Menu

  • Kategorie

  • Wszystkie odcinki PD

  • 175,000 subskrypcji

  • 75,000 obserwujących

  • Instagram

  • wyprzedzaczPL

  • Udostępnij

  • Panta rhei

  • Stop agresji drogowej

  • PD w mediach

  • Po co to wszystko?

  • Kontakt

Z deszczu pod rynnę

https://www.youtube.com/watch?v=o_-9WvPsWuA&index
https://www.youtube.com/watch?v=o_-9WvPsWuA&index

23 komentarze do "Z deszczu pod rynnę"

  • anatol napisał(a):
    31
    0

    Najważniejsze, że przeżyli i klną normalnymi głosami, więc nie jest źle 🙂

  • Waldek napisał(a):
    1
    8

    Dobry spacerek 😀

  • Radek napisał(a):
    17
    9

    A w Golfie piękne LEDy, które świecą razem ze światłami mijania a nie powinny. Nie są to fabrycznie zamontowane LEDy z homologacją, które się ściemniają po włączeniu świateł.

    • speedybike napisał(a):
      8
      5

      No i co w związku z tym?

      • Jasio napisał(a):
        9
        1

        A to że nie ma prawa poruszać się po drodze bo na byle kontroli zostanie zabrany dowód rejestracyjny i cofnięty przegląd. A w skrajny wypadku on może zostać pociągnięty do odpowiedzialności jako sprawca. To się tyczy ledów i kseneków z allegro. Wystarczy powiedzieć policji że was oślepił, sprawdzi, cofnie przegląd i już jest sprawca. A właściciel niehomologowanego oświetlenie jeszcze zapłaci za to z własnej kieszeni bo przy poruszaniu się pojazdem bez przeglądu oc nie obowiązuje

        • gosc napisał(a):
          1
          2

          A jaką masz pewność, że to nie są ledy z homologacją na dzienne i pozycyjne czyli zwyczajnie przygasają?

          • Krzych napisał(a):
            0
            1

            To, że są włączone wraz ze światłami mijania to jedna sprawa, ale skąd wiadomo, że są bez homologacji? Są na to jakieś dowody? Jak kupił jakiś szajs po 20zł z allegro to fakt może tak być, ale jeśli udał się do sklepu i wywalił ponad 100zł to te lampy raczej mają homologację i mogą być używane w pojeździe, także jedynym przewinieniem tego gościa jest to, że nie zastosował układu wyłączającego ledy po zapaleniu świateł mijania. Do tego po takim uderzeniu zapewne rozwaliły się na drobny mak, więc ustalenie czy miały homologację czy nie w takiej sytuacji jest ciężkie, a że obowiązuje zasada domniemania niewinności to przyjmuje się, że ją posiadały. Jasiu twoje rozkimiy przypominają mi sytuację jak swego czasu w mojej okolicy był straszny bum na “highluxy” i co bardziej oszczędne “wieśki” zamawiały jakiś badziew imitujący xenon H4 bez homologacji z allegro, a ci bardziej rozumni szli do sklepu i kupowali takie same H4 tylko, że homologowane a sprzedawcy przestrzegali ich, aby pudełko zawsze wozili ze sobą i w razie kontroli pokazywali, że posiadane przez nich żarówki są legalne. Wierzcie czy nie, ale w tamtym czasie, jeśli samochód posiadał jakiekolwiek oznaki ingerencji domorosłych tunerów to przy kontroli w standardzie było sprawdzenie czy żarówki posiadają oznaczenie “E” , więc te 50zł za highluxy nie jednemu dupe uratowało 🙂

  • Michal napisał(a):
    1
    2

    To były młode dziki…gdyby trafił w lochę to nie dojechałby nawet do tego golfa, nie mówiąc już o powiedzeniu ” ja pier#$ole, w pi$du!”

  • szkoda życia-każdego napisał(a):
    6
    15

    coz -auto to pieniadze,oni zyja-dziki NAPEWNO NIE 🙁

    jaki z tego wniosek?
    szanujmy życie-auto się naprawi,a te młode dziki…kaplica:(

    • wtf? napisał(a):
      13
      1

      jasne, to jego wina! mógł przecież przeskoczyć przez te dziki, albo przelecieć nad nimi! a nie tak z zimną krwią w nie walić…. :/

    • swirus231 napisał(a):
      2
      2

      a młode dziki trafgią po przebadaniu do garnuszka:)

  • sss napisał(a):
    10
    5

    problem dzisiejszego człowieka jest taki że bardziej szanuje się życie dzika niż drugiego człowieka !

