Menu

  • Kategorie

  • 165,000 subskrypcji

  • Ponad 72,000 polubień

  • Instagram

  • Wszystkie odcinki PD

  • wyprzedzaczPL

  • Udostępnij

  • Panta rhei

  • Stop agresji drogowej

  • PD w mediach

  • Po co to wszystko?

  • Kontakt

Polskie Drogi na śniadanie

30 marca 2015 miałem przyjemność gościć w programie Pytanie na śniadanie TVP 2.
Gościem był także Krzysztof Hołowczyc, który jak się okazało nie jest zwolennikiem stosowania kamerek samochodowych.
Szkoda, że patrzy on na te urządzenia z punktu widzenia osoby znanej, będącej ciągle na świeczniku – no bo przecież zawsze może znaleźć się “złośliwy sąsiad”, który może mu zaszkodzić.
Ja swoich sąsiadów się nie boję. Boję się natomiast, gdy oglądam przeróżne niebezpieczne sytuacje, do których codziennie dochodzi na naszych drogach. Sytuacje, których – w jakiejś części – można byłoby uniknąć, gdyby kierowcy popatrzyli sobie czasem na tego rodzaju nagrania i może dzięki temu zastanowiliby się, czy warto jest ryzykować, czy warto narażać swoje (i nie tylko swoje) życie i zdrowie.
Nie boję się też rozpadu swojego małżeństwa, do którego miałyby podobno przyczynić się kamery samochodowe. Nie chcę już wnikać, co pan Krzysztof miał wtedy na myśli, ale jeżeli używa się takich argumentów “w kontrze” do możliwości poprawy bezpieczeństwa, to nie wiem, czy się śmiać czy płakać…
Czasu antenowego niestety było zbyt mało, wydaje mi się jednak, że mimo wszystko udało się przekazać o co mi chodzi i po co to wszystko robię.

Zrzuty ekranu22

http://pytanienasniadanie.tvp.pl/19459406/dokumentuje-brawure-polskich-kierowcow

39 komentarzy do "Polskie Drogi na śniadanie"

  • Szymas napisał(a):
    15
    39

    Kamerki samochodowe powinny być tylko po to żeby udowodnić czyjaś winę w przypadku stłuczki. A niestety wiele osób wykorzystuje materiały z nich i robi donosy na innych. A niestety moim zdaniem nie o to chodzi. Sam jeżdżę zawodowo i robię mnóstwo kilometrów rocznie i naprawdę często spotykam się z różnymi hasłami na CB odnośnie wykorzystania kamerek w sposób moim i nie tylko moim zdaniem beznadziejny. Ten element ma pomagać a nie służyć donosom !.

    • Polskie Drogi napisał(a):
      24
      0

      Dlatego najważniejsze jest, żeby ten wynalazek był wykorzystywany w odpowiedni sposób. Nie po to, żeby zaszkodzić komuś, ale żeby pomóc innym.

      • TheLukCity napisał(a):
        21
        1

        Ładnie powiedziane, że w Polsce kamerki są zgodne z prawem (nie jesteśmy Austrią czy Niemcami) 🙂

    • mądry inaczej napisał(a):
      14
      3

      Hm, wspominasz o CB… Wiesz, CB też jest wykorzystywane do łamania przepisów. Też powinno pomagać, a nie szkodzić.

      • kamilo napisał(a):
        3
        1

        Komu szkodzi? Na pewno nie kierowcom. Te kamerki to bardzo dobra sprawa, tak jak wyżej ktoś napisał, żeby udowodnić winę w wypadku czy kolizji, ale nie na donosy, że ktoś przekroczył ciągłą linie.

