Menu

  • Kategorie

  • 142,000 subskrypcji

  • Ponad 63,000 polubień

  • Wszystkie odcinki PD

  • wyprzedzaczPL

  • Udostępnij

  • Panta rhei

  • Stop agresji drogowej

  • PD w mediach

  • Po co to wszystko?

  • Kontakt

  • Subskrybuj

    Wprowadź swój adres e-mail aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach

Potrącenie na przejściu dla pieszych

https://youtu.be/9vr8TD85Sy8?t=26s
https://youtu.be/9vr8TD85Sy8?t=26s

70 komentarzy do "Potrącenie na przejściu dla pieszych"

  • tatar napisał(a):
    25
    3

    no debil

  • Grzech napisał(a):
    35
    80

    Wspaniały kierowca zawodowy. Miał czas zaświecić długimi ale wyhamować to już nie. Przejście dla pieszych oznaczone prawidłowo, roboty drogowe, a ten zapierdziela i uważa że to jego mają wszyscy ominąć.

    • voldemort napisał(a):
      17
      7

      Jakie roboty? Przecież to autobus tak pędzi, że aż się kurzy!

    • Gość napisał(a):
      34
      3

      Jakbyś zdjął te klapy z oczu, to byś zauważył, że zaświecił nimi, gdy próbował jeszcze ominąć pieszego i odbić w lewo, więc logicznie rzecz biorąc = efekt zamachu na kierownicę.

    • Artur napisał(a):
      24
      5

      Długie nie zostały celowo włączone, zwykły przypadek przy skręcaniu.

    • Mario napisał(a):
      36
      4

      A widzi że znak jest źle ustawiony? Tarcza znaku równolegle do krawężnika? Poza tym wielu takich co bezmyślnie korzystało ze swojego pierwszeństwa wącha kwiatki od spodu. Podstawowa zasada to reguła ograniczonego zaufania.
      Druga rzecz, autobus to nie osobówka, masa robi swoje a praw fizyki nie da się oszukać.

  • Deeway napisał(a):
    29
    10

    Wygląda jak nieudany atak seryjnego samobójcy.

  • voldemort napisał(a):
    47
    9

    Czy tak trudno jest się upewnić, że auto z drugiej strony też się zatrzymało? Ja zawsze czekam, aż obydwie strony stoją i dopiero wtedy idę, inaczej sam szorowałbym twarzą po asfalcie dobre pare razy…

  • no napisał(a):
    70
    6

    CO ??? nikt normalny niewchodzi pod autobus wazacy pare ton !!!!! w przedszkolu ucza ze trzeba zerknac lewo – prawo – lewo. ! Przeciez jesli autobus zahamuje troche bardziej niz zwykle , pare osob sie poprzewraca i bedzie problem . pieszy idiota i tyle

    • maaaariusz napisał(a):
      3
      26

      A czy przypadkiem autobus nie jedzie pusty? Spójrz na wyświetlacz nad szybą. Wcale nie jechał z kolei jakoś super szybko i raczej zdążyłby zahamować. Najpewniej po prostu się zagapił…

      • Piotrek napisał(a):
        28
        1

        A jakie to ma znaczenie? Jak Ty wychodzisz na pasy to patrzysz najpierw czy jedzie pusty czy nie żeby wiedzieć czy może gwałtownie hamować? A nie zagapił się bo zareagował wcześnie, ale to nie waży tonę czy dwie …

      • Gość napisał(a):
        21
        1

        Tak czy siak, bezmyślność ludzi poraża. Pierwszeństwo uderzyło do głowy i nie biorą poprawki na pare spraw. Na co dzień jesteśmy świadkami wielu sytuacji, w których jedna strona się zatrzymuje, zaś druga dopiero na 2 albo i 4 aucie (może niektórzy też dlatego, że obawiają się strzała w tył, które wielokrotnie na tej stronie były zaprezentowane; albo w porę nie zauważą; albo…). Widząc, jak blisko jest autobus, ja osobiście na pasy bym się nie pchała.

  • Anonim napisał(a):
    0
    17

    tak się spytam przy okazji.. wtargnięcie na pasy jest z lewej strony czy z prawej?

    • Ernest napisał(a):
      9
      1

      Po środku !

    • Marta napisał(a):
      2
      10

      Gdzie ty kurwa ma1sz pasy?

    • riesling napisał(a):
      5
      0

      Jeżeli śpisz na brzuchu to od ściany.

    • Borek napisał(a):
      5
      0

      Nie ma czegoś takiego jak “wtargnięcie na pasy”. Ustawa mówi, że “zabronione jest wchodzenie na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych”. Wnioski wyciągnij sobie sam, ja podpowiem że żadnych stron tutaj nie ma.

