Menu

  • Kategorie

  • 143,000 subskrypcji

  • Ponad 63,000 polubień

  • Wszystkie odcinki PD

  • wyprzedzaczPL

  • Udostępnij

  • Panta rhei

  • Stop agresji drogowej

  • PD w mediach

  • Po co to wszystko?

  • Kontakt

  • Subskrybuj

    Wprowadź swój adres e-mail aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach

Czy zatrzymanie auta przed przejściem dla oczekującego na przejście pieszego jest wykroczeniem

https://www.youtube.com/watch?v=Ut7ffm0tuUQ
https://www.youtube.com/watch?v=Ut7ffm0tuUQ

77 komentarzy do "Czy zatrzymanie auta przed przejściem dla oczekującego na przejście pieszego jest wykroczeniem"

  • luiss napisał(a):
    17
    3

    Jakim trzeba być ograniczonym umysłowo żeby wysnuć taki wniosek?!?!

    • Arek napisał(a):
      0
      0

      Takie wnioski wysuwają niektórzy kierowcy nie od dzisiaj. W Jedź Bezpiecznie było to już wcześniej poruszane.
      Zwolennicy niejakiego p. Patryka wczytują się w art. 49 ust. 1:

      “1. Zabrania się zatrzymania pojazdu:
      (…)
      2) na przejściu dla pieszych, na przejeździe dla rowerzystów oraz w odległości mniejszej niż 10 m przed tym przejściem lub przejazdem; na drodze dwukierunkowej o dwóch pasach ruchu zakaz ten obowiązuje także za tym przejściem lub przejazdem”

      ale nie zauważają, że o całą stronę niżej znajduje się ust. 3 tego artykułu:

      “Zakaz zatrzymania lub postoju pojazdu nie dotyczy unieruchomienia pojazdu wynikającego z warunków lub przepisów ruchu drogowego.”

  • To prawdziwy Ja napisał(a):
    27
    2

    No to Pan Patryk strolował program

    • Grzesiek napisał(a):
      1
      1

      Troll się udał 🙂

      • Abstract napisał(a):
        1
        0

        A mnie się osobiście wydaje, że pan Patryk to nie jest trol, a ktoś straszej daty. Nie wiem już od kogo to słyszałem ale już kiedyś spotkałem się z podobnym stwierdzeniem, że pieszy, który “dawniej” stał tylko przed przejściem nie miał pierwszeństwa.

        • MaxXxi47 napisał(a):
          4
          2

          No bo nie miał. I niema do tej pory. A na chłopski rozum – jeśli ktoś kto niema pierwszeństwa jest przeze mnie przepuszczany a ja nie mam uprawnień do kierowania ruchem to może się Policjant przyczepić czy nie? Na kursie na prawko przepuściłem kobietę na pasach – instruktor chciał mnie za to oblać ale chyba zrobiło mu się później głupio bo koniec końców zdałem.

          • dostawcaDrobiu napisał(a):
            0
            1

            Nie wiem jak egzaminator się ma do przepuszczania pieszych ale jeżeli chciał byś przepuścić auto gdzie Ty masz pierwszeństwo to egzaminator ma prawo cie uje.ać. Tak jak napisałeś kierujący nie ma uprawnień do kierowania ruchem. Chore ale prawdziwe.

            • falken napisał(a):
              1
              0

              dlaczego chore? wiesz ile wypadków jest przez to, że ktoś postanowił kogoś przepuścić według swoich wymyślonych przepisów, które zna tylko on.

  • zdzwiony napisał(a):
    11
    0

    Chciałbym zobaczyć Pana Patryka na żywo

  • krzysztof napisał(a):
    10
    36

    Pan policjant nadkom.Tomasz Seweryn sam powinien wziąć rozporzadzenie do ręki i doczytać prawa i obowiązki kierującego i pieszego.
    Nigdzie nie jest napisane, że kierujący powinen zatrzymać się przed przejsciem dla pieszych jeżeli pieszy oczekuje przed nim( jeszcze na chodniku lub wysepce rozdzielająca przejscia).
    Jest natomiast napisane że zatrzymanie przed przejsciem dla pieszych w odleglości mniejszej niż 10m jest wykroczeniem!
    Dlaczego więc kierujacy zatrzymuje sie przed przejsciem w celu przepuszczenia pieszego który nie ma jeszce pierwszenstwa( pieszy na chodniku)

    Pan Patryk w liście ma 100% racji, niestety kierujący jak również policja ma znikomą znajmość Rozporzadzenia

    • Paweł napisał(a):
      22
      3

      Niestety, ale to Ty nie masz racji. Przeczytałeś coś w Ustawie, ale wyrwales z kontekstu, a poniżej masz napisany pkt 4:
      “4. Zakaz zatrzymania lub postoju pojazdu nie dotyczy unieruchomienia pojazdu
      wynikającego z warunków lub przepisów ruchu drogowego.”
      I niestety ale to Ty musisz się douczyc.

      • Anon napisał(a):
        8
        1

        Kolejny troll? Bo nie wierzę że można być takim imbecylem xD
        Jak jest korek to odfruniesz czy staranujesz inne samochody żeby się nie zatrzymać przed przejściem?
        Gdy zatrzymujesz się przed przejściem czy w korku to wciaż jesteś w ruchu mimo że się nie poruszasz…

      • grisznik napisał(a):
        3
        1

        Z jednej strony masz rację, Paweł, i takie zatrzymanie się może wynikać z warunków ruchu drogowego, tj. możesz ustąpić pieszemu pierwszeństwa, tak jak możesz np. ustąpić komuś wyjeżdżającemu z podporządkowanej, gdzie np. jest problem z wyjechaniem przy dużym ruchu.
        Ale krzysztof, moim zdaniem, ma trochę racji, bo z tego co pamiętam żaden inny artykuł przepuszczenia pieszego oczekującego na możliwość przejścia nie reguluje. Pieszy pierwszeństwo ma na przejściu, ale poza nim (o ile to nie jest strefa zamieszkania) nie ma go i teoretycznie dopóki pieszy jest na chodniku, to nie jest elementem ruchu, wobec czego w “równaniu” jeszcze się nie znajduje i takie zatrzymanie mogłoby nie być traktowane jako wynikające z warunków ruchu i wobec tego mogłoby być potraktowane jako wykroczenie. ALE tak mogłoby być tylko w przypadku osób, które tak dosłownie interpretują przepisy, że nie ma miejsca na zdrowy rozsądek 😉

        • falken napisał(a):
          1
          0

          nie, nie możesz ustąpić wyjeżdżającemu z podporządkowanej. Tak samo jak nie możesz zatrzymać się przed przejściem, jeśli nie ma na nim pieszego. W przepisach nie ma miejsca na kulturę bez wyobraźni. Przepuszczasz kogoś z podporządkowanej, a motocykl, który jechał za tobą uderza prosto w niego. Gratulacje. Po to są przepisy, żeby ludzie bez wyobraźni nie puszczali brzydkich bąków.

      • falken napisał(a):
        1
        0

        no i co to wnosi? nie ma żadnego przepisu, który by nakazywał zatrzymanie się przed przejściem, jeśli przed nim stoi pieszy. A w takim razie takie zatrzymanie jest bezprawne i przeciwko paragrafowi.