        • Greg napisał(a):
          0
          0

          Szczerze? “Nie na donosy” piszą ludzie którzy mają coś na sumieniu. Miałem ostatnio sytuację po której kupiłem kamerę i tak właśnie tak będę donosicielem. Bo jak gość wyprzedza na zakręcie, na podwójnej ciągłej, zmuszając mnie do ostrego hamowania i ratowania się poboczem, po czym robi to z kolejnymi samochodami to dla mnie powinien zostać wyeliminowany z dróg zanim zrobi krzywdę sobie i komuś jeszcze.
          @szymas
          Nie, nie tylko po to. Powinny też służyć wyeliminowaniu z dróg wszelkiego rodzaju samobójców, mających problemy psychiczne, wyładowujących swoją agresję na drodze i zagrażających nie tylko sobie ale też innym. Widać zaliczasz się przynajmniej do jednej z tych grup. Jeżeli jesteśmy w stanie coś zrobić żeby poprawić bezpieczeństwo na drodze to nic nas nie powinno powstrzymać i nie jest to żadne donosicielstwo tylko zdrowy rozsądek. I jeszcze pytanie retoryczne do osób przeciwnych. Czy jeżeli twój niezrównoważony psychiczne sąsiad zacznie biegać z piłą łańcuchową, będziesz czekał aż upierd**** tobie albo komuś z twojej rodziny łeb czy na niego “doniesiesz”? Trochę wyobraźni i mniej zapatrzenia w siebie.

    • Mils napisał(a):
      33
      1

      @Szymas, nikt nie doniesie na Ciebie jeśli przekroczysz ciągłą linię, wjedziesz na “późnym żółtym”, zatrzymasz się w miejscu mało dozwolonym itp. Jeżeli jednak stworzyłeś realne zagrożenie na drodze, czy uciekłeś z miejsca wypdku, to bardzo dobrze, że ktoś to nagrał.

    • Anon napisał(a):
      30
      2

      To jest właśnie mentalność Polaków… donoszenie jest złe, donoszą tylko sprzedawczyki i inne tym podobne frazesy mające korzenie w poprzedniej epoce…
      Otóż jeżeli zrobię coś głupiego, ktoś mnie nagra, “doniesie” na policję, to oczywiście poniosę konsekwencje swojego zachowania. Zapewne drugi raz czegoś takiego nie zrobię bo będę wiedział że znowu mogę zostać nagrany. Jaki jest profit? Bezpieczeństwo na drogach się poprawia…
      W wielu krajach każde niebezpieczne zachowanie na drodze skutkuje kilkoma telefonami na policję i nikomu nawet przez myśl nie przejdzie żeby nazwać telefonującego kapusiem.

      Jak kiedyś bardzo lubiłem Hołowczyca tak uważam że mu delikatnie mówiąc “odwaliło”. Argumenty przytaczane przez niego były na poziomie Żuław Wiślanych… Pomijając argument o sąsiadach który nawet nie warto komentować to pytanie czy bliżej nam do wschodu czy do zachodu jest co najmniej śmieszne… Po pierwsze trzy kraje to jeszcze nie jest cały zachód a po drugie zastanówmy się skąd bierze się zapotrzebowanie na kamery. Mentalnie ogrom Polskich kierowców jest bardziej zbliżony do wschodu a nie do zachodu a to determinuje zapotrzebowanie na kamery.

      • DmN napisał(a):
        2
        1

        Ja bym tu jeszcze wtrącił, że należałoby sensownie rozdzielić donoszenie od donoszenia. Jak ktoś przekroczy ciągłą, nie stwarzając w danej sytuacji w mojej ocenie ŻADNEGO zagrożenia – nie widzę najmniejszego sensu donosić. JEDNAK mam zachowane nagranie sprzed bodajże 3 tygodni, kiedy pajac (przepraszam z góry za określenie, ale innego niewulgarnego nie potrafiłem dobrać) wyprzedza DWA samochody (w tym mnie) bezpośrednio PRZED łukiem w prawo, bez widoczności – jak ja to nazywam – na dystans wyprzedzania. Gdyby ktoś nadjeżdżał (Bogu ducha winny) w tym momencie z naprzeciwka – malutka szansa na wybrnięcie z sytuacji zwłaszcza, że dla tego jadącego prawidłowo prawdopodobnie byłoby to całkowite zaskoczenie. Mimo wszystko “nie doniosłem” (pewnie poleje się jakaś fala krytyki), bo akurat nikt nie nadjechał. Ale nagranie zachowałem, żeby pokazać znajomym, co może każdego z nas zaskoczyć…