      • Anonim napisał(a):
        1
        0

        Moje pytanie było ogólne, nie miało związku z filmem 🙂
        Jestem miłym, kulturalnym, nie przeklinającym (głośno), zawsze uśmiechniętym kierowcą i puszczam na pasach, ale wkurwia mnie jak ktoś mi wchodzi pod samą maskę, dlatego się pytam w razie “w”.

  • Woszek napisał(a):
    34
    3

    Tempe Janusze, zobaczcie, że znak przejscia dla pieszych jest odwrócony, że kierowca autobusu mógł nie zauwazyć, do tego doszłedł remont drogi i jeszcze nienamalowane pasy! Autobus, nie waży tyle co Ticardo i nie może się zatrzymać na żądanie (chociaż ma taki przycisk we wnętrzu). Całe szczęście, że ciało nie dotknęło diabelskich opon zabójczego autobusu.

  • Zbigniew Stonoga napisał(a):
    46
    6

    Przez taką ślepą kur*ę ten kierowca straci pracę, jego dzieci będą głodować, a sąd odbierze mu smak życia. Narodowi piesi idioci…

    • pieszy kierowca napisał(a):
      2
      31

      Moze sie nauczy i zacznie zwracać uwagę na przejścia. jednego idioty za kółkiem mniej. Sam jezdzę od 1998 i w pełni popieram odebranie prawa jazdy temu kierowcy.

      • anonim napisał(a):
        22
        3

        Idiotą to jesteś ty.

      • Karol napisał(a):
        3
        0

        a może ty byś się nauczył jeżdzić (nie życzę ci tego) ale żebyś trafił na takiego debila jak on TO SIĘ NAUCZYSZ

      • Karol napisał(a):
        2
        1

        a może ty byś się nauczył jeździć (nie życzę ci tego) ale żebyś trafił na takiego debila jak on TO SIĘ NAUCZYSZ

      • Radek napisał(a):
        11
        0

        Odebranie prawka za co?!
        Za to, że od strony kierowcy autobusu NIE BYŁO przejścia dla pieszych?
        Znak obrócony (a tym samym nieaktualny) i brak oznakowania poziomowego = brak przejścia. Odebrać to się powinno prawo do chodzenia samodzielnie po ulicy temu debilowi, który wtargnął pod autobus…

    • edw napisał(a):
      1
      0

      Kierowca miał pierwszeństwo, więc nic mu się nie stanie.

  • Anonim napisał(a):
    17
    0

    Janusze, zobaczcie, że znak przejscia dla pieszych jest odwrócony, że kierowca autobusu mógł nie zauwazyć, do tego doszłedł remont drogi i jeszcze nienamalowane pasy! Autobus, nie waży tyle co Ticardo i nie może się zatrzymać na żądanie (chociaż ma taki przycisk we wnętrzu). Całe szczęście, że ciało nie dotknęło diabelskich opon zabójczego autobusu.

  • Idua napisał(a):
    15
    1

    Co za tłuk, takiemu to jeszcze wyjść i poprawić bo ewidentnie ma na czole napis “Jam Ci święta krowa, klękajcie narody!”… i uklęknął 😀

    • pieszy kierowca napisał(a):
      0
      18

      Miał prawo wyjść to wyszedł. Swieta krowa kierowca nie miał prawa jechac a jechał. Teraz on klęknie przed prokuratorem 🙂

      • anonim napisał(a):
        10
        0

        Nie miał prawa wyjść.

      • edw napisał(a):
        4
        0

        Mylisz się, kierowca nie popełnił żadnego wykroczenia.

        • napisał(a):
          1
          0

          oczywiscie że popełnił wykroczenie, zauważcie że ma ograniczoną widzoczność przez drugi autobus który jedzie w przeciwnym kierunku, do tego w chwili uderzenia na przejsciu tez znajdował się pieszy(z drugiej strony wchodzi jednocześnie z tym co oberwał)… gdzie zachowanie szczególnej ostrożności? i nie mówcie że nie znał drogi albo coś bo kierowcy komunikacji nie są przyjmowani na podstawie ” mam gps’a to sobie poradze”…

      • Borek napisał(a):
        0
        0

        Ciekawe na jakiej podstawie “miał prawo wyjść”, bo na pewno nie na podstawie braku przejścia dla pieszych.

  • maniel napisał(a):
    1
    0

    o proszę, moja wieś, aczkolwiek jakoś nie kojarzę miejsca…

  • anonim napisał(a):
    6
    0

    To już trzeba mieć talent żeby się tak wbić pod jadący autobus.
    Darwinizm.

  • krzysztof napisał(a):
    7
    1

    pieszy ma pierwszenstwo dopiero jak jest na przejsciu!
    Nie ma znaczenia ze kierujacy na pasie przeciwnym stoi. Pieszy ma obowiazek upewnic sie o mozliwosci wejscia na przejscie.

