Menu

Kategorie

  • Ponad 50 000 polubień

  • PD w mediach

  • Wszystkie odcinki PD

  • Kanał

  • Udostępnij

  • Panta rhei

  • Stop agresji drogowej

  • Po co to wszystko?

  • Kontakt

  • Subskrybuj

    Wprowadź swój adres e-mail aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach

“To się troszeczkę za bardzo zagalopowało”

https://youtu.be/XvJLwyjhXo8
https://youtu.be/XvJLwyjhXo8

19 komentarzy do "“To się troszeczkę za bardzo zagalopowało”"

  • Wojtas napisał(a):
    3
    2

    i kit

  • miki napisał(a):
    0
    0

    zmowa cenowa

  • wwwww napisał(a):
    3
    48

    A i dobrze kto ma samochód ma zapewne też pieniądze. Przynajmniej mniej wariować będą

    • Jarek napisał(a):
      14
      1

      Glupi (a) jestes i tyle…

    • dddd napisał(a):
      21
      1

      A jaki odsetek jest aut 3 letnich na naszych drogach świeżo z salonu? Większość aut jeżdżących jest wartości ok 5000zł w dobrym stanie, byle by dojechać do pracy, podwozić dzieci, dojeżdżać do rodziny mieszkających w zad*piach (chociaż by na święta). Ludzie o mniejszych zarobkach muszą oszczędzać w różny sposób, by spłacać kredyt, płacić za żłobki, przedszkola.
      Ty zaś wszystkich walisz do jednego wora z ludźmi, którzy nie dorośli do jazdy autem!

      • M napisał(a):
        1
        0

        wystarczy się przejść po parkingu pod sklepem. Pełno samochodów za grosze, jeśli spotykasz samochód za xx tysięcy to znaczy, ze raczej osoba siedzi za granicą i go kupiła lub w życiu jej się powiodło. Wystarczy popatrzyć na statystyki GUS.
        Jeśli siedzi za granicą to równie dobrze może go tam ubezpieczyć, co będzie się szczypała z polskimi machlojkami.

      • jam napisał(a):
        1
        10

        aha – samochod o wartosci 5000 dobrym stanie – chcialbym taki zobaczyc – zwlaszcza tak bardzo wychwalane auta +15 nawet lepszych marek ktore moze i maja dobra blacharke i czesci ktore sa od nowosci ale wszystko co sie zuzywa i trzeba wymieniac co X km niczym ze szrotu bo przeciez mam stare auto to nie wydac XXX zl na nowe klocki/tarcze czy inne amortyzatory (wtedy sama wartosc czesci bylaby wieksza niz 5000).

        • MM napisał(a):
          2
          0

          Nie mierz wszystkich swoją miarą. Zapraszam do oglądnięcia mojej babci Reni. Clio 1.9D 1999r. Wartość rynkowa max. 2000 PLN.
          Każdego roku inwestuję w ten samochód 1500 – 2000 PLN (ubezpieczenie, naprawy, części zamienne).
          W tym roku: kompletne sprzęgło z linką 600 PLN, wymiana oleju 130 PLN, wymiana elementów zawieszenia przedniego z regulacją zbieżności 400 PLN, ubezpieczenie 500 PLN, wymiana reflektorów przednich 250 PLN, sezonowa wymiana opon 100 PLN i pewnie jeszcze kilka innych drobiazgów by się znalazło.
          Samochód rocznie przejeżdża 20000 km i nie ma dla mnie opcji, że coś będzie powiązane na sznurek albo posklejane na taśmę.

          • jam napisał(a):
            0
            0

            Ty tez nie mierz wszystkich swoja miara ;). Ja Cie rozumiem, tez bym tak robil (mam troche mlodsze). Dobrze wiesz, ze chodzilo o auta premium z zachodu, ktore dawno nie widzialy nowych opon, amortyzatorow etc ale blacharka jest, silnik przejechal milion km (i dobrze, chwali sie taki silnik ale to nie wszystko) a jedzie sie gorzej niz wozem, bo nowe amory kosztuja np 1000 zeta – to przeciez nie bede placic

  • wujek_samo_zło napisał(a):
    8
    0

    ubezpieczalnie nie mają kagańca, rząd powinien przyhamować ich zapędy na kasę. W ogóle stawki brane od pojemności silnika to jest śmiech na sali, nigdzie tak nie ma jak w polandii.