    • wasp napisał(a):
      13
      1

      Jeżeli za “donos” uważasz ujawnienie czynu bezprawnego i aspołecznego, to w jakiej rzeczywistości chcesz żyć? W takiej, gdzie ktoś dokona wobec ciebie lub twoich bliskich podobnego czynu i ujdzie mu to płazem, mimo, że istnieją świadkowie? Ale ci świadkowie nie ujawnią sprawcy, bo to donos…
      Osoby ujawniające podobne zdarzenia pełnią bardzo istotną społeczną funkcję. A prawo absolutnie nie może cofać się przed bezprawiem.

  • mądry inaczej napisał(a):
    13
    1

    Rozumiem pana Hołka, szanuję zresztą go bardzo, z tym, że w ten sposób można pomyśleć o wszystkim. Nie używajmy aparatów cyfrowych – każdy ma w domu, czasem nawet kilka, też można ludzi podglądać, zaszkodzić czy w inny sposób skompromitować. Właściwie to można byłoby nie używać również samochodów, bo przecież to narzędzia do zabijania. Każdy kij ma dwa końce.

  • Anonim napisał(a):
    25
    0

    Ja się wiele nauczyłem oglądając tu filmiki oraz “Stop Drogówka”.
    Wielkie dzięki!!!

  • Mytt napisał(a):
    21
    0

    Brawo! Rób te filmiki dalej. Ja mam podobne podejście do Twojego. Można się dużo nauczyć i poszerzyć spojrzenie.

  • w napisał(a):
    22
    0

    Powoli mi sie odechciewa słuchać wywodów Pana Hołowczyca. Macie racje każdy kij ma dwa końce. Większość rzeczy można wykorzystać pozytywnie i na odwrót. NIKT ale to NIKT mi nie wmówi, że kamerka jest be. Miałem poważny wypadek. Przez 2 lata sprawy karnej musiałem sie użerać z obrońcą sprawcy, że miałem zielone a on czerwone. Opinie dwóch biegłych, kilkoro świadków. Na szczęście dowody były spójne i potwierdzały moją wersje, ale co sie na denerwowałem to moje. Miałbym kamere i 80 % nerwów mniej.

    • Piotr napisał(a):
      1
      0

      Miałem podobnie. Pijany sprawca najechania na tył bezczelnie kłamał iż zajechałem mu drogę – na szczęście dla mnie w sądzie kamerka i ślady hamowania potwierdziły moją wersję, wobec czego sąd nie miał innego wyjścia, jak “nie uwierzyć poszkodowanemu i świadkowi w postaci jego teściowej” i sprawę wygrałem. O dziwo (w zasadzie wiem dlaczego – gość był komendantem straży pożarnej) policja ignorowała twardo moje nagranie (a w zasadzie ktoś zmienił korzystną dla mnie notatkę dochodzeniówki).

  • w napisał(a):
    22
    0

    PS Panie Michale – Uważam inicjatywe “Polskie drogi” za jak najbardziej pozytywną i w naszym kraju potrzebną, kawał dobrej roboty. Mam nadzieje, że nie zabraknie zapału. Przeciwnicy to chyba głównie osoby, które raczej nadają się na bohatera/sprawce nagrań tu dodawanych.

  • gosc napisał(a):
    13
    0

    Ja myślę, że jeśli filmy mają pokazać komuś co może wydarzyć się za chwile na drodze to każdy kierowca powinien mieć możliwość sięgnięcia po taki film. Nie brakuje na naszych drogach kierowców bez wyobraźni, którzy brawurową jazdą krzywdzą siebie i innych. Może po obejrzeniu kilku zastanowi się czy nie warto jechać “bezpieczniej”. Sam wyciągnąłem kilka wniosków i np. większą uwagę poświęcam przejściom dla pieszych.

