiu innych ludzi. Takie mam po prostu zasady i dlatego rygor czasowy nie jest dla mnie żadnym wytłumaczeniem. Myślę, że nie dojdziemy do konsensusu w naszej dyskusji.

  • Tomek napisał(a):
    8
    11

    Prowadzący jadąc 50 kmh i na początku dwupasówki przyspieszając do 90kmh jest totalnym kretynem, który uniemożliwia płynną jazdę o której tak pięknie mówi. Jadąc za nim każdy chciałby go wyprzedzić a NA JEDYNYM DWUPASMOWYM ODCINKU DROGI uniemożliwia to, a za kilometr jedzie dalej 50. W innym miejscu pod górę zwalnia wyhamowując auta za sobą, a potem przyspiesza co niestety duże auta zrobić nie mogą, przez co spada prędkość całego SZNURA aut i również płynności nie ma. Można mnożyć te sytuacje, ale dla kogoś kto nie jeździ tamtędy będą normalne.

  • MR napisał(a):
    5
    2

    Ograniczenia ograniczeniami, ale trzeba się zastanowić czy lepiej jechać bezpiecznie czy z dozwolona prędkością – patrz ograniczenie do 40 na autostradzie A2 pod Warszawą, albo do 70 (+fotoradar) na prostym odcinku ekspresówki S8. Na A2 już jedna osoba została ciężko ranna jak zwolniła

  • Bart napisał(a):
    4
    1

    Czy jezdziles kiedys ciezarowkami?
    moze i maja duze sliniki i maja moc
    pustym nie zwolnisz pod gore ale wpelni zaladowanym to jest nie mozliwe zeby nie utracic predkosci pod gore,
    chyba dlatego kazdy lubi przyspieszyc przed gorka zeby nie stracic za duzo mocy.

  • Ktoś napisał(a):
    5
    9

    Mamy po prostu kretyńskie ograniczenia prędkości w różnych miejscach… Kiedyś na DK-1 gdzie dookoła pola było ograniczenie do 70. Pytam – PO CO!? Wtedy kierowca jadący faktycznie te 70 na takiej drodze powoduje większe niebezpieczeństwo niż 10 kierowców, którzy jadą np. 90.

    • Myślnik napisał(a):
      11
      1

      A dlaczego według ciebie na trasie gdzie maksymalna prędkość jest 70 km/h stwarza niebezpieczeństwo ten, który tyle właśnie jedzie? To chyba jest problem tych, którzy przekraczają prędkość, bo gdyby jechali tak jak ten 70 km/h – ruch byłby płynny. Chyba, że o czymś nie wiem? Bardzo poznam twoje zdanie, dlaczego osoba jadąca przepisowo, zmuszana przez innych kierowców do łamania przepisów, jest głównym powodem niebezpiecznych sytuacji.

      Jeszcze bym zrozumiał, gdybyś miał pretensje do tych, którzy jadą 40 km/h przy maksymalnej 50 km/h na prostej przy dobrych warunkach pogodowych.

  • kazik napisał(a):
    3
    6

    co za leszcze drogowy i wielki społeczniak… znak 50 ustawia tempomat 50, znak 70 ustawia 70… Na dobrą sprawę jest takie pewne miejsce, które mijam kilkanaście razy w miesiącu, mamy znak ograniczenie do 70km/h na pewnym odcinku (brak przejść itp jedynie zatoczka autobusowa) a 500m dalej często stoi drogówa i strzela laserem, mimo licznikowego 80km/h u mnie w aucie i widząc już z daleka że ewidentnie strzela laserem NIGDY ale to NIGDY nie byłem ściągnięty na bok! Jakby nie było to nawigacja pokazuje wtedy 73-75kmh i zapewne identyczny wynik ma na suszarce dlatego nie ma co panikować i nie dawajcie się zwariować, bo aaaaaaa przekroczyłem licznikowo 10km/h i złamałem przepis pójde do piekła…. ludzie…

  • DAF napisał(a):
    3
    11

    Ten koleś co gada o tym jak bezpiecznie mamy jeździć , w ogóle nie ma pojęcia o jeździe , niech wsiądzie do tego “TIRA” jak on to mówi i przejeździ tydzień to zobaczymy jak wtedy będzie się wypowiadał.

    • riesling napisał(a):
      6
      0

      Ty, który na co dzień jeździsz tirem bywasz czasem pieszym? A twoje dzieci do szkoły też jeżdżą tirem?

  • klucz napisał(a):
    3
    0

    Słowo klucz.. “..w innych wysoko cywilizowanych krajach motoryzacyjnych..”

    • szym napisał(a):
      2
      0

      Jest w tym slowie kluczu sporo prawdy, wystarczy pojezdzic przez tydzien po Warszawie/Polsce, po czym poleciec do Berlina, lub Londynu i tam pojezdzic przez tydzien. W polsce chamy trabia, mrugaja swiatlami, siedza na zderzaku, nie wpuszczaja na suwak.. jezdza nieprzewidywalnie, znacznie przekraczaja predkosc i to jest niebezpieczne…. W Berlinie, Londynie, tego nie uswiadczysz. Za to grzecznie ci wiekszosc kierowców ustapi np podczas wlaczania sie do ruchu. Sa oczywiscie i minusy, ale to osobny temat.