      • falken napisał(a):
        0
        0

        no i co to wnosi? nie ma żadnego przepisu, który by nakazywał zatrzymanie się przed przejściem, jeśli przed nim stoi pieszy. A w takim razie takie zatrzymanie jest bezprawne i przeciwko paragrafowi.

    • Inny Patryk napisał(a):
      6
      5

      Z tego co wiem, ale element chodnika przyległy do “przejścia dla pieszych” jest elementem “przejścia dla pieszych” a nie ciągłości chodnika. Czyli, pieszy oczekujący przed przejściem traktowany jest jak pieszy, który na tym przejściu już się znajduje. To zamyka temat 🙂
      Wszystkie te kombinacka tworzą z was “antyszczepionkowców” ruchu drogowego 🙂 Pozdrawiam i życzę więcej rozwagi na drodze, gdyż nie ma w dzisiejszych czas miejsca bardziej niebezpiecznego w przestrzeni publicznej.

      • falken napisał(a):
        1
        0

        “z tego co wiem” to nie jest żaden argument ani podstawa prawna. Jedyne co zamyka twój wpis to twój dalszy udział w tej dyskusji.

  • yolo napisał(a):
    4
    1

    Zatrzymanie się przed przejściem dla pieszych w celu przepuszczenia stojących przed przejściem pieszych w dniu zdawania egzaminu na prawo jazdy zostało zaliczone mi jako błąd , nie wiem czy to wynik mojego niedouczenia, próby oblania mnie za wszelką cenę, czy czymś innym.

    • Anon napisał(a):
      5
      4

      Jakoś ci nie wierzę…
      No chyba że zatrzymałeś się pół kilometra przed przejściem.

      • Agata napisał(a):
        1
        1

        To uwierz, takie sytuacje się zdarzają. Co nie znaczy, że powinny. Ale jeśli tak się uczy początkujących kierowców.. to co się później dziwić. Należałoby zacząć od douczenia Egzaminatorów (co niektórych).

      • falken napisał(a):
        0
        0

        pół kilometra przed przejściem miał prawo się zatrzymać. Mniej niż 10 m przed przejściem nie.

    • Robsonics napisał(a):
      3
      1

      Mam wrażenie, że Twoim przypadku chodziło o klasyczne “udupienie”, czyli czepianie się dla samego czepiania. Ja zawsze na “eLce” byłem uczony, że przed przejściem trzeba się zatrzymać, jeśli pieszy oczekuje na możliwość przejścia. U Ciebie może chodziło o to, że egzaminator uznał, iż ten manewr wykonałeś zbyt ostro (np. zbyt gwałtownie zahamowałeś – kryterium oczywiście subiektywne) lub pieszy był za daleko (np. dopiero dochodził do krawędzi drogi i mogłeś przejechać spokojnie). Niestety, egzaminatorzy mają z góry ustalony pułap oblania (nikt o tym oficjalnie nie mówi, dowiedziałem się tego od mojego wujka, który jest emerytowanym nauczycielem w szkole rolniczej i przygotowywał uczniów technikum do egzaminu na prawo jazdy), bo to wiąże się z dodatkowymi przychodami dla samego WORD-u. Dlatego czepiają się takich pierdół, bo nikt im nie udowodni, że się mylą, bo jak udowodnić kryterium subiektywne.

      • igor napisał(a):
        2
        0

        Musiałbyś napisać więcej jakie były okoliczności. Czy przypadkiem nie zatrzymałeś gdy pieszy miał czerwone, albo jeśli było to przejście zaraz za skrzyżowaniem i zatrzymałeś się na środku skrzyżowania, mogło być to uznane za błąd. Jeśli natomiast oblałeś przez to, to zawsze możesz się odwołać jeśli masz pewność, że było to zgodne z przepisami.

    • MaxXxi47 napisał(a):
      6
      0

      Sytuacja ta sama na szczęście z ciut innym zakończeniem. Egzamin trwał już z pół godziny, kobieta idąca krawędzią chodnika nerwowo rozglądająca się z 2 metry od przejścia. Zwolniłem, zatrzymałem auto przed przejściem, kobieta popędziła na drugą stronę … a egzaminator do mnie z mordą że jakim prawem ja przepuszczam kogoś kto niema pierwszeństwa. To mówię że szła krawędzią, bałem się że mi wejdzie pod koła i blablabla … jak grochem o ścianę. Właściwie to nawet nie wiem czy to było policzone jako błąd czy nie ale egzamin udało się zdać. Nawet na samym końcu dostałem krótki wykład że nie jestem organem uprawnionym do kierowania ruchem czyli nie mogę ustalać kto ma pierwszeństwo a kto nie.

      • riesling napisał(a):
        1
        0

        Egzaminator zorientował się że jesteś pewny swego i ze jakby cię za to udupił to mógłbyś mu zrobić koło pióra jakbyś się odwoływał od jego decyzji.

      • falken napisał(a):
        0
        0

        gdyby ta przepuszczona przez ciebie baba wpadła pod jadący z przeciwka zgodnie z przepisami samochód, albo pod samochód jadący równolegle z tobą, to wtedy byś zrozumiał za co cię instruktor ochrzanił.

    • Agata napisał(a):
      2
      0

      Mnie również. Na dodatek Pan Egzaminator krzyknął: “i co? Może jeszcze go do samochodu zaprosisz?!” (pieszym był młody mężczyzna). Tyle.

    • Edgar napisał(a):
      1
      0

      Też przez to oblałem pierwszy egzamin. Chciałem być kulturalny to mi tak sie odpłacił egzaminator

  • joł napisał(a):
    10
    4

    Panie Patryku, skoro rzekomo zawodowo się pan zajmujesz poprawą bezpieczeństwa ruchu drogowego i jednocześnie piszesz pan takie bzdury, to najlepsze co pan możesz zrobić, aby poprawić bezpieczeństwo swoje i innych, to natychmiast ODDAĆ PRAWO JAZDY do wydziału komunikacji. Gwarantuję, że to będzie najlepsze, co pan możesz zrobić, aby zwiększyć bezpieczeństwo na drogach!

  • X napisał(a):
    5
    5

    Tak tak, wiem, szczególna ostrożność itd., ale w 6:30 to nie jest lekka przesada? Przejścia dla pieszych są przy każdym skrzyżowaniu i teraz co, mamy hamować do 10-20 km/h za każdym razem gdy ktoś na pasie obok gdzieś sobie skręca? Przecież w większości przypadków skończy się to dzwonem. :/

    • Nace napisał(a):
      2
      0

      Lepiej dzwonem, niż śmiercią człowieka. A właśnie to jest klasyczny przykład. Kierowcy skręcający mają w zwyczaju przepuszczać pieszych. Dlaczego? Ponieważ i tak zwalniają chcąc skręcić, więc najczęściej przy okazji puszczą pieszego w myśl zasady “i tak zwalniam, to co mi szkodzi przepuścić”, a wtedy as na sąsiednim pasie “jebut!”.

  • Olqa napisał(a):
    7
    3

    Myślę, że kolejny program powinien nosić tytuł: “Chodzę bezpiecznie” większość pieszych nie zdaje sobie sprawy jak przechodzić na pasach. Spacerek, esemes rozmowa nie wiadomo czy zaraz wyrżnie orła czy co. Nie dziwie się, że kierowcy tak niechętnie zatrzymują się na pasach.

