Wymuszenie pierwszeństwa zakończone kolizją.

Kolejne nagranie, które pokazuje, że na drodze najważniejsza jest (w miarę możliwości) maksymalna czujność i obserwacja. Czasem wystarczy, że spóźnimy się z reakcją o sekundę i już możemy nie zdążyć wyhamować na czas.
Są osoby, które w komentarzach (pod innym nagraniem) twierdzą, że poniższe zdarzenie było świadomą “zagrywką” autora, który podobno miał celowo doprowadzić do tej kolizji:

“Zobaczcie sobie inne filmy tego “kierowcy” na YT. Na 4 filmy na kanale w dwóch przypadkach sam doprowadza do kolizji.”

Ręki oczywiście nie dam sobie uciąć, ale uważam, że w tym przypadku tak nie było (zresztą w tym drugim też nie). 
Oczywiście “mógł widzieć, mógł zacząć hamować szybciej, mógł puścić hamulec i odbić” – zgoda, mógł, ale nie zrobił tego.
To nie zawsze tak działa i warto zdawać sobie sprawę, że nie robią tego również inni kierowcy, którzy codziennie uczestniczą w różnych kolizjach czy wypadkach, a którzy nie trudnią się celowym doprowadzaniem do podobnych zdarzeń.
Każdy kierowca jest inny, każdy jeździ i reaguje inaczej.
Oczywiście wszyscy wiemy, że niestety są kierowcy, którzy faktycznie świadomie doprowadzają do kolizji (kiedyś na PD takim królem cebuli był niejaki pan D.), ale w mojej ocenie ten autor do takich kierowców nie należy.

https://youtu.be/2DoaZrKJRg4?t=3s
Share Button

65 komentarzy do "Wymuszenie pierwszeństwa zakończone kolizją."

  • Piotr pisze:

    Nie wierzę, że nie widział Opla. Szukał ofiary co naprawi mi auto i tyle.

  • WolnyUmysłowo pisze:

    To uczucie, gdy na swoim kanale na “Youtube” wyłączasz możliwość komentowania, ponieważ wież, że publika “zje Cię żywcem”.
    Życzę nagrywającemu aby kiedyś trafił na wykształconego prawnika, który “skopie” mu tyłek za te wszystkie “wymuszenia”.
    Także Panie “tadek w” radzę się zastanowić nad swoimi poczynaniami 😉

  • adac1298 pisze:

    NAGRYWAJĄCY TO NIEDORAJDA ŻYCIOWA

  • kierowca pisze:

    Wracając do pana D. z okolic Radomia (oraz Kielc)…tylko w tym roku był poszkodowanym aż w 18 kolizjach…przypadek?

    11
  • Dariusz pisze:

    Wszedł ochoczo jak parówy w Sashę Grey 🙂

    • UrodzonywWarszawie pisze:

      Dokładnie, ewidentnie chciał wyciągnąć kasę, film z celicą też, widział go, nawet specjalnie odbił w lewo, żeby nim nie przekręciło 😉

  • Elvis pisze:

    Patrząc po innych jego filmikach .. typowy pewny siebie cwaniaczek drogowy , Boss bossów … Gamoń kiedyś karma wróci i w tedy się zesra

    15
  • Piotr pisze:

    Mówcie co chcecie.. Chłop dobrze wykorzystuje każdą nadarzającą się sytuację do tego, by ukarać kogoś popełniającego najmniejszy błąd – a spokojnie można było wszystkich tych sytuacji uniknąć. W świetle prawa jest czysty i chyba ta jego premedytacja w działaniu jest tak bardzo porażająca.

    14
  • Mietek pisze:

    Czemu nie zwracacie uwagi na to, że:
    – kamerka “widzi” szybciej od kierowcy,
    – oglądając film tutaj wiecie już, że coś się wydarzy?
    Przed monitorem każdy uniknie kolizji i każdy ma perfekcyjny refleks.

    3
    13
  • HanHan pisze:

    Moze i był na prawie ale trzeba byc kompletnym łamaga albo miec cel w tym zeby uderzyć w tą Corse. Za drugi filmik w opisie powienin miec zabrane prawo jazdy bo normalny odruch kiedy ktoś zjezdza na nasz pas to hamulec a nie robienie pit maneuver z filmów z poscigami.

    15
    • Ja78 pisze:

      Co do drugiego filmu, to oczy nagrywający hamując nie zostałby zepchnięty na prawo, i skończyłby na stojącej na chodniku skodzie (chyba skodzie), albo na latarni ?

      Znajomego tak zepchnęli, hamował, skończył na latarni, spychający uciekł, pasażer po 10 miesiącach (zabiegi, rehabilitacje, nawet na sanatorium z NFZ się załapał) wrócił do w miarę normalnego życia (chociaż w tenisa już pograć nie może), kierujący trochę szybciej bo mniej oberwał.

      Nie ma jednego złotego środka aby zawsze skończyło się “dobrze”. Raz będzie tak, innym razem inaczej. Tu na drugim filmiku bardziej poszkodowanym był spychacz sprawca, a nie spychany.