      • topek napisał(a):
        1
        0

        W Berlinie to faktycznie, ale w Londynie? Nie jest wcale lepiej, tam też jeżdżą jak sieroty. Polecam nie teoretyzować, a się przejechać. Nie tylko My nie potrafimy jeździć.

        • szym napisał(a):
          3
          0

          Ja akurat potrafie jezdzic. Jezdzilem po anglii dlatego podalem Londyn jako przyklad. Widziales kiedys kompilacje filmików z tragicznymi wypadkami w Anglii? Ja tez nie. Widziales kiedys jak pijany lub nacpany kierowca wjezdza w grupe ludzi na przystanku w centrum miasta i zabija kilka osob – w Anglii? Ja tez nie. Za to widzialem jak pieszy podchodzi do pasów to automatycznie zatrzymuje sie ruch inikt nie trabi ani nie wyprzedza… latwo im to zrobic bo jada 30km/h lub 50km/h w miescie, zgodnie z przepisami. W Polsce ustapienie pieszemu na pasach oznacza ostre hamowanie – od 70 do zera w miescie/zabudowanym jest ostrym hamowaniem, a i pamietaj ze na zderzaku siedzi ci dostawczak…

  • d22 napisał(a):
    0
    5

    Pan Dworak zasuwa po podwójnej ciagłej ? OMG

  • tomii napisał(a):
    0
    0

    SPOŁECZNIAK

  • Nace napisał(a):
    0
    5

    Przepisów przestrzegają zazwyczaj lokalni kierowcy, czylimCi którzy sobie pyrkaja codziennie góra 30km do pracy albo 5km do najbliższego marketu. Im najczęściej wisi czas przejazdu bo tak jak tu piszą niektórzy to często kwestia kilku minut. Podejście tych samych osób zmieniłoby się diametralnie jakby trzeba było codziennie robić tych kilometrów po kilkaset. A czas przejazdu rozsądnego a przepisów ego to nie byla by strata 5 minut a 2h. Był okres że jeździłem przepisowo i po miesiącu takiego praworzadnego maratonu chuj mnie strzelał. 50-tek i 70-tek dosłownie nasrane bezpodstawnie w całej Polsce. Absurdalne tereny zabudowane bo pół kilometra od drogi stoją 4 domy na krzyż i kapliczka przy drodze. Brak miejsc do wyprzedzania wolniej jadących bo wszędzie nasrane te wysepki psia mać jakby bez nich drogowcy żyć nie mogli. Się odnosi wrażenie że jak gdzieś nie pierdolną wysepki to nie będą sobą. Ronda w szczerym polu na szerokiej drodze krajowej jakby zwykle skrzyżowanie nie spełniało swojej roli. Jak tak dalej pójdzie to nawet na autostradach będą robić te kurewskie ronda. Najlepiej z pierdylionem pasów bo przecież nie może być za łatwo. A i tak są korki bo nieoficjalnie na każdym rondzie obowiązuje mityczna zasada lewej ręki i Ci z lewej wpadają na rondo niczym pierdolino uniemożliwiając innym wjazd. Reasumując ruch drogowy w Polsce to jakaś cyrkowa zabawa. Jedni drugim dołki kopia, policja która się po krzakach łapiąc piratów drogowych którzy w Pcimiu Dolnym w szczerym polu nie dostosowali się do absurdalnie stojącej 50-tki, których w Polsce nie brak. A człowiek odnosi wrażenie że drogowcy mają szwagra w hucie i układ mają ze im tyle złomu na znaki odpala i dzielą się zyskami, że powoła budżetu przeznaczonego na remont drogi idzie na jego absurdalne oznakowanie. Na zawodowców z kolei ITD czyli Służba szukania dziury w całym tłumacząc dorosłym ludziom jak mają żyć i kiedy. Moralizuja z ojcowskim tonem i zapałem mówiąc mi że przecinając czas pracy o pol godziny – bo chciałem spędzić weekend w domu a nie na Orlenie psia jego mać i przez to stworzyłem zagrożenie bezpieczeństwa narodowego i grozi nam teraz atak kosmitów.
    Ale w sumie po co ja to mówię. Tu same ideały.

    • Pan Idealny napisał(a):
      6
      0

      Skoro wiesz, że wszędzie jest ”50-tek i 70-tek dosłownie nasrane” to równie dobrze jesteś w stanie mniej więcej przewidzieć czas podróży. I nie skończy się na 2h opóźnieniach.

