“Na polskich drogach dalej dzieje się źle” [JB]

Opłakane skutki zmiany oznakowania na ul. Srebrnych Orłów w Krakowie.

https://www.youtube.com/watch?v=fuY1yWxfp-w
Share Button

23 komentarze do "“Na polskich drogach dalej dzieje się źle” [JB]"

  • motocyklista pisze:

    O i tu mi się merytoryka pana Dworak podoba. Chodzi mi o fragment z okolic 6:30. Merytoryka jest zgoła inna niż w poprzednim filmie BJ z prawoskrętem i dopuszczeniem lewoskrętów dla BUSów.
    Tak jak tam, tak tutaj oznakowanie absurdalne – w sensie mogące wprowadzać w błąd – ale tutaj nie ma tłumaczenia, że skoro wg mnie jest błędnie oznakowany pas to mogę sobie pojechać – bo nie będę nadkładał drogi. Uwaga słuszna – krytyka zarządcy. Uwaga słuszna “nie pozostaje mi nic innego”, “muszę z powrotem skręcić w lewo”.

    • motocyklista pisze:

      cyt. pana Dworaka: “to nie kierowca ma usprawniać ruch, a organizator ruchu”. A ja dopiszę tylko – kierowca ma jechać zgodnie z oznakowaniem – nawet nielogicznym w jego pojęciu. Jak jest na 3 pasmowej drodze znak ograniczający prędkość do 30km/h – to tak ma jechać.

  • Tom pisze:

    Uspokajanie ruchu i wzmacnianie smogu. Takie idee przyświecają naszym rządzącym i byłemu ZiKIt’owi. Tak samo kretyńskie rozwiązanie wprowadzili na Medweckiego. Z 2 pasów w każdą stronę zrobili po 1, a z reszty miejsca parkingowe na ulicy. To samo co na Dąbrowskiej. Miejsc na 2 Pułku (koło medweckiego) nie brakuje, a tu jeszcze na głównej parkingi porobili. Dramat jakiś. Pewnie jakiś deweloper dał w łapę i mu przygotowali miejsce dla przyszłych mieszkańców (jest tam miejsce na kilka bloków).
    A w okolicy Srebrnych Orłów mieszka znajomy i po tym co tam porobili z “uspokajaniem ruchu” to jest dramat. Ludzie się gubią, dojazdy korkują i itp. Ale potem płacz “smog mamy” i zakorkowane ulice.

    1
    1
  • Anonim pisze:

    w Polsce malowanki nie działają. Trzeba stawiać betonowe zapory i już.

    • Tom pisze:

      Działają o ile są sensowne. Ostatnio dużo farbek dostali, to i wiele malują , ale sensu zbytniego w tym nie ma. A co jednostek , którym potrzebne betonowe zapory , to zgoda. Są i będą i nic im nie przeszkodzi czy to malowanka, czy znak pionowy.

      • motocyklista pisze:

        @Tom – farbki dostali po była kampania wyborcza. A były to “inwestycje” które gołym okiem widać od razu przy minimalnym nakładzie pracy. 🙂

  • Grzesiek pisze:

    Mój stosunek do zatrzymywania się przed przejściami wynika z czegoś o czym mało się mówi: sytuacji za mną. To ogólnie dotyczy przepuszczania z podporządkowanej też. Jeśli mam możliwość zatrzymania, robię to, ale pod warunkiem, że widzę w lusterku że moje zachowanie nie spowoduje niebezpiecznej sytuacji na drodze i nie tylko dotyczy to mojego pasa ruchu. Drogi wielopasmowe mają ten problem, że kierowca jedzie, zatrzymuje się na jednym pasie i stawia wszystkich kierowców w bardzo trudnej sytuacji. Oczywiście, nie brakuje tych co zignorują zatrzymanie jednego pojazdu, ale spójrzmy, kierowca zatrzymuje się, powoli, co jest uzasadnione, ale jednak kierowcy na lewym pasie pędzą. Nie zatrzymali się bo nie chcieli czy wyszli z założenia że zatrzymanie w tym momencie, w takiej pogodzie mogło by skutkować niebezpieczeństwem. Ja lusterka wsteczne traktuje jak najlepszych przyjaciół, korzystam z nich cały czas, nie tylko po to aby upewnić się czy mogę wyprzedzać, po to aby wiedzieć co się za mną dzieje. jeśli baran za mną np. nie trzyma dystansu, to nie będę go przyhamowywał bo mi szkoda samochodu. To ja sobie zostawię 10 metrów z przodu aby powoli zahamować. Ja mam co w życiu robić i czekanie na powrót samochodu od mechanika do żadna frajda.