      3
      4
  • motocyklista pisze:

    “Nadejszła wiekopomna chwiła”

    Bardzo mnie bawią Wasze komentarze o celowości działań autora.
    Jeśli ktoś widzi celowość – to zgodnie z art. 304 par. 1 KPK: “§ 1. Każdy, dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję.“
    Można się wykazać. W internecie są dostępne dane owego nagrywającego.
    Nota bene dziwię się, że nie próbuje dochodzić swoich praw przed szkalowaniem.

    Mam swoje zdanie na temat jazdy tego pana, ale… ALE dyskutuję o faktach.
    A fakty są takie jak na jego filmach. Obejrzałem większość. 🙂 I to przed poprzednim materiałem.
    I… W większości filmów jedzie zgodnie z przepisami :).

    #Teraz coś dla hejterów (czyli większości):
    Też sobie podedukuję, a co.
    Tak jak pisałem – wykorzystam post @assam`a:
    “… przy przejeździe przez torowisko rozglądam się czy nie nadjeżdża ten blaszany potwór bo nie chciał bym dostać od niego. Gość jedzie nie tyle co szybko a w miare daj my na to 40km/h dolatuje do torów patrzy w prawo czy nie ma tramwaju prostuje głowę i ma przed sobą corse (patrzy w prawo przed torowiskiem i z powrotem patrzy na drogę juz na torowisku, może kawałek za) dodajmy o tego warunki pogodowe… (o ogumieniu pominę punkt)… co nam daje w/w efekt. Co dziwne czemu nie odbił? A mało widzicie kierowców na drodze którzy duszą hamulec do podłogi i tyko się zapierają o kierownice?”

    I bardzo mądre słowa:
    “…prawdę zna tylko…”

    KOMENTARZ: tak, dopuszczam taką możliwość, że tak mogło być. I tak – prawdę i powody swoich decyzji za kierownicą zna tylko nagrywający.
    Dlaczego celowości się nie dopatruję? Bo zgodnie z litera prawa – obowiązuje domniemanie niewinności.

    #Chciałbym zobaczyć teraz Wasze miny. Otóż wróćmy do tego materiału:
    https://polskiedrogi-tv.pl/popisy-troglodyty-drogowego/#comments
    Lecimy z komentarzami:
    1. kriss_u napisał(a): Po sporej przerwie, 5 miesięcy temu wróciłem za kółko i tylko czekam na takiego barana.
    Z przyjemnością go na zderzaku przywiozę.
    Oczywiście film będzie.
    2. Rafał napisał(a): Chciałbym doczekać czasów, że za takie coś można bezkarnie wjechać w dupę temu co hamuje.
    3. Radeczek napisał(a): kierowca ciezarowki powinien tego niby kierowce z Yarisa wprasowac w jezdnie i pojechac sobie spokojnie dalej
    4. Krzysiek napisał(a): Do autora: Ale chopie – po co hamowałeś??? Nie bądź dobrym wujkiem dla sku…wieli. Jak ktoś wkłada ci środkowy palec pod nóż, gdy kroisz swój chleb do jedzenia, to nie chroń go. Nie cofaj noża. Ktoś ci pięścią? To mu oddaj!
    Osobiście – strasznie mnie wk… ciężarówki wyprzedzające przez kilka minut na autostradzie, ale ten debil w tym czerwonym gów…nku powinien dostać “psztyczka w nos”. I to tak, żeby się nauczył, że jest debilem starającym się wywołać katastrofę w ruchu lądowym.
    Jak dla mnie materiał do odebrania uprawnień.

    Nie chce mi się szukać kolejnych filmów. Ale przecież w większości się przewija (nie tylko na tym forum) – ja bym nie hamował.
    To teraz jest pan Robert, który jeździ w ten sposób (pomijam czy z premedytacją czy nie) – i znowu źle.

    #Jak dla mnie na jego filmach widać jak ludzie z uprawnieniami znają przepisy. Czy to wykorzystuje świadomie czy nie? Nie mnie oceniać. Do kogo pretensje mają kierujący, którzy są bohaterami nagrań pana Roberta? No chyba tylko do siebie.

    #Jeśli chodzi o zasadę ograniczonego zaufania art4 PORD:
    każdy uczestnik ruchu drogowego ma prawo liczyć, że inni uczestnicy ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że zachowanie uczestnika i okoliczności stanowią uzasadnione podejrzenie do odmiennego jego.
    Co to oznacza? Większość nie wie.
    Popracujmy na przykładzie. Dojeżdżam do skrzyżowania (jadę drogą z pierwszeństwem), wrzucam kierunek w prawo i wtem z drogi podporządkowanej wyjeżdża mi inny kierujący – ja jednak się rozmyśliłem i jadę prosto. Uderzam w niego. I jest to jego wina. Albowiem to on powinien zachować zasadę ograniczonego zaufania – to powinien być sygnał dla innego kierującego – że coś się będzie dziać. To jest ten moment kiedy nie powinieneś ufać innemu kierującemu (mnie). Tak jak w tym przypadku – kierujący Corsą winien spodziewać się, że nagrywający może sprawdzać czy z prawej strony nie nadjeżdża tramwaj.