  • Gość napisał(a):
    15
    0

    Ja, jako młody kierowca nauczyłem się wiele, myślę pozytywnych, odruchów dzięki właśnie takim nagraniom. M.in. Widząc szybko dojeżdżający samochód z podporządkowanej, noga z gazu – stracę kilka (2-3) sekund, ale mogę uratować się od kolizji. Oczy na drodze, a nie na telefonie/radiu; jak widzę filmik w którym to kierujący ewidentnie pakuje się w widoczną przeszkodę: auto, ludzi, czy cokolwiek innego to jak to inaczej ocenić ponad to, że nie patrzył gdzie jedzie. Prędkość w terenie zabudowanym to dla mnie świętość, bo nie chcę złapać kogoś na przednią szybę…
    Fakt, czasem ludzie przesadzają wrzucając “wielkiego pirata drogowego”, który rozpoczął wyprzedzanie na ciągłej.
    Odnośnie argumentu p. Hołowczyca – nagrać sąsiada można telefonem/kamerą/aparatem, więc co tu winne kamerki ?

  • mgm napisał(a):
    7
    0

    no cóż, Pan Hołowczyc nie ma racji, że na filmach się człowiek nie nauczy. Może nie nauczy się kontrolowania samochodu ani samej umiejętności jazdy, ale na pewno te nagrania uświadomią wielu osobom co MOŻE się wydarzyć na drodze. Często uczymy się na własnych błędach, a dzięki filmom można uczyć się na czyichś błędach i to jest największa zaleta.
    A co do Austrii i podobnych. Wystarczy trochę znać język i poczytać. Bo: jak robię telefonem zdjęcie na wakacjach i obok mnie albo w tle jest ktoś inny to też naruszam jego prywatność, bo może nie chciał być na moim zdjęciu? Albo jak firma nagrywa kamerą przemysłową wejście do swojego zakładu i “omiata” kawałek chodnika to też łamie tam prawo? Nie, bo są wyjątki od tych wszystkich ustaw o “naruszaniu danych osobowych”. Przykład dot. Austrii: “Zum Zweck des Eigentumsschutzes darf öffentlicher Raum nur soweit erfasst werden, als es zur Erreichung dieses Zweckes unumgänglich notwendig ist” – w wolnym tłumaczeniu “w celu ochrony własności można nagrywać przestrzeń publiczną tylko w takim zakresie w jakim jest to niezbędne do tego celu”, czyli skoro chcę chronić moją własność (tu: mój samochód) mogę kamerę użyć, ale muszę ją tak ustawić, żeby np. nagrywała tylko maskę mojego samochodu i powiedzmy co najwyżej około metra przed nią i obok niej. Podobnie jak kamera przed domem głównie służy ochronie mojej własności i tylko “przypadkowo” i “niecelowo” nagrywa też trochę przestrzeni publicznej. Może nie udowodnimy tym przejazdu na zielonym świetle, ale już np. że ktoś cofnął do mnie, a nie ja mu wjechałem w tył będzie oczywiste. Uwaga: mimo to takie nagrywanie należy wcześniej zgłosić austriackiemu urzędowi do spraw ochrony danych osobowych… No chyba, że skorzystamy z drugiego wyjątku: nie trzeba zgłaszać nagrań wykonywanych na WYŁĄCZNIE ANALOGOWYCH nośnikach i pod warunkiem skasowania nagrania po maks. 72 godzinach. Czyli trzeba kupić kamerę VHS (obecnie za grosze) i ustawić ją tak, żeby maksymalnie ograniczyć pole nagrywania “przestrzeni publicznej” i powinniśmy być spokojni. Oczywiście upierdliwy policjant nie popuści i mimo wszystko jest to ryzykowne, ale większość z nich jak zobaczy, że się człowiek orientuje (i ma zapisane kilka paragrafów + interpretacji ichniejszych urzędów) to nie zaryzykuje wystawiania mandatu.
    Podobnie jak kilka lat temu austriaccy policjanci korzystając z nieznajomości języka niemieckiego przez Polaków masowo walili mandatami za “brak ważnego prawa jazdy”, bo w polu “data ważności” bezterminowe prawko ma znak “-“, co austriacki policjant interpretował jako BRAK ważności. Dopiero jak się zaczęło po niemiecku gadać, że przecież nikt nie wydałby dokumentu od razu nieważnego, a Austriak widział, że się nie dasz (najlepiej jeszcze postraszyć, że masz ubezpieczenie prawne np. DAS) to jednak okazywało się, że prawo jazdy jest ważne i dobre. Ale ilu Polaków zapłaciło bzdurne mandaty to chyba nikt do dziś nie policzył.
    Niestety, do Austrii już nie jeżdżę i raczej tego rozwiązania nie przetestuję osobiście. Może znajdzie się ktoś odważny 🙂
    Pozdrawiam!