    • Skinny napisał(a):
      3
      0

      Pieszy powinien mieć własny punkt w przepisach o ruch drogowym dokładnie go opisujac np. Oczekujący na przejście przez jezdnię to osoba stojąca max pół metra od jezdni zwrócona twarzą do drogi która chcę przekroczyć. Punkt dla kierujących. Oczekujący ma bezwzględne pierwszeństwo. Nie będzie wtedy mowy o tym że dwie baby gadają ze sobą przy przejściu i dostajesz mandat za nic a pieszy będzie zmuszony zatrzymać się aby mieć pierwszeństwo co powinno spowodować że pieszy częściej sie rozejrzy zanim wejdzie na pasy.

      • Nace napisał(a):
        0
        0

        A żeś dojebał. To byłby martwy przepis. Nie na każdym przejściu są kamery, aby potem udowodnić czy pieszy był zwrócony twarzą. W ogóle jak Ty to sobie wyobrażasz. Nie jesteś zbyt bystry co nie? To nie w kulturze pieszych jest problem, a w kulturze jazdy kierowców. Wkurwia mnie to odwracanie kota ogonem twierdząc, że przyczyną zdarzeń na przejściach winni są piesi. Kurwa ludzie, przejście to nie pole minowe, żeby się każdy pieszy musiał czuć jak saper. Nie będę wchodził na przejście z wykrywaczem matołów za kierownicą i oglądał się na wszystkie strony, czy każdy matoł mnie widzi. Jasne, z punktu widzenia mojego osobistego bezpieczeństwo jako pieszego wypada się rozglądać, ale z punktu widzenia przepisów drogowych jest to niedopuszczalne, by doprowadzać do sytuacji, w której pieszy musi się czuć jak pod ostrzałem ciężkiej artylerii za każdym razem gdy zechce przekroczyć jezdnię.

      • falken napisał(a):
        0
        0

        ale oczekujący nie ma żadnych praw, stąd nie ma o tym wzmianki w przepisach. A ty nie masz względem oczekujących żadnych obowiązków.

  • joł napisał(a):
    5
    2

    Szanowni komentujący, mylicie dwa pojęcia – kierowca póki co nie ma obowiązku zatrzymania się przed przejściem dla pieszych w celu ustąpienia im pierwszeństwa, natomiast błędne jest myślenie (tak jak uważa to pan Patryk czy Krzysztof w komentarzu powyżej), że zatrzymanie się przed przejściem jest wykroczeniem. To dwa różne aspekty tego zagadnienia.

    • falken napisał(a):
      0
      0

      sam się mylisz, a jak chcesz coś wnieść do dyskusji, to podaj podstawę prawną tego co piszesz. Bo póki co przepis wyraźnie mówi o tym, co grozi za zatrzymywanie się przed przejściem o ile powodem zatrzymania nie jest inny przepis (a żaden nie mówi, że możesz się zatrzymać, jak pieszy stoi w pobliżu przejścia).

  • Wąsu napisał(a):
    6
    1

    Nie ma co liczyć na kierowców, trzeba się rozglądać nawet przy zielonym świetle.
    Sam niedawno miałem sytuację, gdzie będąc na przejściu poczułem na nogach wiatr z samochodu wyprzedzającego lewym pasem. Jeden krok dalej i by mnie zahaczył.

  • Kamil napisał(a):
    5
    5

    A na jakiej podstawie określić który pojazd musi być ukarany mandatem? Jeżeli jeden pojazd się zatrzyma, sytuacja jest oczywista. Natomiast kiedy oba pojazdy poruszają się w przybliżeniu z taką samą prękością to w rzeczywistości któryś z nich jedzie szybciej. Więc wg zasady zawsze kiedy przez przejscie przejeżdżają dwa pojazdy jeden z nich powinien zostać ukarany, gdyż nigdy ich prędkości nie są sobie równe.

  • Adam napisał(a):
    6
    3

    Zatrzymanie przed przejściem dla pieszych (związane z ruchem drogowym, a nie parkowaniem) nie jest wykroczeniem, niemniej na jezdni o 2 lub więcej pasach może się skończyć wsadzeniem kogoś na minę. Jeśli 2 auta będą jechać równo i jedno zacznie hamować przed przejściem, to siłą rzeczy rozpoczyna się manewr wyprzedzania. I to można jeszcze znieść, ale jak pieszy wejdzie na jezdnię gdy jedno auto hamuje, a kolejne nie, to już jest sytuacja niebezpieczna.

    Zauważyłem również taką tendencję: Przejście dla pieszych z wysepką,czyli de facto 2 przejścia, stworzone z myślą o ułatwieniu przechodzenia, a ludzie czekają z wejściem na pierwsze pasy do momentu, aż oba przejścia będą wolne. Wysepka musi być bardzo strasznym miejscem.

    Kolejna sytuacja: droga jednojezdniowa, przejście dla pieszych na którym zatrzymał się pojazd z jednej strony, ale z drugiej jeszcze nie. I pieszy beztrosko ładuje się na pasy. To już jest wymuszenie pierwszeństwa, albo nawet wtargnięcie. O ile łatwo jest określić czy pojazd jadący obok przyspiesza, czy zwalnia, to określenie tego w stosunku do nadjeżdżających z naprzeciwka jest utrudnione.

    Przepuszczanie pieszego niebędącego na przejściu jest aktem dobrego wychowania i kultury. Ale z tą kulturą trzeba uważać, bo czasem można zrobić więcej złego niż dobrego. Jak widzę, że stoją osoby przy przejściu i zatrzymuje się OSTATNI jadący w rzędzie samochód, to po prostu się śmieję.

    • Nace napisał(a):
      2
      3

      Przedewszystkim minę zastawia sam nas siebie inteligent, który jedzie równo z pojazdem obok. To zaprzeczenie idei dwóch pasów ruchu. Przed przejściem dla pieszych powinieneś w miarę możliwości poruszać się ZA pojazdem jadącym obok, tak by widzieć jego światła stopu i poruszać się z taka prędkością, że gdy on się zatrzyma to i Ty będziesz w stanie. Problem polega na tym, że kierowcy traktują przepis dla samego przepisu, nie zaś ze zrozumieniem go stosując. Nawet po tych apelach kierowcy, którzy chcą przestrzegać tego przepisu nie robią tego tak jak powinni o czym świadczy Twój wpis. Skupiasz się nie na tym aspekcie sprawy, na którym trzeba. Martwisz się o to, czy dostaniesz mandat, a nie o to czy zabijesz człowieka. To absurd, bo ideą przepisu jest ochrona pieszego, a nie, żeby sobie był. Ty nie masz jechać tak, by nie złamać przepisu, Ty masz jechać tak, by nie zabić pieszego, a przepis ma Ci w tym jedynie dopomóc, niejako wymusić pewne określone zachowania. Ale dochodzi do sytuacji absurdalnej, gdy chcesz przestrzegać przepisu tylko i wyłącznie po to, by nie dostać mandatu, a nie po to po co został on faktycznie stworzony. Jeśli zbliżasz się do przejścia na drodze o dwóch pasach w tym samym kierunku masz zaprzestać wyprzedzania nie po to, by nie dostać mandatu. Masz zaprzestać wyprzedzania i zachować ostrożność, by w razie, gdyby pojazd obok się zatrzymał – i Ty masz to uczynić. De facto wszystkie pojazdy, które trafiły na “minę” o której mówisz, można powiedzieć “wirtualnie” zabiły pieszego. Jeśli pojazd obok zwalnia powodując, że zaczynasz się przed niego wysuwać to właśnie zabijasz pieszego. Szczególnie sytuacja gdzie ten facet wyprzedza tego niebieskiego busa. Sytuacja z tym busem to była symulacja zatrzymania się przed przejściem w celu przepuszczenia pieszego. Wyobraź sobie, że dostawczak nie skręca tylko właśnie przepuścił pieszego, facet na pasie obok właśnie zabił człowieka. Więc z całym szacunkiem wsadź sobie te swoje inteligentne dyrdymały, bo popełniasz zasadniczy błąd w rozumowaniu podobnie jak cała masa innych kierujących. Stosujesz przepisy tylko po to, by nie dostać mandatu, natomiast KOMPLETNIE nie robisz tego ze zrozumieniem po co dany przepis powstał i dlaczego musisz go stosować. Zrzucanie winy na pieszych też jest infantylne, bo to odwracanie kota ogonem.