    Teraz jeszcze popracujmy na filmie.
    0:06 – kierujący Corsą jest na wysokości łącznicy drogi
    0:06 – autor nagrania składa się w zakręt
    To jest ten moment, który kierujący Corsą powinien wyłapać, że coś się dzieje. I właśnie to powinien być sygnał, aby powstrzymać się od kontynuowania jazdy. Nawet jak nie było kierunkowskazu (przynajmniej nie słyszę) – to ustawienie pojazdu kierującego nagrywającego jest wystarczającym sygnałem.
    To jest też ten moment, gdzie kierujący nagrywający powinien wyłapać moment zbliżania się Corsy. Ale to też jest ten moment, gdzie nagrywający mógł obracać głowę w prawo i upewniać się, że nie ma tramwaju.
    0:07 – obaj kierujący już są na torze kolizyjnym.
    0:08 – uderzenie.
    Wrócę jeszcze na moment do 0:06 – a jakby się okazało, że nagrywający ma kierunkowskaz? To znowu usłyszę zaraz, że legitnie kierujący Corsą wyjechał – bo był kierunkowskaz i on myślał, że będzie tamten wjeżdżał w podporządkowaną.
    No kurczę tak źle i tak nie dobrze. I w takim wariancie i w drugim winnym jest kierujący Corsą.
    I proszę nie naginać faktów – bo prawie do uderzenia kierujący Corsą był w ruchu.

    Hmmm jakie przewinienia kierującego nagrywającego? Zbyt późne hamowanie? Wg mojej oceny rozpoczął w 0:07. A to czy mógł przewidzieć? Czy widział kierującego Corsą? Nie do mnie te pytania. Jak jest wróżką – to mógł. I na takiej podstawie ubezpieczyciel Corsy (kierującego) zawiadomi odpowiednie instytucje, że doszło do wymuszenia odszkodowania, że kierujący nagrywający z premedytacją doprowadził do kolizji?
    Adwokaci pana Roberta śmialiby się do rozpuku.

    Zasadę ograniczonego zaufania stosujemy gdy w pobliżu jezdni znajdują się dzieci, osoby starsze (nie na pasach) i wówczas musimy wzmocnić naszą czujność i to jest ten moment, w którym nie należy ufać w/w.

    #Dochodzimy także do art. 3 PORD
    Obaj kierujący maja obowiązek szczególnej ostrożności zbliżając się do skrzyżowania.
    W mojej ocenie nagrywający zachował – także podczas przejazdu przez tory tramwajowe.
    Różnica między oboma kierującymi jest zasadnicza.
    Kierujący Corsą miał obowiązek zauważyć inny pojazd, mógł poczekać z manewrem aż się upewnił, że tamten nie będzie zjeżdżał w podporządkowaną, że tamten pojedzie prosto i wiele innych. Mógł się zatrzymać wcześniej (w 0:06), mógł trąbnąć. Mógł obserwować reakcję kierującego nagrywającego (gdzie jest skierowana jego głowa.
    Kierujący nagrywający – miał obowiązek monitorować tory tramwajowe.

    ##Konkludując – chciałbym zobaczyć taki cyrk w mediach (nagonka na pana Roberta) więc dalej nalegam na podjęcie odpowiednich kroków, zgodnie z art. 304 par. 1 KPK: “§ 1. Każdy, dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję.“

    P.S. Pisałem wczoraj o moim przypadku.
    Wystawiłem dziób samochodu jak kierujący Corsą – ale nie na tyle – jakieś 50cm (może nawet nie). Pojechałem za poprzedzającym mnie pojazdem.
    Obaj wcześniej staliśmy za sygnalizatorem. On ruszył i ja. Ani ja ani on nie wyłapaliśmy, że światło się zmieniło na zielone dla poprzecznego kierunku. On wymusił manewr u innego kierującego – ja bym dotknął go w tylny błotnik – czyli pewnikiem spowodowałbym dodatkową rotację boguducha winnego kierującego.
    I co – również miałem szczekać, że powinien mnie widzieć? Że tamten mu wymusił to i powinien się spodziewać, że i ja wymuszę?
    Na szczęście odbił. Do niczego nie doszło, a ja po zrównaniu się z potencjalnym poszkodowanym (a dopiero trafiliśmy bok w bok na siebie po kilku ładnych kilometrach) – spuściłem szybkę i przeprosiłem grzecznie. Chwilę pogadaliśmy (kilka sekund) – przeprosiny przyjęte. A mi ujma na honorze nie została. Też popełniam błędy – ale nie szukam dziury w całym po to aby się wybielić.
    Mogłem doszukiwać się przekroczenia prędkości, wjazd przy żółtym (no ja nie widziałem sygnalizatora, ani mojego ani jego). Po prostu zamyśliłem się, pojechałem na pałę za poprzedzającym kierowcą, nie zatrybiłem, że mógł mi się zmienić kolor na sygnalizatorze (za moimi plecami).

    OVER

    11
    14
    • Anastazja pisze:

      Współczuję braku ciekawszych zajęć w ten piękny wieczór…

      15
      3
      • motocyklista pisze:

        Anastazja – mi napisanie tego posta zajęło 15 min. Ale ja nie mam fejsa, na obowiązkowy make up również nie tracę czasu:)

        3
        8
    • miki pisze:

      musisz być bardzo samotny

      11
      4
    • assam pisze:

      przeczytałem całość i się zgadzam z twoim referatem 🙂 A czemu masz 3 łapki w dół? Za dużo czytania i to jeszcze ze zrozumieniem trzeba Panie za ciężka sztuka 🙂

      6
      6
      • motocyklista pisze:

        Raczej nie to @assam.
        Tu wychodzi taka nasza cecha narodowa – ktorą Koterski zawarł w modlitwie Polaka – patrz wypociny @Anastazji i @mikiego.
        Pani Anastazja weszła to o godz. 22 aby dorzucić swoje 3 grosze, bo? Partia z tindera się spóźnia?