    Ze zrozumieniem przeczytac ustawe!!

    • Nace napisał(a):
      0
      7

      Owszem pieszy nabiera pierwszeństwa po postawieniu nogi na jezdni, więc bez względu na to gdzie w danym momencie znajduje się pojazd mam pierwszeństwo jeśli postawię nogę na przejściu choćby centymetr przed nadjeżdżającym pojazdem. W praktyce – pieszy pierwszeństwo ma zawsze, bo mogę wyrosnąć spod ziemi i automatycznie nabieram pierwszeństwa, a co za tym idzie kierowca jest z prawnego punktu widzenia winny. Źle rozumuje? Nie sądzę. Przypadki uniewinnienia kierowcy to skrajne przypadki. Takie potrącenia niemal zawsze kończą się niekorzystnie dla kierowcy i w mojej ocenie prawidłowo. Sam jestem kierowcą zawodowym, jeżdżę znacznie cięższym pojazdem od autobusu, a mimo to nie mam problemu z pieszymi, wiec może to jednak mentalność polaka-kierowcy?

      Ustawa mówi jedno, wyroki sądów co innego. Pieszy teoretycznie tylko ma obowiązek się upewnić. W praktyce nie ma jasno określone jaka odległość od przejścia jest tą odległością definiującą wtargnięcie. Kiedy jest wtargnięcie? Jak pojazd jest 5m przed przejściem czy 50m? Co to znaczy bezpośrednio? Bezpośrednio to pojęcie względne, zależące od prędkości pojazdu, jego stanu technicznego auta, stanu nawierzchni, warunków atmosferycznych czy czasu reakcji danego kierowcy. Jak zatem prawnie ocenić, kiedy możemy mówić o wtargnięciu? Do bycia pieszym nie potrzebne jest zezwolenie, a może nim być nawet dziecko. Jak dziecko ma ocenić prędkość czy gabaryty pojazdu? Jak ma ocenić bezpieczną odległość?
      Przepis tego nie definiuje, bo tego się zdefiniować nie da. Dlatego kierowca zawsze jest winny – i prawidłowo. Bo to on zdaje egzamin i to on ma dobrać środki odpowiednie do sytuacji i to on ma się poruszać tak, by było bezpiecznie, a nie pieszy, którym może być każdy.
      Mam prawo jako pieszy wyrosnąć spod ziemi i zawodowy kierowca ma zasrany obowiązek przewidzieć nawet lądowanie UFO na środku jego czoła. Proste jak budowa cepa, do tego zobowiązują go przepisy i egzamin, który zdawał.

      • Borek napisał(a):
        3
        0

        Dokładnie przez taką naciąganą interpretację swoich praw i obowiązków niedługo będziemy ci nosić kwiaty na grób. Powiedz tylko gdzie.

      • Anon napisał(a):
        0
        0

        Sluchaj idityczny zawodowy kierowvo domniemam duzego zestawu to ty jestes idiota ciekawy jestem jak ty bys sie zachowal w tej sytuacji majac 40 ton na karku czy jak piszesz wyrosnie Tobie pieszy przed nosem majac leswie 4m na zatrzymanie a gwaltownie hamujqc ladunkiem po lbie dostaniesz heh filozof od 7 bolesci sie znalazl

        • Nace napisał(a):
          1
          1

          Widzisz. Kruczek polega na tym, że tego pieszego widać na 100-150m zanim on do tego przejścia doszedł. Wyraźnie zmierzał w kierunku jezdni. Więc już z odległości 100 metrów co najmniej wiadome było, że chce przejść. Zatem prawo obliguje mnie do ustąpienia mu pierwszeństwa. Widzę ze 100 metrów, że do przejścia zbliża się pieszy = zatrzymuję się i tym samym unikam sytuacji, że wchodzi mi bezpośrednio przed maskę.

  • Artur napisał(a):
    3
    0

    Ciekawy jestem jak całe zdarzenie zakwalifikowała Policja. Drogowcy-remontowcy ani trochę się nie popisali. Po prawej stronie widać ustawiony znak informujący o przejściu dla pieszych, a po lewej stronie znak jest obrócony. Czyli jadąc tak jak kierowca z kamerą mamy obowiązek ustąpić pierwszeństwa pieszemu, ale z drugiej strony już nie… Wygląda jakby zagięli czasoprzestrzeń.

    • edw napisał(a):
      1
      2

      Nie ma obowiązku ustąpienia pierwszeństwa pieszemu wchodzącemu na przejście.