      • Nace napisał(a):
        0
        4

        Nie rozumiesz, że jeśli np z Gdańska do Rzeszowa jadę zestawem tir 10h i mam tego czasu na styk to pół godziny opóźnienia i mam 11h w plecy, bo te 30 minut przed Rzeszowem muszę stanąć na parkingu, odstać 11 godzin, potem rozpocząć nowy okres czasu pracy, dojechać do Rzeszowa, tam odstać po co przyjechałem i teraz zamiast wracać następnego dnia do domu to dojadę gdzieś w okolice Łodzi, tam znowu muszę odstać 11 godzin zanim wrócę do domu. Z dwóch dni robią się trzy. Czasem nie wrócę na weekend, w skrajnych przypadkach na święta. Ale co może o tym wiedzieć byle Kowalski, który pyrka swoim 1.4 do pracy 15 kilometrów, jedzie zgodnie z przepisami, a przed lustrem brandzluje się jaki on to praworządny obywatel. Rozumiem, ze przepis jest przepisem i nie nawołuję tez do jawnego ich łamania. Niemniej jednak staram się, by choć kilka osób postarało się chociaż wysilić te swoje móżdżki i postawić się w sytuacji drugiej osoby. 3/4 kierowców osobówek nie ma zielonego pojęcia o specyfice pracy kierowcy ciężarówki, a nie oszukujmy się to najczęściej tirowcy popędzają, bo to oni mają najwięcej do stracenia. Ty zwalniasz co pół kilometra do 50kmh bo organizator ruchu tak wymyślił. Masz do domu 5-10 kilometrów i Ci to koło tyłka lata, dla mnie mającego do przejechania kilkaset, albo kilka tysięcy kilometrów, kilkadziesiąt takich opóźnień na trasie i jestem kilkadziesiąt minut w plecy. Proponuję się przejechać. Raz, dwa nie zobaczysz żony na weekend, kilka razy zawiedziesz własne dziecko, bo nie przyjedziesz na jego urodziny dla przykładu, parę razy przeleci Ci przed nosem jakiś długi weekend typu majówka, raz, czy dwa nie wrócisz na święta i gwarantuje Ci, odstąpię Ci moją roczną pensję, ale gwarantuję, że zmienisz zdanie o 180 stopni. Powiesz “zmień zawód”, a ja Ci powiem, że wiedziałem na co się decyduję i zdaję sobie sprawę, że jestem jedną nogą w grobie, drugą w więzieniu. Takie mamy przepisy i ryzyko zabicia niewinnego uczestnika ruchu drogowego i wizję odsiadki wpisuję w realia tego zawodu, więc kompletnie mnie to nie rusza. Taka specyfika zawodu i jak zabiję Ciebie, czy kogoś innego to pójdę siedzieć – mówi się trudno. Statystycznie ryzyko warte świeczki. Temu są winne przepisy czasu pracy, które są zbyt rygorystyczne i za mało elastyczne. Gdyby obowiązywał u nas system podobny do tego z USA podejrzewam, że skala takich zachowań jak ujęte w programie P. Dworaka zmniejszyła by się o połowę. Sytuacje, które opisuje program to wynik polityki rządów UE. Mówiąc brutalnie jestem zmuszony zapierdalać, by mieć co do gara wrzucić i guzik mnie interesuje, że komuś się to nie podoba. Jestem zmuszony zapierdalać, bo kawałek elektronicznego gówna zamontowanego w pojedzie nalicza mi czas pracy co do sekundy, a pierdylion służb tylko czyha, aż mi się powinie noga. W przypadku kierowcy ciężarówki nie ma czegoś takiego jak “wyjedź wcześniej”. Czas pracy jest sztywny. Od startu mam maksymalnie 13h pracy i czy zacznę o 6 rano, czy o 10, nie ma dla mnie kompletnie znaczenia, bo i tak mam 9h jazdy, a 13 pracy całkowitej. Nie ma dla mnie znaczenia o której wyjadę, bo jak nie wyrobię się w 9 godzin to jestem udupiony.

  • gg napisał(a):
    0
    6

    niech paliwo będzie tańsze to bedziemy p[rzyspieszać i hamować do 50

    • lntr napisał(a):
      3
      0

      A co ma piernik? A propos to jadąc 50 km/h to właśnie ma się najniższe spalanie.