    • antywirus napisał(a):
      8
      9

      Bo zwierze nie winne i nie robi na złość. Człowiek za to w 99% zawsze na złość i z premedytacją, ludzie to wirus.

      • kaff napisał(a):
        12
        6

        Więc zacznij od wyeliminowania swojego wirusowego DNA z tego ekosystemu. Mam tylko nadzieję że nie zawirusowales jeszcze żadnej kobiety swoim potomstwem.

  • motorzysta napisał(a):
    2
    2

    jak sie zapi***la tak po nocach to trzba miec wyobraznie i brac pod uwage ze jakies zwierze na droge wyjdzie,(juz nie raz mnie to spotkalo rowniez na motocyklu i moja predkosc mnie wtedy uratowala) a czasami pijany menel z rowu sie obudzi i wczolga na droge. Dobrze ze sa teraz takie filmiki to moze komus innemu uratuje zycie, bo w tym aucie z przeciwka mogla jechac powolutku ostroznie zupelnie niewinna rodzina z malymi dziecmi….

    • xxx napisał(a):
      3
      1

      masz rację kolego kierowcy bardzo często lekceważą znaki o zwierzętach leśnych wjeżdżając w obszary leśne tereny puszczy, tylko spokojna jazda obserwowanie drogi pobocza ratuje przed czasem katastrofalnymi w skutkach wypadkami , jazda samochodem to nie tylko gaz i hamulec ale przede wszystkim rozum , pozdrawiam

  • Tomasz napisał(a):
    7
    1

    Najlepsze jest to ,że pokazują wypadek a jakiś kolo przypieprza się o LEDY heeh

    • Anonim napisał(a):
      2
      0

      To już takie “polaczkowo”:-).A wracjąc do tematu filmu na każdej drodze jakieś bydlę może wyskoczyć”pies,kot,kura,zając,niedzwiedż i w takiej sytuacji każdy działa instynktownie (ominąć,rozdupczyć,na pobocze).Pierwszy skręt kierownicą się liczy a potem to już pan bóg auto nosi:-)

  • Dydzio napisał(a):
    0
    1

    A znając życie: niedostosowanie prędkości do warunków (dzików) na drodze…

  • Krator napisał(a):
    1
    0

    A kiedy wczoraj o 23:30 jechałem przez las 70km/h to mnie gość wyprzedził, 100-120 osiągnął.

  • Realista napisał(a):
    3
    1

    może gdyby autor jechał wolniej nie było by aż tak dużego problemu. Nie jest ważne na ile przepisy pozwalają się rozpędzić, ważne ile można faktycznie jechać. Troszkę za szybko moim zdaniem dlatego brakło czasu na reakcję i dalej sytuacja potoczyła się sama.

  • loka napisał(a):
    1
    0

    domyslam sie, ze wiekszosc osob, ktore tu komentuja nie maja prawka, albo malo przezyli za kolkiem. Prawko mam ponad 10 lat, do niedawna zadnej nawet najmniejszej kolizji. Do niedawna, poniewaz kilka dni temu przed auto wyskoczyl mi dzik. Droga dobra, jednak nie szlo zrobic nic. Przy 90 km poszlo jakby w wielki kamien. Mozna by spekulowac, ze moglo sie cos zrobic. Ale uwierzcie, to sie dzieje w mrugnieciu oka. Byly krotkie swiatla, poniewaz z naprzeciwka jechalo inne auto, ktore w dosc znacznym stopniu mnie oslepialo. Kiedy nagle pojawila sie przed maska plama. 90 km na liczniku wystarczylo, zeby dzik spowodowal znaczne szkody czyli uszkodzony przod na tyle, ze nie szlo ujechac dalej. Laweta, policja i kupa nerwow. Naprawde nie zycze nikomu takiego spotkania. Wiem, ze zwierzeta nie sa niczemu winne, przeciez nie zdaja sobie sprawy z zagrozenia, bo dla nich to tez przeciez zagrozenie, wiele dzikich zwierzat nie przezywa takich wypadkow. Dzik ktory wpadl pod moje auto nie przezylo. Przykro, no ale nie mozna mowic, ze “gdyby cos tam”. Przeciez nikt nie bedzie jezdzil 40 km bo moze cos wyskoczy. Nie dajmy sie zwariowac.

Skomentuj...

Ostatnie wpisy

Szukaj