      • Nace napisał(a):
        0
        3

        Oczywiście, że jest obowiązek. Prawo obliguje Cię do tego, że masz ustąpić pieszemu choćby on wyrósł spod ziemi i jeśli uważasz inaczej to proponuję empirycznie to sprawdzić. Idź rozjedź gościa na przejściu i próbuj tłumaczyć policji i w sądzie, że to jego wina. Jak wyjdziesz z pierdla to daj znać jak wrażenia.

        Z kolei odnosząc się do odwróconego znaku. Teoretycznie zarówno pieszy, jak i kierowca powinni być tu w jakiś sposób niewinni zaistniałej sytuacji, choć dochodzi obserwacja drogi. Widzę odwrócony znak, ale po drugiej stroni jezdni widzę już prawidłowe oznaczenie. Powinno mi to jako kierowcy dać do myślenia, że muszę wzmożyć czujność, bo ktoś inny dał dupy i złe oznaczenie może wprowadzać w błąd, a co za tym idzie rodzić niebezpieczne sytuacje. Niemniej za zaistniałą sytuację powinien odpowiedzieć w sporej części organizator ruchu w danym miejscu.

        • edw napisał(a):
          2
          0

          Pieszemu znajdującemu się na przejściu jest obowiązek ustąpić pierwszeństwo, a nie wchodzącemu na nie. Sam kiedyś trafiłem debilkę, która mi weszła pod koła na przejściu i policja uznała jej winę, bo wtargnęła pod nadjeżdżający pojazd.

          • Nace napisał(a):
            0
            0

            To możesz mówić o ogromnym szczęściu jeśli trafiłeś na policjanta, który tak orzekł winę. Nie spodziewaj się, że drugi raz będziesz miał tyle szczęścia. Stawiam nogę na przejściu i mam pierwszeństwo. Druga sprawa jaka odległość definiuje wtargnięcie? Załóżmy na chwilę, że masz rację i ok, kobieta weszła Ci przed maskę. Może faktycznie jej wina. Zatem pojazdy jadące za Tobą powinny jednak już być w na tyle bezpiecznej odległości, że jeśli nie Ty, to oni powinni już tą pieszą przepuścić. Natomiast nagminnym zjawiskiem jest sznur aut i bezsilne oczekiwanie na przejście.
            Pojawia się pytanie w jakiej odległości byłeś od przejścia, gdy kobieta znalazła się przy krawężniku. Jeśli byłeś w odległości 100-150 metrów to można powiedzieć, że po prostu olałeś ją ciepłym moczem, bo zamiast zatrzymać się i przepuścić oczekującą postanowiłeś pojechać sobie dalej i w ten sposób wyszło jak wyszło. Twoje szczęście, że trafiłeś na przychylnego Ci policjanta, bo to się często nie zdarza.

            • Borek napisał(a):
              1
              0

              Z odległości 100-150m w obszarze zabudowanym (50km/h) nawet nie trzeba hamować gdy pieszy wchodzi na przejście – zanim pojazd dojedzie do przejścia to nawet człowiek na wózku inwalidzkim albo babcia o kulach zdąży się znaleźć po drugiej stronie jezdni. Nawet jeśli idzie z lewej strony.

              Tak się wczytałeś w te przepisy Nace, że nie zrozumiałeś z nich słowa (poza tym że masz PRAWO) a dodatkowo zapomniałeś o fizyce.

              • Nace napisał(a):
                1
                0

                Staram się stosować podobną retorykę co bezmózgi tutaj wypowiadające się. Prawo o ruchu drogowym nakłada na kierowcę obowiązek ustapienia pierwszeństwa pieszemu. Znajomy dostał za to mandat, bo przy zjeździe z ronda zignorował oczekującego pieszego. Jechał sznur aut, a pieszy oczekiwał już dłuższą chwilę, nikt się nie chciał zatrzymać i go przepuścić. To wszystko obserwował cierpliwie patrol niedaleko i tak się złożyło, że stracili cierpliwość i na zasadzie przypadku wytypowali jednego kierowcę ze sznura do ukarania i w ten sposób znajomy dostał mandat za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu. To, że pieszy ma obowiązek się upewnić to jedno, to że kierowca ma zasrany obowiązek mu ustąpić to drugie – a najczęściej zapominane. Pieszego na nagraniu widać, gdy autobus jest właśnie mniej więcej w odległości 100 metrów od przejścia. Pieszy na nagraniu WYRAŹNIE zmierza w kierunku jezdni, więc kierowca autobusu po prostu to zignorował. Kierowca autobusu uznał, że skoro pieszy jeszcze nie wszedł na jezdnię to można mieć go w dupie. A tu klops, pieszy okazał się takim samym idiotą jak kierowca autobusu i trafiło dwóch kretynów na siebie wzajemnie. Teraz jeden leży połamany w szpitalu, a drugi straci robotę. Obaj siebie warci. Bingo!