  • DW napisał(a):
    9
    1

    Holowczyc to sie chyba boi ze czesciej beda filmiki z jego udzilem jak popierdala 200km\h 😀 Tylko ta prowadzaca masakra… Mam nadzieje ze nie porusza sie po drogach za kierownica

  • Sarmata napisał(a):
    6
    1

    Hołowczyc chyba nie mieszka w Polsce.
    1. Jak by kultura jazdy i mentalność kierowców w Polsce była jak w Austrii to kamerki by nie miały popytu.
    2. Ile % kierowców doskonali swe umiejętności korzystając ze szkól doskonalenia jazdy.
    3. Kto sprawdza zdolność kierowcy do prowadzenia samochodu po 60 roku życia. Ludzie po wylewach, udarach maja prawa jazdy

    W Polsce nikomu nie zależy na przestrzeganiu przepisów ruchu drogowego:
    -Rocznie ginie 3500 osób czyli daje ok 3000 wolnych miejsc pracy
    -Niskie mandaty dają większe wpływy niż jak mandaty były 10 krotnie wyższe
    -Stłuczki i kolizje dają możliwość zarobku mechanikom.
    -Leczenie skutków to ok. 40 mld złotych.

    A kto za to płaci?

    Ja i Ty.

    P.s. jak by zmniejszyć skutki o połowę to średnio Kowalskiemu rocznie zostanie 1000zł

  • artx napisał(a):
    6
    0

    Zapytałem na 3 rosyjskich kanałach youtube z filmami z wypadków czy powszechne stosowanie kamer w ich kraju poprawiło sytuację na drogach. Rosjanie odpowiadają, że tak, szczególnie policja, politycy, ludzie ze świecznika nie czują się bezkarni, co do tej pory było plagą na ich drogach. Podobno jest też mniej rękoczynów na rosyjskich drogach odkąd dosłownie każdy tam filmuje.
    Dla mnie taka rekomendacja użytkowników wystarczy aby być za używanie kamer i to jak najbardziej powszechnym.

  • Pieter napisał(a):
    5
    0

    Michał po samej tylko twojej minie widać co myślisz jak słyszysz “pitolenie” Hołka o sąsiedzie. Hołek zmienił się przez lata. Udaje uczonego. Wolałem dawnego Hołka. Teraz za bardzo “gwiazdorzy” (cytat z pewnej reklamy)

  • Krzysio z GTRka napisał(a):
    1
    6

    Nie po to tak długo i wytrwale nosiłem czapki z Monsterem żeby teraz się stresować przy każdym zapitolaniu GTRkiem przez wioski, że może mnie jakiś burak w lanosia skamerować. Elo.

  • Arth1109 napisał(a):
    4
    0

    Ale jeżeli ktoś jeździ zgodnie z przepisami to nie ma się nad czym martwić, jedynie co można zmienić to ustalenia dotyczące prędkości bo spotkałem wiele dróg dwu pasmowych prosty odcinek, szczere pole ograniczenie do 70 nie wiadomo skąd.

    • DmN napisał(a):
      0
      0

      Moja ocena jest taka, że “uczymy się” nie wierzyć w sens ograniczeń. Często niestety (choć nie zawsze!) bzdurnych. Problem pojawia się wtedy, kiedy “nauczeni” bezzasadnością np. ograniczenia, w pewnym sensie “nie wierzymy w nie” i sytuacja nas zaskakuje. Tak, zdarzyły mi się takie sytuacje, chociaż ta, która najbardziej zapadła mi w pamięci miała miejsce na Słowacji. Za ograniczeniem bodajże do 20km/h był łuk, który – jak się za chwilę okazało – zacieśniał się “w trakcie”. Na betonowej barierze ślady uderzeń, mnie udało się w porę zareagować i w miarę bezpiecznie dohamować. Wina oczywiście przede wszystkim moja, ale podświadomie jestem też “uczony” polskich bzdur 🙁

  • marekem11 napisał(a):
    0
    0

    Hołek dużo stracił w moich oczach.