      • grisznik napisał(a):
        0
        0

        Zgadzałem się z Tobą, Nace, do momentu aż napisałeś, żeby kolega sobie wsadził inteligentne dyrdymały. Bo “skupia się nie na tym aspekcie sprawy, na którym trzeba” – a właśnie, że trzeba, bo część kierowców nie myśli o bezpieczeństwie innych i do nich też trzeba trafiać. Tak samo wielu pieszych nie myśli o tym czy wejście na przejście jest bezpieczne, a więc ich też należałoby uświadomić o zagrożeniach i konsekwencjach. I to nie są inteligentne dyrdymały – to też część problemu. Jeśli pieszy wchodzi Ci pod koła i mówi “przejście jest, to się staje”, to znaczy, że czegoś o ruchu drogowym nie rozumie. On się skupił rzekomo na niewłaściwym aspekcie problemu, a Ty z kolei tylko na tym, co napisał o przejściu jak są dwa pasy ruchu. Nie odniosłeś się do wchodzenia na przejście jak samochody poruszające się tylko w jednym kierunku się zatrzymały czy np. zatrzymywania się w celu przepuszczenia pieszego jeśli samochód jest ostatni w rzędzie (lub jedyny na drodze w ogóle, w promieniu np. 150 metrów) i pieszy za 3 sekundy mógłby przejść zupełnie bezpiecznie, będąc samemu na drodze.

      • grisznik napisał(a):
        0
        0

        Chociaż akurat taka kampania nie byłaby zła – że “wyprzedziłeś samochód na sąsiednim pasie, który zatrzymał się, żeby przepuścić pieszego – zabiłeś pieszego”. Albo do pieszych “nie upewniłeś się, że jest bezpiecznie przejść – w tym biorąc pod uwagę wykroczenia jakie akurat mogą popełniać kierowcy – nie żyjesz”. Byłoby to dużo sensowniejsze niż te wszystkie “10 mniej ratuje życie”, bo akurat może się zdarzyć sytuacja, że jak będziesz jechał o te 10 szybciej, to unikniesz danego zdarzenia – wszystko zależy wyłącznie od przypadku. A w tej sytuacji nie – bo to faktycznie zmniejsza ryzyko nieprzyjemnego zdarzenia, ZAWSZE i w każdej sytuacji.
        Swoją drogą takie wyprzedzanie może wynikać z tego, że wiele osób nie ma świadomości, że przejeżdżanie obok kogoś pasem do jazdy w tym samym kierunku też jest wyprzedzaniem.

        • Nace napisał(a):
          1
          0

          Daj spokój, mają świadomość co to jest wyprzedzanie, tylko większość ludzi sądzi właśnie, że “wszystko widzi”. Od pieszych bym się odpieprzył z prostego powodu. Statystycznie jednak zachowują się na przejściu zdecydowanie rozsądniej od kierowców, którzy z kolei w większości przypadków kompletnie nie respektują zasad bezpiecznej jazdy. To, że nie mamy dziennie kilkuset zabitych na przejściach to wynik właśnie tego, że chcąc nie chcąc piesi nie wchodzą prosto pod jadące pojazdy. Piesi w swym zachowaniu są tysiąc razy rozsądniejsi od kierowców i tylko dlatego ginie ich TYLKO ponad tysiąc rocznie. Co daje nam kilkukrotnie wyższy wskaźnik śmiertelności pieszych, niż następny w rankingu przed nami. Nie dziwię się, że ten temat wałkowany kilka razy zaczyna przyprawiać o zawrót głowy. I pod każdym takim tematem kurwa ta sama dyskusja. I zawsze ten pseudo inteligentny bełkot próbujący zwalić winę na pieszego i wszystkich dookoła tylko nie na bezmyślnego matoła za kierownicą, który ma problem z tak prostym zadaniem jak nie zabić pieszego na OZNACZONYM przejściu dla pieszych w środku miasta, gdzie z zasady panuje raczej ruch względnie uspokojony – a przynajmniej powinien panować. Sam jestem kierowcą zawodowym, pokonuję rocznie ponad 110-120 tysięcy kilometrów, przejeżdżam przez dziesiątki miast, przez kilka miast dziennie niekiedy, prowadząc pojazd ważący często blisko 40 ton i dlatego nigdy nie miałem groźnej sytuacji z udziałem pieszego. Może dlatego, że myślę za kierownicą, gdy jadę przez miasto, że miasto jest miejscem gdzie łączą się wszyscy uczestnicy ruchu i wypadałoby włączyć te minimum wyobraźni i zdrowego rozsądku. Pieszy ma prawo wejść na przejście jak święta krowa. Dbanie o życie to jego własna prywatna sprawa. Ty jako kierowca masz przewidzieć, że wchodzi debil niedbający o swoje życie i masz zrobić tak by nie zabić, choćby wchodził ślepy i głuchy jednocześnie. To jest przejście dla pieszych i masz jechać tak, że choćby ten pieszy wyrósł na środku to masz się zatrzymać, kurwa czy to takie trudne? Jeżdżę 40 tonowym kawałek żelastwa i nie mam z tym problemu, a inni maja problem żeby zatrzymać półtorej tonowy kawał metalu. I nie nie jeżdżę 10kmh, poruszam się szybko i sprawnie, często nawet przekraczając dopuszczalne 50kmh, a mimo to potrafię zatrzymać się przed pieszym, bo obserwuję drogę dookoła, a nie jadę jak ten cielak patrząc 30m przed siebie i nic więcej. Przekrzykujcie się dalej kto ma rację, statystyki zaś są bezlitosne i procent śmiertelności pieszych na naszych drogach powoduje, że wchodząc w Polsce na przejście masz dosyć spore szanse nie zejść z niego żywy, każdego dnia. Większość pieszych wchodzi na przejście rozsądnie, ale to matoły za kierownicą powodują, że przejście przez OZNAKOWANE pasy staje się jak pole minowe. Kto to kurwa widział, żeby pieszy musiał się rozglądać przed wejściem na kolejny pas ruchu – jasne rozsądek podpowiada, rozejrzyj się – ale w gruncie rzeczy taka sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca, żebym jako pieszy musiał czuć się jak po polu minowym sprawdzając każdy centymetr przed sobą, czy przypadkiem nie zginę.