        3
        10
    • Ja78 pisze:

      Mi się dzisiaj nie chce pisać za bardzo 🙂

      1. Kierujący Corsą, miał 4 sekundy na wyjazd z dobrą widocznością. Spokojnie zdążyłby wyjechać i być już na przeciwnym pasie przed torami, max 3 sekundy.

      2. Nagrywający jeździ agresywnie, to fakt, ale dla jeżdżącego po Wawie to normalka. Jak dynamicznie nie będziesz się poruszał, to możesz pasa nie zmienić przez 3 czy 4 przecznice.

      3. Oczy dookoła głowy. U każdego. Corsą mógł widzieć że jedzie nagrywający, miał wolną prawą, mógł szybciej wyjechać. Nagrywający, niby przez 3-4 sekundy miał w zasięgu wzroku Corsę ślimaka. Kto kogo widział czy nie, nie wiem.

      4. Jak dla mnie lekkie hamowanie jest po minięciu torów, ale nie pomogły właśnie tory i lekka zmiana przyczepności. Ale to tylko moje zdanie.

      5. Przyczepię się do jeszcze jednego. Mamy tutaj jakby 2 skrzyżowania, i w momencie kiedy Corsa jest na swoim i na nie wjeżdża, to nagrywający jest jeszcze na swoim. I kiedy nagrywający mija tory Corsa nadal jest na skrzyżowaniu (niestety ten pkt 1.). Powinien czy nie powinien pozwolić mu opuścić skrzyżowanie ?

      6. Co do drugiego fimu i tych co się czepiają odbicia tam w prawo. Rozumiem, że wy dacie się spokojnie zepchnąć na latarnię, słupki czy zaparkowane auta w podobnej sytuacji ?

      Miało być mało 🙂
      Najbardziej ostrożnej jazdy to się człowiek uczy, jak zaczyna jeździć z rodziną i małym dzieckiem na pokładzie. Wtedy to praktycznie pole widzenia 360 stopni 🙂 Ja się wtedy oduczyłem podejścia, kij wam w oko jadę mam pierwszeństwo, bo wolę aby to moje dziecko mnie kiedyś pochowało a nie odwrotnie.

      4
      4
    • Krzysiek pisze:

      Corsa była już na jezdni. Gdyby tam był pieszy kierowca byłby winny. Poproszę literę prawa, która mówi że jak coś stoi na Twojej drodze to możesz w to wjechać. Dziękuję.

      6
      1
    • Radeczek pisze:

      ladnie mnie skrytykowales ale uwazam ze nie powinien hamowac bez powodu przed ciezarowka, ciekawy elaborat, nadajesz sie na pisarza lub naukowca analityka

  • hodza pisze:

    tadek w ypadek

  • jam pisze:

    z calym tym opisem przy filmie jest jeden problem – auto w ktore uderza nagrywajacy wjezdza na droge zanim na tej same drodze znalazl sie nagrywajacy i nabyl prawo pierwszenstwa (nagrywajacy rowniez ta droge skrecal). Jechal szybciej dlatego doszlo do kolizji, ale ja tu wymuszenia pierwszenstwa nie widze.

    16
    1
    • motocyklista pisze:

      Popracujmy na faktach:
      0:06 – kierujący Corsą jest na wysokości łącznicy drogi
      0:06 – autor nagrania składa się w zakręt
      To jest ten moment, który kierujący Corsą powinien wyłapać, że coś się dzieje. I właśnie to powinien być sygnał, aby powstrzymać się od kontynuowania jazdy. Nawet jak nie było kierunkowskazu (przynajmniej nie słyszę) – to ustawienie pojazdu kierującego nagrywającego jest wystarczającym sygnałem.
      To jest też ten moment, gdzie kierujący nagrywający powinien wyłapać moment zbliżania się Corsy. Ale to też jest ten moment, gdzie nagrywający mógł obracać głowę w prawo i upewniać się, że nie ma tramwaju.
      0:07 – obaj kierujący już są na torze kolizyjnym.
      0:08 – uderzenie.
      Wrócę jeszcze na moment do 0:06 – a jakby się okazało, że nagrywający ma kierunkowskaz? To znowu usłyszę zaraz, że legitnie kierujący Corsą wyjechał – bo był kierunkowskaz i on myślał, że będzie tamten wjeżdżał w podporządkowaną.
      No kurczę tak źle i tak nie dobrze. I w takim wariancie i w drugim winnym jest kierujący Corsą.
      I proszę nie naginać faktów – bo prawie do uderzenia kierujący Corsą był w ruchu.
      A więc w 0:06 – obaj wjeżdżają na tą samą drogę równocześnie. Fakt jeden wolniej drugi szybciej. Druga różnica? Jeden jest na podporządkowanej, drugi na pierwszeństwie.
      Koniec