    Dworak ma rację i nie sposób nie zgodzić się, że kierowca zachował się prawidłowo. Chciał przepuścić. Nie można w mieście zapierd***ać. Są bandytami? Nie oceniałbym tak. EDUKOWAŁBYM ludzi. Przypominał im o kulturze, logice, zdrowym rozsądku. Piesza też zachowała się dobrze, nie weszła od razu jak pierwsze auto stanęło. Dworak dobrze gada, ale problem jest znacznie szerszy.

    • hodża pisze:

      A co robisz jak są swiatla na przejściu, tez badasz tyły? Wielu zdaje sie tak robić.

    • motocyklista pisze:

      @Grzesiek – jak ja się z Tobą zgadzam w tej kwestii.
      Raz popełniłem taki błąd – miałem kilka miesięcy “prawko” i zaprosiłem pieszego na przejście na jezdni z dwoma pasami w jednym kierunku.
      Miałbym pieszego na sumieniu do końca życia (ale prawnie byłbym niewinny).
      Raz i nigdy więcej. Nie robię takich niespodzianek – nie zapraszam pieszego na przejście.
      Ktoś się może zagapić – a taki błąd ma już bardzo wymierne skutki przy potraceniu niechronionego uczestnika drogi – obrażenia lub śmierć.
      Wolę żeby taki pieszy wrzucił mnie do worka nieuprzejmych kierowców niż miałbym się bić z myślami do końca życia, że przez moją kulturę mam ludzkie życie na sumieniu.
      I to samo dotyczy sytuacji w korkach.
      Jak jestem ostatni, przedostatni – nie puszczam – wjedzie za mną. I nie rozumiem jak ktoś przede mną może puścić (powiedzmy hamuje z 50km/h) żeby umożliwić wjazd z podporządkowanej – a za mną pusto.
      Co innego jak się toczymy w korku – za mną kilkanaście aut – wtedy wystarczy, że odejmę nogę z gazu i zrobię większą lukę – zachowuję też tym samym płynność ruchu takiego korka.
      Po pierwsze to nie szkodzić innym. To jest współpraca.
      Ale akurat nie jestem zwolennikiem wpuszczania pieszych na pasy. Jak będzie odpowiednia luka – sami wejdą.
      To pieszy jest gościem na drodze. Nie odwrotnie. Pieszy ma pierwszeństwo dopiero jak się znajdzie na jezdni – nie przed, nie dochodząc. Vide sytuacja z wjazdem z drogi podporządkowanej (chyba jasna Lancia) – tak formalnie piesza była już na przejściu i miała wówczas pierwszeństwo, a kierujący tym pojazdem nie ustąpił jej tego pierwszeństwa.

      • motocyklista pisze:

        A tak mi się przypomniały dwie sytuacje:
        1. Za podobny manewr dostałem mandat (taki jak kierujący Lancią).
        Pretensji nie mam – mój błąd. Ale można było nie wysyłać filmu na policję 🙂
        2. Odnośnie zapraszania – był filmik, nie wiem czy tu czy na YT, gdzie kierujący zatrzymał się żeby puścić pieszych. Szli raz z prawej, raz z lewej i trwało to kilkanaście sekund. Aż pojawiła się starsza pani, która stanęła przed przejściem i ten “uprzejmy” kierowca wymagał od tej pani przejścia: “niech pani idzie skoro panią puszczam”. Pani nie chciała iść. 🙂
        To są te uprzejmości na siłę. My – ludzie – polscy kierowcy – lubimy pouczać innych, lubimy wysyłać filmy na policje (vide pkt. 1, gdzie od policjanta usłyszałem: “jakbym to widział na własne oczy to bym pana puścił, no może pouczenie, ale dostałem film i może pan pójść do sądu albo przyjąć mandat”), lubimy dyktować innym i uzurpować swoje mądrości.
        Wiele takich przykładów – filmy wrzucane na różne serwisy, gdzie ktoś prowokuje albo szuka sztucznej atencji.
        Ostatnio miałem taką sytuację – kierujący przede mną wyprzedził inny pojazd na linii ciągłej, ja za nim, ale ja już na przerywanej. I wg niego jechałem za blisko jego zderzaka i mnie wyhamowywał. Czyli że co? Że on może popełniać wykroczenia, ale wymaga ode mnie nieskazitelnej jazdy – w zasadzie to wymaga ode mnie swoich standardów – dla niego odległość zbyt mała – dla mnie była to odległość wystarczająca – jakieś 20m przy prędkości 50km/h. Za każdym razem jak deptał hamulec do podłogi (łącznie 3 razy) bez problemu utrzymywałem ten sam dystans.

  • hodża pisze:

    Opłakiwaliśmy Srebrnych Orków przedwczoraj, czy jutro będziemy płakać nad drugim z pokazywanych wtedy odcinków?

  • Adamkosz pisze:

    Po usłyszeniu tego przepisu o zwalnianiu przed przejściem dla pieszych naszła mnie taka myśl, a jak włączam się do ruchu tuż przed przejściem dla pieszych, to czy przyspieszanie nie jest wtedy niezgodne z przepisami? Trzeba by się przetoczyć przez przejście i potem dopiero dobić do np. 50?

    fragment wypowiedzi mniej więcej 4:29 – 5:05

    Nie chcę się tu jakoś super czepiać ale naszła mnie taka myśl po prostu.

    1
    5
    • LOL pisze:

      Pan Dworak wypowiadał się też kiedyś nt. sytuacji, kiedy jest wlot z prawej, tuż przed przejściem. I teraz: jeżeli wjeżdża tamtędy inny pojazd i – naturalnie – jedzie wolniej ode mnie, to ja przed tym przejściem powinienem wyhamować, żeby nie dopuścić się wyprzedzania.

      Lepiej, niedawno podobny układ, wlot z prawej, 10m dalej przejście. Jadę prawym pasem, widzę, że samochód z prawej dojeżdża. Lewy wolny, więc mu zrobiłem miejsce, żeby sobie płynnie wyjechał. I tutaj konsternacja: no wyprzedziłem bezpośrednio przed przejściem (puste, bo tam niewiele osób akurat chodzi, ale jednak). No i teraz co, w myśl przepisów, to więcej nikomu tak nie będę umożliwiał wjazdu w tym miejscu, bo powinienem wyhamować z (dozwolonych tam) 70km/h do 30km/h..?

      Inna – hipotetyczna – sytuacja: jedziemy przez miasto, 50km/h i przed nami kilka kolejnych przejść dla pieszych (nie wiem, bo skrzyżowania przykładowo). I co, powinniśmy zwolnić dojeżdżając do przejścia (o ile? powiedzmy 5km/h, żeby było widać/czuć). Mam jechać teraz “skokowo” 50, 45, 50, 45, 50, 45 czy raczej przed każdym kolejny zwalniać co raz bardziej – 50, 45, 40, 35, 30, 25? 😉
      Ten przykład to tak przejaskrawiony, ale jednak różnie można by to interpretować.