    • Arek napisał(a):
      1
      0

      Ad 1.
      Ten aspekt zna każdy kto regularnie ogląda program Jedź bezpiecznie. Wyprzedanie i omijanie na/bezpośrednio przed przejściem to problem cały czas poważny. Uważam, że za mało poruszany w mediach (w porównaniu do kampanii dot. trzeźwości czy prędkości). Nie możemy jednak aż tak patrzeć na to, że kierujący przepuszczając pieszych na takiej jezdni przyczynia się do ewentualnego zdarzenia z udziałem pieszego i innego pojazdu. Moja postawa, gdy się zatrzymuję: obserwuję nadjeżdżające pojazdy przez lusterko z ręką na klaksonie. Kierujący na sygnał już się nie zatrzyma, ale pieszy zazwyczaj zareaguje.

      Ad 2.
      Ciekawe spostrzeżenie. Kierowcy powinni uważać, gdyż zdarzają się wysepki z 1 przejściem. (czego nie widać z daleka) Tak właściwie jest to przejście z 2 małymi wysepkami po obu stronach przejścia.
      Przykład: https://www.google.pl/maps/@53.0139025,18.6127361,3a,75y,120.11h,71.1t/data=!3m6!1e1!3m4!1sO-VEgJzDAzVfMB9kLZk30g!2e0!7i13312!8i6656
      Za skrzyżowaniem prosto i po lewej mamy już wysepki z 2 przejściami, tymczasem na wprost 140 m dalej znowu 1 przejście. Nie można ujednolicić? Nie byłoby bezpieczniej?

      Ad 3.
      [Przypadek, gdy zatrzymuje się samochód po prawej stronie pieszego.]
      Oczywiście, wtedy dochodzi często do wtargnięcia pieszego. Uważam kategorycznie, że kierujący nie ma obowiązku obserwować nadjeżdżający z naprzeciwka pojazd. Wystarczy, że obserwuje “jednocześnie” pieszych po obu stronach drogi i zachowuje szczególną ostrożność.

      [Rozważam przypadek, gdy zatrzymuje się samochód po lewej stronie pieszego.]
      Proszę zauważyć, że taką sytuację rzadko można określić jako “wtargnięcie” (wejście na jezdnię bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd), ponieważ kierujący ma określoną ilość czasu na reakcję tj. od momentu wejścia pieszego na przejście do wejścia na pas ruchu, po którym porusza się kierujący; i biorąc pod uwagę, że ma obserwować całą szerokość drogi oraz jechać z prędkością pozwalającą na właściwe reagowanie. (dłuższego zdania chyba jeszcze nie napisałem)

    • falken napisał(a):
      0
      0

      a na jakiej to podstawie tak twierdzisz, że zatrzymanie przed przejściem nie jest przestępstwem. Który to przepis powala/nakazuje to zatrzymanie odnośnie pieszego na chodniku? Dobre wychowani i kultura mogą na jezdni funkcjonować tylko bez łamania przepisów. A przepuszczanie pieszego z chodnika jest łamaniem przepisów i narażaniem go na śmierć – z kulturą nie ma nic wspólnego.

  • Inny Patryk napisał(a):
    0
    0

    Z tego co wiem, ale element chodnika przyległy do “przejścia dla pieszych” jest elementem “przejścia dla pieszych” a nie ciągłości chodnika. Czyli, pieszy oczekujący przed przejściem traktowany jest jak pieszy, który na tym przejściu już się znajduje. To zamyka temat 🙂
    Wszystkie te kombinacka tworzą z was “antyszczepionkowców” ruchu drogowego 🙂 Pozdrawiam i życzę więcej rozwagi na drodze, gdyż nie ma w dzisiejszych czas miejsca bardziej niebezpiecznego w przestrzeni publicznej.

  • Robsonics napisał(a):
    0
    0

    Krzysztof napisał “zatrzymanie przed przejsciem dla pieszych w odleglości mniejszej niż 10m jest wykroczeniem”. Miał zapewne na myśli art. 49 ust. 1 pkt 2 u.p.r.d.:

    “Zabrania się zatrzymania pojazdu:
    (…)
    2. na przejściu dla pieszych, na przejeździe dla rowerzystów oraz w odległości mniejszej niż 10 m przed tym przejściem lub przejazdem; na drodze dwukierunkowej o dwóch pasach ruchu zakaz ten obowiązuje także za tym przejściem lub przejazdem”

    Również na ten przepis powołuje się pan Patryk.

    Niestety, obaj panowie nie dostrzegają jednej zasadniczej kwestii – przepisów prawa NIE MOŻNA interpretować w sposób niezgodny z przeznaczeniem społeczno-gospodarczym tegoż przepisu.

    W art. 2 u.p.r.d w pkt. 29 expressis verbis zaznaczono, jak należy definiować zatrzymanie pojazdu:
    “unieruchomienie pojazdu NIEWYNIKAJĄCE Z WARUNKÓW lub PRZEPISÓW ruchu drogowego, trwające nie dłużej niż 1 minutę, oraz KAŻDE UNIERUCHOMIENIE pojazdu wynikające z tych warunków lub przepisów”

    Wszystko jasne, dopóki nie wyobrazimy sobie sytuacji idealnej, zgodnej z literalnym rozumieniem przepisów u.p.r.d:
    Pieszy ma pierwszeństwo na przejściu, nie przed; kierujący nie może zatrzymywać się bezpośrednio przed przejściem, a jedynie ma obowiązek zachować należytą ostrożność, ale z kolei pieszy nie może wtargnąć na jezdnię BEZPOŚREDNIO przed jadący pojazd…
    Czyli dochodzimy do sytuacji, kiedy pieszy czeka i czeka, kierowcy się nie zatrzymują, bo nie mogą, natomiast pieszy wchodzi dopiero wtedy, gdy samochody nie jadą lub są w odległości > 10 m, ale wtedy to może podchodzić pod “wtargnięcie BEZPOŚREDNIO przed jadący pojazd” … Pogubiliście się? Spokojnie, polskie ustawodawstwo już nas przyzwyczaiło, że niektóre sformułowania są na tyle nieprecyzyjne, że wzbudzają szereg kontrowersji co do ich rozumienia.
    Dlatego do głosu dochodzi zarówno klauzula generalna z art. 5 k.c. o przeznaczeniu społeczno-gospodarczym prawa, jak i stanowisko doktryny. A to mówi jasno – pieszy ma pierwszeństwo na przejściu, czyli gdy jest już na nim, to kierujący mają BEZWZGLĘDNY obowiązek zatrzymania pojazdu (mimo, że zgodnie z literalnym brzmieniem art. 49 ust. 1 pkt 2 w zw. z art. 2 pkt 29 u.p.r.d., zabrania się się każdoczesnego zatrzymania pojazdu w odległości < 10 m, bez względu na długość trwania zatrzymania, a wynikającego z przepisów), jednak sformułowanie "należyta ostrożność" sprowadza się do tego, że również w razie potrzeby należy się zatrzymać i umożliwić pieszemu bezpieczne przejście.