      3
      10
  • Krzysiek pisze:

    Interesujące nagranie.
    Winę za kolizję ponosi baran wyjeżdżający z podporządkowanej, szczególnie że wyjechał na główną drogę i… stanął blokując cały pas! – tak się w ogóle nie jeździ!
    Niemniej nagrywający też zachowywał się dziwacznie, jechał za szybko, jak na warunki panujące na drodze (śnieg dookoła, spory ruch, w tym tramwaj w pobliżu, kręta droga…odruchowo zwalnia się w takich okolicznościach), mimo wszystko nie poruszał się na tyle szybko, żeby nie być w stanie dostrzec pojazdu wyjeżdżającego z podporządkowanej i podjąć “jakiegoś działania”, a z nagrania wynika, że w ogóle go jakimś cudem nie zauważył, gdyż ani nie zwolnił, ani nie hamował, ani nawet nie odbił (znów nie widać żadnej “odruchowej” reakcji)…Szkoda, że nie ma nagrania z wnętrza jego pojazdu, ciekaw jestem co wówczas robił? – albo był zaabsorbowany czymś innym niż prowadzeniem auta albo faktycznie umyślnie doprowadził do kolizji.
    Jakby nie było obaj woźnicy nie powinni więcej wsiadać za kółko, z tak kardynalnymi brakami w umiejętności prowadzenia samochodów. Jeden nie potrafi odnaleźć się na skrzyżowaniu i w rezultacie blokuje je w najgorszym możliwym stylu, wymuszając przy okazji pierwszeństwo, drugi zaś (w najlepszym układzie), wydaje się nie posiadać podstawowych odruchów charakterystycznych dla kierowcy i nie potrafi skoncentrować się za kierownicą.

    11
    5
  • Jaco pisze:

    “pół minuty i dwie sytuacje na potencjalną dobrą kolizje” – cytat z OPISU jednego z filmów tego autora…

  • TIR pisze:

    A ja uważam, że nawet jak jeszcze nie widział tego skrzyżowania bo zasłaniał je tramwaj, to już wiedział że wjedzie na nie na tyle agresywnie że może uda mu się kogoś zaskoczyć.
    No i mu się niestety udało.
    A jak tak dalej bedzie jeździł, to ma dużą szansę, że już najbliższe Wszystkich Świętych będzie też jego świętem.

    31
    • assam pisze:

      od razu zaznaczę nie staram się bronić autora, a jak by postawić się w jego sytuacji. Sam staram się jeździć dynamicznie by nie tworzyć zbędnych zatorów i widzę jedną rzecz która sam często robię a mianowicie przy przejeździe przez torowisko rozglądam się czy nie nadjeżdża ten blaszany potwór bo nie chciał bym dostać od niego. Gość jedzie nie tyle co szybko a w miare daj my na to 40km/h dolatuje do torów patrzy w prawo czy nie ma tramwaju prostuje głowę i ma przed sobą corse (patrzy w prawo przed torowiskiem i z powrotem patrzy na drogę juz na torowisku, może kawałek za) dodajmy o tego warunki pogodowe i pewnie słabe ogumienie co nam daje w/w efekt. Co dziwne czemu nie odbił? A mało widzicie kierowców na drodze którzy duszą hamulec do podłogi i tyko się zapierają o kierownice?
      Tak jak mówiłem nie bronię nagrywającego bo prawdę zna tylko on jest to tylko moja opinia i moje domysły uprzedzają falę hejtu która zaraz tu powstanie prawko mam 10 lat, żadnej kolizji z własnej winy, 1 kolizja w ruchu i 2 obcierki od kierowców którym nie wyszło parkowanie.

      2
      5
      • motocyklista pisze:

        @assam pozwól że wykorzystam Twoje słowa.
        Skrobnę coś zaraz 😛

        1
        7
      • TIR pisze:

        A ja mówię tak. Jeśli jadąc przez takie skrzyżowanie myślisz i patrzysz tylko gdzie jest tramwaj, to robisz zdecydowanie za mało. Więcej się rozglądaj i włącz myślenie, bo tam jeszcze jest piesza, przejście dla pieszych, kilka innych aut itd. itp…
        To było na spokojnie do wyhamowania, a już na pewno do odbicia i ominięcia corsy.
        Poza tym większość tutaj wykładowców prawa i tym podobnych piszących elaboraty, chyba zapomina o 2 bardzo ważnych sprawach:
        1 – to że lecisz na bezwzględnym pierwszeństwie, to nie znaczy że możesz bezkarnie przejechać pijanego który wtargnął ci przed pojazd, albo walić w auto zaparkowane na zakazie czy jadące np pod prąd.
        2 – egzekwując swoje pierwszeństwo waląc w inne auto, oprócz zarobienia kasy, możecie z innego człowieka zrobić kalekę, albo np zabić dziecko ciężarnej za kółkiem.
        To pisałem ja, co 20 lat jeżdżę (również dynamicznie), w tym 10 na tirach.