      Reasumując: niezależnie od sytuacji trzeba po prostu jechać z głową i skupieniem a nie – nonszalancko i z głową w chmurach. Nie licząc się z innymi uczestnikami, bo przecież wszyscy dookoła to pionki, tylko ja najlepiej wiem, jak się jeździ…

      Szerokości wszystkim życzę. 🙂

      3
      1
      • MR pisze:

        Jest jeszcze jedna “ciekawa” możliwość. Na prawym pasie kilka aut powoli toczących się przed przejściem. Auto na lewym wyprzedza je, ale zatrzymuje się przed przejściem, żeby puścić pieszych. Czyli w myśl przepisów wyprzedziło bezpośrednio przed przejściem i kierowca dostałby mandat pomimo, że prawidłowo przepuścił pieszych.

        3
        1
  • Ja pisze:

    Zabierać prawa jazdy, wlepiać drakońskie grzywny i nagłaśniać w mediach. Drogowych egoistów tylko w ten sposób można zmusić do odpowiedniego zachowania na drodze. Do nich nigdy nie dotrze, że stwarzają niebezpieczeństwo dla innych, ale jak zobaczy jeden z drugim, podobnych sobie, płaczących do kamery, że stracili pracę, bo przez 3 lata nie będą mieli prawka i jeszcze muszą zapłacić 5000 grzywny, i zaraz bank im zlicytuje dom, i wylądują z rodziną pod mostem, to może coś im zaświta w tych pustych głowach.
    A jak to nie pomoże, to zabierać uprawnienia dożywotnio. Nie każdy się nadaje do tego, żeby być pilotem. Nie każdy się nadaje do tego, żeby być kierowcą.

    1
    1
  • Krzysiek pisze:

    Kolejny dobry odcinek, w którym wreszcie gani się nie tylko kierowców ale też zarządcę drogi (w tym wypadku “cudowny” ZIKiT), za złe oznakowanie, idiotyczne rozwiązanie drogowe, które w rezultacie zamiast poprawić bezpieczeństwo, powodują jedynie ciężkie do przewidzenia i opanowania zagrożenie.
    To co zrobiono na Srebrnych Orłów, to jest jakaś kuriozalna paranoja, która nie ma w zasadzie żadnego racjonalnego umocowania, ze wszystkich możliwych rozwiązań, które można było przyjąć (np. wstawienie sygnalizacji świetlnej, przebudowa z dodaniem pasa do nawracania), wybrano najgorsze i wdrożono je w sposób urągający wszelkim standardom, brakuje tam oznakowania pionowego – ot, kolejny popis niekompetencji ZIKiTu :/
    Jeżeli zaś chodzi o sytuacje z przejściem dla pieszych, to nie jestem entuzjastą sytuacji, w której pojazd z prawego pasa zatrzymuje się aby przepuścić pieszego stojącego przed przejściem, przy pasie lewym ale nie zmienia to faktu, że gdy już tak się dzieje, to pozostałe pojazdy mają obowiązek się zatrzymać – generalnie, przejścia przez wielopasmówki są niebezpieczne i nigdy nie powinny być zorganizowane bez przynajmniej sygnalizacji świetlnej (a najlepiej powinny być zastąpione kładką lub przejściem podziemnym).

    • Ja pisze:

      Takie miejsca (wiele pasów ruchu) są niebezpieczne dla pieszych nie dlatego, że jest tam kilka pasów ruchu, tylko dlatego, że po drogach poruszają się posiadacze pojazdów, nieszanujący przepisów, które jednoznacznie określają, w jaki sposób ma zachować się kierujący zbliżający się do przejścia dla pieszych.

      • motocyklista pisze:

        @Ja – masz rację jest to jeden z problemów.
        Ale jest też drugi. Mianowicie gros kierowców specjalnie w takich miejscach puszcza pieszych licząc na tanią sensację, bo być może będą mieli materiał na YT. Wielu już spotkałem takich podpuszczaczy – dlatego ja przy przejściach dla pieszych i skrzyżowaniach bez sterowania jadę obok delikwenta z taką samą prędkością, lub lekko z tyłu z taką samą prędkością z nogą nad hamulcem i z sokolim wzrokiem filtrującym otoczenie.