    • Midas napisał(a):
      0
      0

      Moim zdaniem winę za całe zdarzenie ponoszą drogowcy.

  • MM napisał(a):
    6
    0

    Dla wszystkich, którzy uważają, że pieszy miał pierwszeństwo przytaczam poniższy zapis – jeszcze obowiązujący.
    Kodeks Ruchu Drogowego, a konkretnie rozdział 1 art. 14 mówi iż:
    “Zabrania się wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych”.
    Oczywiście kwestię czy to wtargnięcie rozwikła policja lub sąd ale odrobina uwagi i zrozumienia dla drugiego użytkownika drogi (dotyczy kierowcy i pieszego) pozwoliłaby uniknąć zdarzenia.
    Przepisy ruchu drogowego i obowiązek zachowania szczególnej ostrożności dotyczy nie tylko kierowców ale i pieszych.
    Jestem za wprowadzeniem obowiązkowego przepuszczania pieszych na przejściu ale tylko pod warunkiem, że zostanie to uzupełnione zapisem, że tylko pieszy oczekujący na wejście (stojący przed pasami) ma pierwszeństwo przed pojazdem, natomiast wejście na przejście “z marszu” będzie traktowane jako wtargnięcie i równoznaczne z winą pieszego. Pieszy powinien obowiązkowo upewniać się, że pojazd się zatrzymał, zaś kierowca obowiązkowo obserwować przejście i ustępować oczekującym na przejście pieszym.
    PozdrawiaMM

    • Anonim napisał(a):
      1
      0

      dodałbym tylko, że pieszy oczekujący na wejście (stojący przed pasami) “i z podniesioną do góry ręką” (w geście zatrzymującym) może ewentualnie mieć pierwszeństwo. Bo inaczej stojące ciotki-klotki plotkujące sobie przed samym przejściem nagle zdecydują się pożegnać i wejść na przejście będą miały nieuzasadnione pierwszeństwo.

    • Nace napisał(a):
      0
      0

      Bzdura na kółkach i mokry sen kierowców, którzy chcą po prostu przerzucić odpowiedzialność na pieszych. Taki przepis nigdy nie wejdzie i nigdy nie będzie miał racji bytu, ponieważ do bycia pieszym nie są wymagane uprawnienia, a co za tym idzie nie mam obowiązku znać przepisów będąc pieszym.

      Fajnie, że zacytowałeś przepis, który w istocie jest martwy (i dzięki Bogu). Wtargnięcie ma miejsce bardzo rzadko i nie znam osobiście przypadku, żeby policja coś takiego orzekła. Przejście dla pieszych to przejście dla pieszych i mam obowiązek spodziewać się, że mi tam pieszy wyrośnie spod ziemi i ja mam obowiązek ustąpić mu pierwszeństwa – proste. Też jestem kierowcą i jakoś potrafię się do tej zasady stosować i jakoś nigdy nie byłem zmuszony hamować awaryjnie przed pieszym. Jakaś magia chyba, bo co drugi wypowiadający się tutaj opowiada, że ciągle ma jakieś przeboje z pieszymi, a ja nie wiem, może i krótko jeżdżę, ale też nie od wczoraj, a jakoś Ci piesi mi nie wymuszają. Spotykam na drodze innych pieszych?

      • Borek napisał(a):
        1
        0

        Bzdurą na kółkach to jest twoje pitolenie pod każdą wypowiedzią. Pieszy też ma mieć oczy w głowie i się rozglądać, to jest jego obowiązek. Przepis martwy szczęśliwie nie jest, wyroków sądów i orzeczeń policji przeciwnych twojemu debilnemu stanowisku jest aż nadto, szukajcie a znajdziecie.

  • szym napisał(a):
    0
    4

    Kolejna ofiara niejasnych przepisów, a wystarczylo by aby kierowca widzac zblizajacego sie lub czekajacego pieszego mial obowiazek ustapic mu pierwszenstwa… to banalnie prosty przepis który dziala np w UK, zadnych obwarowan, wyjatków ani szczegolnych okolicznosci, zadnych sadow i rozstrzygniec o winie… Przyjebales w pieszego na pasach? 5000 mandatu i 21 punktów karnych… A najlepiej to pokrycie kosztów leczenia 🙂

    • Nace napisał(a):
      1
      2

      Gdzie tam w polskich warunkach. Polski kierowca zaraz by się rozpłakał jakby mu zabroniono mieć pieszego w dupie. Polski kierowca jak nie oleje pieszego na przejściu to przecież sobą nie będzie. Stoisz jak jeleń oczekując na możliwość przejścia, a sznur aut baranów jadących jeden za drugim ciągnie się aż za horyzont, a Ty biedaku czekaj łaskawie, aż polski kierowca pozwoli Ci przejść na drugą jezdnię po bułki do spożywczaka. Może w przypływie szczęścia zjesz śniadanie na kolację.
      Przecież chciano taki przepis wprowadzić to jaki się lament i płacz rozległ. Przecież ludzie się mało nie poryczeli, że jak to tak pieszy i pierwszeństwo? To ja, rasowy Janusz będę musiał teraz pieszemu ustępować? Chłopie jakby polski kierowca został na dzień dzisiejszy prawnie zmuszony ustępować pieszemu to by się powiesił z rozpaczy. Zaraz byłby lament, że do pracy zamiast 20 minut będzie jechał 21 minut bo po drodze musiał przepuścić pieszego.