        • motocyklista pisze:

          @TIR – wszystko jest tak jak piszesz. Najlepsze jest to, że ja cały czas piszę tylko i wyłącznie o braku znamion jazdy na wymuszenie odszkodowania.
          To czy ja bym się zachował inaczej i co należałoby zrobić – to są rozważania czysto teoretyczne/ Nigdzie też tego nie pisałem.
          Swoimi wywodami udowadniam tylko bezsens argumentów, czy raczej pseudo domniemań nt. “zarobkowej” jazdy autora nagrań.
          To są tylko i wyłącznie insynuacje, które nie mają poparcia dowodowego, a jak wiadomo dla sądu, policji liczą się fakty. A fakty są takie jak na filmikach.
          Cały czas autor nagrań jeździ zgodnie z przepisami.
          Czy wykorzystuje błędy innych kierujących? Tego nikt mu nie udowodni – chyba że sam wyda takie oświadczenie.
          I o to tylko mi chodzi, a że większość nie potrafi czytać, ba nie potrafi wyciągnąć wniosku z tekstu przeczytanego – to już nie mój problem.
          Kłania się tutaj czytanie ze zrozumieniem, ale czego wymagać od społeczeństwa, które nie potrafi przyswoić również kodeksu.
          A czytanie ze zrozumieniem to jest materiał z podstawówki.

          Wszyscy tu się przerzucają artykułami z PORD (czy pod tym filmem, czy innymi z jego udziałem) – a niestety albo stety prawo jest po stronie nagrywającego.
          W żadnym swoim poście nie wyraziłem swoich subiektywnych opinii nt. jazdy w/w kierującego. Bo po co?

          Fakt jest taki – ma spory dorobek kolizji. Drugi fakt – zdecydowana większość (bo jest kilka wyjątków) to obiektywnie – nie jego wina (w świetle prawa).
          Jeśli ja miałbym taki styl jazdy i każde wymuszenie, zajechanie drogi kończył kolizyjnie (powiedzmy że jeździłbym na stłuczkę) – to znalazłbym milion powodów dla których – odbiłem nie w tą stronę, nie hamowałem, nie użyłem klaksonu.
          1. Bałem się hamować, ponieważ boli mnie brzuszek i mam biegunkę.
          2. Wystraszyłem się i mnie sparaliżowało.
          3. Planowałem wjechać w tą uliczkę w prawo – ale się rozmyśliłem.
          4. Rzęsa wpadła mi do oka.
          5. Kichnałem.
          6. Ziewałem.
          7. Noga mnie zabolała i nie zdążyłem przełożyć prawej stopy na hamulec.
          8. itd.
          Gdzie w tych tłumaczeniach (nawet tych absurdalnych) widać celowość działań?

          Stety albo niestety – prawo jest po stronie nagrywającego. Czy wykorzystuje to w sposób świadomy – nie oceniam (swoje myślę) – tylko on to wie.
          Nikt mu niczego nie udowodni.
          A kierujący, którzy mieli “przyjemność” spotkać się z nim osobiście – mają pecha i kosztowną nauczkę na swoje wykroczenia.

          Teraz jeszcze zarzucę przykładem.
          Jadę ja (mam pasażera – choć w sumie wystarczy kamerka). Niech będzie że mam tylko kamerkę za szybą. Mnie nie widać na nagraniu. Poruszam się drogą z pierwszeństwem i dojeżdżam do skrzyżowania. Na podporządkowanej stoi inny kierujący. Toczę się powoli i daję znać ręką, że go wpuszczam. On wjeżdża – a ja specjalnie ładuję mu się w bok czy narożnik auta.
          I teraz drodzy oponenci? Kto jest winien formalnie? No kierujący, który wyjechał z podporządkowanej. Jego tłumaczenie proste – bo pan mi dał znać ręką. Moje – absolutnie nie. Mam nagranie – a tam widać tylko samochody.
          To była wersja tylko jak jest jeden kierujący.
          Jak ma pasażera, który też widział mój gest ręką. Zmieniam taktykę. Tłumaczę – łapałem muchę, osę (w aurze zimowej – paproch lecący po kabinie – znowu mogę sobie pobajdurzyć na temat hipotetycznych tłumaczeń).
          Czy byłbym winny kolizji? No nie (w świetle prawa). A w kwestii moralnej? A to zależy kto jaką ma moralność.

          A jeszcze jedna sytuacja. Tak zdarza mi się sytuacja, gdzie wpuszczę przed swój zderzak (albo chcę wpuścić) kierującego z drogi podporządkowanej. Macham mu – a on stoi. Nie ufa mi, boi się… nie wiem. Ale nie jedzie – to co mam stać razem z nim? Zaczynam ruszać – a on się w końcu namyślił – dochodzi do stłuczki. Czyja wina? No ja go wpuszczałem – ale efekt i fakt jest taki, że to on mi wymusił pierwszeństwo.

          Rozumiecie teraz? Nie radzę mierzyć wszystkich swoją miarą. Jeśli Ty jesteś uczciwy – to nie przyjmuj, że każdy taki jest. Jeśli Ty jesteś pomocny – ale nie każdy inny jest.
          Okej, pewnie że na drodze fajnie jest być uprzejmym – zawsze jest miło jak Cię ktoś puści, jak zjedzie i nie blokuje lewego pasa (ja zawsze dziękuję – nawet jak musiałem mrugnąć bo ktoś się zgapił). Ale zawsze należy pamiętać o zasadzie ograniczonego zaufania bo za kierownicą może siedzieć jakiś frustrat, który wykorzysta do cna naszą naiwność i ufność.