      • Nace napisał(a):
        0
        3

        Powiedz to kierowcy ciężarówki, którego szef obciąża za nadprogramowe spalanie (tzw przepały), każdy taki teren zabudowany to bezużytecznie wpieprzone przez silnik 2-3 litry paliwa w zależności, czy prócz samego ograniczenia są np zakręty, na których trzeba zwalniać i przyśpieszać. A w Polsce panuje pazerność, która nie zna granic. Auta ciężarowe palą około 30 litrów na setkę, niestety większość firm życzy sobie by ich auta paliły w okolicach 26-27, co bardziej hojni krzyczą 28. Jest jak jest, winne są temu przepisy i polska mentalność. Problem leży gdzie indziej. Ludzie lubią jazdę płynną, czyli prędkość uśrednioną. Jest zakałą ruchu drogowego patałach, który co kilkaset metrów zmienia znacząco swoją prędkość jadąc raz 50, raz 70, za chwilę 90, żeby za pół kilometra znowu toczyć 50. Jest to spowodowane tym, że znaków mamy w Polsce bezpodstawnie wręcz nasrane. Tony bezużytecznego żelastwa sterczy przy naszych drogach i tylko światły umysł urzędnika, który to wymyślał raczy wiedzieć po chuj te znaki w niektórych miejscach stoją. Kultura jazdy na zachodzie i krajach skandynawskich wynika nie tylko z wysokich kar, ale tez ze znacznie lepiej zorganizowanego ruchu i dużo lepiej oznaczonych dróg. Na zachodzie próżno szukać absurdalnych ograniczeń w szczerym polu, albo irracjonalnych ograniczeń nawet na najmniejszym zakręcie. U nas wystarczy, że droga odchodzi kilka centymetrów w którąś ze stron i zaraz stoi 5 znaków “uwaga zakręt”, potem stoi ograniczenie prędkości. Na zachodzie tego nie ma i jak na zachodzie stoi znak ograniczenia prędkości znaczy ma on jakieś istotne uzasadnienie, a nie tak jak u nas, że rolnik ma wyjazd z pola to zaraz stoi kilka wysepek, osobny pas do skrętu, oczywiście ciągła pół kilometra wcześniej i ograniczenie do 50. Tylko u nas jest coś takiego możliwe, żeby w szczerym polu specjalnie dla rolnika i jego pola robić ograniczenie prędkości na drodze krajowej. To właśnie przez takie ograniczenia z kosmosu u nas nie ma poszanowania dla tych znaków. Ciężko szanować coś co stoi bezzasadnie, niekiedy wręcz irracjonalnie. U nas organizacja ruchu leży i kwiczy. Samowolka w ustawianiu znaków, całkowity brak logiki w oznakowaniu dróg, a tam gdzie to oznakowanie jest potrzebne, to go jak na ironie tam nie ma. Albo tak jak ktoś w komentarzach wspomniał o trasie S5 w okolicy Świecia. Przejście dla pieszych w szczerym dosłownie polu, jeżdżąc tamtędy niemal codziennie nigdy nie trafiłem tam na pieszego. Mimo wszystko stoi tam 50-tka i tylko najstarszy Indianin raczy wiedzieć po co to tam stoi. Kto to widział, żeby poza terenem zabudowanym na drodze z oznaczeniem S (ekspresowa) postawiono przejście dla pieszych i ograniczenie prędkości o 50kmh w miejscu, gdzie ten ruch pieszych praktycznie nie występuje. To pieszy ma tam do diabła uważać, żeby się nie zabić. Dlatego ludzie mają w dupie te znaki i wynikające z nich przepisy. Skoro urzędnicy i drogowcy mają nas w dupie, to my mamy ich. Krótka piłka.

        • szym napisał(a):
          2
          0

          To 50 stoi tam po to zeby kierowcy zwolnili. To nie jest autostrada z zakazem ruchu pieszych. Wyjazdy z pól sa bardzo wazne dla rolników, ale i dla kierowców to ograniczenie jest potrzebne bo np w zniwa wyjezdzaja i wjezdzaja tamtedy kombajny, ciagniki z wykopek i tym podobne ktore wlaczaja sie do ruchu z predkoscia 5 km/h. Tak wiec jak najbardziej logiczne jest ograniczenie w takim miejscu, Przejscia dla pieszych sa potrzebne bo w polskim prawie przechodzenie przez jezdnie w miejscu niedozwolonym jest karane mandatem. Tak wiec jak dziecko ze wsi jedzie Pekaesem o 5 rano do szkoly, a autobus ma po drugiej stronie ‘szosy’ to wlasnie w tamtym miejscu jest dla niego przejscie dla pieszych.. to ze nie widziales tam nigdy pieszego nie oznacza ze ich tam w ogole nie ma. Z tego wniosek ze urzednicy i drogowcy nie maja w dupie pieszych oraz traktorzystów. Dbaja równiez o kierowców nakazujac zwolnic w miejscu mozliwego zagrozenia. Ja rozumiem ze chcialbys zapierdalac bo szeroko, ladna nowa droga, ale od tego sa autostrady. Nie wiem kto cie uczyl jezdzic, ale to akurat kierowca samochodu ma uwazac zeby nie zabic pieszego a nie na odwrót. Pieszy podchodzi do pasów, a kierowca ma obowiazek zwolnic i go przepuscic. I po to jest tam 50, zeby kierowca mial czas zwolnic/ zatrzymac sie i przepuscic pieszego. Polskich kierowców czeka dluga droga zeby zrozumiec proste zasady ruchu drogowego, których deklaruja sie przestrzegac w momencie kiedy odbieraja z urzedu prawo jazdy. Na nieszczescie setek zabitych osób rocznie bardzo duza czesc kierowcow mysli, ze skoro ich zdaniem mozna zapierdalac – to znaczy ze mozna zapierdalac i lamac przepisy. Ale tak nie jest. A jezeli sie komus to nie podoba to nie musi jezdzic w warunkach ktore uwaza za nieprawidlowe lub niebezpieczne. Nie rozumiem tego spiecia dupy o 20km/h mniej przez okolo kilometr z powodu pieszych i traktorów. To tylko 20 km/h mniej przez chwile. W perspektywie kilkuset kilometrowej trasy to sa to minuty, tyle ile kawa na stacji… Sa miejsca, np autostrada w niemczech gdzie mozna sobie zapierdalac bez ograniczen, polecam przejechac niemcy wszerz i wzdluz za jednym razem z jak najwieksza maksymalna predkoscia – tak z 20 godzin jazdy, moze wtedy troszeczke cisnienie na predkosc spadnie.