      • Desti napisał(a):
        2
        0

        Polski pieszy jest takim samym idiotą, jak polski kierowca. Niestety. Polski pieszy uwielbia ucinać sobie pogawędki z kolega/koleżanką przy przejściu, lub zajmować się wszystkim dookoła, poza obserwacją tego co się dzieje na jezdni, wobec czego zatrzymujący się kierowca stoi i kwitnie jak debil, nie wiedząc, czy szanowny pieszy wejdzie dziś na pasy, czy nie. Polski pieszy stanie na środku pasów, żeby krzyknąć jeszcze parę słów do osoby, z którą się trzy sekundy wcześniej rozstał, albo przystanie, aby zawiązać buta. Polski pieszy zamiast sprawnie przejść przez przejście [nie mówię o osobach, które mają problemy z poruszaniem się, czy źle się czują], będzie robił to w żółwim tempie kontemplując ptaszka na pobliskim drzewie, lub smsa w telefonie.
        Polski pieszy nie rozejrzy się wokół siebie, nie umie przeanalizować sytuacji na drodze. Polski pieszy jest nieśmiertelny – może wleźć pod koła pojazdu znajdującego się metr od niego, bo przecież ma pierwszeństwo, a tamten wyhamuje. Polski pieszy wylezie jak krowa zza krzaków, bez cienia refleksji, że może go nie widać i nawet jeśli kierowca zwolni i będzie ostrożny, to może nie zdążyć zareagować w porę. Polski pieszy nie szanuje swojego życia i zdrowia.

        Będąc kierowcą nie mam problemu z przepuszczaniem pieszych, zatrzymuje się często na każdym przejściu, jeśli tylko widzę, ze ktoś czeka. Ani to ujma na honorze, ani nie uważam, że powinnam za to dostać order. Staram się mieć szacunek do innych użytkowników drogi, tym bardziej, że jako kierowca, jestem też pieszym [i też czekam na przejściach], użytkownikiem transportu publicznego, czy bywam rowerzystą. Naprawdę, nie potrzebuję do tego kolejnego przepisu. Uważam jednak, ze piesi w dużej mierze nie są gotowi, aby im takie przywileje dać, ze względu na brak wyobraźni oraz instynktu samozachowawczego. Nie mają pojęcia, albo mają je wypaczone na temat swoim praw i obowiązków [tak, mają również obowiązki, które wielu ignoruje].
        Nadajecie na kierowców? Spoko, nie są bez winy. Może jeden z drugim się zastanowią, nad tym co robią. Ale postawcie sprawę jasno. Wśród pieszych odsetek tych nieodpowiedzialnych i głupich jest taki sam, jak pośród kierowców.