    Art. 49 u.p.r.d. stosuje się do sytuacji zatrzymania, bądź postoju przy przejściu dla pieszych, a nie do sytuacji, kiedy kierujący zatrzymuje pojazd celem umożliwienia pieszemu przejścia przez jezdnię. W przeciwnym bowiem razie, pieszy mógłby czekać i czekać, aż będzie miał możliwość przejścia przez ulicę.

    • Robsonics napisał(a):
      1
      0

      EDIT: Poza tym, jest art. 49 pkt 4., który statuuje sytuację z pkt. 2 – zakaz nie dotyczy zatrzymania wynikającego z warunków – tu: umożliwienie pieszemu przejście przez jezdnię.

      • falken napisał(a):
        0
        0

        błąd, bo warunki to możność lub niemożność wykonania czegoś z jakiegoś powodu. W tej kwestii to zatrzymanie z powodu kolejki aut za przejściem/zatarasowanej drogi w wyniku wypadku itp. Poruszanie się pieszego po jezdni oraz twoje obowiązki względem pieszego określają przepisy. Więc nie ma możliwości podciągnięcia pod warunki pieszego, stojącego na chodniku. Nie prowadzaj w błąd.

    • falken napisał(a):
      0
      0

      piszesz bzdury. I jest dokładnie tak jak wywnioskowałeś: pieszy ma czekać i czekać, aż w ciągu jadących pojazdów będzie luka umożliwiająca mu wejście na przejście dla pieszych, choćby miało to trwać 20 minut. A wiesz dlaczego? Bo przeznaczeniem społeczno-gospodarczym jezdni (na które się sam powołałeś) jest ruch pojazdów, a nie ruch pieszych. Tak jak samochód który potrzebuje przejechać przez chodnik musi czekać i czekać aż piesi nie będą szli i nie może ich staranować. Nie ma tu zagadek i zawiłości, które próbowałeś na siłę udowodnić, a które z łatwością obaliłem. Zatrzymanie przed przejściem celem przepuszczenia to wykroczenie, które powoduje chaos i w efekcie może powodować śmierć człowieka. Jak: dwupasmówka, dwa auta jadą niemal obok siebie. Ty zwalniasz celem zatrzymania na podstawie swojego wymyślonego przepisu, piesi Z OBU STRON ruszają bez patrzenia (bo jak jeden się zatrzymał to chyba można iść). I w tym momencie ci z drugiej strony wychodzą pod samochód, który miał w planach jechać zgodnie z przepisami. I to ty debilu będziesz winny ich kalectwa.

  • BB napisał(a):
    1
    5

    Według mnie to przepis jest straszny.
    Dlaczego nie można wyprzedzić kogoś przed przejściem, JEŚLI WIDZIMY, że na 100% nie ma pieszych i nie będzie?
    Przykładowo z filmu ten facet z busa 6:25. Jestem pewny, że na bank widział, że nie ma pieszych. Dlaczego miałby sobie nie pozwolić na wyprzedzanie skoro widział?
    Sytuacja z 9:55 jak Sprinter wyprzedza. Skąd wiemy, że widział, że nie ma pieszych. Myślę, że widział.

    Wyobraźmy sobie, że jedziemy dwupasmówką, jedziemy np. lewym pasem a prawy jedzie ktoś około np. na 2 metry przed nami. Przed nami znajduje się przejście np. w odległości 100m. Nie ma drzew itd, więc już z odległości tych 100m jesteśmy w stanie zacząć oceniać czy są gdzieś tam piesi czy nie. Zbliżamy się do przejścia cały czas obserwując lewy i prawy koniec tego przejścia i ciągle widzimy, że nie ma pieszego. Mimo, że widzimy, że nie ma pieszego nie możemy wyprzedzić.Według mnie to jest głupie. Ale ok, nie możemy wyprzedzić ale ile przed przejściem? Metr czy te 100m. Przecież to tylko policjant wie ile to jest bezpośrednio.

    Dodam, że zachowań na filmikach przesłanych od widzów pod koniec materiału BARDZO NIE popieram. Bo te zachowania są niebezpieczne ale opisane przeze mnie wyżej sytuacje są inne.

    Jeśli macie mnie krytykować to proszę o dorosłe i na poziomie wypowiedzi a nie żebym szedł oddać prawko do urzędu.

    • Vytra napisał(a):
      3
      0

      Różnie masz usytuowane przejścia dla pieszych i intuicja czasem może zawieźć, zwłaszcza jak przejście może mylnie sprawiać, że daje pełną widoczność na pieszych oczekujących na przejście (np. szeroka ulica, chodnik przy skrajni bez żadnych reklam, krzaków ale za chodnikiem masz parkan, który zasłania widoczność na np. szkołę. Widzisz, że piesi przeszli, nie zamierzasz zwalniać i nagle wbiega na pasy z za parkanu dzieciak, bo po drugiej stronie przyjechał jego autobus).
      Po za tym, jeżeli wpłynął by taki zapis o jakim ty piszesz, kierowcy często by używali tego jako wymówki mimo, że nie mieli by szans zobaczyć pieszego.

      A tak przepis jest klarowny: zakaz wyprzedzania, bez żadnych wyjątków.

    • Anonim napisał(a):
      1
      0

      przeczytaj mój wpis poniżej (Anonim, godzina 16:18) – tam masz odpowiedź na większość twoich zastrzeżeń co do tego przepisu.

      P.S. nie dasz rady udowodnić czy widziałeś czy nie, dlatego przepis MUSI być tak napisany, bo inaczej każdy by mówił, że widział. Ci z końcowych filmików też by mówili, że “widzieli, ale przecież nikogo nie potrącili, bo piesi jeszcze nie zdążyli im wejść przed maskę”.

      P.S.2. Każdy wie, że są tzw. “martwe punkty” w lusterkach. Jest też mnóstwo innych martwych punktów przed nami (przede wszystkim na belkach wzdłuż przedniej szyby) – czy nie lepiej jednak zwolnić i rozejrzeć się niż upierać, że “widziałem bez zwalniania”. Jeśli auto na drugim pasie zwalnia, bo będzie skręcać, to skąd masz pewność, że pieszy akurat nie pomyśli, że to auto go chce przepuścić i wbiegnie na przejście, żeby ten skręcający nie musiał się całkiem zatrzymać? I wtedy ty jadący szybciej mimo że zobaczyłeś pieszego to już nie zdążysz się zatrzymać, bo jedziesz znacznie szybciej czyli zabierasz się do wyprzedzania. Różnica w drodze hamowania z 40 km/h, a z 60 km/h to około dwukrotnie więcej (przy tych samych warunkach, hamulcach, czasie reakcji, itd).
      Drugi przykład bardziej drastyczny: Dwa samochody będące w danym momencie równo ze sobą, jeden ma prędkość 50 km/h, drugi 80 km/h. Ten pierwszy widzi pieszego, hamuje i zatrzymuje się przed pieszym. Pytanie: z jaką prędkością uderzy tego pieszego ten drugi? Odpowiedź: 80 km/h (!) – tak, tak, jego czas reakcji jest tak długi jak czas reakcji+droga hamowania tego pierwszego. A to “tylko 30 km/h więcej”. Daje do myślenia?