  • Name napisał(a):
    2
    0

    Pan Hołowczyc nie popisał się takie kamery własnie pokazują że można w kilku sytuacjach się zachować inaczej i tyle a nie biadolenie ze kogoś to może urazic

  • kamil napisał(a):
    0
    0

    hołowczyc ma chyba sprawe w sądzie za niebezpieczną jazde, ale sprawa nie jest jawna bo on promuje bezpieczną jzde w tv

  • DmN napisał(a):
    7
    0

    Mój Boże… Pan Krzysztof stracił bardzo wiele w moich oczach. Nadawałby się do naszego rządu – dla wyjątków wykluczmy regułę. Od jakiegoś czasu również jestem posiadaczem rejestratora. Zdarzało się, że ktoś zajechał mi drogę, wymusił pierwszeństwo (czasem to mnie się zdarzyło – przyznaję szczerze). Do tej pory zawsze skutecznie udało mi się uniknąć kolizji, zwykle ratując się ucieczką w “neutralne” miejsce, gdzie ryzykowałem uszkodzenie samochodu/zawieszenia. Nie ma wtedy czasu na zapisanie nr rejestracyjnych “wymuszającego”, na co “ma czas” kamerka. Nikt mnie nie przekona, że to jest złe.
    Druga część odnośnie “nie uczmy się na tych materiałach”. Otóż g… prawda. Jak będziemy kiedyś w podobnej sytuacji – w mojej ocenie jest spora szansa (przynajmniej ja tak do tego podchodzę), że prawidłowo przewidzimy rozwinięcie danej sytuacji i w porę zareagujemy. Oglądałem setki, jeżeli nie tysiące “ciekawych” rozegrań. Zmieniłem i nadal zmieniam swoje zachowania na drodze m.in. na podstawie obserwacji błędów poczynionych przez innych. Kiedyś niektóre filmy mnie zaskakiwały – dzisiaj jestem w stanie przewidzieć, co się za chwilkę wydarzy obserwując nagranie jeszcze przed zdarzeniem.
    Reasumując: w mojej ocenie do przeciwników nagrywania sytuacji na drogach zaliczam głównie tych, którzy obawiają się, że zostaną nagrani podczas wykroczeń itp. Z filmów wyciągajmy wnioski, uczmy się prawidłowych zachowań!
    Michale: kawał dobrej roboty, szkoda, że pan Krzysztof nie dał się rozwinąć i w zasadzie za każdym razem “wbijał” się zanim można było cokolwiek powiedzieć, skomentować. Swoim zachowaniem IMHO pokazałeś klasę, kulturę.
    Pozdrawiam!

  • Toomoo napisał(a):
    2
    0

    Chłopie masz super kanał i tylko pozazdrościć tobie prowadzenia go i pomysłu na niego. Trzymaj tak dalej, a Hołek nie chce kamerek bo sam jak orzekli biegli jechał 160km/h ze średnią prędkością, czyli sporo za dużo.

  • Kuba napisał(a):
    0
    0

    Możecie mówić co chcecie. Mam prawo jazdy od 3 miesięcy, ale jak patrze na te filmiki to uważam, że jednak mam pojęcie o jeździe 🙂 Ojciec uczył mnie od najmłodszych lat , prawko zdałem za pierwszym (nie chwalę się poprostu mówię jak jest). Te filmiki uczą i pokazują co może się wydarzyć. Moją wypowiedź specjalnie zacząłem od tego aby pokazać, że nie ważne jakie masz doświadczenie i czy jesteś dobrym kierowcą bo przez brak wyobraźni innych i tak może dojść do najgorszego . Prowadzisz samochód miej oczy do okoła głowy takie jest moje zdanie, patrz na to co robią inni