          No już jaśniej nie mogę.

          • TIR pisze:

            @motocyklista – masz dużo racji i ogólnie to się z Tobą zgadzam, tylko nie z tym:
            “Cały czas autor nagrań jeździ zgodnie z przepisami.”
            Przypominam jego kretyńskie zachowanie w postaci złamania kilku przepisów w kilka sekund, w pogoni za kobitą w matizie która się pewnie na nieświadomce zamuliła, (za co zresztą przeprosiła awaryjnymi) i puszczanie jej filmu z rejestratora. Chyba że to nie on???

            Niestety dopóki w tym kraju będzie takie wszechobecne wywyższanie się ludzi i nienawiść motocyklistów do puszkarzy, puszkarzy do tirowców, taksiarzy do uberów, itd itp, to zawsze będziemy bliżej ukrainy czy białorusi, niż krajów rozwiniętych. Czy to na drodze czy w necie i pewnie się to jeszcze dłuuuuugo nie zmieni…

  • Wojtek pisze:

    Jest przepis prawa ruchu drogowego, który nakłada na kierującego obowiązek zaniechania swojego pierwszeństwa, jeżeli z zachowania innego kierującego wynika że może on nie stosować się do obowiązujących go przepisów w tym przypadku do ustąpienia pierwszeństwa. Poza tym kierujący pojazdem ma obowiązek dokładnie obserwować drogę a szczególnie skrzyżowanie, widzieć powstające zagrożenie, wyciągać odpowiednie wnioski i reagować odpowiednio do swoich możliwości. Wiadomo że nikt mając pierwszeństwo nie będzie jechał 5 m/h bo może ktoś wymusi – chyba że z jego zachowania to właśnie wynika.

    15
    3
    • Bb pisze:

      Czy mógłbyś przytoczyć dokładnie ten przepis?

      W sytuacjach takich jak to nagranie – to byłby bat na wyłudzaczy… Bo nagranie nie byłoby dowodem oczyszczającym dla nagrywającego, a dowodem obciążającym.

      Napisz proszę co i jak – dzięki.

      3
      1
    • pyl pisze:

      chodzi tu zapewne o Art.3 i Art.4 – wzajemnie antagonistyczne

    • motocyklista pisze:

      @Wojtek, gdzieś szumiały brzozy, tylko problem jest taki, że to nie ten las.

  • Podlasiak pisze:

    A może gość przyciąga kolizje swoim dziwnym stylem jazdy?
    W swoim filmie “wypadek na zagórzu” pokazuje że potrafi też zaparkować na drodze w dodatku oznaczonej jako “droga pożarowa”, daleko od wolnych miejsc parkingowych. Zaraz za kimś w uruchomionym samochodzie, więc może liczył na następnie nagranie?

    12
    • Bb pisze:

      To nie jest “dziwny styl jazdy”. To jest celowe zachowanie. Jeździ tak tylko w sytuacjach, gdy może coś “ugrać”, jak widzimy na wielu innych jego nagraniach – najczęściej na rondach. Normalnie, na prostej drodze, gdzie raczej niewiele może się stać (w sensie, że nikt w niego z cudzą winą nie wjedzie) – jeździ zupełnie normalnie. Stąd mój wniosek w komentarzu poniżej, że gość prowadzić potrafi i te sytuacje nie wynikają z braku umiejętności.

      On prowokuje sytuacje i z premedytacją je wykorzystuje. Nikt przy zdrowych zmysłach nie robi co tylko się da, aby szkody były większe. Pół biedy, jeśli to są niskie prędkości i kolizje, gdzie poszkodowane jest tylko auto.

      Ale przy takim podejściu do życia – w końcu, przy teoretycznie małej kolizji coś się z nim stanie i wtedy będzie problem. Kasa nie zawsze jest w stanie zwrócić zdrowie…

      KAŻDY normalny kierowca, widząc zagrożenie reaguje w jakikolwiek sposób, aby ograniczyć szkody zdrowotne czy materialne.

      Zupełnie bez żartów – gość powinien pójść na badania. Bo kasa – kasą (pewnie mu się zgadza…), ale zdrowie to zupełnie inna kwestia.

      Można się zagapić raz czy dwa i walnąć w kogoś nawet tak, jakby wyglądało to na celowe działanie (mógł robić cokolwiek – pisać smsa, regulować głośność czy klimatyzację). Ale przy takiej ilości tak durnych stłuczek – po prostu coś jest na rzeczy.

      Gdyby ubezpieczyciele wyczaili te filmy i kazali mu zwrócić kasę za dotychczasowo poniesione szkody – to jeszcze tego samego dnia gość byłby najbezpieczniejszym kierowcą w Polsce.

      16
      1
  • Bb pisze:

    A wg mnie on wymusza odszkodowania i tyle. Pojedynczy przypadek można uznać właśnie za przypadek.

    Ale ilość nagrań tego gościa przeraża.

    Albo nie potrafi jeździć i nie wie, że należy minimalizować skutki kolizji i po prostu w JAKIKOLWIEK sposób reagować na sytuację na drodze, albo jest zwykłym oszustem, który wyłudza odszkodowania.