  • Anonim napisał(a):
    2
    0

    bawicie się w szukanie “litery prawa”, a tak naprawdę chodzi o to, żeby myśleć kierując samochodem i uważać na pieszych i na przejścia. Przepis jest tak napisany (o wyprzedzaniu przed i na przejściu), bo 80% kierowców NIE ZWRACA UWAGI na to co się dzieje w okolicy przejścia dla pieszych na dwupasmowej jezdni (dwa pasy w tym samym kierunku). Poza tym jak go lepiej napisać? Czy będzie bezpieczne wyprzedzenie 10 metrów przed przejściem czy 50 metrów przed przejściem zależy od prędkości zbliżających się samochodów. Ja rozumiem, że czasami policja się czepia, ale czepiają się dlatego, że ludzie nie patrzą na to, że przejeżdżają przez przejście. Reakcje kierowców najczęściej są takie: “ja nie wyprzedzałem”, tylko jeden twierdził, że “widział”, czyli że podobno zwrócił uwagę na przejście, a reszta w ogóle pomija fakt, że jadą powodując niebezpieczeństwo.
    Co z tego, że koleś z busa siedzi wyżej (to ten co twierdzi, że “widział”)? Może i lepiej zobaczy dorosłego człowieka bo widzi ponad dachem samochodu jadącego obok, ale metrowe dziecko to już raczej na pewno nie!

    Jeżdżę codziennie po mieście i czasami poza miastem i to naprawdę nie jest żaden problem zwolnić przed przejściem, czasami wręcz zatrzymać się (!), żeby zobaczyć czy ktoś na przejście nie wszedł z drugiej strony (na drugim pasie jest korek i nie wiadomo czy jakiś pieszy nie wchodzi).
    Kretyński argument, który tu zawsze pada to “skoro nie mogę ominąć ani wyprzedzić na przejściu to jak na jednym pasie jest korek to w ogóle nie mogę jechać moim pasem, bo ominę albo wyprzedzę) – NIEPRAWDA. Ominąć możesz pojazd, który stoi przed przejściem, ale który stoi z innego powodu niż “w celu przepuszczenia pieszego” – tu przepis jest jasny jak słońce, ale niektórzy mądrale i tak czytają bez zrozumienia i się podniecają głupotą przepisów. Tyle, że żeby wiedzieć z jakiego powodu stoi samochód przed przejściem trzeba znacznie zwolnić albo wręcz się zatrzymać, żeby to zobaczyć. To, że mi grozi za takie zachowanie “dzwon”, bo ktoś za mną tego nie rozumie to trudno. Wolę dostać “dzwon” w tył samochodu niż rozjechać pieszego na przejściu i ciągać się po sądach jako oskarżony i winny; o wyrzutach sumienia nie wspomnę.

    Ludzie, przepisy przepisami i trzeba się ich trzymać, ale NAJWAŻNIEJSZE to MYŚLEĆ – myśleć za siebie, za drugiego kierowcę i za pieszego, MYŚLEĆ co może się zdarzyć za zakrętem, za przystankiem, za dowolną przeszkodą, co może zrobić drugi kierowca, który jedzie niepewnie, myśleć skąd może mi wyskoczyć dziecko (bo dorosły to jeszcze się czasem rozejrzy, ale MYŚLEĆ trzeba o pieszych jak o nieogarniętych dzieciach). Jeszcze nigdy za to nie dostałem mandatu, a przejechałem przez 15 lat ponad 500.000 km po Polsce.

    • pyl napisał(a):
      0
      0

      co do sytuacji w korku na jednym pasie i jeździe na drugim: sytuacja jest banalnie prosta należy zatrzymać się przed przejściem, a następnie ruszyć – po takim manewrze nie ma mowy u wyprzedzaniu ani omijaniu, bo oba te manewry to “przejeżdżanie obok innego pojazdu”. Ruszenie sprzed przejścia dla pieszych nie zalicza się do żadnego z nich.

      Druga sprawa to ruszenie autobusu z filmiku:
      – jeśli się zatrzymał przed przejściem (a tak twierdzi komentujący) to, jak powyżej wyjaśniłem, nie może łamać przepisów o wyprzedzaniu czy omijaniu
      – mógłby złamać przepis o nieustąpieniu pierwszeństwa, ale przepis precyzuje co to jest nieustąpienie pierwszeństwa -> jest to zmuszenie innego uczestnika ruchu, mającego pierwszeństwo do zatrzymania lub zmniejszenia prędkości (także w wyniku zderzenia z tym uczestnikiem 😉
      szczerze to nie widziałem, żeby ci piesi wchodzący na przejście zwolnili, albo zatrzymali się w wyniku działań autobusu, więc jeśli stał przed przejściem i ruszył, bo stwierdził, że zdąży i nikogo nie wystraszy na tyle, żeby się zatrzymał lub zwolnił, to ma prawo do takiego manewru

    • falken napisał(a):
      0
      0

      tylko sytuacja niebezpieczna którą opisałeś jest wynikiem tego “spornego” przepuszczenia, które nie może mieć miejsca. Jak wóz który jedzie pasem obok ciebie o 2 długości auta i wykona ten łamiący przepisy manewr, może spowodować to, że piesi z obu stron – również ci po twojej stronie – wtargnął na przejście wprost pod twoje koła tylko na podstawie tego, że tamten zwalniał. Ale ty nie zwalniałeś, bo pieszych na przejściu nie było, a ty nagle pod twoje rozpędzone auto wychodzą piesi, bo zobaczyli że tamten zwalnia. Już rozumiesz? Nie masz szans wyłapać, że jakiś pacan będzie chciał się zatrzymać.

  • Adamkosz napisał(a):
    1
    4

    Teraz tylko czekać na jakieś mendy jadące 40 km/h po mieście z kamerką i nagrywające jak są wyprzedzane przez tych jadących 45-50…

    • Do Adamkosz napisał(a):
      3
      1

      a jaki to problem zdjąć na 2 sekundy nogę z gazu? Jak ogarniasz sytuację na drodze to nawet nie musisz hamować, bo taką sytuację widzisz wcześniej i reagujesz wcześniej. Naprawdę nie rozumiem takiego czepiania się – gorzej niż ta “okrutna policja”

    • Marek napisał(a):
      1
      1

      To ja jestem właśnie taką mendą i wysłałem już kilka takich właśnie filmików na skrzynkę mailową policji, choć bynajmniej nie jeżdżę po mieście 40 kmh. Wolę być “mendą” niż potencjalnym mordercą bez mózgu. Gdyby jakiś facet latał po ulicy z pistoletem i strzelał gdzie popadnie też byłbyś taki pobłażliwy czy wolałbyś, aby został jak najszybciej unieszkodliwiony? No właśnie, tak naprawdę zero różnicy między gościem ze spluwą i bezmózgów omijających i wyprzedzających na przejściach. Zresztą jak sam kiedyś potrącisz pieszego i trafisz za kratki albo ktoś inny potrąci np. kogoś z twojej rodziny, inaczej będziesz śpiewał…

  • matt napisał(a):
    1
    3

    ne wiem czemu ale nie moge patrzec i słuchac tych intelektualistów z drogówki.