        • motocyklista pisze:

          Jest jeszcze kolejny problem – ludzie, którzy zatrzymują się przed przejściem dla pieszych celem umożliwienia im wejścia nań ale w ogóle niezainteresowanych co dzieje się z boku i z tyłu ich pojazdu. W 4 literach mają to, że lewym ktoś pędzi i nie zatrzyma się, że za nim jedzie ciężki zestaw, który nie ma możliwości się zatrzymać. I nie chodzi o to, że powinni jechać tak, żeby do takich sytuacji nie doprowadzać – bo powinni.
          Chodzi, o to, że jest wielu egoistów na drodze – “mam kaprys być teraz uprzejmy i puszczę sobie pieszego, a co mi tam, a to że jedzie jakiś “wariat” kilka metrów za mną i wiem, że się nie zatrzyma i potrąci pieszego – to nie mój problem – ja jestem uprzejmy.

    • Borek pisze:

      Problem w tym, że kładki i przejścia podziemne kompletnie nie urządzają osób mających problem z poruszaniem się. Owszem, czasem ktoś pomyśli o windzie, ale w naszym pięknym kraju windy bywają demolowane jeszcze przed uruchomieniem – niedaleko mam wiadukt łączący komunikację miejską (góra) i kolejową (dół) właśnie z windami, były zniszczone dwukrotnie w trakcie samej tylko budowy. To się w naszej dżungli po prostu słabo sprawdza.

      Nie rozumie też w czym problem aby wymagać od kierowców panowania nad sobą oraz pojazdem. Jeżeli ktoś tego nie potrafi to nie powinien mieć w ogóle uprawnień, w czym problem? Za mało mamy kierowców czy jak?

      2
      1
      • Ja pisze:

        Problem w tym, że uważa się u nas, że prawo jazdy to PRAWO i “należy mi się, jak psu kość, więc trudno się dziwić, że się oburzam, że to policyjne państwo, chce mi je odebrać, za jakieś bzdurne wyimaginowane przewinienia, bo niby prawie zabiłem pieszego na przejściu, a przecież to ten idiota sam się ładował pod koła, pomimo, że widział, że jadę spokojnie w obszarze zabudowanym 90 km/h, bo nigdzie się nie spieszę, ale nie będę zdzierać gum przed jakimś baranem na przejściu, któremu się nie chce poczekać, nie po to mam 150 kuców pod maską, żeby hamować przed każdym przejściem, mam samochód, więc chcę jechać szybko, a kretyn się nawet nie rozejrzał, święta krowa p…dolona.”

        To taki szybki remiks standardowych komentarzy z Polskich Dróg – żeby oszczędzić innym wysiłku.

        4
        2
        • Borek pisze:

          To również, dlatego regularnie postuluję zmianę nazwy tego uprawnienia wzorem krajów zachodnich – na “licencję”. Licencja brzmi już poważniej, jak coś o co się trzeba postarać by to dostać i utrzymać.
          Tak jak chyba ty napisałeś gdzieś wyżej – tak jak nie każdy się nadaje na pilota, tak samo nie każdy się nadaje na kierowcę. Potwierdzeniem tego są choćby obowiązkowe badania lekarskie kandydatów w obu przypadkach. Brakuje jeszcze badań psychologicznych oraz ich regularnego powtarzania.

          2
          1

Skomentuj...

Ostatnie wpisy

Szukaj

  • Mar 26 2019
    Czy zmiany dotyczące praw pieszych na pasach są potrzebne?
  • Mar 26 2019
    Niekontrolowana zmiana pasa ruchu
  • Mar 26 2019
    Problemy przy skręcie w lewo
  • Mar 25 2019
    Polskie Drogi #143
  • Mar 25 2019
    Wypadek na rondzie w Brzesku – samochód wjeżdża w pieszych na chodniku
  • Kategorie

  • Najnowsze komentarze

  • Archiwa