        • Nace napisał(a):
          0
          1

          Koleżanko nie wiem jakimi drogami się poruszasz, że do takich wniosków dochodzisz. Spędzam na drodze codziennie co najmniej 15 godzin jako zawodowiec. Opisane przez Ciebie przypadki spotkały mnie 2-3 razy w ciągu CAŁEGO ROKU. Są marginalne, rzekłbym akceptowalne. Przejeżdżam codziennie przez różne miasta w Polsce, spotykam się z różną “lokalną kulturą jazdy”. W żadnym polskim mieście nie występował problem, który opisujesz w takim natężeniu jakie się temu przypisuje. To są przypadki skrajne, marginalne, wręcz tak rzadkie, że nawet statystyka by tego nie objęła, gdyby takową sporządzić. Problem widmo stworzony przez ludzi, którym się po prostu nie chce uważać na innych.
          Nie jeżdżę może pół zycia, staż mam skromny, ale też nie jeżdżę od wczoraj.
          Wytłumacz mi koleżanko jak to jest, że mam te 40 ton stali którymi się poruszam i potrafię jednak z tymi pieszymi współistnieć. Ani razu pieszy nie wymusił na mnie pierwszeństwa! Ani razu nie byłem zmuszony do hamowania awaryjnego! ANI RAZU nie miałem sytuacji, że mi pieszy wybiegł jak Filip z konopii. Jakoś dziwnym zrządzeniem losu zawsze udawało mi się takiego agenta namierzyć przynajmniej na 100-50m przed faktem jego wejścia na przejście.
          Wytłumacz mi, bo zakładam, że badania przeszłaś i uprawnienia posiadasz, jesteś kierowcą. Więc wyjaśnij mi – jedziesz sobie ulicą i widzisz kręcących się w pobliżu przejścia pieszych. Widzisz to wszystko ze 100-150 metrów. Wytłumacz mi jak zatem w ogóle można mówić o wtargnięciu skoro Ty pieszego widzisz z odległości przynajmniej tych stu metrów. Sto metrów wcześniej pieszy pojawia się w zasięgu wzroku, a Ty twierdzisz, że wtargnął bezpośrednio przed jadący pojazd? Niestety, ale tak wygląda większość sytuacji. Kierowcy nie chcą ustępować pieszemu nawet jeśli go wcześniej zauważą, wolą go zignorować i jechać dalej. Jako policjant na miejscu takiego zdarzenia pierwsze pytanie jakie bym zadał kierowcy to z jakiej odległości dostrzegł pieszego w ogóle, zanim ten jeszcze dotarł na przejście. Jeśli powyżej 100 metrów to nie mamy o czym rozmawiać. Rozumiem, jak pieszy wyskakuje zza przeszkody, wtedy kierowca jest niewinny. Ale cały czas mówimy o nagraniu powyżej – pieszy jest widoczny na długo zanim autobus znajduje się bezpośrednio przed przejściem. Teoretycznie ten autobus nie miał prawa wjechać na przejście, ponieważ pieszy znajdował się tam już od dłuższego czasu.

          • Desti napisał(a):
            2
            0

            Tylko dlatego, że zbliżając się do przejścia obserwuję pieszych i rowerzystów, zdejmuję nogę z gazu, często hamuję, jeszcze żadnego idioty, który nie podniesie tego durnego łba znad swojego telefonu komórkowego, nie rozjechałam. Powiedz mi, skąd ja jako piesza mam mieć pewność, że ten kierowca mnie widzi? Że nie padły mu hamulce, nie zasłabł? Prawo pieszego to jedno, ale według mnie dbanie o własną d… powinno być ponad wszystkimi prawami, jakie daje mi ustawa Prawo o ruchu drogowym. I szczerze Ci powiem, że w powyższym przypadku nie pakowałabym się pod autobus, nie pakowałabym się pod ciężarówkę czy osobówkę. Nie weszłabym na te pasy, gdybym wyraźnie nie zobaczyła, ze pojazd zwalnia. Uważam, że skoro stoję przy przejściu dla pieszych, obserwując sytuację na drodze i dając kierowcy jasny sygnał, że chcę przejść, to kierowca ma mi dać jasny sygnał, ze mi ustępuje pierwszeństwa poprzez wyraźne zwolnienie, lub zatrzymanie się. Bo nie wierzę ani w refleks kierowcy, ani w stan techniczny samochodów, których nie znam. Sorry, ale cenię własne życie trochę za wysoko. Cenię tak samo wysoko cudze, więc osobiście traktuję pieszych tak, jak sama chciałabym być traktowana. Pieszy, który ma szczęście, że jadę w sznurze samochodów, nie czeka do wieczora, bo bez żadnego plucia się, że będę w pracy 2 minuty później go zwyczajnie przepuszczam, pamiętając jak to jest po drugiej stronie.

            Nie wiem gdzie jeździsz, że nie spotykasz takich zachowań. Być może to kwestia tego, ze swoim samochodem nie musisz i nie powinieneś się pchać na wszystkie ulice w mieście. Być może także i odrobiny szczęścia.

            Poza tym powtarzam: nie uważam, ze kierowcy są bez winy. Pieszy na pasach powinien czuć się tak bezpieczny, jak się tylko da. Ale odsetek kretynów za kierownicą, jest taki sam jak idiotów pośród pieszych. Najeżdżanie na kierowców to tylko jedna strona medalu. Pieszych prawa oraz szacunku do własnego i cudzego życia też należy uczyć. Zarówno kierowcy, jak i piesi mają swoje za uszami. Obie grupy powinny nauczyć się, jak ze sobą żyć.

            A tak w ogóle to co odpisywałam poprzednio miało być głównie pokazaniem, że piesi w Polsce też świeci nie są, bez konkretnego odwołania się do samego filmu.