          • riesling napisał(a):
            0
            0

            Ty to wiesz, ja to wiem ale ważniejsze przepały i przepisy czasu pracy niż to że z dróg korzystają też inni użytkownicy a nie jedynie kierowcy tirów, którym wydaje się że droga to tylko pas asfaltu między liniami krawędziowymi.

          • Nace napisał(a):
            1
            0

            Nie to nie jest kwestia kilku minut mój drogi, bo już na trasie liczącej niecałe 500km z północy polski na południe, jazda przepisowa to niemal 2h więcej dla pojazdu ciężarowego. Mogę prowadzić pojazd tylko przez 4,5h bez przerwy, potem muszę odstać 45 minut zanim ruszę w kolejny 4,5-godzinny cykl. Zatem jeśli powiedzmy mam od punktu A do B czas przejazdu 4h 20m to 20 minut opóźnienia skutkuje opóźnieniem całkowitym ponad godziny i w efekcie tam gdzie dojechałbym w 4h20m to dojeżdżam w blisko 5h30m, mam godzinę opóźnienia i na firmie awizację szlag trafia. Powiesz mi “wyjedź wcześniej” to ja Ci odpowiem, że w przypadku kierowcy zawodowego nie ma do końca czegoś takiego jak wyjedź wcześniej. Mogę tak zrobić jak mam jeden punkt dostawy i wiem, że dalej nigdzie nie jadę. Ale gdy mam tych punktów kilka to nie mogę sobie pozwolić na wcześniejszy wyjazd, ponieważ wtedy wcześniej rozpoczynam dobowy cykl tachografu. Bez względu na to czy wyjadę o 6 rano, czy o 8, czy 10. Mam 9h jazdy, a 13h pracy całkowitej. Gdybym chciał powiedzmy przepisowo dojechać z Gdańska do Krakowa trasą DK7 na chwilę obecną to jest to NIEWYKONALNE w jeden dzień. Gdybym zwalniał na każdym dosłownie ograniczeniu to do samej W-wy tłukłbym się blisko 6 godzin, potem DK50 (bo zakaz w W-wie dla ciężarowych) przy której znowu pełno ograniczeń to zanim dojadę do Grójca to minie kolejne 2h lekko, to już mam 8h prowadzenia. W między czasie gdzieś muszę odstać 45 minut przerwy, więc de facto jestem od niemal 9h w trasie. Została mi godzina jazdy to dojadę z Grójca do Radomia i prrr. Tyle z maratonu do Krakowa przepisową prędkością. Jakbym powiedział szefowi, że potrzebuję dwóch dni na dojechanie do Krakowa to by mnie wyśmiał. Istnieje oczywiście znacznie lepsza trasa A1 i DK1, potem przez DK94/A4 ale przy dobrych wiatrach też dolatuje się na żyletki. Większy korek po drodze i znowu do Krakowa w dwa dni, a spedytor zastanawia czy mnie nie zwolnić, bo jaki matoł jedzie do Krakowa 2 dni.
            Sobie niektórzy sprawy nie zdają ze specyfiki płynącej z tachografu i czasu pracy kierowców ciężarowych. To nie jest jazda osobówką, że masz nieograniczony czas i jedziesz, aż Ci sił starczy. Ja nie chcę toczyć wojny choć moje wpisy ociekaja emocjami. Chciałbym wam tylko przybliżyć jak to wygląda z perspektywy kierowcy tira, który jest takim samym człowiek z krwi i kości jak Wy. Też mamy rodziny, dzieci, czy w ostateczności też lubimy czasem odpocząć. Odwalamy kawał ciężkiej roboty, by reszta ludzi mogła pławić się w naszym XXI-wiecznym konsumpcyjnym trybie życia. Pomyślcie o tym tirowcu, kiedy czekacie na paczkę od kuriera i wkurwiacie się, gdy kolejną dobę ta paczka nie dociera. Może właśnie kierowca tira jadący z waszą paczką jedzie za przepisowym obywatelem i pokonuje trasę do Krakowa w 2 dni. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A kolego Riesling, dla nas droga to przede wszystkim miejsce pracy i kierowcy osobówek są dla nas niczym dzieci bawiące się na aktywnym placu budowy. Wyobraź sobie, że jesteś właśnie budowlańcem, zapieprzasz koparką, albo innym sprzętem po budowie, a wokół biegają dzieci z wycieczki szkolnej bez opiekuna. O tragedię nie trudno, bo co dzieciak może wiedzieć o pracy koparki, czy spychacza prawda? Podobnie jest z tirami i osobówkami. Tir to taka koparka, a osobówka to biegający dzieciak. Oboje teoretycznie mają mózgi, ale inne podejście i inne doświadczenie. Kierowca tira jest jednocześnie kierowcą tira, a prywatnie osobówki, więc ma szersze doświadczenie. Kierowca osobówki widzi tylko to co widać zza szyby osobówki, czyli relatywnie niewiele. Większość nie wie czym charakteryzuje się jazda ciężarówką tak jak dzieciak nie zdaje sobie sprawy, że koparka może go zabić, często kierowca osobówki nie zdaje sobie sprawy, że tir może go zabić. My kierowcy tirów sobie wbrew pozorom z tego sprawę zdajemy, dlatego mówi się że jesteśmy jedną nogą w grobie, a drugą w więzieniu. Piszę to, żebyś chociaż spróbował zrozumieć. Porozumienia tu nie osiągniemy nigdy, bo to walka z wiatrakami. To tak jakby próbować znaleźć kompromis pomiędzy koparką, a biegającymi wokół dziećmi. Nie da się. Zazwyczaj kończy się tym, że kierownik budowy wyprosi dzieciaki z placu i po temacie. Osobówek z dróg się nie wygoni, więc ten konflikt będzie zawsze. Problemem nie jest podejście tirowców, ale właśnie kierowców mniejszych samochodów. Dla was droga to sposób przemieszczania się z A do B, dla nas to miejsce pracy, biuro, plac budowy. Dla nas to drugi dom, więc można w przenośni rzec, że to Wy jesteście gośćmi na drodze, nie odwrotnie.