  • Tomek napisał(a):
    1
    0

    Hołek wracaj może lepiej na tor albo na pustynie, bo Ty chyba nie wiesz co to znaczy jeździć po drogach publicznych, a jak Cie policja nagrała jak przekroczyłeś ponad dwa razy prędkość to głupiej niż Ty już się nie można było tłumaczyć.
    Ja jestem zawodowym kierowcą i dla przykłądu podam że po pierwszym roku jazdy zawodowej zacząłem dopiero zaczynać pasy. Dlaczego? Ponieważ codziennie widziałem conajniej jeden poważny wypadek (w większości już jego skutki aniżeli sam moment wypadku) i zacząłem mieć respekt do drogi. Nie wiadomo jak ostrożnie Ty będziesz jechał znajdzie się jakiś gnój np w Nissanie GTR co nie patrzy na przepisy i uważą że jest kierowcą rajdowym i jemu błedy się nie zdażają, który wjedzie Ci prosto w maskę. Robiąc setki kilometrów dziennie widzę takie sytuacje na codzień i wiem jakie niebezpieczeństwa chychają na drodze, wilu ludzi mimo że jeździ codziennie nie mają takiej okazji (i oby nie mieli) ale jeśli istnieją talkie filmiki to powinni to oglądać w jednym jedynym celu, który wyszczególniony jest na początku wszystkich kompilacji, czyli KU PRZESTRODZE. Wiadomo, że człowiek uczy się na błędach, i w tym przypadku lepiej żeby to były błędy innych.

  • Michaał napisał(a):
    0
    0

    Jak dla mnie to po prostu zapłacili mu, żeby była właśnie ta przeciwna strona, żeby było ciekawiej a, że argumenty kiepskie wymyślił to już inna kwestia. Głupotą jest zabranianie prawne kamer samochodowych, gdy często to jest jedyna metoda na wybronienie się w sytuacjach spornych gdy nikt nie przyznaje się do winy, czy do ustalenia sprawcy wypadku gdy ten niestety ucieknie z miejsca zdarzenia.

  • Kuba. napisał(a):
    0
    0

    Ktoś wcześniej dobrze napisał najważniejsza jest wyobraźnia za kierownicą. Myślę że powinni pokazywać te filmiki na kursach prawa jazdy. W Polsce ludzie jeżdzą całkiem dobrze. Zdażają się oczywiście słabsze momenty ale trzeba mieć wyrozumiałość. Mam prawko 10 lat przejechałem naprawdę sporo kilometrów. Jedyna kolizja którą miałem to delikatne otarcie się o dom przy manewrowaniu na placu 🙂 (myślałem że przejdzie 🙂 ) chyba jeszcze nie miałem wtedy prawka. Ważne jest żeby na początku jeździć wolno! Dozwoloną prędkość przekraczać nieznacznie. Trzeba wyrobić sobie dobre nawyki za kółkiem… Jazda samochodem to szeroki temat:)

  • wiatrak napisał(a):
    0
    0

    Hołek bredzi o karach za kamery. W RFN jest legane, i dopoki nie uzywa sie do oczerniania innych to nic nie grozi, całkiem jak w Polsce.

    Oraz: tu masz link bezposrenio do materialu, jakos 720p, lepszej niestety nie daja. sciagnij sobie jakim wgetem zanim znowu zdejma 🙂

    http://195.245.213.192/token/video/vod/19459406/20160304/1596727247/1ca0adc3-90cf-46e8-a009-9e6185108679/video-8.mp4

  • RaCeR napisał(a):
    0
    0

    Widać Krzysztof “Hołek” nie rozumie bardziej skomplikowanych i abstrakcyjnych pojęć związanych z bezpieczeństwem. Sam jeździ jak pirat drogowy i dlatego “czarne skrzynki” mu nie na rękę. A z resztą niech Hołek robi swoje, a Michał oby robił swoje bo dla społeczeństwa Michał robi więcej dobrego 😉 Pozdro!

Skomentuj...

Ostatnie wpisy

Szukaj