    Pierwszą sytuację odrzucam, bo z kierowaniem jako takim radzi sobie nieźle.

    Zatem…

    Czyli jednak miałem nosa co do poprzednich nagrań i zarzucanym mu braku reakcji.

    17
    1
  • Czarek pisze:

    No ciężko oprzeć się wrażeniu, że było to wymuszenie kolizji.

    11
  • Jan pisze:

    Autor nagrania wpadł w poślizg na wilgotnych torach, potem to już kwestia zablokowanych kół.

    2
    5
  • Janusz pisze:

    Przecież nagrywający jeszcze zanim dobrze skręcił w prawo, to corsa już się wbiła na drogę z pierwszeństwem. Na szczęście nagrywający ma głowę na karku i wiedział jak to wykorzystać i hop, wymuszacz ukarany, a i z ubezpieczenia coś skapnie.
    Znam ludzi, którzy całe życie jeżdżą bez kolizji, a nagrywający jak widać się nie patyczkuje z dziadami. Co nagranie to kolizja. Widać, że poświęca swój czas i wali w prosto w nich. Niech cierpią, jak nie potrafią się zachować na drodze.

    14
    8
  • Beny pisze:

    Corsa owszem wymusiła ale cały czas była widoczna aż do momentu uderzania w nią. Jak przy tej prędkości nie widzi co się dzieje na drodze przed nim i nie jest wstanie zareagować to niech prawko odda bo stwarza takie samo zagrożenie jak kierowca Corsy.

    11
  • Azi pisze:

    Ciekawe że przez ponad 10 lat jak jeżdżę po naszych drogach (robię rocznie ponad 20 tys. km) to jakoś nigdy nie miałem stłuczki. A tutaj ktoś sobie kupił kamerkę (popularna od stosunkowo niedawno) i już miał 4? To jest to albo beznadziejny kierowca albo wymuszacz (gwiazda yt) albo jedno i drugie.

    Patologia polskich dróg.

    18
  • Kie-rowca pisze:

    Wyhamować, ominąć, wszystko. Wali z premedytacją. Ubezpieczyciel powinien przyjrzeć się sprawie. Żaden problem ustalić ubezpieczyciela. Kwestia odczytania nr rej Corsy…

    10
    • Gor pisze:

      Jeśli ktoś nie jest w stanie wykonać prostego manewru czyli wyminąć stojący pojazd to jak ma minąć wbiegające dziecko ?

  • xaz pisze:

    Ten Pan od kamerki był tutaj już nie pierwszy raz. Wymuszacz i cham jakich mało. Sytuacja do wyratowania, proponuję do okulisty iść.

    12
  • Maryan pisze:

    Kupiłem kamerkę, jeżdżę i poluję

    15
    1
  • Nace pisze:

    Oczywiście, że mógł. Ta kolizja pokazuje, że facet kompletnie nie obserwuje otoczenia tylko widzi wąski tunel przed sobą. W zasadzie uderza w stojącą przeszkodę. Ślepy?
    Co zadziwiające gdyby wybiegło dziecko to pewnie zdążyłby się zatrzymać, ale, że wyjechał samochód…
    W większości sytuacji owszem dochodzi do wymuszeń, ale sama kolizja powodowana jest najczęściej poprzez brak obserwacji otoczenia i kompletny brak przewidywania. Bezrefleksyjna jazda w stylu “mam pierwszeństwo i nie zawaham się tego udowodnić”.

    Jeżdżę 40 tonowym zestawem i przez 5 lat tyle razy ile zostało na mnie wymuszone pierwszeństwo nawet nie zliczę i jakoś nigdy w nikogo w takiej sytuacji nie uderzyłem. Paradoksalnie jak ja wymuszam to też jakoś ludzie potrafią wyhamować przed większym od siebie… nagle się da…
    Pragnę zaznaczyć, że kierowcy większość kolizji powodują z rozmysłem, bo czasu na reakcję w większości sytuacji jest aż nadto dla kogoś kto obserwuje drogę.
    Ludzie uderzają z rozmysłem czemu dowodzi fakt, że potrafią wyhamować, jeśli wybiegnie dziecko, pieszy, czy np jedzie większy pojazd (ciężarówka). Czyli to nie jest kwestia braku czasu na reakcję tylko najczęściej brak dobrej woli. Przed ciężarówką większość kierowców daje radę wyhamować, bo boją się o własne zdrowie, ale jak wymusza osobówka to już magicznie się nie da…

    13
  • Lopez pisze:

    Ewidentnie wina nagrywającego. Specjalnie doprowadził do kolizji.

    15
  • Driver pisze:

    Kolejny oszust, 10x mogłeś wyhamować !!!

    24

Skomentuj...

Ostatnie wpisy

Szukaj

  • Gru 11 2018
    “Potyczka na drodze”
  • Gru 10 2018
    “Jesteś nagrany”, czyli agresywny troglodyta drogowy w akcji…
  • Gru 10 2018
    O włos od kolizji z autobusem
  • Gru 10 2018
    “Widzieliście to???”
  • Gru 10 2018
    Jazda na granicy bezpieczeństwa [JB]
  • Kategorie

  • Najnowsze komentarze

  • Archiwa