            • lntr78 napisał(a):
              0
              0

              Dla ciebie to jest drugi dom, ale dla mieszkających w tych miejscowościach jest to dom pierwszy, gdzie mieszkają, żyją, dzieci chodzą do szkoły itp. i bądź łaskaw to uszanować. Niestety, ale twoje wypowiedzi potwierdzają pewien stereotyp najgorszego kierowcy ciężarówki, kogoś kto nie ma szacunku dla nikogo, kogoś, kogo chyba zmusili do wybrania tego zawodu, bo nic innego nie potrafi.
              Ja wiem, że to ciężka praca, ale każda praca może być ciężka…

            • szym napisał(a):
              1
              0

              Idac tym tropem rozumowania to ty idac na spacer z dziecmi do parku musisz mi zejsc z drogi bo ja jestem kurierem pieszym i wykonuje swoja prace, spiesze sie dostarczyc pismo urzedowe wiec ty mi sie usun z dziecmi i wózkiem bo jestes jak dziecko na budowie, i nie rozumiesz alejek w parku.
              Dlatego napisalem ze polskich kierowcow czeka dluga i ciezka droga i duzo nauki zeby zrozumiec proste zasady ruchu drogowego, a Twoj szef jest na tej liscie pierwszy w kolejce po nauke, bo on placi ci za to zebys te przepisy lamal, a ty sie na to godzisz a zrzucasz wine na osobówki i urzedników…. Moze gdyby ci kierowcy tirów którzy zgodnym chórem recytuja takie same formulki jak ty zaczeli cisnac na swoich szefów zeby ci wrzucali w koszta oplaty za autostrady zamiast kupowac sobie coraz to nowe Porshe… lub zwolniki tempo przewozów to za kilka lat udalo by sie wam miec lepsze warunki pracy.. ? Nie do pomyslenia prawda? Lepiej cisnac na osobówki i urzedasów, i jezdzic z jedna noga w grobie a druga w wiezieniu.

              • Nace napisał(a):
                0
                0

                Same ideały. Jeżdżąc po drogach jednak wciąż Ci przestrzegający przepisów są mniejszością, więc gdzie Wy wszyscy jesteście? Stereotyp najgorszego kierowcy tira? A przepraszam co TY sobą reprezentujesz? Kim Ty jesteś? Może stereotypowym kierowcą osobówki? Tak jak mówiłem już, mam zasadę, że jak nie wiem to się nie wypowiadam. Nie jestem pilotem samolotu to nie komentuję sposobu pilotowania i nie wypowiadam się nad jego ewentualną odpowiedzialnością. On jest pilotem, nie ja. Tak samo jest z komentowaniem kierowcy tira. Wsiądź i pojeździj. Co to przepraszam za pierdolenie, że mam kilka ton rozpędzonej stali i mam być odpowiedzialny, a kim Ty jesteś by mi wyznaczać ramy odpowiedzialności? A Ty jesteś odpowiedzialny? Ile razy w ciągu nawet jednego dnia podejmujesz decyzje, które z odpowiedniej perspektywy dla kogoś będą nieodpowiedzialne? A statystyki widziałeś? Ile procent wypadków z udziałem samochodów ciężarowych jest jednocześnie z ich winy? Statystyka, a zatem fakty są takie, że to kierowcy samochodów osobowych najczęściej doprowadzają do kolizji, bądź wypadków z udziałem ciężarowych. Wniosek nasuwa się jeden – stereotypowy nieodpowiedzialny kierowca osobówki. Ja znam wielu kolegów po fachu, którzy zrezygnowali z zawodu, bo idioci w osobówkach rozpieprzali się na ich szybie z całymi rodzinami. Jeździcie jak po polu, nieodpowiedzialnie – zrzucając na nas, kierowców tirów niesłusznie winę za powodowane zagrożenie. Fakty są takie, że to Wy, kierowcy małych powodujecie największe zagrożenie, poprzez swoje niedoświadczenie. Ja w ciągu 5 lat pracy nabędę większe doświadczenie, niż przeciętny kierowca osobówki w ciągu całego życia. Więc zapytam, z czym do ludzi? Chcesz ojca uczyć jak dzieci robić? To my, kierowcy tirów często zszargani nerwami, rezygnujemy z zawodu po kolejnym asie osobówki roztrzaskanym na naszej szybie. Znam jednego, który rozjechał całą rodzinę z dziećmi, bo ojciec rodziny wymusił pierwszeństwo. Kto temu człowiekowi zwróci nerwy? Pieniądze za psychologa. Kto temu człowiekowi wymaże obraz z głowy jak nie mogąc nic zrobić zabija całą rodzinę? Ostatecznie to Wy pakujecie nam się pod koła, ja mam 40 ton rozpędzonej stali, których nie zatrzymam w miejscu i zdaję sobie z tego sprawę w przeciwieństwie do wielu kierowców osobówek. Więc skończ moralizować kolego, bo pomimo krótkiego stażu za kierownicą kilka razy już uratowałem komuś życie właśnie dlatego, bo wiem jak prowadzić 40 ton stali i potrafię myśleć za innych – do tego mnie szkolono.