            • Nace napisał(a):
              0
              1

              Oczywiście, wszystko o czym piszesz jest prawdą i ciężko odmówić rozsądku Twej wypowiedzi. Zwracam jedynie cały czas uwagę na fakt, że pieszym może być każdy, więc mówienie, że ma on dbać o swoje życie jest pewnego rodzaju zrzucaniem odpowiedzialności. Nie zakładajmy zawsze, że pieszym jest człowiek rozsądny i w danym momencie kontaktowy. Wsiadając do auta mamy pewne obowiązki – jest nim bycie trzeźwym i wypoczętym. Pieszy tych obowiązków nie ma. To my mamy uprawnienia, my przechodzimy badania lekarskie i to my mamy pewne rodzaju obowiązek reagować na sytuacje zagrożenia, bo nas do tego szkolono na kursach prawa jazdy. Ja nie mam zamiaru zrzucać odpowiedzialności z pieszego, bo też uważam, że rozsądek nakazuje dbać o własne życie – i też wielokrotnie to powtarzam.
              Ja staram się jeździć tak, aby UNIEMOŻLIWIĆ pieszemu wtargnięcie przed mój pojazd.
              Puenta jest taka. Pieszy ma uważać, ale kierowca ma uważać bardziej.

              • Go napisał(a):
                1
                0

                Nace, tak sobie czytam Twoje wypowiedzi i bije z nich jasny przekaz – uważasz, że to co uważasz jest najważniejsze i nikt inny racji mieć nie może, ba, każdy kto myśli inaczej jest od razu przez Ciebie pouczany.
                Dasti pisze o własnych doświadczeniach, a Ty je od razu negujesz, twierdząc że Twoje doświadczenia są ważniejsze.
                Dopóki nie nauczysz się przyjmować zdania innych i nie narzucać własnego, dyskusje z Tobą są jak rozmowa ze ścianą.

  • Paweł napisał(a):
    3
    0

    A ja wam powiem tyle:
    Jeżdżę po Białymstoku i kultury tu nie ma żadnej. Jak Cię kto przepuści na pasach to albo jestem ja albo ktoś spoza podlasia.
    Kiedyś koleżanka mnie zapytała co ta pieszych przepuszczam, to mówię, że tak kultura nakazuje, a ona “tu się tak nie robi”

  • Michal napisał(a):
    0
    1

    A ja wszystkim którzy pieprzą o przepisach że pieszy nie może wchodzić na pasy bezpośrednio przed jadący pojazd proponuję wprzejsc się ulicami Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście. Ciekaw jestem ilu takich zawodowych kierowców da im przejść na drugą stronę jezdni? Sam byłem w połowie zebry kiedy Pan sierota z ZTM ledwo wyhamował wywracając ludzi w autobusie i drąc ryja na mnie. To że są remonty drogi powinno go bardziej uczulić na to co się dzieje w koło niego.

    • Borek napisał(a):
      0
      0

      Pieszy w ogóle nie może wchodzić bezpośrednio przed jadący pojazd, nie tylko na przejściu ale zwłaszcza poza nim. Przepis ten najzwyczajniej w świecie uwzględnia prosty fakt, że pojazd waży paręset kilogramów do kilku ton i nie ma możliwości aby zatrzymał się w miejscu, więc winę za potrącenie gdy pieszy wszedł przed pojazd w odległości kilku metrów przerzuca na pieszego. Jeśli kierowca ma obowiązek zauważać pieszych, to piesi też mają obowiązek zauważać pojazdy – zupełnie naturalna sprawa, wręcz równouprawnienie.

      Poza tym czy przypadkiem na Krakowskim Przedmieściu, a ostatnio i na Nowym Świecie nie istnieje zakaz ruchu? Znaczy, innych kierowców niż zawodowych to tam raczej nie spotkasz, chyba nawet większość dojazdów docelowych musi się tułać uliczkami obok. 😉

  • napisał(a):
    3
    0

    Ludzie, posłuchajcie… Kierowca komunikacji publicznej (nie mylic z taxi) MUSI znać topologię miasta, to po pierwsze, po drugie, jest remont drogi, zmieniona organizacja – tzw. szególna ostrożność (więc zapala się lampka było przejscie teraz nie ma?)Może i pieszy nie spojrzał, tylko jak terminator idzie ale zauważcie że w chwili uderzenia na przejsciu tez znajdował się pieszy(z drugiej strony wchodzi jednocześnie z tym co oberwał)… gdzie zachowanie szczególnej ostrożności(zarówno kierowca i pieszy)? i nie mówcie że kierowca nie znał drogi albo coś bo kierowcy komunikacji nie są przyjmowani na podstawie ” mam gps’a to sobie poradze”… a co do znaku że jest przekręcony, kształt jego widać ze kwadrat, najcześciej przejście, parking na tego typu drodze… myślenie boli w obu przypadkach

  • Adam napisał(a):
    1
    0

    Wina jest kierowcy autobusu. Na Śląsku autobusiarze i motorniczowie na przykład do święte krowy. prymitywne i tępe. Zapominają, że oprócz nich jest jeszcze ruch pieszych i innych pojazdów.

Skomentuj...

Ostatnie wpisy

Szukaj