  • adamus napisał(a):
    2
    0

    No to teraz już na próżno będzie szukać karteczki za wycieraczką “Przepraszam, uszkodziłem Panu/Pani samochód i [dane]”… Widzę, że trzeba będzie zainwestować min. 500zł albo i więcej, na jakąś porządną kamerkę z trybem parkingowym. Kilkukrotnie miałem już przycierkę na ogólnodostępnym parkingu pod miejscem pracy (i to nie małą) i często próżno było oczekiwać od sprawcy uczciwości. No chyba, że trafimy na jakąś uczynną osobę (świadka), która zostawi namiary na siebie i sprawcę.
    Przy takich kwotach ubezpieczeń będzie więcej takich kwiatków jak i notorycznych ucieczek z miejsca kolizji, o ile sprawność auta pozwoli!

  • MaF napisał(a):
    3
    0

    1) jeżdźę samochodem od 16 lat, nie miałem jeszcze żadnej kolizji z mojej winy. Obecnie za OC Fiesty 1.4 z 2002r zapłaciłem 447 zł ( w roku ubiegłym 368zł) więc podwyżka nie jest jakaś mega.
    2) co roku zmieniam ubezpieczyciela, byle jak najtaniej ubezpieczyć auto. Jak ktoś mi rozwali auto, to i tak z tego kogoś ubezpieczenia będę je naprawiał, więc po co kupować drogie ubezpieczenie?
    3) IMO ubezpieczenie OC nie powinno być na pojazd a na kierowcę!!! przecież to kierowca a nie pojazd jest sprawcą wypadku!!

    • zibi napisał(a):
      0
      2

      Ja 2 lata temu za audi a4 99r zaplacilem 303zl za oc, rok temu juz 575zl, a tera z pewnie pęknie grubo 1000,
      Z tym ze oc ma byc na wlasciciela to blad bo juz auta nikomu nie pozyczysz, zonie, tatie itd.

      • MaF napisał(a):
        4
        0

        No i odpowiedz sobie na pytanie: Dlaczego ubezpieczenie twojego audi jest droższe niż mojego forda? Przecież jak dojdzie do kolizji z mojej winy powiedzmy z nowiutkim mercedesem, to jakie ma znaczenie to czy jechałem audi (oc za 1000pln) czy fordem (oc za 450pln) Nie lepiej żeby każdy kierowca miał swoje OC i sam odpowiadał przed ubezpieczycielem za to jakim jest kierowcą?

  • MaF napisał(a):
    2
    3

    Wiecie jak obniżyć składkę oc?
    1) zamów ubezpieczenie przez internet lub telefon
    2) w ankiecie podawaj informacje które obniża twoją składkę np miejsce parkowania auta( podaj że garaż) kod pocztowy parkowania auta ( najlepiej jakaś wiocha obok twojego miejsca zamieszkania) ilość km w ciągu roku ( wiadomo jak najmniej)
    3) pamiętaj OC nie jest dla ciebie, ty z niego nic nie masz. To osoba której rozwalisz auto będzie się z nimi użerać przy wycenie i wypłacie odszkodowania

    • Mika napisał(a):
      0
      0

      Świetnie to wymyśliłeś Sherlocku… Ale widać, że nie przerabiałeś praktyki. A w przypadku kolizji/wypadku ubezpieczyciel dokładnie zweryfikuje – ewentualnie grzecznie poprosi o potwierdzenie – wszystkich podanych przez Ciebie przekłamań. Jeśli uzna, że podałeś nieprawdę – nie obędzie się bez regresu w stosunku do Twojej osoby. A Tobie zostanie sądzenie się z ubezpieczalnią na przestrzeni kilku lat. I taki będzie finał sebixowania…

      • Tomek napisał(a):
        0
        0

        nie jestem za oszukiwaniem ubezpieczycielem, ale następnym razem przeczytaj sobie ustawę o ubezpieczeniach obowiązkowych, zanim zaczniesz wypisywać bzdury na temat regresów, bo ubezpieczyciel w przypadku odkrycia, że we wniosku klient podał nieprawdziwe informacje, może jedynie zwiększyć wysokość składki

        • Mika napisał(a):
          0
          0

          Ty mówisz o obligatoryjnym działaniu ubezpieczyciela (i sławnym punkcie 8a), który MOŻE zwiększyć składkę, natomiast ja napisałem co staje się coraz częstszą praktyką w działaniu ubezpieczycieli w przypadku gdy kolizja/wypadek ma miejsce. Poszukaj takich kwiatków na forum prawnym, niejeden myślał dokładnie tak samo jak Ty, że ubezpieczalnia podniesie co najwyżej pułap przyszłej składki. A później zdziwienie, że trzeba adwokata szukać…

          • Tomek napisał(a):
            0
            0

            Ja nie mowie o zwiekszeniu skladki przyszlej, tylko o zadaniu doplaty do aktualnej skladki. A przeczytaj art. 11 ust. 3, w jakich przypadkach ubezpieczyciel moze pociagac do odpowiedzialnosci ubezpieczonego.

Skomentuj...