  • Liwrów napisał(a):
    0
    4

    Nie dziwie sie ze ciężarówka wyprzedza gdzie tylko można jedzie załadowany pod gore to nie będzie zwalniał do tej prędkości jaka jadą osobówki przed nim chociażby dla tego ze gdy zwolni do jego prędkości i będzie musiał zbić bieg to odrazu zwalnia a co za tym idzie spalanie rośnie gdy musi więcej gazu użyć zeby utrzymać mniej więcej prędkość. Kierowcy ciężarówek maja 9 godzin jazdy a awizacja na firmie nie poczeka a każdy z nich chce szybciej do domu a jadąc tak jak pan namawia wszystkich to niestety czasami moze braknąć tych 30 min na powrót do domu czy dojazd na bezpieczny parking. Także zgodzę sie jedynie z polawa tych rzeczy o których jest tu mowa a reszta to bełkot osób które robią rocznie 10 000 km

    • Nace napisał(a):
      0
      4

      Ludzie tego nie zrozumieją, bo to trzeba wsiąść za fajerę i pojechać. Parę razy jeden z drugim by pojechał, nie wróciłby na weekend do żonki, dziecka, parę razy święta by spędził na MOPie to by zrozumiał o co w tym chodzi. A wiesza się psy nie na tych ludziach co trzeba. My kierowcy tirów musimy zapierdalać, taka specyfika tego zawodu, czy się to komuś podoba czy nie. Dla Kowalskiego, czy innego Malinowskiego to nie ma znaczenia. Jeżdżąc do pracy codziennie góra 30km nie mamy o czym rozmawiać.
      Takie są przepisy czasu pracy i chcąc nie chcąc łamiąc jeden przepis staramy się pozostać w porządku z innym przepisem. Pojadę przepisową prędkością to złamię przepis czasu pracy… pojadę zgodnie z przepisami czasu pracy to złamię ograniczenie prędkości. Za jedno i drugie mandat. Kary za przekroczenie czasu pracy są znacznie wyższe, a w dodatku ciągną się do 28 dni wstecz. Statystycznie lepiej podjąć ryzyko jazdy ponad ograniczenie prędkości, które ukarane może być jedynie na gorącym uczynku.

      • lntr78 napisał(a):
        3
        0

        Jak kiedyś kogoś zabijesz tą swoją głupotą, to dopiero wtedy nie wrócisz do żonki. Co więcej ktoś do swojego dziecka czy żony nie wróci, bo idiota musiał “zapierdalać”. Już było tu parę takich filmików o inteligentach – zniszczyli życie niewinnym ludziom, bo im się zawsze spieszy bo czas pracy, spalanie itd. A napisanie że kierowcy muszą “zapierdalać” to za przeproszeniem, tak jak napisać że lekarze muszą brać łapówki, a urzędnicy kraść i robić przekręty. Może się nie nadajesz do tej roboty, bo mając kilkadziesiąt rozpędzonych ton odpowiadasz nie tylko za siebie. Jeśli “zapierdalsz” to jesteś potencjalnym mordercą. Kolejni debile “zawodowi” to taksówkarze, co muszą koniecznie 160 km/h przez miasto jeździć.

        • Nace napisał(a):
          0
          1

          Statystycznie jednak to kierowcy osobówek odpowiadają za większość zdarzeń drogowych z udziałem pojazdów ciężarowych, więc zabijacie się na własne życzenie wjeżdżając pod koła pędzącego tira.

  • Krzysztof napisał(a):
    0
    0

    Niech jeszcze więcej biorą za przejazd A4….