  • Michal napisał(a):
    3
    1

    Oj tam. Jak się popatrzy na drogi to dla wielu ludzi też ograniczenie prędkości do 50 km/h znaczy: nie jedź wolniej niż 50 km/h i w rezultacie osiągają prędkości rzędu 70-80 km/h na drodze, którą powinni przemieszczać się z prędkościami poniżej 51 km/h. Jak ci ludzie nie rozumieją podstaw to co można od nich oczekiwać rozumowania bardziej skomplikowanych zagadnień?

  • Łukasz napisał(a):
    1
    2

    Film z Łodzi też pokazuje jak piesi potrafią denerwować. Jak cielęta na pastwisku. Jedna grupa przechodzi, a druga stoi i się patrzy, jak pierwsza przejdzie, to panienki łaskawie weszły, mimo, że kierujący cały czas stał przed przejściem. Ja w jakim przypadku ruszam. Zaproszenia trzeba wysłać, wyjść z auta ukłonić się i zaprosić na przejście???

  • DW napisał(a):
    2
    3

    Nadgorliwość policji przedstawiana w ostatnich programach o wyprzedzaniu na przejściu jest przysłowiowo gorsza od faszyzmu. Co najmniej w kilku przypadkach w tym m.in Forda (van) mandaty uważam za nierozsądne.
    Jadą dwa auta obok siebie, ten po lewej zamierza skręcić w lewo i włącza kierunkowskaz w lewo, więc ten po prawej nawet nie widzi kierunkowskazu, a następnie ten po lewej hamuje i zaczyna skręcać. Daję konia z rzędem temu kierowcy, który w takiej sytuacji jadąc autem po prawej nawet na chwilę nie będzie miał większej prędkości od auta jadącego po lewej .

    • Nace napisał(a):
      2
      2

      A to właśnie jedna z najniebezpieczniejszych sytuacji na drodze. Przejście dla pieszych + prawo/lewoskręt + 2 pasy. Mieszanka wybuchowa, ponieważ ten skręcający (w którąkolwiek ze stron) zwalnia, a więc najczęściej całkiem przy okazji przepuszcza pieszego w myśl “i tak zwalniam, to co mi szkodzi”. Ten na drugim pasie zaś myśli “o zwalnia, będzie skręcał, przecież nie zwolnię tylko dlatego”. Ale wchodzi pieszy i mamy zgon, bo ten na drugim pasie ruchu na wprost był matołem i nie pomyślał, że skoro mam przed sobą oznaczone przejście to może tam być pieszy. Z resztą temat rzeka i nie dziwię się, że wałkowanie go ciągle zaczyna być nudne. Po prostu najwyraźniej matoły za kierownicą są niereformowalne o czym świadczą wszystkie niemal komentarze pod takimi materiałami. Zawsze winny pieszy, głód w Afryce, efekt cieplarniany i pewnie jeszcze wina Tuska… wina wszystkich i wszystkiego dookoła, tylko nie matoła za kierownicą.

  • Anonim napisał(a):
    1
    0

    widze tu bardzo duzo pustego pierdolenia a zadnych konkretow. ani w komentarzach ani w programie nikt nie podal konkretnego przepisu, ktory daje pierszenstwo pieszemu czekajacemu przed przejsciem, pewnie dlatego ze takiego nie ma… przepis ktory podal pan marek dotyczy pieszego WCHODZACEGO na przejscie, policjant w ogole nie umial podac zadnego i bardzo nieudolnie wykpil sie stwierdzenie “warto poczytac ustawe prawo o ruchu drogowym” – bardzo profesjonalne wyjasnienie problemu

  • Kol napisał(a):
    1
    0

    1. Zatrzymanie przed przejściem dla pieszych w celu przepuszczenia pieszego nie jest wykroczeniem, gdyż wykroczenie to według ustawy jedynie czyn “społecznie niebezpieczny”, a z takim nie mamy do czynienia.
    2. Twierdzenie przez Pana Dworaka (z programu “Jedź bezpiecznie”), że odpowiedzialność pieszego za wypadek na przejściu może wynikać tylko z przypadku jego “wtargnięcia” na przejście jest błędne, a powtarzanie tego szkodliwe. Pieszy będzie odpowiadał w przypadku każdego “wymuszenia pierwszeństwa” czyli również wtedy, gdy leniwie i ostentacyjnie wejdzie na przejście zmuszając samochód do hamowania, a prawidłowo reagujący i jadący zgodnie z innymi przepisami kierowca nie zdoła zatrzymać samochodu. I proszę przeczytać przepisy, a nie propagować własnej ideologii. To szczyt głupoty, żeby twierdzić, iż w Polsce w tym względzie obowiązują inne przepisy, niż te które zawarto w ustawie Prawo o ruchu drogowym. Dziwię się pańskiej ignorancji. Proszę sobie przeczytać co oznacza “wymuszenie pierwszeństwa” oraz w jakich sytuacjach pieszy ma pierwszeństwo – znajdujący się na przejściu – ale żeby się tam znaleźć nie może – wymusić pierwszeństwa!

    • Anonim napisał(a):
      1
      2

      pieszy nie może wymusić pierwszeństwa na pasach bez świateł bo je zwyczajnie ma.

      • falken napisał(a):
        1
        0

        o ile nie wchodzi na przejście pod koła samochodu który nie jest się w stanie zatrzymać bezpiecznie to masz rację… Czyli nie masz, racji.

    • falken napisał(a):
      1
      1

      Ad. 1. jest to czyn społecznie niebezpieczny, mogący spowodować kalectwo pieszego, szczególnie na drodze dwupasmowej. Przepuszczenie pieszego bez podstawy prawnej spowoduje, że wejdzie on pod koła innemu, jadącemu zgodnie z przepisami pojazdowi. Więcej wyobraźni: twoje niezgodne z prawem “przepuszczenie” – kiedy widzisz pieszych z jednej strony i chcesz być wspaniałomyślnym głupcem, ma wpływ na: samochody jadące za tobą, obok ciebie, na pieszych po drugiej stronie, którzy wtargną pod koła innemu pojazdowi, na podstawie twojego przepuszczenia.
      Więc nie twórz własnych praw i interpretacji tam, gdzie nie ma na nie miejsca. Nie wolno przepuszczać pieszego na przejściu.
      Jeśli jedziesz i masz czas ocenić z daleka, że jest dużo czasu na zatrzymanie pojazdu, to to samo widzi pieszy. Jeśli więc pieszy w sytuacji kiedy bezpiecznie mógł wejść na przejście, nie wchodzi na nie, to znaczy że wcale nie chce przejść. Inaczej wszedłby na przejście, spowodował twoje zgodne z przepisami zatrzymanie i wszystko byłoby cacy i bezpiecznie.

Skomentuj...

Ostatnie wpisy

Szukaj

  • Mar 27 2017
    “Korytarz ratunkowy zaczyna działać”
  • Mar 27 2017
    Po trupach do celu
  • Mar 27 2017
    Dzikie polskie drogi
  • Mar 27 2017
    O włos od tragedii
  • Mar 27 2017
    “Za czym kolejka ta stoi?”
  • Archiwa

  • PARTNERZY:

  • POSTY GOŚCI