  • Grzesiek napisał(a):
    1
    0

    A ja się nie zgadzam z tym, co kierowcy ciężarówek piszą na tym forum. Skoro wiedzieliście na co się piszecie, to niestety teraz się męczcie! Ograniczenie dla was koledzy to 70km/h poza terenem zabudowanym, nie bez powodu, nikt nie chciał by się spotkać z 40 tonami na drodze i nieważne z czyjej winy. Czas jazdy 9h to nie jest widzimisię urzędników ue, tylko okazuje się, że przed wprowadzeniem regulacji czasu pracy kierowców często zdarzało się, że zasypialiście za kierownicą. Jeżeli uważacie, że prawo was krzywdzi, to załóżcie jakieś związki zawodowe i spróbujcie je zmienić. Co do hamulców to nie wiem czym jeździcie, ale te nowe volva i mercedesy potrafią dosłownie cały zespół zatrzymać w miejscu jak trzeba i biada wtedy kierowcy osobówki, który nie zachował odstępu, bo ,,tir potrzebuje więcej czasu na zatrzymanie się niż osobówka”. Przykro mi, że czasem nie zdążacie na weekend do rodziny – nie powinno tak być, ale jak już kilka razy pisaliście: “wiedziałem na co się decyduję”. A ten tekst o tym, że nie da się pogodzić koparki i bawiących się dzieci od razu przypomniał mi słynne hasło: ,,tiry na tory”. Wszyscy uczestnicy ruchu drogowego muszą jakoś żyć ze sobą. Musimy się dogadać i koniec. Ja ze swojej strony obiecuję, że będę miał na uwadze to wszystko o czym napisaliście wyżej i będę się starał nie przeszkadzać wam w pracy, ale do kurwy nędzy nie jesteście uprzywilejowani i nie zmusicie mnie, żebym łamał przepisy tak jak wy.

  • Gosia napisał(a):
    0
    0

    Grzesiek idealna puenta na zakończenie tej do niczego nie prowadzącej dyskusji.

  • Irek napisał(a):
    0
    0

    Tak czytam te komentarze i nie dowierzam .. co najmniej 80% z was nie powinna wogole sie poruszac po drogach a zwlaszcza gwiazda filmu…. tak zwani niedzielni kierowcy kapelusznicy i targowi miszczowie prostej…. kazdy dostosowuje predkos do umiejetnosci , 50 jest ok tam gdzie sa przejscia dla pieszych i newralgiczne miejsca ( szkoly , szpitale ) a nie jak kurr…. w PL wiocha na glownej krajowej drodze i 50km/h przez 5km lub wiecej albo 60km/h bo lekki zakret na drodze.. przedewszystkim to szkolenie kierowcow zmiany przepisow i kontrole stanu technicznego pojazdow oraz podniesienie kar finansowych dla swirow … i nie swirem nie jest ktos kto na prostej drodze jedzie 120 gdzie niby jest 90 , dla mnie swir to idiota co na takiej drodze jedzie 200 a takich nie brak …. i to pisanie jak ktos naciska to jade jeszcze bardziej przepisowo co to wogole za pierdo…. jest a wczesniej to przepisowo nie jechales ??? debilizm. usuniecie zagrozen z drogi jest wazniejsze . ogrodzenie i kladki dla zwierzat , ronda , kladki dla pieszych i wiecej bezkolizyjnych skrzyzowan .. i wypadki smiertelne spadna o 50% … zgodnie z przepisami jezdze tylko tam gdzie jest realne zagrozenie ze strony pieszych oraz skrzyzowania … reszta nalezy do umijetnosci oceniania zagrozenia oceniania odleglosci ,,, oraz cwiczenie ow umiejetnosci w miejscach do tego przeznaczonych .. szkolki dla kierowcow ,, bo nauki i egzaminy na prawo jazdy w PL to jest kpina ,, prawo jazdy powinny dostawac osoby ktore posiadaj predyspozycje do kierownia pojazdem i ich psychika powinna byc rowniez sprawdzana … po 60 roku zycia kompleksowwe badania zdrowia umiejetnosci i reakcji co 6 miesiecy …. kolejne kilka % mniej wypadkow spowodowanych niedoleznymi osobami za kierownica bo tak jest to nagminne 70 late za kierwonica swojeko cinko cienko uwazajacego ze jest mistrzem calej drogi a jego czas reakcji jest rowny slimakowi! takze na koniec takie filmiki za przeproszeniem G daja no moze tylko dyskusje taka jak wyzej…. szerogiej drogi gumowych drzew i mniej swirow na drogach … a bedzie sie lepiej jezdzic .. no i kultura przede wszystkim .. bajo

Skomentuj...

Ostatnie wpisy

Szukaj

  • Lut 25 2017
    Potrącenie podczas cofania
  • Lut 25 2017
    “Opona mu je*bła”
  • Lut 25 2017
    Pokaz jazdy figurowej na lodzie
  • Lut 24 2017
    Rowerem w tramwaj
  • Lut 24 2017
    Wyprzedzacz doprowadza do kolizji
  • Archiwa

  • OFICJALNI PARTNERZY